Behemoth

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

yankes
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4088
Rejestracja: pt mar 30, 2007 7:06 pm

Re: Behemoth

Post autor: yankes »

Data premiery oficjalnej biografii Behemoth!!

16.05.2012 ukaże się na rynku wyjątkowa książka – mowa o biografii zespołu BEHEMOTH zatytułowanej „Konkwistadorzy Diabła”. „Konkwistadorzy diabła” to historia zespołu, który wyszedł z lasów Pomorza na salony. A ich lider Nergal przebył drogę do piekła i z powrotem. To bezkompromisowa relacja widziana oczami muzyków Behemoth i ludzi, który przez XX lat byli naocznymi świadkami wydarzeń. Od piwnicznych początków po koncerty u boku największych sław współczesnego metalu. Bez tabu, bez wybielania faktów, bez szukania rozgrzeszenia. Po przeczytaniu tej książki, sami będziecie go potrzebowali.
Więcej szczegółów wkrótce!

Dodamy jeszcze, że w naszym oficjalnym sklepie pozycja ta pojawi się w pre-orderze w wersji specjalnej - z autografami muzyków Behemoth. Polecamy subskrybcję do newslettera http://www.behemoth-store.com aby nie przegapić tej niepowtarzalnej okazji.



Obrazek
Awatar użytkownika
tomtomala
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2515
Rejestracja: wt gru 11, 2007 2:32 pm
Skąd: Basel

Re: Behemoth

Post autor: tomtomala »

Kupione. No to czekam na wysyłkę i zobaczymy co tam nasmarowano.
Mike Stanley
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 607
Rejestracja: sob gru 25, 2010 2:34 pm
Skąd: Cracow Rock City

Re: Behemoth

Post autor: Mike Stanley »

zaraz zamawiam i czekamy na dostawe!
Dreams are only impossible when YOU decide they're impossible - Paul Stanley
Awatar użytkownika
panzerschreck
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3329
Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
Skąd: Gło/Wro

Re: Behemoth

Post autor: panzerschreck »

W kategorii "konkwistadorzy diabła" nie mają szans z mamą małej Madzi, więc z szacunku dla spodziewanej zaraz na rynku historii Katarzyny, mogliby dać inny tytuł ;)
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
IgorW
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1778
Rejestracja: śr sie 25, 2004 12:44 am
Skąd: Breslau

Re: Behemoth

Post autor: IgorW »

panzerschreck pisze:W kategorii "konkwistadorzy diabła" nie mają szans z mamą małej Madzi, więc z szacunku dla spodziewanej zaraz na rynku historii Katarzyny, mogliby dać inny tytuł ;)
Opanuj się. Nawet na tym forum musiały się pojawić echa sprawy, którą srają media od prawie dwóch miesięcy? Nigga, pliiiiiizzz...
Awatar użytkownika
panzerschreck
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3329
Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
Skąd: Gło/Wro

Re: Behemoth

Post autor: panzerschreck »

Zamawiam obie pozycje, więc się podjarałem, sorewicz.
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
Awatar użytkownika
Kimal_
-#Invader
-#Invader
Posty: 188
Rejestracja: pn wrz 13, 2010 11:23 am
Skąd: Birmingham/BDG.

Re: Behemoth

Post autor: Kimal_ »

IgorW
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1778
Rejestracja: śr sie 25, 2004 12:44 am
Skąd: Breslau

Re: Behemoth

Post autor: IgorW »

Słuchałem tego kilka razy i nadal nie kumam, gdzie tam śpiewa Nergal. Ktoś da wskazówkę? :-0
voivod
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 819
Rejestracja: ndz cze 13, 2010 12:36 pm

Re: Behemoth

Post autor: voivod »

no przeciez jako pierwszy spiewa
IgorW
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1778
Rejestracja: śr sie 25, 2004 12:44 am
Skąd: Breslau

Re: Behemoth

Post autor: IgorW »

Brzmi jak Maleńczuk.
voivod
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 819
Rejestracja: ndz cze 13, 2010 12:36 pm

Re: Behemoth

Post autor: voivod »

malenczuk w 1:24 wchodzi
IgorW
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1778
Rejestracja: śr sie 25, 2004 12:44 am
Skąd: Breslau

