Deep Purple
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Deep Purple
Bardzo dużo wysokich ocen za album "Burn" widzę powyżej. Muszę ten temat odświeżyć. Jakoś tak nigdy nie stawiałem tego materiału aż tak wysoko względem niektórych innych albumów. Z kolei tych najpóźniejszych albumów Purpury właściwie nie znam, a zauważyłem że np. "Bananas", "Rapture of the deep" czy też ostatni też całkiem przyzwoicie zostały przez forumowiczów ocenione.
"Still my heart calculate and pray"
Re: Deep Purple
Bo to są bardzo dobre albumy, szczególnie Bananas. Now What to też dobra płyta. Nic rewolucyjnego, nic genialnego, ale dobre granie. Myślę, że kiedy pojawiają się niskie oceny, to bardziej ze względu na to, że to już nie jest tamten band z Blackmore'm na gitarze. Jeśli ktoś nie może się z tym pogodzić to te nowe płyty oceni kiepsko, w przeciwnym wypadku raczej będzie słuchał z przyjemnością.
Re: Deep Purple
Mimo mojego młodego wieku Purpli są za Ironami przesłuchałem juz kilka ich dorobku i śmiem szczerze powiedzieć ze podoba mi sie Klasyka Perfect Strangers i Machine Head reszta tez jest calkiem dobra . Mógłby powstać zespól który grałby tak jak oni chociaż mysle ze bd trudno
Re: Deep Purple
Po latach słuchania Purpli doszedłem do wniosku, że Morse'a najbardziej tolerowałem na Purpendicular. Tamta płyta była świeża, miła w odbiorze. Wszystkie następne coraz bardziej mnie męczyły. A Abandon najgorszy.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
-
RidingOntheWind
- -#Trooper

- Posty: 317
- Rejestracja: czw cze 18, 2015 7:25 am
Re: Deep Purple
Gdy byłem młodszy to Purple to był dla mnie przede wszystkim Ian Gillan. Byłem wstrząśnięty jego wokalami na In Rock czy na Made in Japan.
Jednak z roku na rok coraz bardziej siłą tego zespołu był dla mnie duet Blackmore-Lord. Gillan to oczywiście wspaniały wokalista, ale jeśli weźmiemy utwory Deep Purple to widać, że motorem napędowym byli Ryszard i Lord. Widać to szczególnie na Perfect Strangers, zaśpiewana oczywiście bez zarzutu ale bez tych ozdobników gitarowo-klawiszowych byłby to raptem dobry album. Weźmy też takie kompozycje jak Highway Star, Fireball, Fools czy zagrany już bez Gillana Burn.
Gillan autentycznie genialnie i ponadczasowo zaśpiewał na In Rock, to jest "jego" płyta, wszystkie wokale w każdym utworze są zaśpiewane z ogromnym dramatyzmem i mocą. Szczególne brawa za Speedking, jeden wielki hard-rockowy ogień. Potem już tak nie śpiewał, nawet rok czy dwa lata później. Wszystko szło w stronę luzu, a szkoda.
Jednak z roku na rok coraz bardziej siłą tego zespołu był dla mnie duet Blackmore-Lord. Gillan to oczywiście wspaniały wokalista, ale jeśli weźmiemy utwory Deep Purple to widać, że motorem napędowym byli Ryszard i Lord. Widać to szczególnie na Perfect Strangers, zaśpiewana oczywiście bez zarzutu ale bez tych ozdobników gitarowo-klawiszowych byłby to raptem dobry album. Weźmy też takie kompozycje jak Highway Star, Fireball, Fools czy zagrany już bez Gillana Burn.
Gillan autentycznie genialnie i ponadczasowo zaśpiewał na In Rock, to jest "jego" płyta, wszystkie wokale w każdym utworze są zaśpiewane z ogromnym dramatyzmem i mocą. Szczególne brawa za Speedking, jeden wielki hard-rockowy ogień. Potem już tak nie śpiewał, nawet rok czy dwa lata później. Wszystko szło w stronę luzu, a szkoda.
Re: Deep Purple
No a co powiesz na temat "Deep Purple" pod względem Lorda? Tam pokazał same pazury!!!
-
RidingOntheWind
- -#Trooper

- Posty: 317
- Rejestracja: czw cze 18, 2015 7:25 am
Re: Deep Purple
Sometimes i Feel Like Screaming!!!
