Metallica

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Saimon1995
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 9645
Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
Skąd: Będzin

Re: Metallica

Post autor: Saimon1995 »

Mikojaski pisze:ja rozumiem że opinie na temat mety, jej twórczości, komercji itp są podzielone, ale dawanie black albumowi 2/10 zkrwawa o herezję :razz:
To nie zakrawa. To jest przecież herezja.
Awatar użytkownika
AncientMariner
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4873
Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
Skąd: Poznań

Re: Metallica

Post autor: AncientMariner »

a ja daje tak
Kill'em All - 7/10
Ride The Lightning - 10/10
Master Of Puppets - 10/10
…And Justice For All - 8/10
Metallica - 5/10
Load 3/10
Reload 2/10
Garage Inc. - 6/10
St. Anger - 2/10
Death Magnetic - 4/10

i LULU - 1/10
Deleted User 6661

Re: Metallica

Post autor: Deleted User 6661 »

Głos względnego rozsądku...
Awatar użytkownika
LukaSieka
-#The Man Who Would Be Spammer
-#The Man Who Would Be Spammer
Posty: 19539
Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
Skąd: Konin

Re: Metallica

Post autor: LukaSieka »

FaithNoMore pisze:
Mikojaski pisze:ja rozumiem że opinie na temat mety, jej twórczości, komercji itp są podzielone, ale dawanie black albumowi 2/10 zkrwawa o herezję :razz:
To nie zakrawa. To jest przecież herezja.
Kiedy płyta ujrzała światło dzienne fani Metallicy podzielili się, wielu znienawidziło ten zespół i spisało kapele na straty. Dzisiaj tylko z perspektywy czasu może się wydawać dziwne ocenianie tej płyty na 2/10, bądź też dziwacznie może to wyglądać dzisiaj w oczach ludzi, którzy słuchają wszystkiego "jak leci". Tą płytą bez wątpienia Metallica w dużym stopniu zniszczyła wiele w oczach starych fanów, których przecież jak wiadomo było co nie miara, ale też przy tym zyskała sobie nowych. Zabieg z punktu widzenia zyskanej popularności jak najbardziej udany, bo przecież na płycie jest dużo o wiele bardziej przystępnych, dużo prostszych kawałków, łatwiejszych w odbiorze aniżeli na płytach poprzednich, po które sięgali również ludzie nie zainteresowani pierwszymi czterema wydawnictwami i thrash metalem. Bo Metallica przecież była stawiana po tym 1991 roku na piedestale przez fanów grunge'a jak i popu czy jak pamiętam z podstawówki nawet disco.
Ja sam tej płyty wiele wyżej nie oceniam i z perspektywy tych wszystkich mijających od wydania lat stwierdzam, że wraz z wypuszczeniem na świat materiału zawierającego "Enter Sandman", "Don't Tread On Me", "Nothing Else Matters", "The Unforgiven" czy "Sad But True" Metallica dała ciała, rozpoczęła podróż w jakimś niezrozumiałym dla mnie kiedyś kierunku i po prostu zeszmaciła się... Co oczywiście potwierdzili na następnych płytach i swoich wizerunkowych metamorfozach gdzie wyglądali jak banda alfonsów.
Ostatnio zmieniony śr sty 21, 2015 1:39 am przez LukaSieka, łącznie zmieniany 1 raz.
So what if the master walked on the water. I don't see him trying to stop the slaughter.
Awatar użytkownika
Mikojaski
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1172
Rejestracja: ndz paź 02, 2011 3:55 pm
Skąd: Gdańsk

Re: Metallica

Post autor: Mikojaski »

Nie słucham rzeczy jak leci, ale i tak mnie to niezmiernie zadziwia..... Kawałki na black albumie są prostsze, i bardziej przystępne. No i? Ma to być wyznacznikiem jego jakości? Życzę powodzenia :lol: . Od razu spiszmy takie Joy Division na straty, bo gdzież tam znajdzie wysublimowane solówki, czy ryki Schuldinera. W ogóle cały połowa rock'a to badziew, bo taki przystępny :facepalm:
Metallica przecież była stawiana po tym 1991 roku na piedestale przez fanów grunge'a jak i popu czy jak pamiętam z podstawówki nawet disco
Fani grunge'a słuchali Mety! Nawet ci słuchający popu i disco! No tragedia. Słucham często Figo Fagot, może od razu wykreślmy z kanonów klasyki Maiden czy Priestów, bo taki bluźnierca jak ja ośmielił się położyc na nich swoje brudne łapy :mryellow:
wraz z wypuszczeniem na świat materiału zawierającego "Enter Sandman", "Don't Tread On Me", "Nothing Else Matters", "The Unforgiven" czy "Sad But True" Metallica dała ciała
Trudno mi nawet cokolwiek odpowiedzieć, bo patrze i oczom nie wierze, ale trudno opinia jak dupa, kazdy ma swoją.

Co do Load i Reload, to nie są takie najgorsze, gdyby połączyć je ze sobą i wywalić pare zapychaczy, mielibyśmy zajebisty rockowy album. No ale cóż.....
While you sleep in earthly delight, Someone's flesh is rotting tonight
Deleted User 6661

Re: Metallica

Post autor: Deleted User 6661 »

Głos heretyka!

Tak, postawiłem 2/10 czarnej Metallice i oczywiście podtrzymuję opinię - jednocześnie nie pretenduję do przyznania sobie jedynie słusznej racji... To tylko moje wymioty...

