Wywiady i newsy
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Wywiady i newsy
Davea ma dłuższe włosy jeszcze bo potem ściął na trasie ME
-
Deleted User 1499
Re: Wywiady i newsy
Zdecydowanie, wydaje mi się, że "moje" zdjęcie jest bardziej aktualne... popatrzcie na Murraya i McBraina...
-
Deleted User 1499
Re: Wywiady i newsy
Cholera wie , nawet sikory te same 
Na Silver Clef wyglądali troszkę inaczej niż na Ralfowym foto.
https://www.ironmaiden.com/fefiles/imag ... -47698.jpg
Na Silver Clef wyglądali troszkę inaczej niż na Ralfowym foto.
https://www.ironmaiden.com/fefiles/imag ... -47698.jpg
Re: Wywiady i newsy
Hmmmm, tyle że takie foty promocyjne są zazwyczaj mocno retuszowane.
Re: Wywiady i newsy
To na 100% zdjęcie z TFF.
http://conciertosperu.com.pe/wp-content ... ontier.jpg
http://conciertosperu.com.pe/wp-content ... ontier.jpg
To ride the storm to an empire of the clouds...
-
Deleted User 1499
Re: Wywiady i newsy
No teraz to bez dwóch zdań
To już kurde nie mogli zrobić aktualnych ? czy to jakiś wymysł fana ?
Re: Wywiady i newsy
Pewnie fani zrobili bo to tylko na.forum bylo zapytanie.o chetnych. Oficjalna.fota.to.chyba ta taka "piaskowa"
Re: Wywiady i newsy
Chyba faktycznie tak... 
Re: Wywiady i newsy
A nie mówiłem że z TFF?
W pokoju mam spory plakat zespołu taki właśnie jak podał w linku widmoo, więc dlatego byłem pewien :

A swoją drogą ciekaw jestem bardzo jak zespół zaprezentuje się już na właściwych fotach promocyjnych do nowego albumuWidmoo pisze:To na 100% zdjęcie z TFF.
http://conciertosperu.com.pe/wp-content ... ontier.jpg
Re: Wywiady i newsy
Przetłumaczyłem wywiad z Janem (10 kartek A4
). Musi jeszcze zostać poprawiony, więc wrzucę dziś wieczorem bądź jutro.
Re: Wywiady i newsy
A ja tak w ogóle z innej beczki, o DVD z ostatniej trasy możemy zapomnieć? 
Re: Wywiady i newsy
Muszą z czegoś żyć na emeryturze. Pewnie wydadzą jakiś box z koncertami z Donington, w tym z ostatniej trasy.
-
Deleted User 1499
Re: Wywiady i newsy
Dokładnie , po zejściu ze sceny posypią się dvd bo przecież w kolejce czeka też coś z 2005 no i z A Matter...
Re: Wywiady i newsy
Janick Gers z Iron Maiden: ‘’Nie staniemy się parodią. Jesteśmy ważni i to, co teraz gramy, jest ważne.’’
Sporządzenie listy zespołów inspirowanych Iron Maiden zajęłoby 10 stron. Wszyscy z Metalliki, Slipknota, Anthraxu i Arch Enemy po In Flames, Dream Theater i Opeth wymieniali ikoniczny zespół metalowy jako główną inspiracje. Kontynuując swą nadzwyczajną spuściznę, która sięga 1975 roku, zespół niedawno ogłosił swój 16 album zatytułowany ‘’The Book Of Souls.’’ Po raz kolejny producentem jest Kevin Shirley [Led Zeppelin, Rush] i jest pierwszym podwójnym, studyjnym albumem zespołu.
Na fali rekonwalescencji wokalisty Bruce’a Dickinsona, po zdiagnozowaniu u niego nowotworu na języku, Iron Maiden powróciło z albumem, który zawiera wszystko, od mrocznych i epickich gitarowych riffów, przez które są od dawna znani, po powierzchowny hard rock, urywki gitary akustycznej, a nawet kawałki, które czerpią z musicali. ‘’Jest tak wiele idei i różnych wątków, melodii i pomysłów na piosenki’’, mówi gitarzysta Janick Gers. ‘’Po prostu myślę, że to fantastyczne dla zespołu, który jest tu już tak długo. Nie wysilaliśmy się z pomysłami. Zostawialiśmy je na później, mówiliśmy ’Może użyjemy tego później. Tego użyjemy gdzie indziej. Użyjmy tego kawałku tutaj, bo brzmi świetnie.’ Po prostu tak zbudowaliśmy album i jeśli piosenki stały się długie, to stały się długie.’’
UG: Przed dołączeniem do Iron Maiden, miałeś swój własny zespół, White Spirit?
JG: Tak, myślę, że we wczesnych latach heavy metalu.
UG: Bardzo wczesnych. Mógłbyś trochę opowiedzieć o młodym Janicku grającym w tym wczesnym zespole, jak to było?
