Steve Harris - British Lion
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Steve Harris - British Lion
Ładnie. Mam jedno małe pytanie. Czy żeby dorwać muzyka po koncercie potrzebne jest troche sprytu, czy też trzeba włożyć w to mamone? Czy to zależy od kaprysu muzyka, managementu? Jak to poprostu zrobić?
Re: Steve Harris - British Lion
W przypadku koncertów British Lion, po koncercie (choć nie każdym) zespół wychodził do czekających fanów - na małych koncertach się to zdarza. Po koncertach Maiden nie masz na co liczyć, ewentualnie na fart pod hotelem, na lotnisku lub rzadziej w innych miejscach.
Ostatnio zmieniony pn kwie 01, 2013 1:27 am przez Madril, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Steve Harris - British Lion
Troche sprytu i szczescia.Slaug pisze:Ładnie. Mam jedno małe pytanie. Czy żeby dorwać muzyka po koncercie potrzebne jest troche sprytu, czy też trzeba włożyć w to mamone? Czy to zależy od kaprysu muzyka, managementu? Jak to poprostu zrobić?
Chociaz w przypadku British Lion Steve wychodzil do ludu prawie po kazdym koncercie, czego nie uswiadczy sie niestety jesli chodzi o koncerty Maidenow
-
Mike Stanley
- -#Ancient mariner

- Posty: 607
- Rejestracja: sob gru 25, 2010 2:34 pm
- Skąd: Cracow Rock City
Re: Steve Harris - British Lion
W takich klubowych warunkach to wystarczy cierpliwość, dużo czasu i trochę sprytu. A jak ktoś ma cały dzień wolny to łatwiej np. przy soundchecku bo wtedy jest się najczęściej samemu lub góra 2-3 osoby więc o wiele bardziej prywatniej :-)Slaug pisze:Ładnie. Mam jedno małe pytanie. Czy żeby dorwać muzyka po koncercie potrzebne jest troche sprytu, czy też trzeba włożyć w to mamone? Czy to zależy od kaprysu muzyka, managementu? Jak to poprostu zrobić?
A przy wielkich no to niestety tylko lotniska lub hotel.
Można wyłożyć $ na tzw. Meet & Greet ale to nie każdy organizuje i nie na każdego warto. KISS teraz gra np. specjlany koncert akustyczny dla tych co kupią Meet & Greet więc jest to ciekawsze niż 5 minut, uścisk ręki i foto. No ale co kto lubi
Dreams are only impossible when YOU decide they're impossible - Paul Stanley
Re: Steve Harris - British Lion
łeee...wydałeś tajemnicęMadril pisze:W przypadku koncertów British Lion, po koncercie (choć nie każdym) zespół wychodził do czekających fanów - na małych koncertach się to zdarza. Po koncertach Maiden nie masz na co liczyć, ewentualnie na fart pod hotelem, na lotnisku lub rzadziej w innych miejscach.
Re: Steve Harris - British Lion
Jaką tajemnicę? 
