Koncert był jakoś pod koniec października. W każdym razie nocą po koncercie było strasznie zimno. Jak wylazłem z koncertu na tą zimnicę z mokrymi piórami to od razu następnego dnia byłem na zwolnieniu
Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Plyta ukazala sie jakos poznym latem czy wczesna jesienia a koncert w Polsce byl jednym z pierwszych na trasie.
Koncert był jakoś pod koniec października. W każdym razie nocą po koncercie było strasznie zimno. Jak wylazłem z koncertu na tą zimnicę z mokrymi piórami to od razu następnego dnia byłem na zwolnieniu
Koncert był jakoś pod koniec października. W każdym razie nocą po koncercie było strasznie zimno. Jak wylazłem z koncertu na tą zimnicę z mokrymi piórami to od razu następnego dnia byłem na zwolnieniu
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Koncert w Warszawie odbył się 24 października 1995. Rzeczywiście było bardzo zimno i po koncercie wracaliśmy busem do Wrocławia bez ogrzewania i mocno się pochorowałem...
Premiera płyty była na 100% przed koncertem. Pamiętam, że kupiłem oryginalną kasetę w okolicach premiery, a to było na 100% przed koncertem.
Premiera płyty była na 100% przed koncertem. Pamiętam, że kupiłem oryginalną kasetę w okolicach premiery, a to było na 100% przed koncertem.
www.MetalSide.pl
- MetallicaTruFan^^
- -#Long distance runner

- Posty: 893
- Rejestracja: czw wrz 02, 2010 4:52 pm
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Tak, płyta była jeszcze przed koncertem, prawdopodobnie koniec września lub początek października.
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Premiera była 3 października.
www.MetalSide.pl
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
No to wszystko jasne 
co do koncertu, to był to mój pierwszy koncert Maiden i jeden z pierwszych w życiu (miałem wtedy bodajże 16 lat), ale sam koncert nie zrobił na mnie jakiegoś większego wrażenia. Najbardziej pamiętam niewiarygodny ścisk przed wejściem, ziąb po koncercie i...tupanie przez publikę w podłogę przed bisami (wtedy Torwar był jeszcze lodowiskiem i płyta była przykryta deskami). Takie tupanie dawało niesamowity efekt, nawet muzycy przyznali potem, że takiej prośby o bis jeszcze nie słyszeli
co do koncertu, to był to mój pierwszy koncert Maiden i jeden z pierwszych w życiu (miałem wtedy bodajże 16 lat), ale sam koncert nie zrobił na mnie jakiegoś większego wrażenia. Najbardziej pamiętam niewiarygodny ścisk przed wejściem, ziąb po koncercie i...tupanie przez publikę w podłogę przed bisami (wtedy Torwar był jeszcze lodowiskiem i płyta była przykryta deskami). Takie tupanie dawało niesamowity efekt, nawet muzycy przyznali potem, że takiej prośby o bis jeszcze nie słyszeli
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Podobne wrażenia... Był to mój pierwszy koncert w życiu (no pomijam jakieś Lady Pank itp.). Spore wrażenia - podróż z Wrocławia do Warszawy, na scenie zespół w którym się zasłuchiwałem... Sam koncert jakoś nie zrobił na mnie powalającego wrażenia, no ale wtedy nie miałem jeszcze jakiejkolwiek skali porównawczej. Jednak na tyle było pozytywnie, ż e załapałem koncertowego bakcyla.erosinho pisze:co do koncertu, to był to mój pierwszy koncert Maiden i jeden z pierwszych w życiu (miałem wtedy bodajże 16 lat), ale sam koncert nie zrobił na mnie jakiegoś większego wrażenia. Najbardziej pamiętam niewiarygodny ścisk przed wejściem, ziąb po koncercie i...tupanie przez publikę w podłogę przed bisami (wtedy Torwar był jeszcze lodowiskiem i płyta była przykryta deskami). Takie tupanie dawało niesamowity efekt, nawet muzycy przyznali potem, że takiej prośby o bis jeszcze nie słyszeli
Co do samej płyty "TXF" to tuż po premierze byłem bardzo rozczarowany. Kilkanaście przesłuchań i powędrowała na jakieś 2-3 lata do szuflady. Nie ruszała mnie ta muza i nie pasowało mi takie Maiden. Po długiej przerwie załączyłem i BUM!!! od pierwszych dźwięków zachwyt. I tak zostało do dzisiaj - dla mnie to jeden z lepszych albumów IM.
www.MetalSide.pl
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Ta płyta po prostu wymaga wielu przesłuchań by w pełni ją docenić. Mi spodobała się od pierwszego przesłuchania, ale prawdziwą jej doskonałość odkrywałem latami.