Pamiętam wielkie rozczarowanie tym albumem, gdy się ukazał. W latach 80-tych Metallica to rzeczywiście było coś, np. do dzisiaj pamiętam koncert z Katowic. Pierwsze 4 płyty znało się na pamieć - a tu nagle taki klops...
Problem popularności Metalliki po czarnym albumie to rzecz niejednoznaczna w ocenie. Niby fajnie, że nawet dyskotekowcy mogli zetknąć się z metalem, ale... tak właściwie, po co? Jeszcze całkiem niedawno znajomi, którzy z metalem nie mieli nic wspólnego, mówili mi coś w stylu "Ballady Metalliki są świetne, a szczególnie Nothing... Taki metal to rozumiem." Co można powiedzieć po czymś takim? Gdyby słuchanie czarnej płyty miało być wstępem do większej i głębszej przygody z metalem, to ok., można powiedzieć, że płyta spełniła swoją rolę. Ale tak się nie stało. Thrash już nigdy nie wrócił do łask, został zmieciony przez grunge i przez... Metallike właśnie. Dlatego Metallikę uważam za szkodnika muzyki metalowej... Niestety, tak to widzę.

Czarny album przypomina mi trochę... proszę się nie zdziwić... Harrego Pottera. Dzieciaki nagle zaczęły czytać, wszędzie widać było książki w łapkach, ale... nic więcej z tego nie wynikało. Nie przypominam sobie takich przypadków, że jakiś młody analfabeta poruszony owczym pędem po przeczytaniu iluś tam tomów Pottera z zapałem zabrał się potem za inne książki. Jeśli ktoś czytał wcześniej - HP był tylko epizodem - potem ktoś taki czytał inne książki. Jeśli wcześniej nie czytał - może do dzisiaj HP pozostaje jedynym przykładem namiętnie czytanej książki. Mnie to bardziej smuci niż weseli. Trudno...

No dobrze, ale co z samą wartością muzyczną płyty? W końcu za kontekst socjologiczny nie powinno się przyznawać lub odbierać punktów. Przecież gdy po raz pierwszy usłyszałem płytę po zakupie pirackiej kasety na bazarze, cały ten kontekst socjologiczny jeszcze nie istniał...
Cóż, płytę oceniam bardzo nisko, bo ani trochę nie przekonują mnie te wszystkie unforgiveny i inne pierdoły. Sad But True jest dla mnie nudny, Nothing... wręcz niesłuchalny. Przerażająca nuda wiele z tej płyty. W zasadzie akceptuję tylko otwarcie - Enter Sandman to rzeczywiście dobry riff. Poza tym nic. Pustka. Nie dociera do mnie.

Kolejna rzecz to brzmienie. Czyste, ultra-selektywne, soczyste. Sukces? Kilka dni temu słuchałem fragmentów z winylu u kolegi audiofila. Najpierw Master Of Puppets a potem fragmenty czarnego albumu. Sorry, ale dla mnie on brzmi sterylnie niczym Michael Jackson. Żadnego brudu. Jest to nienaturalne, zupełnie pozbawione spontaniczności (to ostatnie to może kwestia wypadkowa samej muzyki i realizacji dźwięku). Czarny album to taki bardzo drogi sklep z landrynkami. Ja się zakrztusiłem od razu, inni może nieco później (wcześniej na pewno też), ale większość lubi się taplać w tych słodkościach...

Już wolę Load i Reload (chociaż i tak ich nie lubię), bo są to płyty bardziej uczciwe. Metallica już nie udaje na nich, że gra metal, a i brzmienie zostało sprowadzone z powrotem na ziemię.
Awatar użytkownika
LukaSieka
-#The Man Who Would Be Spammer
-#The Man Who Would Be Spammer
Posty: 19539
Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
Skąd: Konin

Re: Metallica

Post autor: LukaSieka »

