Najlepszy album klasycznego składu ?
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Deleted User 2259
Re: Najlepszy album klasycznego składu ?
Ciągle łeb w łeb, a mój głos ciągle do oddania xD
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4872
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Najlepszy album klasycznego składu ?
U mnie oscyluje między Powerslave i Somewhere in time. To moje dwie ulubione płyty tamtego okresu i Maiden w ogóle.
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4872
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Najlepszy album klasycznego składu ?
Po kilku dniach słuchania i zastanowienia między powerslave i somewhere głos dałem na somewhere.
Re: Najlepszy album klasycznego składu ?
Oddałem głos na POM a zaraz po nim SIT.
Ps.Gdyby na TNOTB bębnił Nicko(czyli byłby klasyczny skład) to na ten album bym zagłosował.Mimo wielkiego ogrania na koncertach i wszędzie gdzie się da - to wg mnie jest esencja Iron Maiden .Mistrzostwo!!!
Ps.Gdyby na TNOTB bębnił Nicko(czyli byłby klasyczny skład) to na ten album bym zagłosował.Mimo wielkiego ogrania na koncertach i wszędzie gdzie się da - to wg mnie jest esencja Iron Maiden .Mistrzostwo!!!
Clan Of Xymox 7.02 ; E.Clapton 29.04 ; Hellhaim,Orgasmatron 16.05 ;Metallica 19.05 ;Savatage + 11.08 ;Deep Purple 8.10 ; Acid Drinkers 12.12
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19515
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Najlepszy album klasycznego składu ?
Gdyby faktycznie Nicko grał na "The Number Of The Beast" to myślę, ze płyta nie zabrzmiała by tak szaleńczo. Na pewno byłby to inny materiał, bardziej stonowany. Na całe szczęście nie grałmic7 pisze:Gdyby na TNOTB bębnił Nicko(czyli byłby klasyczny skład) to na ten album bym zagłosował.Mimo wielkiego ogrania na koncertach i wszędzie gdzie się da - to wg mnie jest esencja Iron Maiden .Mistrzostwo!!!
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Najlepszy album klasycznego składu ?
Trochę źle się wyraziłem a mam zdanie dokładnie takie jak Ty 
Oki ,kończymy off-top o Numberze
Oki ,kończymy off-top o Numberze
Clan Of Xymox 7.02 ; E.Clapton 29.04 ; Hellhaim,Orgasmatron 16.05 ;Metallica 19.05 ;Savatage + 11.08 ;Deep Purple 8.10 ; Acid Drinkers 12.12
-
Deleted User 2259
Re: Najlepszy album klasycznego składu ?
SiT prowadzi już 3 głosami, a ja cały czas się wstrzymuje ze swoim głosem, ale Synkowi i tak na razie nie pomogę 
Re: Najlepszy album klasycznego składu ?
Seventh Son Of A Seventh Son według mnie. Ten album jest po prostu epicki
Majstersztyk w postaci kawałka tytułowego, świetny otwieracz, przebojowe Can I Play With Madness oraz The Evil That Men Do, kochane przeze mnie Clairvoyant, świetny zamykacz w postaci Only The Good Die Young. To są według mnie najsilniejsze punkty płyty. SIT byłby na drugim miejscu. Pierwszy album IM jaki przesłuchałem, a przewodzą na nim Alexander, CSIT, Wasted Years i Stranger. Powerslave najgorzej wypada, ale wciąż jest kapitalny z AH i ROTAM na czele. No i oczywiście kawałkiem tytułowym 
"I will return and I'll poses your bodies and I'll make you burn!"
-
Deleted User 2259
Re: Najlepszy album klasycznego składu ?
Minęło 9 miechów 1 dzień, założyłem ten temat i dopiero oddałem głos
, po wielu odsłuchach każdego z albumów głos leci na mój nr 1 Dziewicy od zawsze czyli 7 synka, i mamy teraz po 16 (SiT już nie prowadzi)
1. Syn
2. SiT
3. PoM (Czasem wymienia się z SiT)
4. Powerslave
Dziękuję za uwagę
1. Syn
2. SiT
3. PoM (Czasem wymienia się z SiT)
4. Powerslave
Dziękuję za uwagę
Re: Najlepszy album klasycznego składu ?