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Osobiście płycie "X Factor" zawdzięczam mój już 16-letni związek z IM.
Była jesień 1996: I klasa technikum, nowi kumple, nowe zainteresowania. Właśnie jeden z kumpli przyniósł do budy "iksa". O Ironach wiedziałem wtedy tyle, że mają fajne okładki (wtedy szalałem za Purplami i Sabbath). Pożyczyłem tę płytę (tak naprawdę była to nieopisana, zgrywana kaseta) i odpadłem. Powaliła mnie ta muzyka: jej ciężar, mrok i klimat. Nazajutrz upewniłem się u kumpla, czy aby na pewno płyta którą mi pożyczył "to ta najgorsza płyta Ironów" jak wówczas o niej pisano i mówiono bo mnie po prostu zachwyciła. Potem poszło już jak po sznurku: Fear, Number, 7th Son, itd., a Maiden stało się moim muzycznym nr 1, strącając z piedestału ukochanych Purpli.
Dziś po latach, po kilku następczyniach "iksa" oceniam te płytę trochę inaczej (bardziej obiektywnie). O ile do Blaze'a w roli wokalisty wogóle nie można się przyczepić (super wpasowuje się w klimat utworów), o tyle budowa niemal każdego utworu wg tego samego schematu (wolne intro, galop, wolne outro) może irytować.
Dla mnie jednak to płyta szczególna, od której wszystko się zaczęło. A fakt, iż po przesłuchaniu tego albumu miałem chęć na więcej świadczy, że jest on coś wart.
W końcu nie taki diabeł straszny, jak go malują...
Była jesień 1996: I klasa technikum, nowi kumple, nowe zainteresowania. Właśnie jeden z kumpli przyniósł do budy "iksa". O Ironach wiedziałem wtedy tyle, że mają fajne okładki (wtedy szalałem za Purplami i Sabbath). Pożyczyłem tę płytę (tak naprawdę była to nieopisana, zgrywana kaseta) i odpadłem. Powaliła mnie ta muzyka: jej ciężar, mrok i klimat. Nazajutrz upewniłem się u kumpla, czy aby na pewno płyta którą mi pożyczył "to ta najgorsza płyta Ironów" jak wówczas o niej pisano i mówiono bo mnie po prostu zachwyciła. Potem poszło już jak po sznurku: Fear, Number, 7th Son, itd., a Maiden stało się moim muzycznym nr 1, strącając z piedestału ukochanych Purpli.
Dziś po latach, po kilku następczyniach "iksa" oceniam te płytę trochę inaczej (bardziej obiektywnie). O ile do Blaze'a w roli wokalisty wogóle nie można się przyczepić (super wpasowuje się w klimat utworów), o tyle budowa niemal każdego utworu wg tego samego schematu (wolne intro, galop, wolne outro) może irytować.
Dla mnie jednak to płyta szczególna, od której wszystko się zaczęło. A fakt, iż po przesłuchaniu tego albumu miałem chęć na więcej świadczy, że jest on coś wart.
W końcu nie taki diabeł straszny, jak go malują...
Ostatnio zmieniony pt kwie 06, 2012 12:14 am przez Bamoko, łącznie zmieniany 2 razy.
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Ten temat jest tak stary, że wydaje mi się, że już w nim pisałem. Nie chce mi się tego sprawdzać, więc napiszę jeszcze raz (ale krótko;0).
Dla mnie też od TXF zaczęła się przygoda z IM. Z tym, że to była bodaj ostatnia klasa podstawówki. Wtedy moją ulubioną kapelą było Black Sabbath. W jakimś numerze MH przeczytałem swietny wywiad z Dave Murrayem (robił go jeszcze Bożydar Iwanow, szkoda, że dzisiejsze pismaki rzadko taki poziom trzymają) z okazji wydania Best Of The Beast. Gość wydał mi się na tyle interesujący, że postanowiłem poznać zespół.
Kupiłem kasetę TXF i odpadałem. Wtedy nie wiedziałem, że jest jakiś Bruce Dickinson, i że kapela ma na koncie tyle wielkich płyt. TXF mnie zabiło swoim magiczny, mrocznym klimatem. Do dziś mam ciary jak pomyślę sobie o tym albumie. Jeden z najlepszych zespołu, coś co rzeczywiście jest czymś innym, zaskakującym, oryginalnym. Potem zdarzało się Ironom zapowiadać, ze robią coś odmiennego, nowego, ale przeważnie okazywało się, że "z dużego dymu mały ogień...". Myślę, że zespół nie jest już w stanie nagrać płyty, która rzeczywiście byłaby czymś nowym i świeżym, odważnym. Wiedzą, że ich bezpieczeństwo finansowe zależy od tego, ile będą trzaskali powielających te same pomysły schematów, ku uciesze 15 letnich fanów (bądź starszych, którzy się na etapie 15-letniego fana zatrzymali
.