Mikojaski pisze:Nie słucham rzeczy jak leci, ale i tak mnie to niezmiernie zadziwia..... Kawałki na black albumie są prostsze, i bardziej przystępne. No i? Ma to być wyznacznikiem jego jakości? Życzę powodzenia :lol: . Od razu spiszmy takie Joy Division na straty, bo gdzież tam znajdzie wysublimowane solówki, czy ryki Schuldinera. W ogóle cały połowa rock'a to badziew, bo taki przystępny :facepalm:
Nie chodzi oczywiście o porównanie z innymi zespołami tylko płytami, które wydali wcześniej, to jak one brzmiały, jaką miały (thrashową) wymowę, jak było zbudowane. Dziwne, że tego nie zrozumiałeś. Bo co to za porównanie Joy Division do Metallicy...
Mikojaski pisze:Fani grunge'a słuchali Mety! Nawet ci słuchający popu i disco! No tragedia. Słucham często Figo Fagot, może od razu wykreślmy z kanonów klasyki Maiden czy Priestów, bo taki bluźnierca jak ja ośmielił się położyć na nich swoje brudne łapy :mryellow:
Wiem, że większość ludzi dzisiaj o tym nie pamięta, bo zatarły się pewne szlaki, które by na to wskazywały, ale niegdyś była ogromna, na prawdę zaj*biście wielka przepaść miedzy heavy metalem, a resztą muzyki. Metalowcy nienawidzili disco, popu, mieli niezły wylew z Michaela Jacksona (wielu tak jak min Venom, Metallica, Slayer, Tankard, Sodom, Exodus, Kreator i masa innych w tamtych czasach śmiali się z Van Halen i jego poczynań z Michaelem. Wystarczy poczytać wywiady w starych numerach Metal Forces, Rip, Powerline, kanadyjskim magazynie - Metal, skateboardowym Thrasher, Metal Mania, Pit, World Metal Report.....), jeszcze większy z Madonny, Modern Talking i tym podobnych głupot. Nie mówiąc już oczywiscie o punkowcach z pod znaku Sex Pistols, Discharge, G.B.H.... W tekstach wyśmiewali dyskotekowców, marzyli o świecie bez dyskoteki i tym podobnych pierdołach. A sama muzyka była niczym ścieżką dźwiękową do anihilacji, do unicestwienia tych wszystkich kolorowych rzeczy. Oczywiście nie dosłownie........
Kiedyś albo się słuchało Metalu albo Michaela Jacksona. Tak tez sie ludzie ubierali, słuchałeś tego albo tego. Wygląd do tego definiował człowieka. Nosiłeś białe adidasy, obcisłe dżinsy, na grzbiecie skóra, miałeś długie włosy to wiadomo było ze jeździłeś po koncertach i słuchałeś rzeźni czy szarpidrutów (tak jak to fani popu i disco polowcy określali), jak byłeś odziany w baseballówke czy co innego to było wiadomo, że słuchasz Rapu czy byłeś jakiś Depeszowcem....
Dzisiaj się trochę pozmieniało (tzn. pojeb*ło) i nawet jakiś magisterek w swetrze, w okularach i fajką :) może sobie tam całe skandynawskie podziemie metalowe ze wczesnych lat 90tych mieć w jednym palcu :) Co z jednej strony mnie irytuje, a z drugiej troche mniej ;-) .
Co do grunge'a i tymi wszystkimi zespołami to w USA na początku lat 90tych była między nimi, a zespołami heavy metalowymi i zwłaszcza thrash metalowymi była WIELKA kosa.
Pooglądajcie tylko film 'Thrash Or Be Thrashed' i to co mówią o zespolikach typu Soungarden, Alice In Chains, Pearl Jam i Nirvanie ludzie z Anthrax, Megadeth, Overkill, Testament, Death Angel, Flotsam And Jetsam, Nuclear Assault, Slayer, Exodus, Cro-Mags, Voivod. Poczytajcie wywiady ze starych metalowych magazynów, zinów.... Co by nie pisać i czego by nie oglądać to była miedzy nimi wielka wojna, wielka przepaść w muzyce, postawie, poglądach, w sposobie w stylu ubieranaia się... Grunge w gruncie rzeczy doprowadził w pewnym sensie do upadku heavy metalu........ Tym bardziej ani jedni, ani drudzy nie chcieli być częścią czy to Heavy Metalu czy Grunge'a.

Co do zespołu Braci Figo Fagot..... Kiedyś nie było takiego prześmiewczego tworu, który jest ewidentnie szyderą z tej muzyki, soundtrackiem do głupich zabaw i wytykania jawnie palcem tego czy tamtego. Nikt o tym przecież tak nie myślał, tak tego nie postrzegał jako coś co może być OK, bo były tylko Top One, Milano, Bayer Full, Ex Problem, które nijak miały się do Rockowego, Punkowego czy Heavy metalowego stylu.
dependo pisze:Problem popularności Metalliki po czarnym albumie to rzecz niejednoznaczna w ocenie. Niby fajnie, że nawet dyskotekowcy mogli zetknąć się z metalem, ale... tak właściwie, po co? Jeszcze całkiem niedawno znajomi, którzy z metalem nie mieli nic wspólnego, mówili mi coś w stylu "Ballady Metalliki są świetne, a szczególnie Nothing... Taki metal to rozumiem." Co można powiedzieć po czymś takim? Gdyby słuchanie czarnej płyty miało być wstępem do większej i głębszej przygody z metalem, to ok., można powiedzieć, że płyta spełniła swoją rolę. Ale tak się nie stało. Thrash już nigdy nie wrócił do łask, został zmieciony przez grunge i przez... Metallike właśnie. Dlatego Metallikę uważam za szkodnika muzyki metalowej... Niestety, tak to widzę.
Obrazek
Dobrze to pamiętam. Kolesie, którzy patrzyli jeszcze niedawno na mnie jak na idiotę i jakiegoś wariata, odszczepieńca, dziwadło pytali mnie czy moich starszych kumpli czy mam jakieś fajne metalowe kapelki na kasetach co grają podobnie do tych co Metallica "Nothing Else Matters" i Guns 'N' Roses "Don't Cry", które leciały na dyskotekach. Ja latałem po szkolnym korytarzu w koszulce Sodom "Agent Orange", na katanie miałem telewizor Kreatora "Pleasure To Kill" i mnie takie teksty, dla kogoś patrzącego z tej troche innej perspektywy zwyczajnie irytowały. Sam fakt, że ktoś mnie z tym graniem, z tym wszystkim utożsamiał momentami mnie dobijał...

Poza tym w tamtym okresie po wydaniu Metallicy w 1991 roku, zaczęły na szeroką skalę funkcjonować programy w telewizji (także polskiej), które jakby na siłę, odgórnie to lansowały i chciały wszystkim wcisnąć jako kolejną fajną muzyczkę dla dzieci. W TV i radio Metallica, Guns 'N' Roses, Nirvana tak często leciały, ze aż się zygać chciało. A co za tym szło? Narobiło się tylu sezonowców, co dyskotek w na całym świecie w czasach boomu na Bee Gees.
Płyta "Metallica" kojarzy mi się niestety w dużym stopniu z takimi rzeczami, jak i tym, ze nastąpił koniec prawdziwej thrashowej Metallicy, która szła jeszcze tak niedawno ramię w ramię z Exodus, Sepultura, Kreator, Slayer, Destruction, Razor, D.R.I., Voivod, Sodom czy Vendetta. A muzycznie nie porywa. Zbyt wielka różnica między pierwszymi czterema płytami, a tym materiałem. Przy pierwszym zetknięciu wielki szok i rozczarowanie. Do tego ta nagonka na ten materiał, jaki on to nie wspaniały, ile to ma przebojów, ile na świecie zawojuje, zarobi pieniędzy, zdobędzie nagród MTV i Vivy, wyniesie Jamesa, Kirka, Jasona i Larsa na wyżyny, wprowadzi na muzyczne (i nie tylko) salony..........
Ostatnio zmieniony śr sty 21, 2015 7:25 pm przez LukaSieka, łącznie zmieniany 1 raz.
So what if the master walked on the water. I don't see him trying to stop the slaughter.
Awatar użytkownika
Mikojaski
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1172
Rejestracja: ndz paź 02, 2011 3:55 pm
Skąd: Gdańsk