JG: Było tak, że ograliśmy dużo klubów koło północnej Anglii i stąd udaliśmy się w trasę z zespołem [Iana] Gillana. Dobiliśmy targu z MCA i wydaliśmy album pod tytułem ‘’White Spirit’’, który zawierał ‘’Food For The Gods’’ i dużo rzeczy z wczesnego White Spirit z których naprawdę jestem dumny. Potem odbyliśmy wiele tras i główną z zespołem Gillana, zeszliśmy z drogi i zespół Gillana zapytał, czy chcę do nich dołączyć. Skończyłem w zespole Gillana na kilka lat i udaliśmy się w trasy po całym świecie.
UG: Co robiłeś po tym?
JG: Pracowałem trochę z Fishem z Marillion, którzy byli całkiem dużym zespołem w Europie. Współpracowałem z nim i Paulem Di'Anno [Gogmagog].
UG: Więc naprawdę miałeś swego rodzaju orientacyjny kontakt z wczesnym Iron Maiden?
JG: Zrobiłem solowy album Bruce’a Dickinsona, ‘’Tattooed Millionaire’’ i wtedy zapytano mnie, czy chcę dołączyć do Maiden w 89 roku. Myślę, że ogłosili to wczesnym 90. Myślę, że ruszyliśmy z ‘’No Prayer For The Dying’’.
UG: Byłeś wielkim fanem Ritchiego Blackmore’a, więc granie z Ianem Gillanem musiało być naprawdę fajne.
JG: Tak. Cóż, zapytali mnie, czy chcę do nich dołączyć i będąc szczerym, byłem w White Spirit, zeszliśmy z trasy i mieliśmy wypadek w trakcie powrotu z Londynu, zjeżdżając vanem. Nie chcesz znać szczegółów, hahaha. Tak więc, od jakiegoś czasu nie byliśmy w trasie i zadzwonili do mnie i poprosili, bym dołączył, co było świetne. Dołączyłem i zrobiłem trochę rzeczy z Gillanem, zrobiłem kilka albumów i udałem się w trasę tu i tam. Był świetnym wokalistą i zespół był dobrym zespołem, dobrzy muzycy. Miałem z nimi świetną zabawę.
UG: W czasie tego wczesnego etapu twojej kariery, czy wciąż szlifowałeś swój styl gitarowy i tożsamość?
JG: Myślę, że masz tożsamość. Myślę, że prawdopodobnie wspierasz się na ludziach. Uwielbiałem Rorego Gallaghera, wciąż go lubię. Jestem wielkim fanem Jeffa Becka i wszystkiego, co zrobił. Lubiłem gitarzystów, którzy w jakiś sposób byli prawdziwi i nie wydawało się, że są sztuczni. Chciałem prawdziwego brzmienia, prawdziwego jak to, które miał Stevie Ray Vaughan. Myślę, że w tym co robię, są kawałki wszystkich tych gitarzystów. Słuchałem BB Kinga i Paul Kossoff z Free miał bardzo proste brzmienie. Jan Akkerman z Focus miał swego rodzaju błyskotliwe, jazzowe brzmienie które kochałem. Wszystkie te rzeczy i wszyscy Ci muzycy są w pewnym sensie w tym, co robię.
UG: Więc słuchałeś wielu innych muzyków i stylów?
JG: Myślę, że to co robisz, to to, że grasz według swojego charakteru. Tak więc chodzi tu o twoje usposobienie i jeśli jesteś w stanie sprawić, by twój charakter wniknął w muzykę, to myślę, że to właśnie to. Mam etykietę Blackmore’a, bo postępowałem jak Blackmore i wciąż to robię. Pracowałem z Ianem Gillanem, który był wokalistą Blackmore’a, więc zawsze będzie tam to coś Blackmore’owego. Ale zawsze lubiłem jego styl i jest świetnym muzykiem. Jimmy Page jest inną osobą, na którą miałem dużo czasu. Świetna gra. Technicznie, ludzie mówią ‘’Unnnh’’, ale to bez znaczenia. To część tego, co jest świetne w jego grze. Jest świetnym gitarzystą. Masz Dave’a Gilmour'a i takich ludzi z Pink Floyd, którzy są po prostu pięknymi gitarzystami.
UG: Twój styl jest połączeniem tych wszystkich gitarzystów?
JG: Słuchasz tego wszystkiego i to wychodzi w sposób, jaki grasz. Generalnie, chodzi tu o twoje usposobienie. Uważam, że twój charakter wnika w sposób twojej gry i czerpiesz swoją grę z charakteru i wszystkiego, co znajdziesz po drodze. Nawet na nowym albumie, rzeczy które widziałem na aspekcie krajoznawczym kultury Majów i Azteków i podróż do Meksyku, wejście do wnętrza piramid, to się dodaje i w pewien sposób zwracasz to, gdy piszesz piosenki. Wszystkie te rzeczy stają się częścią Ciebie i z stania się częścią Ciebie, stają się częścią twojego gitarowego stylu.
UG: Rozmawiając o stylach gitarowych, czy grałeś wcześniej na Stratocasterze?
