27-29/11/2012 - Marillion - Wrocław/Kraków/Warszawa
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- DeJMIeN Wielki
- -#Clansman

- Posty: 4135
- Rejestracja: pt kwie 01, 2011 10:12 pm
- Skąd: ze wsi warszawa
Re: 27-29/11/2012 - Marillion - Wrocław/Kraków/Warszawa
Slainte Mhath się jeszcze często pojawia z tego co patrzę
Re: 27-29/11/2012 - Marillion - Wrocław/Kraków/Warszawa
Może skoczę do Wrocławia.
-
Mike Stanley
- -#Ancient mariner

- Posty: 609
- Rejestracja: sob gru 25, 2010 2:34 pm
- Skąd: Cracow Rock City
Re: 27-29/11/2012 - Marillion - Wrocław/Kraków/Warszawa
Chyba się wybiorę do Studia, choć raczej bilety pewnie będą do kupienia nawet we wrześniu więc nie ma co się spieszyć 
Dreams are only impossible when YOU decide they're impossible - Paul Stanley
Re: 27-29/11/2012 - Marillion - Wrocław/Kraków/Warszawa
Dodadzą jeszcze jakieś daty ? Może Poznań?
Re: 27-29/11/2012 - Marillion - Wrocław/Kraków/Warszawa
Za 3 dni WROCŁAW 
Re: 27-29/11/2012 - Marillion - Wrocław/Kraków/Warszawa
I ja będę, to może się spotkamy 
Załatwisz wejście na bakstejdż po starej znajomości

ps:
Ostatnio Ocean Cloud wróciło do setu - jeden z moich ulubionych utworów!
Załatwisz wejście na bakstejdż po starej znajomości
ps:
Ostatnio Ocean Cloud wróciło do setu - jeden z moich ulubionych utworów!
Re: 27-29/11/2012 - Marillion - Wrocław/Kraków/Warszawa
http://www.setlist.fm/setlist/marillion ... ace0a.html
Dajcie mi taki set, dajcie mi taki set! To już dziś
Dajcie mi taki set, dajcie mi taki set! To już dziś
Re: 27-29/11/2012 - Marillion - Wrocław/Kraków/Warszawa
Dobrze, że stosunkowo blisko mnie grają. 15 min spacerkiem i jestem w domku 
Re: 27-29/11/2012 - Marillion - Wrocław/Kraków/Warszawa
I jak się podobało? Dla mnie to był chyba szósty koncert Marillion, a powalony na kolana byłem, jak za pierwszym razem. Fantastyczny koncert, choć, paradoksalnie, dużo bym zmienił w setliście - wywalił kawałki z ery Fisha. Rozumiem jednak ukłon w stronę starych fanów. W ogólę, mieliśmy chyba najdłuższy koncert spośród tych w ostatnich kilku tygodniach trasy.
Kapitalne wykonanie Gaza, Neverland i Ocean Cloud, to fajnie, że zechcieli grać te numery w całości, co stanowiło chyba z 45 minut koncertu.
Świetne brzmienie, pod tym względem najlepszy koncert Marillion jaki widziałem. Mam na myśli oczywiście to co leciało z głośników, akustyka sali to już inna sprawa (każde uderzenie perkusji odbijało się kilka razy od tylnej ściany budynku ;0).
Warto było iść, kto nie skorzystał, ten doopa :0
http://www.setlist.fm/setlist/marillion ... ac0fc.html
Kapitalne wykonanie Gaza, Neverland i Ocean Cloud, to fajnie, że zechcieli grać te numery w całości, co stanowiło chyba z 45 minut koncertu.
Świetne brzmienie, pod tym względem najlepszy koncert Marillion jaki widziałem. Mam na myśli oczywiście to co leciało z głośników, akustyka sali to już inna sprawa (każde uderzenie perkusji odbijało się kilka razy od tylnej ściany budynku ;0).
Warto było iść, kto nie skorzystał, ten doopa :0
http://www.setlist.fm/setlist/marillion ... ac0fc.html
-
Deleted User 2259
Re: 27-29/11/2012 - Marillion - Wrocław/Kraków/Warszawa
Koncert w Krk najsłabszy jaki widzialem.cienki set.
-
GrzegorzCantara
- -#Clairvoyant