Re: Metallica

Post autor: Mikojaski »

LukaSieka pisze:Nie chodzi oczywiście o porównanie z innymi zespołami tylko płytami, które wydali wcześniej, to jak one brzmiały, jaką miały (thrashową) wymowę, jak było zbudowane. Dziwne, że tego nie zrozumiałeś. Bo co to za porównanie Joy Division do Metallicy...
Nawet jeśli porównywać je do poprzedniczek - nie uważam żeby przez swoją prostotę była gorsza. Tyle co chciałem powiedzieć, nie jest to dla mnie wiążące kryterium do oceny tego czy innego dzieła. Stąd odniesienie do Joy Division.
LukaSieka pisze:Wiem, że większość ludzi dzisiaj o tym nie pamięta, bo zatarły się pewne szlaki, które by na to wskazywały, ale niegdyś była ogromna, na prawdę zaj*biście wielka przepaść miedzy heavy metalem, a resztą muzyki. Metalowcy nienawidzili disco, popu, mieli niezły wylew z Michaela Jacksona (wielu tak jak min Venom, Metallica, Slayer, Tankard, Sodom, Exodus, Kreator i masa innych w tamtych czasach śmiali się z Van Halen i jego poczynań z Michaelem.
Nie mam prawa o tym pamiętać, bo mnie jeszcze wtedy na świecie nie było, aczkolwiek nie przekonuje mnie cała ta gadka o metalowcach, takim a nie innym sposobie ubierania się, kosach z tymi czy tamtymi. Nie żebym bronił ,,Modern talking, madonny czy tym podobych głupot". Ale tak jak mówię, nie przeżyłem tego więc nie mam prawa oceniać.
LukaSieka pisze:Kiedyś albo się słuchało Metalu albo Michaela Jacksona. Tak tez sie ludzie ubierali, słuchałeś tego albo tego. Wygląd do tego definiował człowieka. Nosiłeś białe adidasy, obcisłe dżinsy, na grzbiecie skóra, miałeś długie włosy to wiadomo było ze jeździłeś po koncertach i słuchałeś rzeźni czy szarpidrutów (tak jak to fani popu i disco polowcy określali), jak byłeś odziany w baseballówke czy co innego to było wiadomo, że słuchasz Rapu czy byłeś jakiś Depeszowcem....
Dzisiaj się trochę pozmieniało (tzn. pojeb*ło) i nawet jakiś magisterek w swetrze, w okularach i fajką może sobie tam całe skandynawskie podziemie metalowe ze wczesnych lat 90tych mieć w jednym palcu Co z jednej strony mnie irytuje, a z drugiej troche mniej .
Być może po prostu muzyka przestała być medium do wyrażania siebie, dzisiaj pewnie jest nim już coś innego. Szczerze to nigdy na to nie zwracałem uwagi. Nie mam problemu z tym że ktokolwiek, nawet zatwardziały disco polowiec z krwi i kości, będzie odnajdywał coś fajnego w black albumie niczym ja to czynie ;-)
While you sleep in earthly delight, Someone's flesh is rotting tonight
RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10198
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: Metallica

Post autor: RALF »

Luka - SZACUN, my to byśmy sobie pogadali (może kiedyś). M.in. z powodów które przedstawiłeś, nie mam takiego szacunu dla Mety jak dla Maiden, Sabbs czy Purple. To były inne czasy, inni ludzie i inne wartosci. Zawsze będę twierdził (co nie jest pozbawione podstaw) iz Meta zawdziecza swoją popularnośc takim właśnie "ukłonom" wobec szerokiej (czytaj: przypadkowej, familijnej) publiki, zmianom imagu na "media friendly" i .... zachłanności na kasę. To właśnie ta postawa przyczyniła sie w ogromnym stopniu do upadku reputacji i popularnosci metalu w latach '90. Przewija się w tych naszych polemikach termin "prawdziwy/nieprawdziwy" - cóż to oznacza? Nie mniej nie wiecej jak "szczery". W latach 80. to była absolutna podstawa oceny wykonawców. Zespół, który próbował sprzedać swoje ideały artystyczne, podwiesić sie pod trend itd. miał ... na pieńku. Ja doskonale pamiętam, co stało się z reputacją Priest po krążku "Turbo"... ludzie się z nich najzwyczajniej nabijali. I słusznie, bo jak sam Halford po latach twierdził - chcieli nagle być kochani przez całą Amerykę. Motywator - kasa, kasa i jeszcze raz kasa. jak dziś brzmi ta płyta? Posłuchajcie sobie sami... Takich przykładów można mnożyć bez końca.
Awatar użytkownika
Adrian S.O.S.
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6567
Rejestracja: ndz lut 09, 2014 3:11 pm

Re: Metallica

Post autor: Adrian S.O.S. »

Ależ się sentymentalnie zrobiło :razz:
Mi świta coś w głowie, ale znam to tylko z opowieści i gazet. Fajne to były czasy jak na moje oko. Widać przynajmniej było, że ludzie się angażują w to co robią i tym żyją.