JG: Zacząłem od kopii [Gibsona] 335 gdy byłem w White Spirit, ponieważ tylko na to było mnie stać. Wtedy pierwszą markową gitarą, którą mogłem kupić, był Strat, którego używam do dziś.
UG: To ta sama gitara?
JG: Ta sama. Myślę, że to model z wczesnych lat 70. Kupiłem go z drugiej ręki. Gdy byłem z Gillanem, dostałem rocznik 66 i 63. Od tego czasu miałem kopie wykonane przez customowy sklep Fendera rocznika 66 i to jego używam na scenie. Ale wciąż korzystam z starej siedemdziesiątki.
UG: Czy sięgnąłeś po Strata, ponieważ wszyscy twoi ulubieni gitarzyści – David Gilmour, Ritchie Blackmore i Jeff Beck – grali na tego rodzaju gitarze?
JG: Tak, muszę Ci powiedzieć, że to po prostu czuło się właściwie. To jak z samochodami: ludzie lubią Lamborghini bądź Ferrari i chodzi tu o kształt. Myślę, że to po prostu kształt Strata dobrze mi pasował. Zawsze tak było. To ciężka gitara do grania.
UG: Bardzo wymagająca.
JG: Zwykłem używać wielu pojedynczych przetworników z Gillanem i sięgaliśmy po police i fire brigade i były odgłosy od świateł [scenicznych]. Nie było niczego, co mógłbyś z tym zrobić. Używałem radia policyjnego w trakcie poszczególnych przerw [w muzyce]. Ty spróbuj go użyć. To trudne gitary do grania. Później wyszły połączone pojedyncze przetworniki, mogłeś je złączyć, stawały się humbuckerami i to trochę pomogło. W takim zespole jak Maiden, nie mógłbyś używać pojedynczych przetworników, ponieważ hałas byłby ogromny.
UG: Iron Maiden, co oczywiste, jest niesamowicie głośnym zespołem.
JG: Okrywałem je srebrnym papierem i innymi takimi, próbowałem i stłumiłem część hałasu, ale nawet to nie mogło go powstrzymać. Jeśli [światła] ściemniacze były blisko mnie, otrzymywałbyś cały ten hałas wychodzący z wzmacniaczy Marshalla, który był niewiarygodny. Tak więc jest to trudna gitara do grania i musisz z tym walczyć. Les Paul jest o wiele bardziej fajniejszą gitarą do grania, aczkolwiek nie sądzę, byś mógł z niego wyciągnąć tak wiele.
UG: W wielu aspektach Les Paul jest o wiele łatwiejszą gitarą do grania.
JG: Wszyscy wielcy dla mnie gitarzyści używają Stratów i nawet gdyby grali na Les Paulu jak Jeff Beck [Beck grał na Les Paulu w trakcie Jeff Beck Group, potem przerzucił się na Strata], wróciliby do Strata, ponieważ ma tak wiele możliwości. Les Paul jest prawdopodobnie lepiej zbudowany, ale myślę, że Strat ma po prostu w sobie to coś.
UG: Wspomniałeś wcześniej o korzystaniu z łączonych, pojedynczych przystawek. To wtedy zacząłeś korzystać z przetworników Seymour Duncan JB Jr. i Hot Rails?
JG: Symour Duncans to świetne przystawki, jednak były to tylko pojedyncze przetworniki, a z zespołem takim jak Maiden, z liczbą świateł jakiej używamy i ściemniaczy i tym podobnych, hałas był po prostu [niemożliwy]. Raz spotkałem gościa, który pracował z Motörhead. Rozmawiałem z nim i był to facet, który grał z Thin Lizzy [Brian Robertson]. Dołączył na jakiś czas do Motörhead, gdy ja byłem z Gillanem i spotkaliśmy się na Jugosłowiańskim koncercie. Zwykłem korzystać z WEM Copicat jako przedwzmacniacza, co było dość prymitywne, ale lubiłem to brzmienie, jednak hałas był nie do uwierzenia. Zapytałem go ‘’Jak sobie radzisz z hałasem?’’, ponieważ on korzystał z trzech takich, a on na to: ‘’Ach, kurwa, to Motörhead. To nie ma znaczenia’’, hahaha.
UG: Co więc zrobiłeś?
JG: Pomyślałem ‘’Muszę coś zrobić’’, więc skończyłem korzystać z Seymour Duncanów. Łączone po prostu eliminowały hałas. To trochę inne brzmienie, ale jakąś się do niego już przyzwyczaiłem. Z Maiden to z resztą kwestia bardziej wyśrodkowanego brzmienia. Jednak wciąż kocham brzmienie tej pojedynczej przystawki. To jedno z moich ulubionych brzmień.
UG: Ewentualnie, skończyłeś na graniu na pierwszym solowym albumie Bruce’a Dickinsona, ‘’Tattooed Millionaire’’ i wtedy zostałeś zapytany o dołączenie do Iron Maiden? To musiał być surrealistyczny moment, czyż nie?