Re: Behemoth

Post autor: IgorW »

Teraz już wiem, ino Nergal dość podobnie do niego śpiewa. Podoba mi się to.
Awatar użytkownika
vyrus
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3241
Rejestracja: śr gru 20, 2006 4:08 pm
Skąd: Bydgoszcz

Re: Behemoth

Post autor: vyrus »

Taki pospolity ten wokal. Nic szczególnego
Przysługa, jaką pieniądz daje społeczeństwu, jest niezależna od jego ilości.
IgorW
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1778
Rejestracja: śr sie 25, 2004 12:44 am
Skąd: Breslau

Re: Behemoth

Post autor: IgorW »

"In your opinion... in your opinion...!" :o)
http://www.youtube.com/watch?v=mTEVn_BIE_U
yankes
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4088
Rejestracja: pt mar 30, 2007 7:06 pm

Re: Behemoth

Post autor: yankes »

Od jakiegoś czasu na półkach sklepowych jest już ta pozycja

Obrazek

Nie czytałem jeszcze, czeka w kolejce, ale wydana jest niesamowicie, z wielką dbałością o szczegóły, wizualnie mistrzostwo. W październiku natomiast pojawi się to:

Obrazek

Poniżej opublikowany fragment:
Gdy zerwałeś z Dorotą paparazzi wcale sobie ciebie nie odpuścili.

Było nawet gorzej. W Gdańsku obstawiali szkołę muzyczną Musicollective. Prowadzi ją mówi przyjaciel Rafał Szyjer. Lubię tam przychodzić, jamować z innymi muzykami. Gnidy z aparatami to wyczaiły. Siedzę w środku, patrzę przez okno, a tam czai się dwóch... W kolorowej prasie dzień w dzień pojawiały się wtedy bzdurne artykuły o moich romansach. Zaczęło się, jak jeszcze byłem w szpitalu, że niby chory na białaczkę zdradzałem Dorotę... Nic nie dementowałem i niczego nie potwierdzałem. Nie rozmawiałem z takimi mediami. Ale trochę mnie to uwierało. Nie chodziło nawet o mój wizerunek. Piękne kobiety nigdy go nie psują. Żebym się wkurwił, musieliby chyba napisać, że rucham kozy... Bardziej mnie irytował sam fakt, że mi zaglądali do rozporka. Rzuciłem więc do Rafała: „Stary, krótka piłka, wychodzimy trzymając się za ręce, podchodzimy do mojego auta, dajesz mi czułego buziaka i odjeżdżam. Wypierdolimy system do góry nogami”. Wybuchliśmy śmiechem. Po chwili jednak Rafał rozłożył ręce: „Nie mogę, ja tu dzieci uczę! Już teraz rodzice patrzą na szkołę dziwnie, bo wiedzą, że w niej bywasz. Jak jeszcze wyskoczy plotka, że jestem gejem, to pójdę z torbami”. Polska...


I tak by tego nie łyknęli.

Przynajmniej byłoby śmiesznie... Jakiś czas temu spotkałem się z Radkiem Majdanem. Polowaliśmy na siebie już od dłuższego czasu. Poznawałem wielu jego kolegów. Słyszałem nie raz, że to zwyczajnie fajny gość. „Musicie się poznać, polubicie się”. Tak mówili wspólni znajomi. Jakby nie patrzeć, mieliśmy z Radkiem wspólne doświadczenia, byliśmy do siebie porównywani, poniekąd dzieliliśmy również łoże. Zwyczajnie chciałem się z nim spotkać. Trafiło akurat na imprezę, gdzie był tłum fotografów. Przywitaliśmy się na niedźwiedzia i zaczęliśmy gadać. Trwało to pół godziny. Wypiliśmy kilka drinków i wymieniliśmy się telefonami. Było miło, jakbym człowieka znał od pięciu lat, a nie od pięciu minut. Po imprezie podszedł do mnie gość z Faktu: „O czym rozmawiałeś z Radkiem? To chyba nie tajemnica? Zdradź nam!”. Łasił się jak pies, tyle, że był oślizgły jak płaz. Zrobiłem zaskoczoną minę i odparłem: „To ty nic nie wiesz? Jesteśmy parą!”. Spojrzałem na niego z politowaniem i poszedłem w swoją stronę, nawet się nie odwracałem...