Zmiana stylu gry i wizerunku przez zespół na mnie wpływu jako tako nie miała, jednak miałem o tyle szczęścia, że słuchałem płyt w miarę po kolei. Pierwszym moim krążkiem był Ride, póżniej dostałem Master i And Justice. Moze zbyt młody byłem i kiedy zapuścili mi Sad But True i Unforgiven zdziwienie mnie jeszcze nie ogarneło. Dopiero później później przykuło to i owo moją uwagę. Po dłuższym czasie zacząłem to dostrzegać jednym słowem i nie doszedłem w momencie do wniosku, ze to cos złego, ale Master, And Justice mi się bardziej podobały. Więcej muzyki z Cliffem słuchałem. Jakoś więcej to na mnie działało. Czarnej płyty mogłem posłuchać, kiedy nzjomi byli u mnie i siedzieliśmy przy piwku :)
LukaSieka pisze:Kolesie, którzy patrzyli jeszcze niedawno na mnie jak na idiotę i jakiegoś wariata, odszczepieńca, dziwadło pytali mnie czy moich starszych kumpli czy mam jakieś fajne metalowe kapelki na kasetach co grają podobnie do tych co Metallica "Nothing Else Matters" i Guns 'N' Roses "Don't Cry", które leciały na dyskotekach.
:mryellow: Tylko pozazdrościć :) Mnie nikt w szkole nigdy nie zaczepił i nie chciał ode mnie płyt Running Wild, Iron Maiden, Black Sabbath albo Thin Lizzy :mad: :D

W ogóle aż dziw mnie bierze, że kiedyś ludzie byli ciekawi takich rzeczy. Dzisiaj, aż trudno wyobrazić mi sobie sytuacje gdzie osoba mógłaby podejść i zapytać czy w muzyce metalowej są też takie fajne utwory jak te, które lecą na klubowych imprezach :)
Ostatnio zmieniony śr sty 21, 2015 1:30 pm przez Adrian S.O.S., łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Mikojaski
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1172
Rejestracja: ndz paź 02, 2011 3:55 pm
Skąd: Gdańsk

Re: Metallica

Post autor: Mikojaski »

@RALF

kasa, kasa, kasa.... kurde, równie dobrze to samo można o Maiden powiedzieć. 1 album raz na pięć lat w między czasie tony reedycji, koncertówek, a do tego walnijmy sobie browar ze znaczkiem maiden, czy jak gdzieś ktoś pisał słuchawki z ich logo mają wyjść. Obecnej postawy Mety wcale nie bronie, ale była mowa o BA ;-)
While you sleep in earthly delight, Someone's flesh is rotting tonight
RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10198
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: Metallica

Post autor: RALF »

Zaraz, zaraz - ja mówiłwm o poczatku lat 90. Teraz i IM i Meta to już dinozaury i weterani sceny, moga nawet eaz na dekadę sobie płytę nagrać. Może już nie ma o co walczyć? Już wszystko osiagnęli, co można i tyle... :idea:
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: Metallica

Post autor: Dejavu »

LukaSieka pisze:Metalowcy nienawidzili disco, popu, mieli niezły wylew z Michaela Jacksona (wielu tak jak min Venom, Metallica, Slayer, Tankard, Sodom, Exodus, Kreator i masa innych w tamtych czasach śmiali się z Van Halen i jego poczynań z Michaelem.
Nie wiem co jest takiego śmiesznego w tym, że świetny gitarzysta, nagrał u świetnego wokalisty bardzo dobre solo. Bo co, inny gatunek muzyczny? To rzeczywiście straszne i godne wyśmiania :lol:

Mam takie wrażenie panowie, że kierujecie się bardzo mocno sentymentami i jakąś nie do końca zdefiniowaną "prawdziwością" (albo brakiem tej "prawdziwości") czy wizerunkiem danych zespołów a nie do końca oceną muzyczną. Oczywiście Black może się nie podobać, czy to ze względów kompozycyjnych, czy brzmieniowych - sam też nie jestem fanem tej płyty, ale większość waszych rozmów na niektóre tematy (właśnie np. Metallica jest dobrym przykładem) kończy się na gadkach jak to było kiedyś i który zespół się sprzedał a który nie. To nie ma nic wspólnego z muzyką. Z drugiej strony może to kwestia wieku i rzeczą naturalną jest, że się wspomina :).
LukaSieka pisze: Dzisiaj się trochę pozmieniało (tzn. pojeb*ło) i nawet jakiś magisterek w swetrze, w okularach i fajką :) może sobie tam całe skandynawskie podziemie metalowe ze wczesnych lat 90tych mieć w jednym palcu :) Co z jednej strony mnie irytuje, a z drugiej troche mniej ;-) .
A nie uważasz, że to właśnie jest świetna sprawa? Że taki koleś którego na pierwszy rzut oka nie posądzałbyś o słuchanie danego gatunku może być jego znawcą. Znowu te wizerunkowe kwestie - co ma do rzeczy wizerunek, wygląd? Można sobie wyglądać jak się chce, jeśli tylko słucha się muzyki z autentycznego zamiłowania do niej, a nie bo akurat jest modna i na fali.
Awatar użytkownika
tomtomala
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2515
Rejestracja: wt gru 11, 2007 2:32 pm
Skąd: Basel

Re: Metallica

Post autor: tomtomala »

Dejavu pisze:Mam takie wrażenie panowie, że kierujecie się bardzo mocno sentymentami i jakąś nie do końca zdefiniowaną "prawdziwością" (albo brakiem tej "prawdziwości") czy wizerunkiem danych zespołów a nie do końca oceną muzyczną.
Trafiłeś w sedno. Dziadki tu pierdzielą... a za moich czasów to nie do pomyślenia było... Jak to czytam to mnie smiech ogarnia.