JG: To był trochę szok. Ja i Bruce zrobiliśmy tę solówkę. Pracowałem z Fishem [wokalista Marillion] na Wembley, przyłączył się Bruce i zrobiliśmy z Brucem piosenkę. Zrobiliśmy singiel z tej piosenki. Znaliśmy się z wczesnych dni White Spirit, gdy on był w Samson. Tak więc znaliśmy się i zapytał o zrobienie z nim solowego albumu. Pracowaliśmy razem nad ‘’Bring Your Daughter... to the Slaughter’’ i paroma innymi rzeczami. Stąd zdecydowaliśmy się zrobić solo album, więc zrobiliśmy solowy album i wtedy mieliśmy wyruszyć w trasę na trzy miesiące czy jakąś tak z ‘’Tattooed Millionaire.’’
UG: Co stało się po zakończeniu trasy?
JG: Nie zamierzaliśmy grać repertuaru Maiden. Nie ruszaliśmy Maiden, tylko graliśmy rzeczy z solowego albumu, ponieważ on był już w Maiden i nie chcieliśmy grać żadnych ich piosenek. Wtedy do mnie zadzwonili i zapytali, czy nie wpadłbym na audycje, a ja na to ‘’Cooo?’’. Nigdy wcześniej nie grałem z innym gitarzystą.
UG: Więc miała być to dla Ciebie monumentalna zmiana.
JG: Nie sądziłem, że byłbym w stanie pracować z innym gitarzystą, bo zawsze byłem jedynym gitarzystą. Więc nie byłem pewien. W każdym razie, poprosili, bym przyszedł, więc się zgodziłem. Wysłali mi taśmę piosenek.
UG: Jak było na pierwszej audycji?
JG: Ja i Dave [Murray] po prostu się zgraliśmy. To było dobre uczucie. Zagraliśmy trzy piosenki i jedną z nich był ‘’The Trooper’’ i po prostu czułem się naprawdę dobrze. Powiedzieli ‘’Słuchaj, chcemy byś dołączył.’’
UG: Czy wiedziałeś, że Adrian Smith nie jest już w zespole?
JG: Nie wiedziałem, co zaszło między Adrianem a resztą. Nie byłem pewny, czy odszedł, jego sprzęt wciąż tam był. Nie byłem z tego powodu szczęśliwy, ale rozmawialiśmy o tym i w końcu powiedzieli ‘’Słuchaj, on odszedł.’’ Co się wydarzyło, nie wiem. Więc zapytali mnie, czy do nich dołączę i odpowiedziałem, ‘’Tak.’’
UG: Twój pierwszy album z zespołem to ‘’No Prayer for the Dying’’ z 1990.
JG: Nagraliśmy ‘’No Prayer for the Dying’’ i wróciłem robić solową trasę Bruce’a Dickinsona. Byłem już wtedy w Maiden i zrobiliśmy album. Gdy wróciłem, mieliśmy kilka tygodni wolnego, nauczyliśmy się piosenek Maiden i ruszyliśmy wtedy w 9-miesięczną trasę Iron Maiden. Tak więc, był to całkiem długi okres czasu, podczas którego pracowałem między ‘’Tattooed Millionaire’’ a ‘’No Prayer for the Dying’’, trasa Bruce’a i potem trasa Maiden. Zrobienie tylko tego pochłonęło mniej więcej rok mojego życia.
UG: Musiała być to dla Ciebie niezwykła zmiana.
JG: Był to nie lada szok i ruszyłem z kopyta, była to więc dobra zabawa.
UG: Jakie były pierwsze sesje na ‘’No Prayer for the Dying’’, pracując z Martinem Birchem?
JG: Świetnie było pracować z Martinem. Jest jednym z moich ulubionych producentów i samo spotkanie go było świetne. Ustawiłem Marshalla i ruszyliśmy. Z marszu proste brzmienie. Mieliśmy na zewnątrz przenośne studio Rolling Stones, czułem się jak w kręgu. Całość zataczała koło. Pracowałem z Ianem [Gillanem, który pracował z Martinem Birchem na nagraniach Deep Purple], pracowałem z Martinem i mieliśmy przenośne studio Rolling Stones na zewnątrz, więc tak, był to fantastyczny czas.
UG: Czułeś się naturalnie grając u boku Dave’a Murray’a?
JG: Tak, piosenki były już napisane, więc po prostu przyszedłem, nauczyliśmy się ich i ruszyliśmy. Tak, po prostu graliśmy je na żywo.
UG: Grałeś również covery Zeppelin ‘’Communication Breakdown’’ i Free ‘’I’m a Mover’’?
JG: Tak, gdy skończyliśmy album, wydaliśmy kilka z tych nagrań. Nie sądzę nawet, by były na CD i po prostu mówiliśmy ‘’Zróbmy ten.’’ Słuchaliśmy go i zabieraliśmy się do pracy. Mam na myśli to, że nie siedzieliśmy, ucząc się. Płynęliśmy z nurtem i graliśmy z kopyta tak, by nie brzmiały jak idealne covery. To był dla nas po prostu kawał zabawy. Mówiliśmy ‘’ Zróbmy ten.’’ Rzucaliśmy okiem na akordy, ruszaliśmy i graliśmy to raz na żywo i to było to.
