Brzmienie płyt Iron Maiden- ranking
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Brzmienie płyt Iron Maiden- ranking
a mi sie bardziej od brzmienia BNW podobał AMOLAD i Final Frontier :j
Re: Brzmienie płyt Iron Maiden- ranking
Zaskakują mnie ludzie uważający, że lepiej od Steve'a i jego kolegów wiedzą, jaki producent jest najlepszy dla Iron Maiden
Są duże podstawy do założenia, że jakby byli niezadowoleni z Kevina, to podziękowaliby mu zaraz po BNW, no nie?
A może korzystają z jego usług, bo fajnie się z nim gada o piłce nożnej, albo, że ma studio w fajnym, słonecznym mieście? 
Re: Brzmienie płyt Iron Maiden- ranking
Jednak porównując Tyranny Of Souls z każdą płytą po reunion, mamy kolosalną różnicę, ale ok. ja się nie znam, może ToS to też inny materiał niż twórczość całego zespołu i nie ma co porównywać. Ja tylko będę się upierał przy tym, że ostatnia płyta została zwalona przy procesie produkcyjnym, a szczególnie brzmienie gitar jest karygodne, moim zdaniem. Wokal też, ale przy dobrych gitarach bym to jeszcze jakoś przeżył.IgorW pisze:Zaskakują mnie ludzie uważający, że lepiej od Steve'a i jego kolegów wiedzą, jaki producent jest najlepszy dla Iron Maiden
Re: Brzmienie płyt Iron Maiden- ranking
Może tak być ale my patrzymy z perspektywy 1go kryterjum, najistotniejszego dla nas, tj. muzykiIgorW pisze:Zaskakują mnie ludzie uważający, że lepiej od Steve'a i jego kolegów wiedzą, jaki producent jest najlepszy dla Iron MaidenSą duże podstawy do założenia, że jakby byli niezadowoleni z Kevina, to podziękowaliby mu zaraz po BNW, no nie?
A może korzystają z jego usług, bo fajnie się z nim gada o piłce nożnej, albo, że ma studio w fajnym, słonecznym mieście?
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Brzmienie płyt Iron Maiden- ranking
Weź pod uwagę że np rynek tradycyjnych nośników jest w sporym kryzysie i wiele zespołów, nawet tych dużych, woli ciąć koszty żeby mieć zysk, niż dopracowywać swoje albumy. I stąd brzmienie często jest jakie jest.IgorW pisze:Zaskakują mnie ludzie uważający, że lepiej od Steve'a i jego kolegów wiedzą, jaki producent jest najlepszy dla Iron Maiden Są duże podstawy do założenia, że jakby byli niezadowoleni z Kevina, to podziękowaliby mu zaraz po BNW, no nie? A może korzystają z jego usług, bo fajnie się z nim gada o piłce nożnej, albo, że ma studio w fajnym, słonecznym mieście?
- The Trooper
- -#Prodigal son

- Posty: 25
- Rejestracja: ndz sty 01, 2012 12:59 pm
- Skąd: Dąbrowa Górnicza
Re: Brzmienie płyt Iron Maiden- ranking
Wypowiem się tylko o kilku najlepszych.
Bardzo dobre:
Iron Maiden(Za całokształt) ,The Killers(za Murders in the rou morgue,i Killers)
piece of mind(całokształt),Powerslave(całokształt Aces high Powerslave.),The number of the beast(całokształt),narazie chyba tylko tyle.
Bardzo dobre:
Iron Maiden(Za całokształt) ,The Killers(za Murders in the rou morgue,i Killers)
piece of mind(całokształt),Powerslave(całokształt Aces high Powerslave.),The number of the beast(całokształt),narazie chyba tylko tyle.
Re: Brzmienie płyt Iron Maiden- ranking
Umknął jakoś mi ten temat.
Inaczej produkować będziemy przecież album blackmetalowy, inaczej jazzowy czy rockowy. A i w samych tych gatunkach znajdziemy wiele różnych podgatunków, jak również wizji zespołów czy producentów, jak konkretny album ma wypaść na tle dyskografii kapeli.
To, że ostatnie wydawane za życia płyty Johnego Casha brzmią surowo, nagrywane głównie na żywo, to nie znaczy przecież, że są gorzej wyprodukowane niż np. Powerslave Maidenów.
Wracając do IM, to uważam, że dobrze wiedzą co robią i jakie brzmienie chcą osiągnąć. Po tylu twórczego zajmowania się muzyką i produkcją płyt, przypuszczam, że szybko zorientowaliby się, gdyby popełnili błąd. Zmienili by producenta, albo ustalili z nim inne zasady produkcji.
