Jeśli głośne brzmienie musi oznaczać że jest nowomodne.... Poza tym, uwierz, jak oni to nagrywali na taśmy w tamtym czasie to brzmiało to inaczej niż brzmi na tych starych CD, bo żaden nośnik tego nie był w stanie oddać. Nie przyszło Ci to do głowy? A może to wydanie 2004 jest bardziej zbliżone do tego jak ta kapela brzmiała wtedy live w studio kiedy to nagrywali? Tylko później był misk, później był mastering i dostałeś CD na którym jest wersja moblina Megadethu.LukaSieka pisze:
Z tym, że wtedy ta muzyka nie brzmi już tamtymi czasami, to wszystko ginie. Słychać jakby to byłą jakaś kapelka, która nagrywa w 2004 roku z nowomodnym brzmieniem. Ja wole stary sound, dlatego w ogóle nie cierpię remasterków i i tym podobnych rzeczy. Nie wspominając już o nagrywaniu płyt na nowo. Muzyka wtedy więcej traci niż zyskuje. Muzyka powinna brzmieć tak jak miało to być za pierwszym razem, pierwotnie. Wtedy oddaje cały klimat konkretnego okresu kapeli i jest zapisem jakiś czasów. Robienie jakiś remiksów co parę lat tylko po to, żeby płyty z lat 60tych, 70tych czy 80tych tylko po to, żeby brzmiały jak teraźniejsze rzeczy to po prostu profanacja.
Megadeth
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Megadeth
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19523
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Megadeth
To, że jakiś baran, znający 6 zespołów thrashowych na krzyż, a speed metalowych ze dwa napisze, że "Peace Sells... But Who's Buying?" to Speed Metal to wcale o niczym nie świadczy. Posłuchaj najpierw troche Speed metalowych płyt, najlepiej "Violence And Force", "Long Live The Loud" Exciter, "Master Control" Liege Lord, The Second Coming" Attcker, "Pound For Pound" i "Forged In Fire" Anvil i zobacz, że to w ogóle co innego niż to co grały kapele z Bay Area. "Killing Is My Business... And Business Is Good!" i "Peace Sells... But Who's Buying?" są 100 razy ostrzejsze, bardziej chłoszczące i drapiezne niż każda z tamtych płyt Exciter albo Anvil. Speed Metal i Thrash Metal to zupełnie inne gatunki. Tak jak Speed i Heavy Metal czy Death i Black.Vorgel pisze:Zresztą i o Peace Sells piszą że speed metal. Speed metal i thrahs metal te terminy były używane zamiennie. Tak to robili w USA przynajmniej. U nas dzieli się włos na czworo i dorabia ideologię do etykietek.
http://heavymetal.about.com/od/heavymet ... albums.htm
Głośne brzmienie? Przecież tam nic nie brzmi jak w pierwotnej wersji. Wszystko jakby nagrane na nowo. A dograne jeszcze raz w 2004 w niektórych utworach wokale Mustaine'a psują wszystko jeszcze bardziej niż ta perkusja i cała resztaVorgel pisze:Jeśli głośne brzmienie musi oznaczać że jest nowomodne....
Jak dla mnie to jest okropne. To tak jakby teraz Petrozza z Kreatora z tym swoim zajechanym wokalem nagrał jeszcze raz partie na "Pleasure To Kill" i "Extreme Aggression".............. Nawet nie próbuje sobie tego wyobrazić, bo zbiera mnie po woli na rzyganie.
Takie stawianie sprawy jest do d*py. Za parę lat pewnie, żeby brzmieć tak jak płyty w 2020 Mustaine zrobi remaster remastera z 2004.... Tak można zrobić w nieskończoność, a oryginał jest tylko jeden niestety.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Megadeth
Człowieku słucham metalu od prawie 30 lat, znam te wszystkie Agnet Steele i Excitery i zwał jak zwał. Jak słuchałem ćwierć wieku temu debiutu Agent Steel to był to dla nas po prostu heavy metal i nikt się nie zajmował takim kategoryzowaniem. "Posłuchaj najpierw speed metalowych płyt" brzmi cokolwiek protekcjonalnie. Owszem te etykietki zawsze gdzieś tam funkcjonowały. To było coś na zasadzie "udowodnij jakim jesteś prawdziwym metalem". Jestem na to już za stary. To zabawa wybacz dla leszczy.