UG: Pracowałeś już z Brucem Dickinsonem na jego solowym albumie, więc gdy pracowałeś z nim w Iron Maiden, musiałeś czuć się znajomo i komfortowo.
JG: Pisaliśmy piosenki, Bruce przychodził i śpiewał na nich. To było to, co wtedy robiliśmy. Byłem w studio, odkładaliśmy piosenki i wtedy robiłem dogrania z gitarą i producentem i Bruce przychodził i śpiewał na nich. Nie był tam cały czas. Tak samo było w Maiden. Przychodził, czasem nie było go wcale przez jakiś czas i znów przychodził, śpiewał na nagraniach, chyba, że je pisał i był tam, gdy to nagrywaliśmy.
UG: Bruce napisał kilka piosenek na ‘’The Book of Souls?’’
JG: W tym konkretnym przypadku na tym nowym albumie, wszyscy na nim jesteśmy, gdyż wszyscy razem pracowaliśmy nad nim w studio. Jest wiele różnych sposobów na to i nie ma z góry ustalonego planu. Myślę, że to dobrze być na to otwartym, robisz coś innego za każdym razem. To sprawia, że jest to interesujące.
UG: Dołączyłeś do Iron Maiden i po nagraniu albumu ‘’Fear of the Dark’’ Bruce odszedł. Jak się wtedy poczułeś?
JG: To był szok. Było to dla mnie bardzo trudne, z nim się wprowadziłem i w tym momencie on po prostu już nie chciał tego robić. Nie wiem dlaczego. Musiałbyś go zapytać, ale on już nie chciał robić Maiden. Nie chciał grać konkretnie rocka. Myślę, że po prostu trochę się wypalił i chciał odejść. Odbyliśmy po tym trasę i już odchodził. Wiedzieliśmy, że odchodzi i było to bardzo trudne.
UG: Czułeś się zagubiony?
JG: Było ciężko. Udał się tworzyć kompletnie inny rodzaj muzyki. Chciał grać coś innego. Ostatecznie, to się nie wydarzyło i wrócił do grania czegoś w okolicach metalu. Ale to z nim musiałbyś o tym porozmawiać. Jednak tak, był to szok. Byłem wręcz zdewastowany.
UG: Blaze Bayley zastąpił Bruce’a Dickinsona?
JG: Tak, nagraliśmy ‘’The X Factor’’ i potem album ‘’Virtual XI’’. Odbyliśmy długie trasy na tych albumach. Wróciliśmy, mosty zostały spalone i ponownie odbudowane. Blaze odszedł i Bruce wrócił.
UG: Wrócił z Adrianem Smithem
JG: Pracował z Adrianem. Wiesz co? Gdyby Bruce wrócił sam, byłby to powrót do okresu ‘’Fear of the Dark’’. Gdybym ja odszedł i wrócił Adrian, byłby to powrót do czasów ‘’The Number of the Beast’’ i ‘’Piece of Mind’’. To był dziwny ruch, jednak jeśli Adrian przyszedł i zatrzymaliśmy pozostałych dwóch gitarzystów, mogliśmy udać się w zupełnie innym kierunku.
UG: Czy to sposób, w jaki zespół postrzegał pomysł na trzech gitarzystów?
JG: Taka myśl temu przyświecała: ‘’Udajmy się w zupełnie innym kierunku.’’ Takie było myślenie. To oznaczało, że możemy zabrać się za coś, co było hybrydą wszystkiego, co zrobiliśmy w przeszłości. Gitarami mogliśmy budować gobeliny.
UG: Dołączenie Adriana Smitha w tym momencie otworzyło wiele możliwości?
JG: Nie chcieliśmy tworzyć szału gitarowego i mieć wszędzie gitary, ale mogliśmy wykorzystać je w innych aspektach. Jeden mógł grać melodie; jeden mógł grać rytm. Dla przykładu, na ‘’Tattooed Millionaire’’, włożyłem tam osiem gitar. Były tam wysokie oktawy, niskie oktawy, pełne akordy w pierwszych dwóch taktach. Gdy przyjdzie Ci grać je na żywo, myślisz ‘’Cóż, co zagram? Rozszerzam to?’’ I musisz zdecydować, co zostawić.
UG: Praca z trzema gitarami oznaczała, że mogliście w rzeczywistości zagrać na żywo każdy riff z nagrania, racja?
JG: Mamy opcje z trzema gitarami, by dodać melodie, które wcześniej zostały pominięte, gdy grali je przedtem na żywo. Lub możesz mieć gitary pod rytmem i melodiami. Dodało to zupełnie inny koncept i poszerzyło horyzonty.