Re: Steve Harris - British Lion
Wydanie British Lion było dla mnie wielkim zaskoczeniem podobnie jak dla większości pewnie. Informacja o tym dotarła do mnie gdy przebywałem w Stanach na trasie ME. Potem pozostało tylko czekać na wydanie albumu. Wielkiego wrażenia nie zrobił, ale płyta nadaje się do słuchania w samochodzie:) Po ogłoszeniu trasy wypadało wybrać się gdzieś. Zaplanowałem 3 koncerty, lecz po głębszej analizie miast i terminów padło na 5 gigów. W lutym przebywałem na wakacjach i pamiętam, że info o zagraniu jednego gigu więcej w Faro mnie mocno wkurwiło:/ Zaplanowane już miałem wszystkie loty i noclegi zapłacone. Cóż po ponad 20 godzinnej podróży z Colombo wylądowałem w Berlinie, skąd następnie udałem się do Porto na krótki nocleg, w hotelu powiedziałem ,że wrócę pojutrze. Porannym pociągiem ruszyłem do Faro. Po wyjściu ze stacji ruszyłem poszukać noclegu w okolicy, okazało się, że do stacji będę miał zaledwie 300m, a 100m do Mcdonalda. Po zameldowaniu udałem się na śniadanie do ww knajpy heh. Po naładowaniu baterii udałem się na miejsce koncertu w celu jego lokalizacji. Okazało się jakieś 2,5 km od mojego hotelu. Po przyjściu zauważyłem muzyków British Lion, lecz bez Steva. Postanowiłem poczekać na rozwój sytuacji. Po jakiś 10 minutach Steve wyszedł z budynku. Nic nie robiąc czekałem pod bramą klubu w Faro patrząc co się dzieje i nagle Steve podszedł do bramy i powiedział, że pamięta mnie z Kanad(to już inna historia). Zachował się ok. otwierając bramę i wyszedł się przywitać, zaraz oczywiście przybiegł Peter za nim gdy to zobaczył. W Kanadzie Steve spytał czy może mi zrobić fotkę z flaga oczywiście się zgodziłem. W Faro już dał telefon Peterowi i zrobił nam wspólną fotkę z jego fona i mojego aparatu. Potem zaczął mi podpisywać wszystkie przywiezione ze sobą rzeczy(było trochę tego). Następnie spytał się czy chce zobaczyć klub, więc jak najbardziej się zgodziłem. Steve nie mógł uwierzyć, że spotkałem go przypadkowo w Mcdonaldzie 10 lat wcześniej i patrząc na fotki z tego spotkania śmiał się, że byłem bardzo młody na nich. Oczywiście sprezentowałem mu te foty. Po jakiś 15 minutach czas było uciekać bo chłopaki mieli próbę. Wróciłem do klubu wieczorem. Wypchany był po brzegi. Bardzo mała scena a barierki tuż przy niej. Barierki nie wytrzymały naporu i było trzeba dwukrotnie je poprawiać. Koncert jeśli chodzi o kontakt z muzykami nie do opisania. Wyobraźcie sobie Steve grający na basie pół metra przed wami! Robi wrażenie! Setlista była do przewidzenia, myślałem, że zagrają więcej coverów niż kawałków odrzuconych z sesji, ale było OK. Z płyty najlepiej na żywo brzmiał These Are The Hands. Z reszty kawałków Last Chance. Zespół prócz Steva mocno zestresowany. Po koncercie udałem się na nocleg bo z samego rana pociąg do Porto.
Re: Steve Harris - British Lion
Po przyjeździe do Porto poszedłem spać. Około 15 wyruszyłem do klubu, gdzie spotkałem zespół przed próbą. Koncert w Porto jeśli chodzi o publikę mocno klubowy! Może 150os było! Następnym gigiem miał być Berlin gdzie dało się usłyszeć sporo rodaków, również z tego forum. Koncert podobny do tego z Porto bez jakiś rewelacji. Po koncercie kolejka do spotkania ze Stevem, który rozdawał autografy i pozował do zdjęć. Bardzo miła niespodzianka, Steve wiedząc że będę na gigu w Malmo, zaoferował backstage passa w Berlinie na gig do Szwecji. Jego ochroniarz wziął ode mnie dane. Po ciężkim powrocie do Wrocka(śnieżyca), tylko 1 dzień odpoczynku i lot do