Wspominałeś jednak, że czasami puszczały ci nerwy, kiedy na horyzoncie pojawiali się ludzie z kolorowej prasy...

Są jak karaluchy. Czasem ich ignorujesz, a czasem gonisz. W czasach studenckich, gdy mieszkałem w „falowcu”, zdarzało mi się polować na te robaki. Wchodziłem podchmielony do mieszkania. Na palcach i po ciemku. Podchodziłem do wnęki kuchennej z dezodorantem i zapalniczką. Gwałtownie otwierałem zabudowę. Było ich mnóstwo. Traktowałem je ogniem. Pięknie skwierczały. Paparazzich też zdarzało mi się ganiać.


Uderzyłeś kiedyś jakiegoś?

Nie.


Pisali, że pobiłeś jednego.

Sam się wywrócił. To było kilka miesięcy po tym, jak wyszedłem ze szpitala. W planie miałem poranny trening nordic walkingu. Od razu wyczułem, że ktoś się na mnie czai. Chwilę później rozpoznałem typa, który już nieraz koczował pod moim domem. Był jedną z najgorszych hien, a przy tym kompletną pizdą. Uciekałem mu zazwyczaj autem w jakieś pół minuty. Nie widział mnie, więc pomyślałem, że go nastraszę. Pobiegłem do garażu i wsiadłem do samochodu. Ruszyłem z piskiem opon i zajechałem mu drogę. Kiedy wysiadłem, gnojek zaczął uciekać. Próbowałem go gonić, ale wciąż byłem bardzo osłabiony po chorobie, nogi miałem jak z galarety i wyrżnąłem twarzą o beton. Kątem oka zobaczyłem jednak, że po drugiej stronie ulicy biegnie mój trener. Musiał widzieć całe zajście z daleka. Krzyknąłem: „Łap go!”. Próbował go chwycić, ale paparazzi sam się wywrócił. Upadł na swój własny aparat. Dorwaliśmy go. Zaczął wyć: „Policja! Policjaaaa!”. Nie tknąłem go, spojrzałem tylko z obrzydzeniem na jego mordę i syknąłem: „Wypierdalaj z mojego życia, ty cioto!”.


Gość zgłosił jednak na policji pobicie.

I czekał na mnie przed posterunkiem z kolegami. Aparaty i kamery trzymali w pogotowiu Wszystko było pięknie wyreżyserowane. Złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i od razu zaczaił się, aby zrobić mi kolejne zdjęcia. Pierdolony oportunista! Nie chciałem dać mu zarobić, więc mój adwokat wwiózł mnie na teren komisariatu w bagażniku swojego samochodu. Policjanci okazali się być bardzo w porządku. Doskonale rozumieli, z jakim gównem mam do czynienia na co dzień. Złożyłem zeznania i wróciłem do domu. Nigdy więcej mnie w tej sprawie nie wzywano, domyślam się więc, że postępowanie umorzono. Co nie zmienia faktu, że gość zasłużył na srogi wpierdol...


Dlaczego?

Kilka miesięcy wcześniej wyszedłem między sesjami chemii ze szpitala na przepustkę. Pojechałem odebrać dziewczynę z lotniska. Ten sam paparazzi czaił się tam z kolegami już od rana. Doszło do podobnej sytuacji: wyprowadzili mnie z równowagi i próbowałem ich gonić. Byłem skrajnie wyczerpany, po prostu padłem na ryj. Ręce i kolana zdarłem do krwi. Podniosłem głowę i zobaczyłem, jak ten chuj stoi kilkanaście metrów dalej i rechocze.


W takich chwilach nie żałowałeś wejścia w świat tych ludzi?