UG: Jak to było, gdy Ty, Dave Murray i Adrian Smith graliście pierwszy raz razem na albumie ‘’Brave New World’’?
JG: Będąc szczerym, nie wiedziałem, czy to zadziała. Jestem pewny, że Adrian nie wiedział, czy to się uda i dopóki nie weszliśmy do studia i nie zaczęliśmy grać, żaden z nas nie wiedział, czy to zadziała, hahaha. Jednak był to bardzo interesujący czas i wyszło świetnie.
UG: Ponieważ ‘’Brave New World’’ był pierwszym albumem z trzema gitarzystami i producentem Kevinem Shirleyem, można usłyszeć róznicę w brzmieniu zespołu w porównaniu z wcześniejszymi nagraniami?
JG: Tak, oczywiście. Na pewno. Już mając tylko trzy gitary. Wszyscy mamy inny styl i sposób grania. Wszyscy gramy inaczej i mamy inne wyczucie rytmu tego, jak gramy i myślę, że wszystko to dodaje się do piosnek. Jest tam świetny materiał z którego jestem naprawdę dumny.
UG: Czy był jakiś krytyczny okres na ‘’Brave New World’’ w kwestii doprowadzenia trzech gitar do działania?
JG: Potrwało to mniej więcej 10 minut i musieliśmy przejść przez piosenki, gdy zrobiliśmy album. Usiedliśmy na 10 minut i przeszliśmy przez kilka rzeczy i było jasne, że wszyscy gramy odrobinę inaczej, jednak to sprawiło, że tak to brzmiało. Powiedzmy, że nagrałbym trzy gitary, to byłbym ja, grający na trzech gitarach. Byłyby dokładnie takie same. Jednak jeśli masz trzech różnych ludzi, mamy trzy różne tekstury i tony.
UG: Posiadanie trzech gitar wydawało się naturalne od samego początku?
JG: To poszerza zespół. W przeciwieństwie do posiadania jednego podejścia [perspektywy], mamy trzy różne podejścia na każdej piosence. Mogę grać melodie do wokalu Bruce’a i może wyjść z tego rytmiczny, łoskotliwy akord z jednej strony, z drugiej rytm staccato. Masz trzy rzeczy i każda jest w innej frekwencji, więc to wszystko otwiera piosenkę i nadaje jej innego klimatu. Tego szukaliśmy.
UG: Tak jak wcześniej powiedziałeś, chciałeś spróbować orkiestrować gitary, a nie mieć od ucha do ucha wszędzie solówki.
JG: Nie zależało nam na tym, by mieć wszędzie gitarowy szał. W rzeczy samej, prawdopodobnie grałem mniej niż bardziej wyraziście, ale to tylko dodało do piosenki. Chcieliśmy dodawać do piosenek i to zawsze próbowaliśmy robić. To zawsze było bardzo naturalne i ma tendencje do powstania bez nadmiernej pracy.
UG: Co doprowadza nas do albumu ‘’The Book of Souls’’, który Steve Harris określił jako bardziej żywy w przeciwieństwie do wcześniejszych albumów?
JG: Tak. Normalnie odbywamy próby kilka tygodni przed i mamy piosenki gotowe bądź przynajmniej większość z nich i wtedy ruszamy w trasę i gramy je na żywo, jesteśmy już wtedy z nimi oswojeni. Tym razem mieliśmy już prosty zamysł piosenek, w pewnym rodzaju się ich nauczyliśmy w studio, odbyliśmy tam z nimi próby raz czy dwa, a potem w drogę.
UG: Znowu, jak wcześniej wspomniałeś, próbujecie innego podejścia, by zachować świeżość?
JG: Tak, by była to kwestia nauczenia się kawałków. Niektóre z dłuższych piosenek musieliśmy pociąć, dograć do nich inne fragmenty i próbować uzyskać to samo odczucie. Ale tak, był to zupełnie odmienny sposób działania. Nigdy wcześniej tego nie robiliśmy w ten sposób, ale to ważne. Myślę, że dla nas, by być ważnym zespołem w 2015 roku, musimy co jakiś czas działać trochę inaczej. Nie staniemy się parodią. Nie wyjdę i nie będę jednym z tych zespołów, które są dosłownie parodią tego, czym byli w 1980, 1990 czy 2000. Jesteśmy ważni teraz i to co gramy, jest ważne.
UG: Krytycznym jest dla zespołu to, by wytrwać tak długo jak Iron Maiden.
JG: Ilość pomysłów które wnieśliśmy do tego jest [była niesamowita]. Wszyscy wnieśliśmy w to prawdopodobnie ponad półtorej godziny muzyki. Nie zużyjesz tego, ale wszyscy wnieśli co najmniej półtorej godziny muzyki. Wykorzystamy tylko 10 lub 15 minut z tego, co pasuje do reszty w tym konkretnie systemie z którego teraz korzystamy.
UG: Czy to tyczy się również 18 minutowego ‘’Empire of the Clouds’’, który jest najdłuższym utworem jaki Iron Maiden kiedykolwiek nagrało?