- Posty: 1128
- Rejestracja: pt lip 06, 2012 6:05 pm
- Skąd: Warszawa
Re: 27-29/11/2012 - Marillion - Wrocław/Kraków/Warszawa
W Warszawie - BRAK SŁÓW!! Ostatni koncert na trasie - ponad 130 minutowy show, bisów było coś około pięciu. Był "Neverland", był "Invisible Man", było "Warm Wet Circles", "Garden Party" na ostatni bis zaśpiewane przez SH z kolumn:-)....
http://www.cantaramusic.pl/galerie.php? ... =86&page=1
http://www.cantaramusic.pl/galerie.php? ... =86&page=1
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: 27-29/11/2012 - Marillion - Wrocław/Kraków/Warszawa
Niestety, w tym roku udało mi się trafić tylko do Warszawy, ale za to był to najlepszy koncert Marillion z dziewięciu na których byłem, a i jeden z najlepszych w ogóle. Wulkan energii, h biegający, niemalże rzucający się po scenie, wchodzący na kolumny z głośników. I do tego jeszcze śpiewając z taką pasją... Nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałem tyle emocji i mocy ze sceny. Rewelacja.
-
Deleted User 2259
Re: 27-29/11/2012 - Marillion - Wrocław/Kraków/Warszawa
Cholera jasna jaki set w Wawie.
Re: 27-29/11/2012 - Marillion - Wrocław/Kraków/Warszawa
Chyba śmiało mogę powiedzieć, że tak genialnego koncertu jeszcze nie widziałem...ale zacznijmy od początku.
Coprawda przez ponad pół roku mieszkałem rzut beretem, ale jak to często bywa odrobinkę straciłem orientację w terenie i pod halę przedzierałem się przez las, zamiast elegancko drogą. Mniejsza z tym! Punktualnie o 20 na scenę wyszedł Tides From Nebula do których występu mam mieszane uczucia. Z jednej strony chłopaki perfekcyjnie odegrali utwory i nie można się do Ich występu za nic przyczepić. Z drugiej chyba co druga osoba na płycie myślała, że o 20 zacznie grać Marillion i na widok Tides "mało entuzjastycznie" zareagowała...Sporo osób rozmawiało, sporo nazywało ich wyjście skandalem itp. Szkoda, że nie stałem po prawej stronie sceny, bo przez cały koncert to tam publika się świetnie bawiła i żywo reagowała na muzykę, może wtedy koncert Tidesów bardziej by mi przypadł do gustu. Jedno jest pewne - na pewno trzeba ich jeszcze raz zobaczyć na własnym koncercie. Muzyka prezentowana przez chłopaków nie znalazła pełnego odbioru na widowni przygotowanej na sam Marillion, a szkoda, sami nie zdawali sobie sprawy, że jest to na dzień dzisiejszy jedna z czołowych polskich młodych kapel. I jeszcze jedno, Tides zagrało tylko pół godziny
Pół godziny z hakiem po Tides na scenę wyszedł Marillion Zespół od razu całkowicie mnie kupił i tak zostało aż do ostatniego kawałka! Publika o wiele lepiej reagowała, zespół też wyraźnie był naszym nastawieniem zadowolony. Setlista całkowicie spełniła moje oczekiwania, co więcej był to chyba najdłuższy koncert zespołu na trasie! Mianowicie na drugie bisy w Pradze (set do wspomnianych bisów identyczny) grali dwa kawałki, w tym dłuższe Ocean Cloud. U nas zagrali dwa krótsze i Ocean Cloud! Ten ostatni chyba wyproszony, bo pod sam koniec sporo osób (w tym ja ) darło się na cały głos "Ocean Cloud"! Poskutkowało
Gradło zdarte od śpiewania, ręce czerwone od oklasków, umysł i dusza całkowicie sprzedane Marillionowi! Kogo nie było ten przegrał życie i tyle Licząc razem z występem Tidesów chyba najlepszy koncert na jakim byłem, na pewno na zawsze pozostanie mi w pamięci i na pewno melduję się na następnym!
Coprawda przez ponad pół roku mieszkałem rzut beretem, ale jak to często bywa odrobinkę straciłem orientację w terenie i pod halę przedzierałem się przez las, zamiast elegancko drogą. Mniejsza z tym! Punktualnie o 20 na scenę wyszedł Tides From Nebula do których występu mam mieszane uczucia. Z jednej strony chłopaki perfekcyjnie odegrali utwory i nie można się do Ich występu za nic przyczepić. Z drugiej chyba co druga osoba na płycie myślała, że o 20 zacznie grać Marillion i na widok Tides "mało entuzjastycznie" zareagowała...Sporo osób rozmawiało, sporo nazywało ich wyjście skandalem itp. Szkoda, że nie stałem po prawej stronie sceny, bo przez cały koncert to tam publika się świetnie bawiła i żywo reagowała na muzykę, może wtedy koncert Tidesów bardziej by mi przypadł do gustu. Jedno jest pewne - na pewno trzeba ich jeszcze raz zobaczyć na własnym koncercie. Muzyka prezentowana przez chłopaków nie znalazła pełnego odbioru na widowni przygotowanej na sam Marillion, a szkoda, sami nie zdawali sobie sprawy, że jest to na dzień dzisiejszy jedna z czołowych polskich młodych kapel. I jeszcze jedno, Tides zagrało tylko pół godziny
Pół godziny z hakiem po Tides na scenę wyszedł Marillion Zespół od razu całkowicie mnie kupił i tak zostało aż do ostatniego kawałka! Publika o wiele lepiej reagowała, zespół też wyraźnie był naszym nastawieniem zadowolony. Setlista całkowicie spełniła moje oczekiwania, co więcej był to chyba najdłuższy koncert zespołu na trasie! Mianowicie na drugie bisy w Pradze (set do wspomnianych bisów identyczny) grali dwa kawałki, w tym dłuższe Ocean Cloud. U nas zagrali dwa krótsze i Ocean Cloud! Ten ostatni chyba wyproszony, bo pod sam koniec sporo osób (w tym ja ) darło się na cały głos "Ocean Cloud"! Poskutkowało
Gradło zdarte od śpiewania, ręce czerwone od oklasków, umysł i dusza całkowicie sprzedane Marillionowi! Kogo nie było ten przegrał życie i tyle Licząc razem z występem Tidesów chyba najlepszy koncert na jakim byłem, na pewno na zawsze pozostanie mi w pamięci i na pewno melduję się na następnym!
Amen!Warto było iść, kto nie skorzystał, ten doopa :0