Po 16 głosów na SiT i Syna, po 7 głosów na PoM i Powerslave... sprawiedliwość społeczna i redystrybucja punktów widzę działają 
-
Nomad.1985
- -#Trooper

- Posty: 352
- Rejestracja: sob cze 11, 2016 10:58 am
Re: Najlepszy album klasycznego składu ?
To są płyty najbardziej charakterystyczne dlatego mają tyle głosów. Tak samo jak kiedyś we wszystkich ankietach wygrywał Brave New World, bo najbardziej się wyróżniał na tle innych płyt. Kiedyś może przyjść znów moda na surowsze, ostrzejsze granie i będzie wygrywał Number.
Seventh Son jest chyba najbardziej lubianym albumem Iron Maiden, ale czy Somewhere in Time jest bardziej lubiane niż Piece of Mind i Powerslave? Wątpie, więcej osób stawia ją na pierwszym miejscu, ale to jednak nie to samo. Niemniej odrodzenie tej płyty cieszy bo kiedyś była traktowana po macoszemu. Tak jak teraz mam wrażenie Number of the Beast bo dla ludzi za surowe i kilka utworów mało przebojowych.
Seventh Son jest chyba najbardziej lubianym albumem Iron Maiden, ale czy Somewhere in Time jest bardziej lubiane niż Piece of Mind i Powerslave? Wątpie, więcej osób stawia ją na pierwszym miejscu, ale to jednak nie to samo. Niemniej odrodzenie tej płyty cieszy bo kiedyś była traktowana po macoszemu. Tak jak teraz mam wrażenie Number of the Beast bo dla ludzi za surowe i kilka utworów mało przebojowych.
Re: Najlepszy album klasycznego składu ?
Za mało przebojowych? Ten album jest bardzo przebojowy, powiedziałbym nawet że być może najbardziej z tych albumów klasycznego składu. Przede wszystkim album prostszy niż następne i jeszcze momentami taki trochę kwadratowy (Run to the Hills, Total Eclipse...) ale z przebłyskami geniuszu (Hallowed Be Thy Name - zdecydowanie najlepszy utwór na płycie, Children of the Damned czy części instrumentalne w The Prisoner i 22 Acacia Avenue.Nomad.1985 pisze:Tak jak teraz mam wrażenie Number of the Beast bo dla ludzi za surowe i kilka utworów mało przebojowych.
Płyty po Numberze są moim zdaniem muzycznie ciekawsze.
Klasyczny skład jak widzę rozumiany jest jako lata 1983-1988, w takim układzie mój ranking wygląda tak:
pierwsze i drugie miejsce zamiennie:
1. Somewhere In time
2. Seventh Son of a Seventh Son
drugie i trzecie też zamiennie:
3.Powerslave
4. Piece of Mind
Czyli generalnie sporo się zmienia, jedyną raczej stałą rzeczą u mnie jest to, że uważam SiT i SSOASS za minimalnie lepsze od Powerslave i POM. Ale każda z tych czterech płyt jest świetna.
-
Nomad.1985
- -#Trooper

- Posty: 352
- Rejestracja: sob cze 11, 2016 10:58 am
Re: Najlepszy album klasycznego składu ?
Invaders, Gangland i nawet 22 AA to nie są utwory przebojowe, są oparte na prostych, hard-rockowych riffach i z tego co pamiętam te dwa pierwsze nigdy nie miały zbyt wielu zwolenników. Number of the Beast to album muzycznie inny niż 4 następne, choćby dlatego, że bębni Clive, a wokal Brusa jest bardziej agresywny niż potem. Utarło się jakoś dziwnie, że to przede wszystkim Hallowed Be thy Name i dwa wielkie hity singlowe i ludzie sami w to uwierzyli. Czasami jest jakaś ogólna tendencja i ludzie się do niej stosują. 15 lat temu spotkać osoby uważające Somewhere in Time za jedną z najlepszych płyt było bardzo ciężo. Bardzo mnie zastanawia dlaczego teraz nagle ten album tak awansował. Podoba mi się to bo przy każdej dyskusji podkreślałem, że to niedoceniany album, ale niedocenianie starego Iron Maiden z czasów Di Anno czy Numbera też mi się bardzo nie podoba. Przede wszystkim to taki utwór jak Prowler, Another Life czy Invaders w swojej klasie może być równie ciekawy co ciekawy jest dajmy na to Stranger in the Strange Land czy Loneliness of Long Distance Runner. Nigdy nie mierzyłem ciekawości utworu poziomem skomplikowania solówek gitarowych, brzmieniem itd. To są ważne kwestie ale nie powinny przesłaniać utworu. Tak samo jak niektórzy kiedyś wszystko oceniali przez pryzmat tekstów i uważali dlatego, że najlepsze płyty IM to Fear of the Dark i Brave New World, bo zespół stał się pod tym względem dojrzały. Słyszałem takie opinie i nie zgadzałem się z nimi tak samo jak nie zgadzam się z opiniami, że Ironi zaczęli się na Piece of Mind czy nawet Somewhere in Time.