I ten ciągły kompleks Mety. Ciągły. Co by nie zrobili - to źle. Sprzedali się. A jak IM wyciąga kasę od ludzi na prawo i lewo (reedycje reedycji, trasa wspominkowa itd). to jest ok. Jak Meta to robi - blee, komercha.

A ja Wam powiem tyle - Meta, czy Wam się to podoba czy nie, ma takli status, że może sobie nagrać co chce, kiedy chce, z kim chce. I nie zdziwię się jak się dogadają z Applem i wytną taki numer jak U2 i za rok każdy czy bedzie chciał czy nie bedzie mial nowy krążek Mety na srajfonie. I cześć :mrgreen:
Awatar użytkownika
LukaSieka
-#The Man Who Would Be Spammer
-#The Man Who Would Be Spammer
Posty: 19539
Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
Skąd: Konin

Re: Metallica

Post autor: LukaSieka »

tomtomala pisze:I ten ciągły kompleks Mety. Ciągły. Co by nie zrobili - to źle. Sprzedali się. A jak IM wyciąga kasę od ludzi na prawo i lewo (reedycje reedycji, trasa wspominkowa itd). to jest ok. Jak Meta to robi - blee, komercha.
Z tym, że Iron Maiden NIGDY nie nagrali tak odmiennej płyty, tak różniej od poprzedniej jak to było w przypadku "Metallica" względem "...And Justice For All".
Dejavu pisze:Nie wiem co jest takiego śmiesznego w tym, że świetny gitarzysta, nagrał u świetnego wokalisty bardzo dobre solo. Bo co, inny gatunek muzyczny? To rzeczywiście straszne i godne wyśmiania :lol:
Napisze jeszcze raz. Dla tego typu ludzi, dla takiego, a nie innego środowiska, gdzie zaczęło kwitnąć metalowe podziemie czy jak kto woli underground, zaczęto poważnie interesować się tą muzyką oraz rzeczami z nimą związanymi, taki zabieg był po prostu zabawny i dla niektórych na pewno żenujący, zły. To tak jakby w okresie świetności Slayera i thrash metalu w ogóle, w jakimś 1989 czy 1990 Tom Araya wystąpił i zaśpiewał z jakąś CC Catch albo DJ Bobo. Na okładce Bravo później znalazłaby się jego uśmiechniętą fotka z równie zadowolonym Dr. Albanem i MC Hammerem :D
Ja nie mówie i nie pisze, że to dobrze albo strasznie źle, ale środowisko heavy metalowców po prostu śmiali się i nie lubi rzeczy typu Michael Jackson, Kajagoogoo, Bad Boys Blue. Bo były między nimi kilometry świetlne przepaści pod każdym względem. To były zwykłe głupoty, którymi się nikt nie przejmował i nikt tak jak dzisiaj nie mówił o tym jakie to kultowe i fajne zespoły, bo jako pierwsi grali disco czy r'n'b.
Dejavu pisze:Mam takie wrażenie panowie, że kierujecie się bardzo mocno sentymentami i jakąś nie do końca zdefiniowaną "prawdziwością" (albo brakiem tej "prawdziwości") czy wizerunkiem danych zespołów a nie do końca oceną muzyczną. Oczywiście Black może się nie podobać, czy to ze względów kompozycyjnych, czy brzmieniowych - sam też nie jestem fanem tej płyty, ale większość waszych rozmów na niektóre tematy (właśnie np. Metallica jest dobrym przykładem) kończy się na gadkach jak to było kiedyś i który zespół się sprzedał a który nie. To nie ma nic wspólnego z muzyką. Z drugiej strony może to kwestia wieku i rzeczą naturalną jest, że się wspomina :).
Kwestia podejścia, nic poza tym. Tak jak pisałem wcześniej, dzisiaj wiara słucha wszystkiego "jak leci", bez krytycznie, bez jakiejkolwiek refleksji.... I tak np. najbardziej skrajna, najszybsza, bezkompromisowa kapela Black Metalowa dla kogoś może być tak samo fajna jak Mrozu, Rafał Brzozowski czy Ewelina Lisowska... Sory, ale dla mnie to jest groteskowe.
Kiedyś to było nie do pomyślenia żeby ktoś kto stał w koszulce Slayer, Kreator, Morbid Angel np. pod Spodkiem podczas Metalmanii w 1989, 1990 czy w jakimś Ciechanowie na S'thrash'ydle powiedział, że poza Morbid Angel, Obituary lubi tak samo Milli Vanilli, Bad Boys Blue, nasze polskie Milano, Top One czy Samanthe Fox, Modern Talking, CC catch. :D :D
Ostatnio zmieniony śr sty 21, 2015 4:35 pm przez LukaSieka, łącznie zmieniany 5 razy.
So what if the master walked on the water. I don't see him trying to stop the slaughter.
RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10198
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: Metallica

Post autor: RALF »

Akurat to mnie nie zdziwi. Albo koncert na Eurowizji :pijak:
Awatar użytkownika
Saimon1995
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 9645
Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
Skąd: Będzin

Re: Metallica

Post autor: Saimon1995 »

LukaSieka pisze: Z tym, że Iron Maiden NIGDY nie nagrali tak odmiennej płyty, tak różniej od poprzedniej jak to było w przypadku "Metallica" względem "...And Justice For All".
No grzech nieziemski po prostu. Lepiej by było, jakby siedzieli dalej w tej konwencji, w której się dusili i nie mieli zamiaru nagrywać kolejnych, skomplikowanych utworów jak na Justice. Naprawdę grzech straszny. Jak to czytam to nie wiem czy się śmiać, czy płakać. Zrozumiałbym jeszcze, gdyby po ...And Justice nagrali album disco polo albo hiphopowy. To rzeczywiście byłaby odmienność na maxa, której by pewnie nikt nie zaakceptował.
The Burczax
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1699
Rejestracja: sob kwie 22, 2006 2:13 pm
Skąd: Bielsko-Biała