Malmo na urodziny Steva. Pod klubem wraz ze Spartanem odebraliśmy passy i kosztowaliśmy darmowe trunki. Jakiejś mega imprezy nie było po koncercie, tylko lekka popijawa. Zespół około 2 w nocy wyruszył na kolejny gig w Szwecji. Spartan udał się na dworzec bo miał pociąg do Oslo na koncert, a ja spać. Steve był zadowolony z prezentów od nas, mówiąc to Spartanowi w Oslo. Mi na kolejny koncert pozostało czekać 2 tyg. Jak się okazało gig w Paryżu był prawdopodobnie najlepszy na trasie. Pod barierką ekipa forum czuła się jak na gigu Maiden, a zespół bardzo dziękował za ten koncert publice. Koncert w Londynie na mocnym kacu. Ale było również ok. Steve spytał się mnie po nim który gig najlepszy dla mnie, wiedząc, że Londyn ostatnim moim jest. Powiedziałem, że Paryż on również się z tym zgodził. Ogólnie trasa wypadła dobrze, uważam jednak, że za dużo koncertów dali. Powinno być mnij by te kluby były jednak zapełnione. Z chęcią bym jeszcze zobaczył jakiś gig solowy Steva, być może będzie okazja 
Re: Steve Harris - British Lion
Piękna historia 
Re: Steve Harris - British Lion
I ja tam byłem i z Igorem piłem 
Nie napisałeś nic o kasku i motywie z ciężarówka w Londynie
Nie napisałeś nic o kasku i motywie z ciężarówka w Londynie
Re: Steve Harris - British Lion
Niezła historia, zazdroszczę tylu spotkań ze Stevem
, żeby mi choć raz było dane sobie fotkę pstryknąć z kimś z Maiden 
Re: Steve Harris - British Lion
Szczęściu trzeba pomagać. 
Re: Steve Harris - British Lion
Spotkać kogoś z Maiden to nic. Ja po koncercie w Cardiff piłem piwo w pubie gdzie być cały zespół 
Fotki są. Nie ze wszystkimi bo sie nie narzucalem ale pilo sie browca z całym zespołem.
Acha z Dave'm jeszcze byliśmy razem na fajce
Fotki są. Nie ze wszystkimi bo sie nie narzucalem ale pilo sie browca z całym zespołem.
Acha z Dave'm jeszcze byliśmy razem na fajce
Re: Steve Harris - British Lion
Nie chwal się tak, bo się potem od 'kolegów' nie opędzisz. 
Re: Steve Harris - British Lion
Jak ma się możliwości jeździć po świecie za zespołem, to czemu nie? to i szczęście i szanse na spotkanie chłopaków są większe. Pozazdrościć.
Ja się cieszę, że do Łodzi jadę na koncert, Na Iron Manów
będę polował, ale szanse ponoć nikłe, zawsze i tak jakaś przygoda
Stay heavy!
PS. Ciekaw jestem historii z kaskiem i ciężarówką. So what?
Stay heavy!
PS. Ciekaw jestem historii z kaskiem i ciężarówką. So what?
Re: Steve Harris - British Lion
Dla mnie to wszystko jest amazing co chłopaki piszą! Pozazdrościć i szacun
Coś wspaniałego mieć zdjęcie ze Stefkiem, a za fotę z Adrianem i Janickiem chyba bym duszę diabłu zaprzedał
! Jadę na IM do Łodzi pierwszy raz w życiu i mam wrażenie że spełni się jedno z moich największych marzeń bo kiedyś po prostu najzwyczajniej nie było mnie stać na bilety ... O takich spotkaniach jak wyżej nawet nie śnię marzyć i jestem szczęśliwy z samego powodu że będę dwadzieścia parę metrów od nich i zobaczę ich sylwetki na tle sceny! 
Re: Steve Harris - British Lion
Jeden z fanów miał zajebisty kask na motor z twarzą Eda wykonany aerografem, który Steve podniósł na koncercie. Po koncercie Ciężarówka zasłoniła tylne wejście do klubu tak aby jak najmniej fanów się dowiedziało, że Harris właśnie tam będzie rozdawał grafy.Slaug pisze:PS. Ciekaw jestem historii z kaskiem i ciężarówką. So what?
Fotka z Maiden fajna pamiątka, ale nie ma co się za bardzo tym jarać. Mam sporo fotek z muzykami, ale większa pamiątką jest dla mnie to co Bruce powiedział ze sceny w Buffalo