A co do remasterów, znam też lepsze egzemplarze metali. Jednemu nie pasowała obwódka wokół obrazka na remasterze Painkiller Judasów bo "była pedalska" i szukał pierwszego wydania, choć remastery Judasów to jedne z lepszych remasterów jakie się ukazały. Jak go nazwałem pozerem to była awantura na pół forum, bo przecież on jest true metal i szuka rarytasów.
Co zaś się tyczy Megadeth i tych remasterów 2004, cóż, mam też oryginalne wydanie Rust in Peace i brzmi ono dobrze, ale ciszej. Możesz uważać że jest lepsze niż remaster ale jest przede wszystkim cichsze, a to w przypadku metalu jest raczej wadą niż zaletą. Jak słuchałem tych remasterów Megadeth za pierwszym razem wychwytywałem tam rzeczy które utonęły w pierwotnym miksie, teraz mi się to tak osłuchało, że nie wyłapuję już większych różnic. No i niczego nie dograno przede wszystkim, gdyż gdyby tak było kompresja byłaby jeszcze większa. Pamiętam że jak słuchałem jakiejś nowszej płyty Tankard, bodaj Thrist to sobie myślałem:ależ zjebali brzmienie tą kompresją, ale to brzmienie jednocześnie gniotło kości. Później dla porównania puściłem jeden z moim zdaniem lepiej wyprodukowanych albumów Tankard Stone Cold Sober i pomyślałem sobie, że lubię ten album bardziej tylko dlatego, że poznałem go wtedy jak się ukazał a ja byłem młody i takie produkcje były wówczas standardem. Ale nie tylko chodziło o samą produkcję a kawałki, jakość tych utworów. Słuchając Rust in Peace z remastera to dalej te same utwory i ten sam zespół. Brzmi teraz jednak głośniej i dokładnie słychać Mustaine'a. Co mnie pasuje. Ale jak ktoś się będzie upierał że woli pierwsze wydanie, bo "nie jest pedalskie" że odniosę ten cytat do tego, to już jego sprawa.
A co do remasterów, znam też lepsze egzemplarze metali. Jednemu nie pasowała obwódka wokół obrazka na remasterze Painkiller Judasów bo "była pedalska" i szukał pierwszego wydania, choć remastery Judasów to jedne z lepszych remasterów jakie się ukazały. Jak go nazwałem pozerem to była awantura na pół forum, bo przecież on jest true metal i szuka rarytasów.
Co zaś się tyczy Megadeth i tych remasterów 2004, cóż, mam też oryginalne wydanie Rust in Peace i brzmi ono dobrze, ale ciszej. Możesz uważać że jest lepsze niż remaster ale jest przede wszystkim cichsze, a to w przypadku metalu jest raczej wadą niż zaletą. Jak słuchałem tych remasterów Megadeth za pierwszym razem wychwytywałem tam rzeczy które utonęły w pierwotnym miksie, teraz mi się to tak osłuchało, że nie wyłapuję już większych różnic. No i niczego nie dograno przede wszystkim, gdyż gdyby tak było kompresja byłaby jeszcze większa. Pamiętam że jak słuchałem jakiejś nowszej płyty Tankard, bodaj Thrist to sobie myślałem:ależ zjebali brzmienie tą kompresją, ale to brzmienie jednocześnie gniotło kości. Później dla porównania puściłem jeden z moim zdaniem lepiej wyprodukowanych albumów Tankard Stone Cold Sober i pomyślałem sobie, że lubię ten album bardziej tylko dlatego, że poznałem go wtedy jak się ukazał a ja byłem młody i takie produkcje były wówczas standardem. Ale nie tylko chodziło o samą produkcję a kawałki, jakość tych utworów. Słuchając Rust in Peace z remastera to dalej te same utwory i ten sam zespół. Brzmi teraz jednak głośniej i dokładnie słychać Mustaine'a. Co mnie pasuje. Ale jak ktoś się będzie upierał że woli pierwsze wydanie, bo "nie jest pedalskie" że odniosę ten cytat do tego, to już jego sprawa.