-
on_the_run
- -#Trooper

- Posty: 417
- Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm
Re: Deep Purple
Purple wywarli wielki wpływ na klasyczny heavy metal, może nawet największy, ale dla mnie to zespół stojący jeszcze jedną nogą w latach 60-tych, dzisiaj kompletnie archaiczny. Jednak wysokie wokale oraz duet organowo-gitarowy to podwaliny dla zespołów takich jak Judas Priest - czasem jedna gitara brzmiała u nich, jakby naśladowała organy. Brutalne, niskie i ciężkie brzmienie Sabbath inspirowało głównie podziemne kapele doommetalowe, ale dla Maiden, Judas i wielu innych kapel NWOBHM Purple byli bogami. Nie jestem ich fanem, ale wystarczy posłuchać tutaj https://www.youtube.com/watch?v=F2-VfA_Eivk i łatwo dojść do wniosków, że te pianie Halforda po samych gitarowych harmoniach na wejściu wzięło się od Gillana. Mimo wszystko te rozwlekłe psychodeliczne kawałki oraz barowo-bluesowe songi są dla mnie niestrawne. Nie jestem też fanem klawiszy w każdej piosence.
Re: Deep Purple
Geriatria do sześcianu i metrykalnie i muzycznie. W Polsce ten zespół jest bardzo dobrze przyjmowany, niemniej głównie przez ludzi pamiętających ich ze swojej niegdysiejszej młodości. Zgadza się, ze na ukształtowanie heavy metalu wywarli spory wpływ ale na pewno nie większy niż Black Sabbath a później Maiden, którzy kompletnie przedefiniowali tą muzykę, wprowadzili ją wraz z całym kiczowatym wizerunkiem do świadomości mas. Dla mnie DP liczy się tylko z lat '70, potem to już tylko (według mnie) odgrzewane kotlety według archaicznej receptury.
-
on_the_run
- -#Trooper

- Posty: 417
- Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm
Re: Deep Purple
Jasne, tylko że tzw. klasyczny heavy metal to styl zdefiniowany przez Judas Priest, a potem rozwinięty min. przez Iron Maiden, a w nagraniach tych kapel słychać jednak głównie Purpli (w IM jeszcze Rainbow). W IM i w Judasach czasem gitara brzmi, jakby imitowała brzmienie organów Hammonda. Nie słucham Purpli i też ich uważam za emerycką muzykę, a "Child In Time" za ćpuńskie wycie, ale trzeba przyznać że melodyjny, klasyczny heavy metal wywodzi się z rozwinięcia ich pomysłów. Black Sabbath mogli mieć większy wpływ na thrash, doom i inne gatunki, gdzie gitary były i są strojone niżej, a brzmienie jest bardziej brudne, posępne i ciężkie, ale dla kapel takich jak IM główna inspiracja to Purple. A co do ich archaizmu to w 100% się zgadzam, ba uważam że ci którzy go nie dostrzegają, muszą być głusi jak pień. Purple potrafią wynudzić, do tego ich fani to albo dziadki albo fani hipisowskich klimatów, lat 60-tych, psychodelicznego malarstwa i całej tej otoczki. Ew. gitarzyści-zboczeńcy, co będą analizować całą solówkę Blackmora dźwięk po dźwięku. O ile nie jest w tym nic dziwnego, że Judaszy lub IM mogą słuchać fani death i blacku, punki, skini, to już Purple w tych kręgach raczej nie będą zbyt ubóstwiani.
Re: Deep Purple
A bierzesz pod uwagę fakt, iż IM oprócz klasycznym hard rockiem inspirowali się w ogromnym stopniu rockiem progresywnym, co od 20 lat tak ewidentnie rezonuje z ich muzyki, że niektórych skutecznie zniechęca do zespołu? Mimo wszystko, kto by IM nie inspirował, a było ich wielu, tak jak i oni dziś inspirują rzesze wykonawców, to zespół ten wykreował kompletnie niezależny, własny styl, łamiąc wiele tzw, konwenansów gatunku. O ile gro twórczości Priest (tak jak no. Saxon czy Accept) można sprowadzić do terminu "Klasyczny heavy" to w przypadku Maiden to już nie jest takie proste. Znam ludzi, którzy twierdzą, że z klasycznie metalowej "fajnej" kapeli, stali się zespołem dla snobów... jest może w tym promil racji.