Pozostaje powspominać ten wielki album, może ostatni tak wielki w karierze zespołu (ok, później jeszcze BNW).
Dla mnie też od TXF zaczęła się przygoda z IM. Z tym, że to była bodaj ostatnia klasa podstawówki. Wtedy moją ulubioną kapelą było Black Sabbath. W jakimś numerze MH przeczytałem swietny wywiad z Dave Murrayem (robił go jeszcze Bożydar Iwanow, szkoda, że dzisiejsze pismaki rzadko taki poziom trzymają) z okazji wydania Best Of The Beast. Gość wydał mi się na tyle interesujący, że postanowiłem poznać zespół.
Kupiłem kasetę TXF i odpadałem. Wtedy nie wiedziałem, że jest jakiś Bruce Dickinson, i że kapela ma na koncie tyle wielkich płyt. TXF mnie zabiło swoim magiczny, mrocznym klimatem. Do dziś mam ciary jak pomyślę sobie o tym albumie. Jeden z najlepszych zespołu, coś co rzeczywiście jest czymś innym, zaskakującym, oryginalnym. Potem zdarzało się Ironom zapowiadać, ze robią coś odmiennego, nowego, ale przeważnie okazywało się, że "z dużego dymu mały ogień...". Myślę, że zespół nie jest już w stanie nagrać płyty, która rzeczywiście byłaby czymś nowym i świeżym, odważnym. Wiedzą, że ich bezpieczeństwo finansowe zależy od tego, ile będą trzaskali powielających te same pomysły schematów, ku uciesze 15 letnich fanów (bądź starszych, którzy się na etapie 15-letniego fana zatrzymali
Pozostaje powspominać ten wielki album, może ostatni tak wielki w karierze zespołu (ok, później jeszcze BNW).
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Z całym szacunkiem, ale takie kawałki jak Starblind (pod względem nietypowego rytmu i złożoności aranżacyjnej) oraz ElDorado (rocker, ale zupełnie inny niż typowe IM) świadczą dobitnie o tym, że zespół eksperymentuje. WTWWB również odbiega od utartych schematów - jak na IM bardzo daleko. Uważam, że nie ma czego się czepiać.IgorW pisze:Myślę, że zespół nie jest już w stanie nagrać płyty, która rzeczywiście byłaby czymś nowym i świeżym, odważnym. Wiedzą, że ich bezpieczeństwo finansowe zależy od tego, ile będą trzaskali powielających te same pomysły schematów, ku uciesze 15 letnich fanów (bądź starszych, którzy się na etapie 15-letniego fana zatrzymali
A koncert w październiku 1995 to niezapomniane przeżycie. Od początku stres. Pierwszy koncert w życiu, mimo że lat miałem akurat skończone 18, tłum dzikich ludzi dookoła, napieranie na bramki jak cholera. W tym wszystkim zgubiłem kumpla. Przeszedłem przez bramkę, kupon kontrolny z biletu typ mi oderwał po sprawdzeniu, a ja zacząłem kręcić się koło ogrodzenia i szukać wzrokiem kumpla. Dopadł mnie ochroniarz, przytrzymał i zaczął p....ć, że rzekomo przelazłem przez płot i zażądał pokazania biletu, który był już oderwany. No i draka. Wqrw i załamanie przez kilka sekund. A potem akcja z wyrwaniem się typowi i bieg życia do hali. Oczywiście tylko wydawało mi się, że mnie ścignie, ale w tym chaosie typ miał na pewno więcej zajęć, niż interesowanie się mną
Z koncertu pamiętam taki niesamowity chłód, który unosił się na Torwarze i ciary na plecach. "Blood on the world's hands, blood on the world's hands...", półmrok i ten chłód... Na początku stałem przy barierce i Harris wyskoczył wprost na mnie
A w drodze powrotej do mieszkania ciotki w Wawie w pamięci utkwiły mi duże reklamy (billboardy) na mieście prezentujące... Nie zgadniecie! Ha! Wejście na rynek przełomowego systemu operacyjnego dla PC pod nazwą MS Windows 95!!!
M.
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Ja również byłem wówczas na "Torku". Magia - jeden z najlepszych koncertów, które tam zaprezentowano (moim zdaniem). Fajnie wyglądała estrada i światła, taki mroczny klimat sztuki.EDDIE - mobilny przewrócił się w prawym narożniku. Zespół miał ekstatyczne przyjęcie a w "Rado RMF FM" był program poświęcony temu eventowi. No i Blaze - dał radę!!!
