Przybyłem na stadion ok. godziny 20:30, nie mając ciśnienia na bycie blisko sceny, ani nie mając ochoty na słuchanie "wspaniałych" supportów. Jak się okazało, mogłem przybyć duuużo później, no ale...
Gunsi kazali na siebie czekać 2h i 20 min. Taka chamówa sprawiła, że po godzinie czekania większość publiczności była już nastawiona wrogo, było naprawdę sporo gwizdów i buczenia i bardzo dobrze, przynajmniej nie wyszliśmy na nieboraków którzy będą radośnie skandować nazwę zespołu mimo że ten ma nas w d...
Organizacja koncertu całkiem dobra - nie bez wad, ale lepsza niż się spodziewałem. Wydzielone spore parkingi, i do tego blisko stadionu - każdy znalazł miejsce do zaparkowania. Przyczepić bym się mógł tylko do ochrony, która o dziwo była bardzo lajtowa - do tego stopnia, że np. mnie w ogóle nie przeszukano, mógłbym wnieść już nawet nie nóż, ale i pistolet i nikt by nie zauważył
Zdążyłem (przypadkowo
Sam koncert GNR... zaczęli puszczonym z taśmy "Splitting the Atom" Massive Attack i niestety, był to zarazem najlepszy moment koncertu. Dobry, potężny kawałek, no i przypomniał mi się świetny koncert MA na Openerze 2 lata temu. Potem już poszło z górki: Axl Rose ze swoim cover-bandem łaskawie wytoczył się na scenę, poleciało "Chinese Democracy" - jeden z moich ulubionych kawałków, niestety: Axl nie śpiewał tylko bulgotał, reszta zespołu lepiej ale też bez szału. Drugie było "Welcome to the Jungle" które wywołało dużo większy entuzjazm wśród publiczności, niestety, zamiast słów, Axl wydawał z siebie dźwięki mniej więcej takie: "bhgllllrhgblerrlbglhrlrlrrrrrr" więc dość ciężko mi się było tym zachwycić. Potem parę fajnych kawałków (znaczy, fajnych w wersjach studyjnych), nijaka solówka gitarzysty, kilka mniej ciekawych kawałków, w końcu zacząłem co chwilę spoglądać na zegarek i gdzieś tak po kilkunastu kawałkach sobie poszedłem. Nie słyszałem "Paradise City", "Knockin' on Heaven's Door" czy "Don't Cry", ale to chyba nawet i lepiej...
Podsumowując? Axl Rose kompletnie nie w formie, nagłośnienie bynajmniej mu nie pomagało, ale nie ma co tutaj obarczać całą winą nagłośnieniowców, bo z gówna bata nie ukręcisz. Reszta zespołu tak naprawdę się nie liczyła Koncert był słaby, żałuję ze wydałem na niego 2 stówki - za tą cenę mogłem sobie kupić bilet na RHCP które pewnie będzie dużo lepsze. Może moja ocena byłaby mniej surowa, ale opiero co wróciłem z Openera, gdzie nawet mało znany zespolik występujący o 19:00 w tencie łykał swoim występem tą, jakby nie było, gwiazdę.
Z drugiej strony Rybnik organizacyjnie podołał, ludzie też dopisali - mimo że koncert się nie wyprzedał, to raczej nie będzie klapy finansowej. Mam nadzieję że w przyszłym roku też coś podobnego zorganizują, nawet jak nie będzie super to przynajmniej mam blisko i odpadają koszty podróży i wyżywienia. A i biletu nie trzeba kupować, bo koło stadionu słychać równie dobrze jak na nim, a całe tłumy pomysłowych ludzi się wspięło na murek i mogło sobie nawet oglądać akcję na scenie.
Aha, i chyba w końcu się okazało, że ochrona wpuszczała ludzi z sektora C do B - co prawda miałem B, ale ani razu mnie nie sprawdzili. A sektor C był praktycznie pusty - więc coś musi w tym być