-
on_the_run
- -#Trooper

- Posty: 417
- Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm
Re: Deep Purple
Jasne, że to wiem, bo bez problemu można usłyszeć nawiązania do pomysłów Jethro Tull, czy EL&P oraz Wishbone Ash, a sami muzycy nie raz o tym mówili. Jednak te elementy progresywne zostały osadzone i zamontowane w konstrukcji o nazwie heavy metal (przynajmniej w latach 80-tych). Słuchając chociażby "Kill the King" Rainbow słyszysz, kim mogli się inspirować IM grając swoje klasyczne, metalowe kawałki. Nie mówię teraz o eksperymentach dziewicy z progresją, skupiam się teraz raczej na wpływach DP/Rainbow na heavy metal. Gillan i Dio wychowali całą rzeszę wokalistów, Blackmore gitarzystów (to jemu się przypisuje wpływ na powstanie tzw. neoklasycznego stylu gry na gitarze), a Lord kompozytorów/aranżerów. To nie brud Black Sabbath jest fundamentem czystego heavy. W pamiętnym roku 1980 niewiele poza "Am i Evil?" Diamond Head było utworów, które tak bardzo nawiązywały do wczesnych Sabbs. Kapele NWOBHM inspirowały się raczej DP, Motorhead, Judas Priest, AC/DC, Led Zeppelin, no i punk rockiem. Tak niskie i brudne gitary jak Iommi z "Master od Reality" nie były w modzie.
P.S. A zniechęcać do współczesnej muzyki IM może raczej nie sam fakt uwypuklenia elementów progresywnych, co spadek formy i pewna rozwlekłość. O Siódmym Synie nikt nie powie, że to zły album, pomimo ewidentnie progresywnego, koncepcyjnego charakteru.
P.S. A zniechęcać do współczesnej muzyki IM może raczej nie sam fakt uwypuklenia elementów progresywnych, co spadek formy i pewna rozwlekłość. O Siódmym Synie nikt nie powie, że to zły album, pomimo ewidentnie progresywnego, koncepcyjnego charakteru.
Re: Deep Purple
Ale jakby byli dalej tą "fajną" kapelą z czasów Piece Of Mind, w pewnym momencie pewnie zaczęliby zjadać własny ogon i dostalibyśmy metalowy odpowiednik AC/DC
Nie wiem, czym jest "zespół dla snobów", ale jeśli to te jednostki o nieco bardziej wyrafinowanym guście, niż pryszczaty "kuc" z ekranem Kreatora, to mi bardzo podoba się to grono i zapewne sam się do niego zaliczam.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Deep Purple
No ja też również!
-
on_the_run
- -#Trooper

- Posty: 417
- Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm
Re: Deep Purple
I ja! Niemniej jednak, kapela jest kojarzona z heavy metalem i trzon jej repertuaru koncertowego to kawałki heavymetalowe. Na koncerty IM przychodzą również osoby, które nie słuchają ich ostatnich płyt.
Re: Deep Purple
Heavy metal to bardzo duża szufladka, Judas Priest też jest klasycznym przykładem tej kategorii, a jak bardzo jest to inny zespół niż Maiden.
Jeśli chodzi o Deep Purple - dla mnie Ritchie Blackmore to jeden z najlepszych gitarzystów na świecie i gdyby na wpływ Deep Purple na metalowe granie spojrzeć pod kątem gitarowym, to ten wpływ byłbym nie do przecenienia. Słychać to u Murraya, słychać to u Janicka, a tak szerzej to chociażby u Malmsteena czy Michaela Romeo. Właściwie to słychać w mniejszym albo większym stopniu u zdecydowanej większości bardziej technicznie grających gitarzystów (no, może z wyłączeniem tego nowego, djentowego pokolenia).
+1.kmberserker pisze:Ale jakby byli dalej tą "fajną" kapelą z czasów Piece Of Mind, w pewnym momencie pewnie zaczęliby zjadać własny ogon i dostalibyśmy metalowy odpowiednik AC/DCNie wiem, czym jest "zespół dla snobów", ale jeśli to te jednostki o nieco bardziej wyrafinowanym guście, niż pryszczaty "kuc" z ekranem Kreatora, to mi bardzo podoba się to grono i zapewne sam się do niego zaliczam.
Jeśli chodzi o Deep Purple - dla mnie Ritchie Blackmore to jeden z najlepszych gitarzystów na świecie i gdyby na wpływ Deep Purple na metalowe granie spojrzeć pod kątem gitarowym, to ten wpływ byłbym nie do przecenienia. Słychać to u Murraya, słychać to u Janicka, a tak szerzej to chociażby u Malmsteena czy Michaela Romeo. Właściwie to słychać w mniejszym albo większym stopniu u zdecydowanej większości bardziej technicznie grających gitarzystów (no, może z wyłączeniem tego nowego, djentowego pokolenia).