Tak naprawdę żyję cały czas w dwóch światach. Jeden jest mój. W nim się wychowałem, wszystko toczy się w nim powoli, swoim rytmem. To moje życie. W tym drugim z kolei odgrywam jakąś rolę. Nie wiem, po co i kto nakazał mi ją grać i występować w tabloidach. To po prostu się dzieje. Mam gdzieś tą rzeczywistość. Nie należę do niej, jestem tam jedynie gościem. Myślę, że są też inni ludzie, którzy egzystują na granicy tych dwóch światów. Rozmawiałem kiedyś z Tomaszem Lisem. Właśnie o paparazzich. Był w podobnej sytuacji jak ja. Złapał takiego delikwenta, a że jest postawny i wysoki, to koleś dosłownie wisiał nad ziemią. Miał wielką chęć go pierdolnąć, ale w ostatniej chwili powstrzymał się. Nie przekroczył bariery. Miałem identycznie.


Nie denerwuje cię, że nie możesz się spotkać z dziewczyną, bo zaraz trąbią o tym tabloidy?

A kto powiedział, że nie mogę?


Ciągle pojawiają się doniesienia o nowych dziewczynach Nergala...

W Gdańsku nie mam problemu, aby się z kimś spotkać. To mój rewir, trudniej mnie tu złapać. Mam wiele koleżanek i przyjaciółek, z którymi idę czasem na obiad lub kolację. Nie jestem anonimowy, ale są miejsca, w którym mogę się pokazać z dziewczyną i mam pewność, że nikt nie zrobi mi zdjęć i nie doniesie tabloidom. Gorzej jest w Warszawie. Głupia kawa z przyjaciółką, a na drugi dzień doklejają mi romans.

Po Dorocie byłeś w ogóle w jakimś związku?

Nie.


Czyli te wszystkie medialne doniesienia to bzdury?

Spotykałem się z kilkoma dziewczynami. Nie były to jednak żadne poważne historie. Jestem w takim momencie swojego życia, że po prostu nie chcę się angażować. Doszedłem do siebie, wróciłem na właściwe tory, teraz skupiam się na realizacji swoich planów zawodowych. Chwilowo w moim życiu nie ma miejsca na drugą osobę. Albo jest go bardzo mało. Gram w otwarte karty. Spotykam kogoś i od razu stawiam sprawę jasno: „Kochanie, możesz mnie mieć, ale tylko do szesnastej, później mnie nie ma. Jadę na trasę, będę za miesiąc, możemy znów się spotkać, lecz na więcej nie licz”. To chyba uczciwe podejście, prawda?

Boisz się, że jakieś „kochanie” będzie chciało wjechać na twoich plecach na salony?

Może jestem naiwny, ale nie. Chyba nie spotkałem takiej laski... No może jedną. Była taka miłośniczka disco-polo, ale szybko zerwałem z nią wszystkie relacje
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Behemoth

Post autor: slayer »

ta druga będzie dla mas ;-)
Jazz is not dead, it just smells funny.
Awatar użytkownika
krusejder
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11519
Rejestracja: wt sie 10, 2010 12:46 pm

Re: Behemoth

Post autor: krusejder »

Tytuł książki jest kolejnym dowodem na ignorancję tego "artysty", który najwyraźniej nie rozumie znaczenia słowa "heretyk".
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Awatar użytkownika
erni13
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 640
Rejestracja: czw gru 16, 2010 3:55 pm
Skąd: Erftstadt (D)

Re: Behemoth

Post autor: erni13 »

Cicho! On obraza katolikow, wiec jest spoko. A ty jestes zacofanym katolem ze wsi!
Awatar użytkownika
masarenka
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 477
Rejestracja: czw cze 10, 2010 9:38 pm

Re: Behemoth

Post autor: masarenka »

krusejder pisze: który najwyraźniej nie rozumie znaczenia słowa "heretyk".
A dlaczego nie rozumie? Czytam definicję i nie widzę sprzeczności. Czy może chodzi Ci o połączenie tego słowa ze "spowiedź"?
Awatar użytkownika
krusejder
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11519
Rejestracja: wt sie 10, 2010 12:46 pm

Re: Behemoth

Post autor: krusejder »

Nergal byłby heretykiem dla chrześcijaństwa gdyby zaprzeczał jednej, góra kilku, prawdom dogmatycznym. Nawet zakładając, że w ogóle nie jest okultystą (a chyba jednak jest), tudzież zakładając, że nie jest satanistą, należałoby go określać słowem apostata (vide: The Apostasy).

Dla katolika heretykiem jest luteranin a nie człowiek, który twierdzi, że w nic nie wierzy.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
ODPOWIEDZ