Dokładnie. Właśnie dlatego wymaganie od słuchaczy czy recenzentów żeby z założenia uważali że album X jest lepszy od Y jest pozbawione sensu. Swoją drogą, co do recenzentów to ja akurat właśnie lubię takich którzy czasem mają niepopularne opinie - zresztą niekoniecznie zgodne z moimi, ale zawsze jest ciekawiej, jeśli pojawiają się nietypowe opinie w kwestiach muzyki.gumbyy pisze:I to jest w muzyce (sztuce) piękne, że każdy ją odbiera na swój sposób.
10 lat po premierze "Dance of Death"
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
Jasna sprawa... sam piszę recenzje i czasami to mi ręce opadają jak widzę co niektórzy wypisują w komentarzachDejavu pisze:dlatego wymaganie od słuchaczy czy recenzentów żeby z założenia uważali że album X jest lepszy od Y jest pozbawione sensu.
www.MetalSide.pl
-
Deleted User 2259
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
12 lat minęło jak ten czas leci...
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
Niesamowicie szybko.. Pomyśl, że po reunion jest już 15 lat...Ile zespołów rozpada się w ciągu 10 lat? A tu mamy po samym reunion 15. Tym bardziej wielki szacunek dla Iron Maiden, że potrafią jeszcze nagrywać świetne albumy. Oj leci ten czasy nieubłaganie..Invader pisze:12 lat minęło jak ten czas leci...
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
Bruce jest dłużej w zespole po reunion niż przed. 
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
Hahah, faktycznie, ciekawe spostrzeżenie. Dla mnie również te lata DoD są symboliczne, bo zacząłem na poważnie (tzn. kupować płyty itd.) słuchać Ironów właśnie latem 2003, tuż przed premierą Dance of Death, która była pierwszym albumem, po jaki po premierze szedłem do sklepu.sajki pisze:Bruce jest dłużej w zespole po reunion niż przed.
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3011
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
Płyta w momencie premeiry nieco niedocieniana, ale dziś patrząc na nią przez pryzmat późniejszych dzieł IM chyba jednak zyskała sympatyków. Album ma lepsze i gorsze momenty, z całą pwenością to nierówna płyta, ale takiego numeru jak Paschendale nie udało się już później nagrać...
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
A Jan jest w zespole prawie tak samo długo co Adrian - H wyprzedza go o rok.wojteq pisze:Hahah, faktycznie, ciekawe spostrzeżenie.sajki pisze:Bruce jest dłużej w zespole po reunion niż przed.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
Nigdy do mnie jakoś nie trafiła, poza tytułowym i paschendale. Niby źle nie jest, ale raczej w końcówce mojego rankingu płyt, po reunion na pewno ostatnia.
While you sleep in earthly delight,
Someone's flesh is rotting tonight
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
Podium jeśłi chodzi o najbardziej nierówne płyty Maiden. A może nawet szczyt. Świetne kawałki jak Rainmaker, Face in the Sand czy Paschandale kontrastują z niewypałami typu Gates of Tomorrow, New Frontier czy Age of Innocence. Zachwytu nad tytułowym też nigdy nie rozumiałem, choć to niezły numer. Ostatnia brzmiąca typowo heavy metalowo płyta.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
Byłem bardzo zawiedziony kiedy wyszedł ale upływającego lata mają to do siebie, że człowiek postrzega wiele spraw przez różowe okulary. Tak też jest z DOD w moim przypadku. Dziś wracam doń chętnie jako ostatniego albumu z szybkimi i krótkimi killerami.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
Dance of Death, Paschendale, No More Lies i Rainmaker - te kawałki moim zdaniem rządzą na albumie. Age Of Innocence i Face in the Sand to takie mocno niedoceniane numery, są naprawdę dobre. Totalnie jestem za to znudzony Montsegurem - kiedyś ten utwór mi się podobał, dziś uważam, że jest to jeden ze słabszych na płycie. Dobry album, ale jednocześnie według mnie najsłabszy po reunion.
