Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1416
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
Another Life polecam z Live at Ullevi albo nawet z lat 80 z Beast over Hammersmith/ Reading 1982 ,czegokolwiek z Brucem, zyskuje zupełnie nowego wymiaru ,brzmienia ,faktycznie studyjnie jest lekko niedopracowany ale i tak go uwielbiam bo zakochałem się w tej szybkiej melodii ...kiedyś dla mnie ten utwór wydawał się bardzo kiepski.
A co do X Factor to poznałem ją bardzo późno,już po wydaniu Dance of Death i miałem bardziej dojrzalszy gust niż 2 lata wcześniej i z miejsca mnie zachwycił ,jest troszkę nierówna,ale np.warto zwrócić uwagę na to,że te utwory które grali z tej płyty na koncertach to absolutnie najlepsze wybory, Sign of the Cross,Fortunes of War,Aftermath, Lord of The Flies itd. Ten ostatni bardzo fajnie wypada w obu interpretacjach.
Szkoda,że teraz jak zrobiliby trasę z tych lat to najprędzej z Factora można się spodziewać Man on the Edge które wg.mnie jest jednym z gorszych na płycie....choć może Bruce tu akurat będzie lepiej pasował.
Ja właśnie ostatnio mam troszkę mniejszego smaka na debiut, troszkę się przejadły te ultra-klasyki jak Running Free czy Iron Maiden ,tymbardziej,że studyjnie wypadają dużo gorzej niż live ,natomiast już jakiś czas temu bardziej podoba mi się lekko niedoceniane Sanctuary
A co do X Factor to poznałem ją bardzo późno,już po wydaniu Dance of Death i miałem bardziej dojrzalszy gust niż 2 lata wcześniej i z miejsca mnie zachwycił ,jest troszkę nierówna,ale np.warto zwrócić uwagę na to,że te utwory które grali z tej płyty na koncertach to absolutnie najlepsze wybory, Sign of the Cross,Fortunes of War,Aftermath, Lord of The Flies itd. Ten ostatni bardzo fajnie wypada w obu interpretacjach.
Szkoda,że teraz jak zrobiliby trasę z tych lat to najprędzej z Factora można się spodziewać Man on the Edge które wg.mnie jest jednym z gorszych na płycie....choć może Bruce tu akurat będzie lepiej pasował.
Ja właśnie ostatnio mam troszkę mniejszego smaka na debiut, troszkę się przejadły te ultra-klasyki jak Running Free czy Iron Maiden ,tymbardziej,że studyjnie wypadają dużo gorzej niż live ,natomiast już jakiś czas temu bardziej podoba mi się lekko niedoceniane Sanctuary
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
A mi tam Man on the Edge zawsze podchodził - z Blaze'm był spoko, z Brucem też jest super (zwłaszcza wersja z singla The Wicker Man).
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19515
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
Tak jak uważam "The X Factor" za dobra płytę, ze specyficznym klimatem, to "Virtual XI" uważam chyba za najsłabszą płytę Iron Maiden do tych wydanych do 2003 roku...
Pierwsze dwie płyty to nowy rozdział w muzyce rockowej, totalny przełom. Wraz z pierwszą płytą Black Sabbath zamykają pierwsza trojkę najlepszych płyt heavy metalowych w ogóle...
Dlatego
1. Iron Maiden
2. Killers
daleko za nimi
3.The X Factor
4. Virtual XI
Pierwsze dwie płyty to nowy rozdział w muzyce rockowej, totalny przełom. Wraz z pierwszą płytą Black Sabbath zamykają pierwsza trojkę najlepszych płyt heavy metalowych w ogóle...
Dlatego
1. Iron Maiden
2. Killers
daleko za nimi
3.The X Factor
4. Virtual XI
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
Pierwsze dwie płyty to nowy rozdział w muzyce rockowej, totalny przełom. Wraz z pierwszą płytą Black Sabbath zamykają pierwsza trojkę najlepszych płyt heavy metalowych w ogóle...
Dość mocna przesada, ale zgadzam się w tym, że płyty z Paulem biją na głowę te z Blazem.
Dość mocna przesada, ale zgadzam się w tym, że płyty z Paulem biją na głowę te z Blazem.
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
"Pierwsze dwie płyty to nowy rozdział w muzyce rockowej, totalny przełom."
Bez przesady, nic w tym wielce nowego nie było (poza wokalem Paula, który nie pasował do heavy metalu)
Głos na The X Factor.
Bez przesady, nic w tym wielce nowego nie było (poza wokalem Paula, który nie pasował do heavy metalu)
Głos na The X Factor.
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
Powyżej widze ze kolega konkurencje Monty Pythonowi próbuje robić
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19515
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
Nie było nic nowego? Paul nie pasował do heavy metalu? W takim razie kto wtedy według Ciebie grał pierwsze skrzypce? Sean Harris z Diamond Head? Alan Marsh z Tokyo Blade? Biff Byford i Saxon? Może Jesse Cox i Tygers Of Pan Tang............Emilio pisze:Bez przesady, nic w tym wielce nowego nie było (poza wokalem Paula, który nie pasował do heavy metalu)
Głos na The X Factor.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
Pierwsze dwa irony to absolutny mus!
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
?voivod' pisze:Powyżej widze ze kolega konkurencje Monty Pythonowi próbuje robić
W ich muzyce? Nie było.LukaSieka pisze:Nie było nic nowego?
Nie miał głosu "pod heavy metal". Sam zresztą identyfikował się z modnym wówczas nurtem punkowym (O czym wielokrotnie wspominał w wywiadach) Btw, ja lubie głos Paula chyba nawet bardziej niż Bronka właśnie z tego powodu, że jest zupełnie inny od pozostałych wokalistów z NWOBHM.LukaSieka pisze:Paul nie pasował do heavy metalu?
A co to ma do rzeczy? Może i Iron Maiden grało pierwsze skrzypce w NWOBHM ale nie o tym mówiłem przecież. W muzyce IM nie ma żadnego przełomu w warstwie muzycznej. Przełomowy to był np Black Sabbath w tej materii. Chyba, że chodzi Ci o otwarcie nowej epoki jaką był NWOBHM, to się zgodzę. Ale w samej muzyce rewolucyjnych zmian nie było, po prostu trafiła ona wtedy na podatny grunt i stała się popularna. NWOBHM wstrzelił się dobrze w miejsce i czas, więc pojawił się spory boom na ten gatunek. To była jedyna przełomowość.LukaSieka pisze:W takim razie kto wtedy według Ciebie grał pierwsze skrzypce? Sean Harris z Diamond Head? Alan Marsh z Tokyo Blade? Biff Byford i Saxon? Może Jesse Cox i Tygers Of Pan Tang............
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19515
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
I o to właśnie mi chodziło!LukaSieka pisze: Chyba, że chodzi Ci o otwarcie nowej epoki jaką był NWOBHM, to się zgodzę.
Iron Maiden wraz z wydaniem pierwszej płyty zdefiniowali styl. Tak jak pisałem otworzyli nowy rozdział - brytyjski Heavy Metal czy jak kto woli NWOBHM. Kapela inspirowana Thin Lizzy, Budgie, Deep Purple wydając debiutancki LP, później "Killers" (poza wcześniej wydanymi płytami Judas Priest) najbardziej zamieszali na ówczesnej scenie. Zajebi**** sprawni technicznie. TEN potencjał, pomysły, świeżość, wigor i same aranżacje niszczyły w 1980 roku. Tego im nie można odmówić. A odnosząc przy tym ogromny sukces w Stanach i Japonii otworzyli innym pokrewnym kapelom wszystkie furtki.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
-
Nomadosław
- -#Trooper