Oczywiście, zrozumiałe też jest, że ten czy inny wybór nie musi się podobać wszystkim fanom. Myślę, że liczą się z tym, jednocześnie zdając sprawę, że wszystkich zadowolić się nie da.
A jeśli chodzi o moje preferencje, to najbardziej podoba mi się brzmienie Powerslave (za moc), 7th Son (za przestrzeń) i BNW (za idealne proporcje między 'starym' a 'nowym' brzmieniem zespołu). Najmniej VXI (mała dynamika, płaskie brzmienie), choć jak słuchałem albumu kilka miesięcy temu, to odbierałem go lepiej niż gdy się ukazał. Z SIT mam problem, bo uwielbiam ten album, nie powiem też, żeby był kiepsko brzmiący, ale momentami drażnią mnie tam wysokie tony, co zwłaszcza na remasterze z 98 roku słychać.
Owszem mamy różnicę, to oczywiste, że to płyty brzmiące inaczej. Inaczej, co nie znaczy gorzej. To subiektywna ocena, jeden lubi brzmienie bardziej sterylne, kto inny bardziej organiczne, upraszczając sprawę. Możliwości jest jednak przecież bardzo wiele, zależnie od zastosowanego sprzętu, techniki czy planowanego efektu. Nie dostrzegam tutaj potrzeby ustanawiania kanonicznych przykładów produkcji czegokolwiek. Nie lubię taśmowej produkcji, choć zdaję sobie sprawę, że nie każdy album musi być czymś odkrywczym.Siwy pisze:Jednak porównując Tyranny Of Souls z każdą płytą po reunion, mamy kolosalną różnicę, ale ok. ja się nie znam, może ToS to też inny materiał niż twórczość całego zespołu i nie ma co porównywać.[cut]
Inaczej produkować będziemy przecież album blackmetalowy, inaczej jazzowy czy rockowy. A i w samych tych gatunkach znajdziemy wiele różnych podgatunków, jak również wizji zespołów czy producentów, jak konkretny album ma wypaść na tle dyskografii kapeli.
To, że ostatnie wydawane za życia płyty Johnego Casha brzmią surowo, nagrywane głównie na żywo, to nie znaczy przecież, że są gorzej wyprodukowane niż np. Powerslave Maidenów.
Wracając do IM, to uważam, że dobrze wiedzą co robią i jakie brzmienie chcą osiągnąć. Po tylu twórczego zajmowania się muzyką i produkcją płyt, przypuszczam, że szybko zorientowaliby się, gdyby popełnili błąd. Zmienili by producenta, albo ustalili z nim inne zasady produkcji.
Oczywiście, zrozumiałe też jest, że ten czy inny wybór nie musi się podobać wszystkim fanom. Myślę, że liczą się z tym, jednocześnie zdając sprawę, że wszystkich zadowolić się nie da.
Co dokładnie przez to rozumiesz? Bo ja też patrzę z perspektywy najistotniejszego dla mnie w tej sprawie kryterium, tj. muzyki i jej odbioru, ale nie rozumiem, co to ma do toczącej się dyskusji.krusejder pisze:Może tak być ale my patrzymy z perspektywy 1go kryterjum, najistotniejszego dla nas, tj. muzyki
Być może, choć wątpię, by wszystko można było tym tłumaczyć. Takie St. Anger na przykład miało i znanego producenta i ogromny budżet (1 mln $?), a wyszło kiepsko, raczej przez wątpliwe pomysły zespołu i/lub producenta. Czyli pomysł, założenie (chcemy zabrzmieć jak w garażu), a nie budżet i brak czasu (płytę robili chyba z rok). A Kevin Shirley to już też uznane nazwisko i raczej należy do "tych droższych", więc ewentualnych narzekań na brzmienie ostatnich płyt IM raczej nie należy tłumaczyć kosztami.voivod pisze:Weź pod uwagę że np rynek tradycyjnych nośników jest w sporym kryzysie i wiele zespołów, nawet tych dużych, woli ciąć koszty żeby mieć zysk, niż dopracowywać swoje albumy. (cut)
A jeśli chodzi o moje preferencje, to najbardziej podoba mi się brzmienie Powerslave (za moc), 7th Son (za przestrzeń) i BNW (za idealne proporcje między 'starym' a 'nowym' brzmieniem zespołu). Najmniej VXI (mała dynamika, płaskie brzmienie), choć jak słuchałem albumu kilka miesięcy temu, to odbierałem go lepiej niż gdy się ukazał. Z SIT mam problem, bo uwielbiam ten album, nie powiem też, żeby był kiepsko brzmiący, ale momentami drażnią mnie tam wysokie tony, co zwłaszcza na remasterze z 98 roku słychać.