Re: Najlepszy album klasycznego składu ?
Nie wiem czy jest tu coś do niepodobania albo podobania. Jedni lubią to, inni tamto. Ja nie jestem fanem pierwszych trzech płyt z kilkoma wyjątkami, gdzie jak pisałem, moim zdaniem są momenty geniuszu (Phantom of the Opera, Hallowed Be Thy Name, Transylvania i kilka innych) bo dla mnie jeszcze sporo jest tam nudnego grania. Moim zarzutem do Invaders czy Gangland o których wspomniałeś nie jest to że są agresywne, tylko to, że są nudne i muzycznie kiepskie - według mnie.Nomad.1985 pisze:nvaders, Gangland i nawet 22 AA to nie są utwory przebojowe, są oparte na prostych, hard-rockowych riffach i z tego co pamiętam te dwa pierwsze nigdy nie miały zbyt wielu zwolenników. Number of the Beast to album muzycznie inny niż 4 następne, choćby dlatego, że bębni Clive, a wokal Brusa jest bardziej agresywny niż potem. Utarło się jakoś dziwnie, że to przede wszystkim Hallowed Be thy Name i dwa wielkie hity singlowe i ludzie sami w to uwierzyli. Czasami jest jakaś ogólna tendencja i ludzie się do niej stosują. 15 lat temu spotkać osoby uważające Somewhere in Time za jedną z najlepszych płyt było bardzo ciężo. Bardzo mnie zastanawia dlaczego teraz nagle ten album tak awansował. Podoba mi się to bo przy każdej dyskusji podkreślałem, że to niedoceniany album, ale niedocenianie starego Iron Maiden z czasów Di Anno czy Numbera też mi się bardzo nie podoba.
Dla Ciebie tak, a na przykład dal mnie absolutnie nie. Nie ta liga, nie ten poziom, nie ta klasa.Nomad.1985 pisze:Przede wszystkim to taki utwór jak Prowler, Another Life czy Invaders w swojej klasie może być równie ciekawy co ciekawy jest dajmy na to Stranger in the Strange Land czy Loneliness of Long Distance Runner
Ja też nie mierzę poziomem skomplikowania (chociaż lubię skomplikowane utwory) czy dobrym brzmieniem (chociaż naprawdę ciekawe brzmienie może być bardzo ważnym składnikiem płyty, chociażby dobrym przykładem jest SiT). Natomiast tak się jakoś składa, że wolę utwory trochę bogatsze niż ProwlerNomad.1985 pisze:Nigdy nie mierzyłem ciekawości utworu poziomem skomplikowania solówek gitarowych, brzmieniem itd. To są ważne kwestie ale nie powinny przesłaniać utworu. Tak samo jak niektórzy kiedyś wszystko oceniali przez pryzmat tekstów i uważali dlatego, że najlepsze płyty IM to Fear of the Dark i Brave New World, bo zespół stał się pod tym względem dojrzały. Słyszałem takie opinie i nie zgadzałem się z nimi tak samo jak nie zgadzam się z opiniami, że Ironi zaczęli się na Piece of Mind czy nawet Somewhere in Time.