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Rozumiem Twoje zdanie, ale ja mam inne odczucia. Takie małe wycieczki stylistyczne, jak wspomniany przez Ciebie Starblind, to zdarzały się wcześniej - np. The Nomad, Don't Look To The Eyes Of Stranger. Jednak to tylko drobnostki, nie stawiające całej twórczości IM w nowym świetle. A płyta TXF właśnie to robiła. Do pewnego stopnia jeszcze BNW, dla mnie będąca dopasowaniem Dickinsona do stylu IM zapoczątkowanego na TXF właśnie.beaviso pisze:Z całym szacunkiem, ale takie kawałki jak Starblind (pod względem nietypowego rytmu i złożoności aranżacyjnej) oraz ElDorado + WTWWB (cut)
WTWWB to świetny numer, ale wpisuje się w schemat długich kompozycji, rozpoczęty Clansmanem (podobna struktura).
Marzenie ściętej głowy - czekam na płytę IM o takiej świeżości i klimacie, jakie swego czasu dawał album The Chemical Wedding
Fajne wspomnienia z koncertu, niestety nie było mnie w 1995 roku. Za to 3 lata później usłyszałem zaliczyłem swój pierwszy koncert IM - trasa promująca VXI w Spodku
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
heh... dokładnie takie same wspomnienia zachowałem z tego koncertubeaviso pisze:A koncert w październiku 1995 to niezapomniane przeżycie. Od początku stres. Pierwszy koncert w życiu, mimo że lat miałem akurat skończone 18, tłum dzikich ludzi dookoła, napieranie na bramki jak cholera.
Z koncertu pamiętam taki niesamowity chłód, który unosił się na Torwarze i ciary na plecach. "Blood on the world's hands, blood on the world's hands...", półmrok i ten chłód... Na początku stałem przy barierce i Harris wyskoczył wprost na mnieNieświadomy tego co nastąpiło wkrótce potem (napier... tłumu) wycofałem się pospiesznie kilka rzędów, hehe, ale ogólnie widziałem chłopaków z bliska.
www.MetalSide.pl
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1419
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Cholernie zazdroszczę (w dobrym tego słowa znaczeniu) wtedy słuchać Iron Maiden to było naprawdę coś, słyszałem ten koncert kosztował chyba 27 zł (coś takiego) a Torwar to przecież i tak malutka hala. Ech kompletnie inny klimat niż dzisiejsze czasy no ale ja miałem 10 lat wtedy a to były czasy gdy w tym wieku raczej o muzyce się nie myślało
Sam album uwielbiam, jedna z bardziej niedocenianych płyt w historii heavy-metalu
Sign of the Cross , Lord of the Flies i Aftermath to zdecydowanie jedne z moich ukochanych utworów Ironów
Sam album uwielbiam, jedna z bardziej niedocenianych płyt w historii heavy-metalu
Sign of the Cross , Lord of the Flies i Aftermath to zdecydowanie jedne z moich ukochanych utworów Ironów
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Dziś jest taki malutki (6,000), wówczas to nawet 11,000 by tam weszło w 1994 byli RATM i przyjechało 12,500 fanów, na Santanie było 11,000. Ale fakt - przestrzeni to tam brak...
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1419
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Acha to nie wiedziałem w takim razie
Ale te koncerty z 1995 i 1998 r. chyba jakimś wielkim zainteresowaniem się nie cieszyły.
Sam znam kilka osób które przyznały , że w latach 90 pokpiły sprawę i odwrócili się od zespoły przez odejście Bruce'a a potem po latach przekonały się do płyt z Blazem traktując je dziś jako jedne z ulubionych.
Ale te koncerty z 1995 i 1998 r. chyba jakimś wielkim zainteresowaniem się nie cieszyły.
Sam znam kilka osób które przyznały , że w latach 90 pokpiły sprawę i odwrócili się od zespoły przez odejście Bruce'a a potem po latach przekonały się do płyt z Blazem traktując je dziś jako jedne z ulubionych.
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
W Spodku było sporo ludzi z tego co pamiętam.ZłapanyWCzasie pisze:1998 r.
www.MetalSide.pl
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Tak, było sporo w 1998 Spodku. Wydaje mi się, że niewiele mniej niż 2 lata później już z Dickinsonem (no, ale wtedy był drugi koncert w PL, w Wawie też).
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1419
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
2000/2002 to chyba szczyt popularność Iron Maiden w naszym kraju (nie na świecie) , złote DVD dla Rock in Rio , dużo informacji w mediach w radio i ogromny narybek nowych fanów