- Posty: 314
- Rejestracja: ndz mar 03, 2013 9:10 pm
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
najlepszych to kwestia gustu, ale jeśli miałbym dać 3 najważniejsze to mimo, ze jestem mega fanem Iron Maiden to wybrałbym Paranoid Sabatów, In Rock Purpli i Rising Rainbowerosinho pisze:Pierwsze dwie płyty to nowy rozdział w muzyce rockowej, totalny przełom. Wraz z pierwszą płytą Black Sabbath zamykają pierwsza trojkę najlepszych płyt heavy metalowych w ogóle...
Ironi mieli tego pecha, że o ile grali wspaniałą muzykę, to wspaniałych zespołów już raczej nie inspirowali swoją muzyką, takich naj, naj, bo obok Saxon, Accept i Manowar zamykają takowe w ciężkim graniu, ale nie to w muzyce jest najważniejsze przecież
w temacie X Factor i Killers, oba świetne, nietuzinkowe, z charakterem, sporo je łączy, taka jakaś szlachetnosć tych wydawnictw, debiut troszkę mi mniej jakoś smakuje niż parę lat temu
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
W 1980 roku rządziło British Steel, bez wątpienia najlepszy album w dziejach, a nie jakieś tam raczkujące Maiden 
-
Deleted User 6661
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
Mój ukochany to "Iron Maiden", ale najlepszy to jednak "The X Factor".
-
Poszukiwacz
- -#Prodigal son

- Posty: 44
- Rejestracja: sob lis 15, 2014 8:00 pm
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
X Factor bez dwóch zdań. Genialny jako całość, utrzymany w świetnym klimacie. Równa się (czy wręcz przegania) w rywalizacji z płytami wydanymi za czasów Dickinsona.
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
Killers. Ostatnio słucham sobie tej płyty w samochodzie i nie mogę się od niej oderwać. Klasyczny, bezkompromisowy heavy metal. Świetne kompozycje (fakt - trochę nierówne), znakomita produkcja. Nie jestem wielkim fanem wokalu Paula, ale na Killers śpiewa rewelacyjnie. Jedna z moich ulubionych płyt zespołu i IMO najlepsza bez Bronka.
- hipcio_stg
- -#Moonchild

- Posty: 1681
- Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
Oddałem swój głos na debiut. Same sztandarowe utwory. Paul też mi dużo bardziej podchodzi niż BB.
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4872
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
Killers>Iron Maiden>The X Factor>>>>>>Virtual XI
-
Deleted User 2259
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
Killers (najrówniejsza płyta Maiden, bez dwóch zdań) >>>>>>>>>>>>>>> TXF >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> IM>Virtual
Re: Najlepszy album Maiden bez Bruca...?
Też zagłosowałem na Killersów, ale co do tego, że to jest równa płyta to się nie zgodzę. Wręcz przeciwnie - moim zdaniem to jedna z najmniej równych płyt zespołu. Z jednej strony mamy mega zajebiste killery jak Wrathchild, Murders, Killers, Ides, a z drugiej strony ciężko znakomitymi utworami nazwać Another Life czy Innocent Exile - i piszę to z całą sympatią dla tych utworów. Takie kawałki jak Genghis Khan, Purgatory czy Drifter to też nie jest żadne mistrzostwo świata, co nie zmienia faktu że płyty mi osobiście świetnie się słucha i mam po prostu do niej dużą słabość.Invader pisze:Killers (najrówniejsza płyta Maiden, bez dwóch zdań)