JG: Zdaje sobie sprawę, że uwaga ludzi w tym momencie jest jak uwaga komara, w takich czasach żyjemy. Mamy piosenki, które są 18 minutowe, ale to bez znaczenia. Robimy, co czujemy jest słuszne i tańczymy do rymu naszej perkusji. Czuje, że to szczery album i jestem z niego dumny. Są tam niesamowite melodie i wiele tematycznych rzeczy.
UG: A konkretnie?
JG: Obracamy się w zakresie od heavy metalu, naprawdę hard rockowych piosenek do niemalże Broadwayowych piosenek na ‘’Empire of the Clouds.’’ To niemal musical. ‘’The Book of Souls’’ ma to wschodnie brzmienie i myślę, że jest na nim tyle idei. Dla zespołu naszego rodzaju i czas, od którego piszemy, wykazać się tyloma pomysłami i fakt, że to wszystko jest ważne teraz, myślę, że to fantastyczne osiągnięcie z którego jestem naprawdę dumny.
UG: Czy nagrywaliście ‘’Empire of the Clouds’’ w sekcjach?
JG: Musieliśmy zrobić to w sekcjach, tak jak części ‘’The Red and the Black.’’ To nieco skomplikowane. Masz dziesięciominutową sekcje, gdzie będziesz grać i okazuje się, że początek po prostu jest świetny. Jednak po przejściu do drugiego wersu, może wydawać się odrobinę pośpieszony. W przeciwieństwie do grania wszystkiego od początku i prób uzyskania tego samego odczucia, zachowujesz pierwszy [wers?], grasz pierwszą sekcje i w ten sposób próbujesz dojść do tego samego wrażenia. Inaczej będziesz to wszystko siekał, a to, co próbujemy robić, to grać to [na żywo].
UG: Chcieliście, by piosenka odnosiła wrażenie występu?
JG: Czasem chcesz, by drugi wers trochę przyspieszył, jednak być może przyśpiesza odrobinę za bardzo. Zamiast więc wracać i odgrywać całe 10 czy 20 minut czy ile to jest, wrócisz i spróbujesz ująć pierwszy wers i przerobić drugi, tak by wciąż był żywy. Również, jeśli jest to bardzo, bardzo skomplikowane, może być naprawdę ciężko zabrać się do jednej sekcji i przejść do drugiej sekcji, więc możesz musieć renegocjować drugą sekcje. Mogło być trochę za prędko, więc możesz chcieć trochę to pohamować. To staje się trochę skomplikowane.
UG: Jaką role w tym wszystkim odgrywa Kevin Shirley?
JG: Musisz ufać w producenta, ponieważ czasem zrobimy piosenkę i myślimy ‘’Unh, nie lubimy tego fragmentu’’, a on odpowie ‘’Nie, dajcie spokój. Jest świetne.’’ I będziesz myślał ‘’Nie może. Brzmi okropnie.’’ Wtedy idziesz do studio [nagrywając oba] i jest to kompletnie inna piosenka. Ponieważ masz mix w swoich słuchawkach, ale gdy słuchasz tego, w sumie brzmi to świetnie. Perkusja mogła być świetna, mogłeś być na końcu, mogłeś zwalniać nieco piosenkę i to sprawia, że to działa. Musisz więc pokładać odrobinę ufności również w to, co mówi Ci producent.
UG: Współtworzyłeś ‘’The Book of Souls’’ z Stevem Harrisem. Możesz opowiedzieć o procesie pisania?
JG: To może stać się w każdy sposób. Możesz wnieść riff i Steve go przejmie, pociągnie dalej i wróci z wokalem. Ale w tym konkretnym przypadku, miałem piosenkę mniej więcej w jakiś sposób już ułożoną bądź większość jej. Przedstawiłem ją i mu się spodobała, natychmiast zorganizował wokal dla niej i melodie dla wokalu. W ten sposób to poskładał i dokonaliśmy ponownej aranżacji tu i tam. Chciał, by część była dłuższa, więc wszędzie dorzucił drugi refren, gdzie pierwotnie myślę był tylko jeden. Tak to działa. Wniósł gigantyczne teksty. Wnosi słowa, które sprawiają, że drżysz. Mistyczne. Cały ten biznes z Majami, wszystko to kocham. W Meksyku poszedłem do muzeum archeologicznego i wszystko to sprawdziłem.
UG: Nawiązałeś do tego wcześniej, mówiąc jak zafascynowany jesteś kulturą Majów i Azteków.
JG: Byliśmy w piramidach. Przewodnik zszedł na stronę i zabrał nas do piramid i patrzyliśmy na te trzy grobowce, gdzie zwykli zabijać i poświęcać, byliśmy w głębi piramidy. Te rzeczy ciągną się za tobą i gdy Steve zaczął mówić, pomyślałem ‘’Tak. Dokładnie to samo myślałem.’’ To było fantastyczne. On świetnie radzi sobie ze słowami. Jest bardzo bezpośredni i szczery i kocham to.