Ja pewnie zaliczałbym się do trzeciej grupy, ale mam takie pytanie - jakie to ma znaczenie w jakich kręgach zespół jest lubiany?on_the_run pisze:Purple potrafią wynudzić, do tego ich fani to albo dziadki albo fani hipisowskich klimatów, lat 60-tych, psychodelicznego malarstwa i całej tej otoczki. Ew. gitarzyści-zboczeńcy, co będą analizować całą solówkę Blackmora dźwięk po dźwięku. O ile nie jest w tym nic dziwnego, że Judaszy lub IM mogą słuchać fani death i blacku, punki, skini, to już Purple w tych kręgach raczej nie będą zbyt ubóstwiani.
-
on_the_run
- -#Trooper

- Posty: 417
- Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm
Re: Deep Purple
Nie ma to akurat żadnego znaczenia, ale miało to pokazać że Purple raczej uchodzą za kapelę archaiczną i dla wielu osób bardzo niestrawną, bo kompletnie z innej epoki.
A co do różnic między IM, a JP, to one owszem są, ale czasem są spore podobieństwa pomiędzy tymi kapelami. Główne z riffy z Breaking The Law, Eletric Eye, niektóre partie z Rock Hard Ride Free, Freewheel Burning, Screaming for Vengeance, Heading Out To The Highway, czy takie One Shot at Glory z powodzeniem mogłyby by znaleźć się na płytach IM, a Be Quick Or Be Dead czy Man on the Edge u Judaszy. Charakterystyczne gitarowe brzmienie z harmoniami spotykane i u JP i IM to właśnie cecha klasycznego heavy metalu: https://www.youtube.com/watch?v=Rl2KTMXyH0M - a pochodzą na pewno od Wishbone Ash i Thin Lizzy.
A z tym Malmsztajnem to się zgodzę. Blackmore mimo, że raczej stawiał na improwizację, jak na ironię losu mocno inspirował właśnie grających mocno technicznie. Zapewne też Tipton/KK idąc z bluesowych korzeni w techniczne solówki musieli się nim inspirować (i jak pisałem, zapewne też organami Lorda).
EDIT: A styl bębnienia Nicko na pewno ma w sobie coś z Powell'a.
A co do różnic między IM, a JP, to one owszem są, ale czasem są spore podobieństwa pomiędzy tymi kapelami. Główne z riffy z Breaking The Law, Eletric Eye, niektóre partie z Rock Hard Ride Free, Freewheel Burning, Screaming for Vengeance, Heading Out To The Highway, czy takie One Shot at Glory z powodzeniem mogłyby by znaleźć się na płytach IM, a Be Quick Or Be Dead czy Man on the Edge u Judaszy. Charakterystyczne gitarowe brzmienie z harmoniami spotykane i u JP i IM to właśnie cecha klasycznego heavy metalu: https://www.youtube.com/watch?v=Rl2KTMXyH0M - a pochodzą na pewno od Wishbone Ash i Thin Lizzy.
A z tym Malmsztajnem to się zgodzę. Blackmore mimo, że raczej stawiał na improwizację, jak na ironię losu mocno inspirował właśnie grających mocno technicznie. Zapewne też Tipton/KK idąc z bluesowych korzeni w techniczne solówki musieli się nim inspirować (i jak pisałem, zapewne też organami Lorda).
EDIT: A styl bębnienia Nicko na pewno ma w sobie coś z Powell'a.
Re: Deep Purple
Prawdę mówiąc zbyt mało słucham Judas Priest żeby się wypowiadać - nigdy ten zespół mi nie leżał. Riffy z utworów które wymieniłeś mogłyby pasować do stylu jednych jak i drugich, ale riffy to tylko fragment całości - jednak nie da się ukryć, że obie kapele grają inaczej. Ciężko mi sobie wyobrazić Judas Priest nagrywających Seventh Sona - nie ten styl.
A jeszcze wracając do riffów i podobieństw, to wspomniany przez Ciebie Man on the Edge zawsze bardzo mocno kojarzył mi się z Blackmore'owskim riffowaniem
Co zresztą mnie nie dziwi biorąc pod uwagę udział Janicka.