Re: Metallica

Post autor: The Burczax »

LukaSieka pisze:Metalowcy nienawidzili disco, popu, mieli niezły wylew z Michaela Jacksona (wielu tak jak min Venom, Metallica, Slayer, Tankard, Sodom, Exodus, Kreator i masa innych w tamtych czasach śmiali się z Van Halen i jego poczynań z Michaelem. Wystarczy poczytać wywiady w starych numerach Metal Forces, Rip, Powerline, kanadyjskim magazynie - Metal, skateboardowym Thrasher, Metal Mania, Pit, World Metal Report.....), jeszcze większy z Madonny, Modern Talking i tym podobnych głupot. Nie mówiąc już oczywiscie o punkowcach z pod znaku Sex Pistols, Discharge, G.B.H.... W tekstach wyśmiewali dyskotekowców, marzyli o świecie bez dyskoteki i tym podobnych pierdołach. A sama muzyka była niczym ścieżką dźwiękową do anihilacji, do unicestwienia tych wszystkich kolorowych rzeczy. Oczywiście nie dosłownie........
Problem właśnie w takim myśleniu tkwi. Chłopie, nie dostrzegasz tego, że te podziały były mega sztuczne i nie do utrzymania? Ta "wojna" między metalem a innymi formami muzyki, to jedynie zabieg czysto marketingowy. To sprytni managerowie wmówili fanom, że jest jakaś "wojna" po to aby swój umocnić na rynku i sprawić, to żeby fani metalu zamiast kupić jakąś wiodącą płytę np. popową, kupili płytę jakiegoś zapomnianego już dziś zespoliku metalowego. Wszystko to z chęci zysku. To, że dzisiaj nikt się nie stygmatyzuje poprzez słuchaną muzykę i nie zamyka w obrębie jednego gatunku, świadczy o tym, że ludzie zmądrzeli.
LukaSieka pisze:Wygląd do tego definiował człowieka.
Więc w takim razie teraz ludzie są zdecydowanie bardziej wolnymi jednostkami niż wtedy, skoro definiował ich wygląd. Szufladkowanie muzyki jeszcze jakoś rozumiem, ale szufladkowanie i definiowanie siebie przez pryzmat gatunku muzycznego już nie jestem w stanie zrozumieć
Dzisiaj się trochę pozmieniało (tzn. pojeb*ło) i nawet jakiś magisterek w swetrze, w okularach i fajką :) może sobie tam całe skandynawskie podziemie metalowe ze wczesnych lat 90tych mieć w jednym palcu :) Co z jednej strony mnie irytuje, a z drugiej troche mniej ;-) .
Co w tym jest złego?
dependo pisze:Czarny album przypomina mi trochę... proszę się nie zdziwić... Harrego Pottera. Dzieciaki nagle zaczęły czytać, wszędzie widać było książki w łapkach, ale... nic więcej z tego nie wynikało. Nie przypominam sobie takich przypadków, że jakiś młody analfabeta poruszony owczym pędem po przeczytaniu iluś tam tomów Pottera z zapałem zabrał się potem za inne książki. Jeśli ktoś czytał wcześniej - HP był tylko epizodem - potem ktoś taki czytał inne książki. Jeśli wcześniej nie czytał - może do dzisiaj HP pozostaje jedynym przykładem namiętnie czytanej książki. Mnie to bardziej smuci niż weseli. Trudno...
Haha. Po pierwsze to, kto zaczął od Harrego, ten czyta i inne rzeczy. Po drugie, to co złego jest w serii HP? Bardzo fajne, pobudzające dziecięco/młodzieżową wyobraźnie powieści, które przyczyniają się do rozwoju nawyku czytania.
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: Metallica

Post autor: Dejavu »

LukaSieka pisze:taki zabieg był po prostu zabawny i dla niektórych na pewno żenujący, zły.
To że może się komuś nie podobać, czy wydawać śmieszne - ok, rozumiem to. Ale żenujące, złe? To brzmi jak jakieś sekciarstwo. Świetny gitarzysta nagrywa utwór ze świetnym wokalistą ze sceny pop. I to jest złe? Powtórzę - rozumiem, że może się nie podobać, też nie słucham Jacksona, ale litości, porównywanie go do jakiegoś DJ Bobo czy czegoś w tym stylu to jest jakieś nieporozumienie :D W ogóle to wymieniasz tutaj tyle tych popowych zespołów, DJ Bobo, jakiś Mrozu - nie mam pojęcia co to jest.
LukaSieka pisze: Tak jak pisałem wcześniej, dzisiaj wiara słucha wszystkiego "jak leci", bez krytycznie, bez jakiejkolwiek refleksji....
Prawda, ale to nic nowego. Ludzie zawsze byli bezkrytyczni. Różnica jest taka, że tutaj (szczególnie w tym temacie) można zaobserwować bezkrytyczność w stosunku do czasów minionych, a nie do tego co jest wydawane dzisiaj.
LukaSieka pisze:I tak np. najbardziej skrajna, najszybsza, bezkompromisowa kapela Black Metalowa dla kogoś może być tak samo fajna jak Mrozu, Rafał Brzozowski czy Ewelina Lisowska... Sory, ale dla mnie to jest groteskowe.
Nie znam tego Mroza i Brzozowskiego. Lisowska to ta od reklamy jakiegoś sklepu? Jeśli tak, to fakt, słuchanie black metalu i takiej wokalistki jest mocno groteskowe, ale nie wiem skąd ten przykład - znasz taki? Bo do wspomnianego Jacksona też chyba się to nijak ma :)
FaithNoMore pisze: No grzech nieziemski po prostu. Lepiej by było, jakby siedzieli dalej w tej konwencji, w której się dusili i nie mieli zamiaru nagrywać kolejnych, skomplikowanych utworów jak na Justice. Naprawdę grzech straszny. Jak to czytam to nie wiem czy się śmiać, czy płakać. Zrozumiałbym jeszcze, gdyby po ...And Justice nagrali album disco polo albo hiphopowy. To rzeczywiście byłaby odmienność na maxa, której by pewnie nikt nie zaakceptował.
+1 :)
Awatar użytkownika
LukaSieka
-#The Man Who Would Be Spammer
-#The Man Who Would Be Spammer
Posty: 19539
Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
Skąd: Konin