UG: Czy grasz na gitarze akustycznej, która otwiera ‘’The Book of Souls’’?
JG: Tak
UG: Powiedziałeś, że album był tworzony na żywo, jednak czy trzy gitary były nagrywane oddzielnie?
JG: Nie, gdy gramy, gramy na nich razem. Dużo tego zostało zrobione na żywo. Nagrałem to [gitarę akustyczną] oddzielnie, jednak większość rzeczy na żywo graliśmy razem. Nawet jeśli czasem potrzebujemy, by ktoś zagrał jeszcze raz, wszyscy zagramy i właśnie możemy nagrywać jednego z nas. Rozumiesz, co mam na myśli?
UG: Rozumiem
JG: Fakt, że jesteśmy razem w jednym pomieszczeniu naprawdę zmienia postać rzeczy. Mam na myśli to, że były czasy, gdy mieliśmy dwóch ludzi w pomieszczeniu i nagrywaliśmy tylko jednego. Fakt, że jest tam dwóch ludzi i wchodzisz w interakcje z osobą z którą grasz, to sprawia, że grasz w inny sposób. To jak podświadoma rzecz, która działa wśród całego zespołu. Gdy jesteśmy razem, gramy inaczej niż byśmy byli rozdzieleni.
UG: Dziś mało zespołów nagrywa na żywo.
JG: Na dobrą sprawę, wszystko jest robione na żywo. Jestem w studio z Nickiem [McBrain, perkusista] i widzę go, on patrzy na mnie i mogę wyczuć każdy niuans który wytwarza. Widzę Steve’a, jest w oddali, patrzymy na siebie i nawiązujesz połączenie i to jest to, co sprawia, że muzyka naprawdę działa. Są dziwne partie, gdzie zrobisz coś sam, jednak większość piosenek została przez nas stworzona patrzących się na siebie i grających razem.
UG: Jakie teraz są plany?
JG: Cóż, oczywiście Bruce był chory i anulowaliśmy wszystko w tym roku i wstrzymaliśmy nieco album, ponieważ nie chcieliśmy, by wyszedł w trakcie jego rekonwalescencji. Mam nadzieje, że w przyszłym roku będziemy w trasie. Gdzie, tego jeszcze nie mogę Wam powiedzieć, ale z pewnością ruszymy w przyszłym roku. Choroba Bruce’a była na jego języku i nie znajdowała się w pobliżu jego strun głosowych. Nie wpłynęło to na jego głos i po albumie możecie stwierdzić, że jego głos ma się w porządku.
UG: Straszne musiało to być, gdy usłyszeliście, że u Bruce’a został zdiagnozowany nowotwór na języku.
JG: To był wielki szok, gdy o tym usłyszeliśmy. Album wychodzi we wrześniu i z nadzieją będziemy spoglądać na trasę w przyszłym roku. Naprawdę na to czekam i Bruce powinien być na dobrej drodze do powrotu do formy.
Wywiad przeprowadzony przez Steven’a Rosena
Ultimate-Guitar.com (C) 2015
Ostatnio zmieniony pn sie 10, 2015 8:52 am przez Papa, łącznie zmieniany 2 razy.
Re: Wywiady i newsy
PAPO, jesteś wielki - dzięki serdeczne.
- hipcio_stg
- -#Moonchild

- Posty: 1681
- Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am
Re: Wywiady i newsy
Ogromne piwo za tłumaczenie. Świetny wywiad. W sumie bez żadnych nadtych ochów i achów. Przyjemnie się czytało i prawdopodobnie równie miło będzie się słuchać albumu.
Re: Wywiady i newsy
W przypadku własnego pomysłu i współpracy z Harris'em Janick mówi, że Steve "Chciał, by część była dłuższa, więc wszędzie dorzucił drugi refren, gdzie pierwotnie myślę był tylko jeden. Tak to działa. "
I to mnie trochę martwi w kontekście czasu poszczególnych numerów - co innego gdy dużo się dzieje i całość to przemyślana muzyczna łamigłówka, a co innego gdy jest to powtarzanie gotowych klocków / patentów....a wiemy że Harris ma takie ciągoty... Zawsze wolałem rękę Dickinsona gdy chodzi o aranż, więc o jego kompozycje raczej jestem spokojny
I to mnie trochę martwi w kontekście czasu poszczególnych numerów - co innego gdy dużo się dzieje i całość to przemyślana muzyczna łamigłówka, a co innego gdy jest to powtarzanie gotowych klocków / patentów....a wiemy że Harris ma takie ciągoty... Zawsze wolałem rękę Dickinsona gdy chodzi o aranż, więc o jego kompozycje raczej jestem spokojny
If 50 million people say a stupid thing, it's still a stupid thing.
- hipcio_stg
- -#Moonchild

- Posty: 1681
- Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am
Re: Wywiady i newsy
Również zwróciłem na ten fragment uwagę. Jak na weselu. Aby się za szybko nie skończyło to po dwa razy refreny 