-
RidingOntheWind
- -#Trooper

- Posty: 317
- Rejestracja: czw cze 18, 2015 7:25 am
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
Ostatni album Iron Maiden gdzie wszystko było podporządkowane heavy-metalowi, a nie tekstom o lotnictwie, katastrofach nuklearnych czy temu "jacy my to progresywni". Słuchana przeze mnie częściej niż trzy następne razem wzięte i dalej lubię do tego albumu wracać. Jedyne dwie wady to brzmienie i momentami wokal Brusa. Tak poza tym wszystko mi pasuje, nawet intra, których na następnych płytach Iron Maiden nie lubię, tutaj są świetne np. Age of Innosence, Face in the Sand czy No More Lies. Jeśli zaś chodzi o utwór tytułowy to jest to klasa światowa.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
Utwór tytułowy - zgoda. Paschendale tak samo. Ale reszta jest co najwyżej średnia albo słaba. To już dużo bardziej wolę baaardzo niedoceniany AMOLAD, czy nielubiany na forum TFF. Intro do Legacy (w ogóle cały kawałek) jest wg mnie jednym z najlepszym jakie Maiden kiedykolwiek napisało, albo chociażby Starblind, czy The talisman. Cholernie klimatyczne są te kawałki, szczególnie gdy słuchać po ciemku na dobrym audioRidingOntheWind pisze:Ostatni album Iron Maiden gdzie wszystko było podporządkowane heavy-metalowi, a nie tekstom o lotnictwie, katastrofach nuklearnych czy temu "jacy my to progresywni". Słuchana przeze mnie częściej niż trzy następne razem wzięte i dalej lubię do tego albumu wracać. Jedyne dwie wady to brzmienie i momentami wokal Brusa. Tak poza tym wszystko mi pasuje, nawet intra, których na następnych płytach Iron Maiden nie lubię, tutaj są świetne np. Age of Innosence, Face in the Sand czy No More Lies. Jeśli zaś chodzi o utwór tytułowy to jest to klasa światowa.
While you sleep in earthly delight,
Someone's flesh is rotting tonight
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
Jak dla mnie płyta świetna pod każdym względem nie rozumiem negatywnych recenzji na jej temat. Dużo świetnych riffow,które bardzo wchodzą w głowę.Zawsze będzie mi się kojarzyła z moim dłuższym pobytem poza domem!!!
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
Jak dla mnie album ten ma naprawdę kapitalne momenty, jak i słabe. Tytułowy, No More Lies (bliźniak Clansmana?), Rainmaker czy Paschendale to bardzo, ale to bardzo dobre kawałki. Natomiast nie mogę się przekonać do nijakiego Age Of Innocence, Face In The Sand oraz New Frontier. Montsegur mógłby być nieco lepszy, szpeci go refren. Na temat Journeyman często czytam bardzo pochlebne zdania, ale nie ma startu do ballad Bruce'a z jego solowych płyt. Za to z czasem trochę zyskało u mnie Wildest Dreams.
Rainmaker przez pewien czas był moim budzikiem
Rainmaker przez pewien czas był moim budzikiem
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Deleted User 2259
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
A dla mnie AoI I FITS to jeden z fajniejszych kawałków na płycie, najgorsze są New Frotnier, gates ,wildest i montsegur, bez tego byłoby jeszcze lepiej.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
+1Invader pisze:A dla mnie AoI I FITS to jeden z fajniejszych kawałków na płycie, najgorsze są New Frotnier, gates ,wildest i montsegur, bez tego byłoby jeszcze lepiej.
Age of Innocence to jak dla mnie ścisła czołówka najbardziej niedocenianych utworów IM w karierze, na albumie to dla mnie chyba nr 3 za tytułowym i Paschendale.
Dziwna dla mnie jest sprawa z New Frontier - utwór byłby naprawdę słaby, gdyby nie jeden z najbardziej zapadających w ucho refrenów po reunion. Szczególnie dziwnie, że taki im się udał, bo na AMoLaD często mieli odwrotny problem - zwrotki były ciekawe i nastrojowe, ale kiedy utwór dochodził do refrenu to wszystko psuł (np. Pilgrim czy FtGGoG). Chyba tylko z tego powodu New Frontier lubię, mimo że nie jest to specjalnie dobry utwór całościowo.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
No właśnie - rzecz gustu. Dla mnie refren w "New frontier" nie jest czymś wyróżniającym się, ale taki średni. A jako całość utwór ten ma u mnie notę 6 w skali 1-10. Jeśli natomiast idzie o cały album, to trudno mi jest go jednoznacznie ocenić. Nagrania średnie przeplatają się z bardzo dobrymi. Najwyższą ocenę przyznaję "Paschendale" - 9. Od samego początku wg mnie się ten utwór wyróżniał, niemal wszystko w nim mi się bardzo podoba. Zaraz za nim jest "Dance of death" - epik "z krwi i kości"
klasyczna muzyczna opowieść z dobrymi melodiami - tak ten numer widzę. Na trzecim miejscu chyba "Montsegur" - owszem, refren może trochę do poprawki, ale dużym plusem jest wg mnie to, że jest to ciężki gitarowo utwór, a jednocześnie dosyć zwarty i melodyjny. Potem kilka utworów na podobnym, niezłym poziomie, natomiast ciężko mi wskazać najsłabszy kawałek na płycie. Może "New frontier"? Może "The journeyman", bo jest nazbyt lekki jak na Iron Maiden
a i melodiami nie powala. Ogólnie niełatwy album do oceny.
"Still my heart calculate and pray"
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
Zauwazyliscie, że riff z kawałka ,,no more lies'' około 4:30 jest bliźniaczo podobny do riffu z płyty TFF ,,isle of avalon '' około 7:25 ?