Każdy ma prawo do własnej opinii, dla mnie w muzyce najważniejsza jest muzyka, a tekst wystarczy, żeby nie był totalnie idiotyczny. Natomiast na pewno nie twierdzę, że Ironi zaczęli się od PoM czy SiT - twierdzę, że na PoM poziom który na poprzednich trzech albumach mieli od czasu do czasu stał się normą. W życiu nie pominąłbym pierwszych trzech albumów, choćby za samo Phantom of the Opera. To trochę jak z Pink Floyd - dla mnie najlepsze ich lata zaczynają się w 1973 roku, ale to w żadnym wypadku nie oznacza, że neguję ich wcześniejsze dokonania - nie mógłbym tego zrobić, biorąc pod jak genialne rzeczy zdarzało im się nagrywać wcześniej. Iron Maiden tak samo zdarzało się nagrywać świetne rzeczy przed PoM, ale to nie był jeszcze ten wykrystalizowany styl.Nomad.1985 pisze:Tak samo jak niektórzy kiedyś wszystko oceniali przez pryzmat tekstów i uważali dlatego, że najlepsze płyty IM to Fear of the Dark i Brave New World, bo zespół stał się pod tym względem dojrzały. Słyszałem takie opinie i nie zgadzałem się z nimi tak samo jak nie zgadzam się z opiniami, że Ironi zaczęli się na Piece of Mind czy nawet Somewhere in Time.
-
Nomad.1985
- -#Trooper

- Posty: 352
- Rejestracja: sob cze 11, 2016 10:58 am
Re: Najlepszy album klasycznego składu ?
Każdy muzykę odbiera po swojemu i stu fanów Iron Maiden będzie miało sto różnych innych wizji odbierania muzyki. Tak samo fanów Pink Floyd podanego przez Ciebie za przykład czy każdego innego zespołu. Dla mnie ogromne znaczenie ma sentyment i nigdy tego nie ukrywałem. Z każdym albumem Iron Maiden z lat 80 przeżyłem tyle, że nie wyobrażam sobie bym nie lubił tych utworów. Poza tym stylistyka na wczesnych płytach mi bardzo odpowiada, to jest mój ulubiony styl w heavy-metalu i nawet nie wiem czy nie jest mi bliższe Iron Maiden z Killers czy Number of the Beast niż nawet z Somewhere in Time czy Seventh Son. Nie chcę zresztą wybierać bo to uwielbiam i to uwielbiam. Jeśli chodzi ogólnie o heavy-metal to zdecydowanie wolę ten z pierwszej połowy lat '80, surowszy, bardziej agresywny i mniej przebojowy. Wiele zespołów heavy-metalowych jak Saxon i Judas Priest w drugiej połowie lat '80 zmieniło styl i zwróciło się w kierunku muzyki bardziej "amerykańskiej". W przypadku Ironów jest inaczej dlatego, że na Somewhere in Time i Seventh Son ciągle mamy styl Iron Maiden tylko, że odpowiednio urozmaicony. W zasadzie z płyt Iron Maiden z lat 1980-2003 tylko No Prayer for Dying, Virtual XI i może jeszcze Fear of the Dark i Dance of Death uważam za albumy mniej niż wybitne. Na pozostałych specjalnie nie widzę żadnych wad. Bardzo trudno mi na tych albumach dokonywać jakichś rankingów bo jest to płynne i różnice między utworami są minimalne.
Od A Matter of Life and Death mam jakiś problem z muzyką Iron Maiden, niby wszystko jest w porządku, niby są to porządne kompozycje, czuć, że tworzą je profesjonaliści, ale czegoś mi brakuje. Może tej nutki szaleństwa, może za mało jest typowo heavy-metalowych, melodyjnych zagrywek? Nie wiem ale to też nie jest tak, że nie lubię tych płyt dla zasady. Dużo bym dał by je lubić na tym samym poziomie co np. Number of the Beast czy Somewhere in Time.
Od A Matter of Life and Death mam jakiś problem z muzyką Iron Maiden, niby wszystko jest w porządku, niby są to porządne kompozycje, czuć, że tworzą je profesjonaliści, ale czegoś mi brakuje. Może tej nutki szaleństwa, może za mało jest typowo heavy-metalowych, melodyjnych zagrywek? Nie wiem ale to też nie jest tak, że nie lubię tych płyt dla zasady. Dużo bym dał by je lubić na tym samym poziomie co np. Number of the Beast czy Somewhere in Time.