A jeszcze wracając do riffów i podobieństw, to wspomniany przez Ciebie Man on the Edge zawsze bardzo mocno kojarzył mi się z Blackmore'owskim riffowaniem
-
on_the_run
- -#Trooper

- Posty: 417
- Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm
Re: Deep Purple
No i pewnie podobieństwo do Ryśka jest, bo obydwie kapele inspirowały się DP
A Janick przecież grał z Gillanem wceśniej 
Swoją drogą Gillan bardzo szybko skończył się jako wokalista. Bozia mu dała dość imponujące warunki anatomiczne (przecież krzyk w Child In Time nie dość, że bardzo wysoki, to jeszcze pełny - on brzmi tam jak prawdziwa kobieta, a nie jak np. mężczyzna śpiewający falsetem - Halford nigdy tak długo raczej nie jechał na takim wysokim dźwięku, chociaż w Victim Of Changes na koncertach wchodził w podobne tonacje), ale niewiele z tym robił i o to nie dbał. To się wszystko działo siłami natury, bez wsparcia techniki. Z kolei w przypadku Dio, Halforda i Bruce'a możemy mówić o wokalistach świetnych technicznie. Zwłaszcza, ze Dio uchodził za tytana pracy jako muzyk, Bruce jest bardzo aktywny zawodowo w innych dziedzinach, był sportowcem, a jako pilot musi być kimś bardzo uporządkowany, a Halford (kiedyś rozrywkowy chłopak i amator nie tylko alkoholu) wygrał z nałogiem, od 30 lat nie pije i widać, że dzisiaj na scenie wykonuje wysiłek porównywalny z zawodami sportowymi. Swoją drogą, jak się ogląda nagrania z koncertów Judas Priest tak z '82-'82 to ma się nieodparte wrażenie, że ówczesna ogromna energia Roba i siła głosu to efekt proszków.
P.S. Aczkolwiek piwo Trooper, nad którego powstawaniem czuwał Bruce nie powaliło - owszem przyzwoite tradycyjnie zrobione angielskie piwo typu ale i pewnie najlepszych z piw autoryzowanych przez kapele, ale miód dla podniebienia to nie był, a wiem że Bruce dobrze zna się na piwie.
EDIT: Gillan jednak śpiewał bardziej bluesowo, czasem wydawał z siebie takie charakterystyczne niższe, zawodzące tony, inspirowane jakby czarnoskórymi wokalistami - to jednak ta sama szkoła co Plant.
"Flight of Icarus" też by pasował do repertuaru JP, a "Hell Patrol" z kolei do IM.
Swoją drogą Gillan bardzo szybko skończył się jako wokalista. Bozia mu dała dość imponujące warunki anatomiczne (przecież krzyk w Child In Time nie dość, że bardzo wysoki, to jeszcze pełny - on brzmi tam jak prawdziwa kobieta, a nie jak np. mężczyzna śpiewający falsetem - Halford nigdy tak długo raczej nie jechał na takim wysokim dźwięku, chociaż w Victim Of Changes na koncertach wchodził w podobne tonacje), ale niewiele z tym robił i o to nie dbał. To się wszystko działo siłami natury, bez wsparcia techniki. Z kolei w przypadku Dio, Halforda i Bruce'a możemy mówić o wokalistach świetnych technicznie. Zwłaszcza, ze Dio uchodził za tytana pracy jako muzyk, Bruce jest bardzo aktywny zawodowo w innych dziedzinach, był sportowcem, a jako pilot musi być kimś bardzo uporządkowany, a Halford (kiedyś rozrywkowy chłopak i amator nie tylko alkoholu) wygrał z nałogiem, od 30 lat nie pije i widać, że dzisiaj na scenie wykonuje wysiłek porównywalny z zawodami sportowymi. Swoją drogą, jak się ogląda nagrania z koncertów Judas Priest tak z '82-'82 to ma się nieodparte wrażenie, że ówczesna ogromna energia Roba i siła głosu to efekt proszków.
P.S. Aczkolwiek piwo Trooper, nad którego powstawaniem czuwał Bruce nie powaliło - owszem przyzwoite tradycyjnie zrobione angielskie piwo typu ale i pewnie najlepszych z piw autoryzowanych przez kapele, ale miód dla podniebienia to nie był, a wiem że Bruce dobrze zna się na piwie.
EDIT: Gillan jednak śpiewał bardziej bluesowo, czasem wydawał z siebie takie charakterystyczne niższe, zawodzące tony, inspirowane jakby czarnoskórymi wokalistami - to jednak ta sama szkoła co Plant.
"Flight of Icarus" też by pasował do repertuaru JP, a "Hell Patrol" z kolei do IM.