Re: Metallica

Post autor: LukaSieka »

The Burczax pisze:To, że dzisiaj nikt się nie stygmatyzuje poprzez słuchaną muzykę i nie zamyka w obrębie jednego gatunku, świadczy o tym, że ludzie zmądrzeli.
Raczej ogłuchli :razz:
Dejavu pisze:Ale żenujące, złe? To brzmi jak jakieś sekciarstwo.
No środowisko metalowe zawsze było, chciało być i w sumie w pewnym stopniu jeszcze jest - bardzo hermetyczne, zamknięte. To było (i myślę jeszcze dalej) coś zupełnie innego. Heavy Metal był zawsze muzyką ostrzejszą, głośniejszą, drapieżniejszą, dla wielu szokującą, mocno kontrowersyjną, wręcz zakazaną. Muzyką, której w tamtym czasie nikt przy zdrowych zmysłach nie postawił nigdy obok miłego i fajnego Michaela Jacksona, Limahla albo MC Hammera. Kiedyś dla ludzi grających w zespołach, dla fanów, którzy na te koncerty chodzili to było coś wyjątkowego, coś co nie będzie kolejnym marketingowym produktem, coś co będzie konkretne na całej jego szerokości, na całej linii, od początku do samego końca. Nie jakaś głupotą. Ludzie o wiele bardziej angażowali się w to, wchodzili w to poprzez ubieranie się, pewną postawę i styl życia tak na prawde. W latach 70tych czy 80tych o to było baardzo widoczne. Jak jednak powszechnie wiadomo znajdą się prędzej czy później ludzie, którzy wpadną na pomysł, ze i na tym można zarobić. Niestety....
Do tego jeszcze od jakiegoś dłuższego czasu ta muzyka nie jest już tak wyjątkową, spowszechniałą trochę, przy czym straciła na pewno na wyrazie. Tak jak Punk rock z rocznika 1977, 1978 w Anglii czy u nas z początku lat 80tych.
Adrian S.O.S. pisze:
LukaSieka pisze:Kolesie, którzy patrzyli jeszcze niedawno na mnie jak na idiotę i jakiegoś wariata, odszczepieńca, dziwadło pytali mnie czy moich starszych kumpli czy mam jakieś fajne metalowe kapelki na kasetach co grają podobnie do tych co Metallica "Nothing Else Matters" i Guns 'N' Roses "Don't Cry", które leciały na dyskotekach.
:mryellow: Tylko pozazdrościć :) Mnie nikt w szkole nigdy nie zaczepił i nie chciał ode mnie płyt Running Wild, Iron Maiden, Black Sabbath albo Thin Lizzy :mad: :D

W ogóle aż dziw mnie bierze, że kiedyś ludzie byli ciekawi takich rzeczy. Dzisiaj, aż trudno wyobrazić mi sobie sytuacje gdzie osoba mógłaby podejść i zapytać czy w muzyce metalowej są też takie fajne utwory jak te, które lecą na klubowych imprezach :)
Ja pamiętam wiele takich sytuacji z moim czy innych kumpli udziałem :) Z takich, które mógłbym przytoczyć od ręki to była kiedyś taka sytuacja - Kumpel przyszedł do mnie do domu, bo potrzebował kasety na imprezę, domówkę. Mówił, że podobno jego brat świetnie się kilka dni wcześniej bawił na jakiejś potańcówie przy utworkach Metallicy :) No to chciał też kasetę tejże kapeli ode mnie, jako, że ja wtedy na takiego co to takowe rzeczy posiada wyglądałem :) Powiedziałem, ze mam, owszem. Po czym opisywany gość wziął jedną taśme zespołu nie konsultując tego ze mną i poszedł.... Jak się później okazało wziął kasete "Kill'em All" :), którą zwrócił jeszcze tego samego dnia, bo jak sam stwierdził po włożeniu kasety do sprzętu, że magnetofon Kasprzak czy Grundig się popsuł. Pamiętam doskonale, że dodał jeszcze, iż trzeba być nieźle poj*banym albo konkretnie naćpanym, żeby takiego czegoś dłużej niż 5 sekund w domu czy gdziekolwiek indziej słuchać.......
Widać po prostu "Metal Militia", "The Four Horsemen", "No Remorse" i "Whiplash" nie pasowały im między Paulą Abdul, TLC, Vanessą Paradis, Salt'n'Pepa, Kriss Kross, Roxette i Vanilla Ice na imprezce :D
Ostatnio zmieniony śr sty 21, 2015 7:37 pm przez LukaSieka, łącznie zmieniany 7 razy.
So what if the master walked on the water. I don't see him trying to stop the slaughter.
ODPOWIEDZ