-
Powerslave_Dś
- -#Ancient mariner

- Posty: 500
- Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm
Re: Megadeth
Pierwszy speed-metalowy utwór to Fast as a Shark. Co sądzicie o tej opinii? Nie pamiętam gdzie ją słyszałem, ale zgadzam się z nią. W 1982 r. tak jak Accept nie grał Judas Priest, Iron Maiden i nikt inny.
Re: Megadeth
Purgatory Ironów jest szybki. Zainspirował kawałek My Last Words Megadeth.
-
Powerslave_Dś
- -#Ancient mariner

- Posty: 500
- Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm
Re: Megadeth
Ironi mieli bardzo dużo szybkich utworów: Killers, Genghis Khan, wspomniany Purgatory, Prisoner, Aces High, Caught Somewhere in Time czy Be Quick or Be Dead. Żaden jednak nie łączyłby szybkości z agresją tak jak Fast as a Shark Accept. Z innych kawałków Accept jeszcze Starlight, Breaker, nawet Loosers and Winners, choć w 1984 r. wiadomo, że pojawiło się sporo innej muzyki.
Re: Megadeth
Ale agresja to pojęcie względne na osi czasu. Np kawałki Deep Purple Hard Lovin Man czy Flight of the Rat mogły w 1970 uchodzić za agresywne, podobnie jak Exciter Judasów w 1978. W 1982 było to Fast as a Shark, ale już w 1987 The Wrecking Crew;)
-
Powerslave_Dś
- -#Ancient mariner

- Posty: 500
- Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm
Re: Megadeth
Rekinie Acceptów jest tylko trochę mniejsza niż w kawałkach thrash-metalu z USA, które powstały kilka lat później. Piszę o thrashu amerykańskim, bo wiadomo, że ten niemiecki był dużo brutalniejszy.
Gdy pierwszy raz przesłuchałem Fast as a Shark nie wierzyłem, że to rok 1982 r. Inne utwory z Restless and Wild są utrzymane w stylu typowym dla klasycznego heavy tamtych czasów. Niektóre, nawet lecą jeszcze bardziej rock and rollem z pod znaku AC/DC.
Piszę to też dlatego, że powszechnie uważa się tylko dwa zespoły heavy-metalowe za epokowe i przełomowe: Iron Maiden i Judas Priest. Do tej grupy zaliczam też trzeci: Accept. Uwielbiam np. Saxon, ale powiedzmy sobie szczerze, to nie był aż tak ważny zespół dla heavy-metalu jak te trzy. Nigdy nie nagrywał też tak świetnej muzyki studyjnej. Nie mówię tu o koncertach gdzie za całokształt kariery grali je chyba najlepsze
Gdy pierwszy raz przesłuchałem Fast as a Shark nie wierzyłem, że to rok 1982 r. Inne utwory z Restless and Wild są utrzymane w stylu typowym dla klasycznego heavy tamtych czasów. Niektóre, nawet lecą jeszcze bardziej rock and rollem z pod znaku AC/DC.
Piszę to też dlatego, że powszechnie uważa się tylko dwa zespoły heavy-metalowe za epokowe i przełomowe: Iron Maiden i Judas Priest. Do tej grupy zaliczam też trzeci: Accept. Uwielbiam np. Saxon, ale powiedzmy sobie szczerze, to nie był aż tak ważny zespół dla heavy-metalu jak te trzy. Nigdy nie nagrywał też tak świetnej muzyki studyjnej. Nie mówię tu o koncertach gdzie za całokształt kariery grali je chyba najlepsze
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19523
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Megadeth
To ja już nie wiem jak słuchasz tych płyt. Na 100% są podogrywane na nowo wokale, Choćby w "Take No Prisoners". Słychać to jak byk. Co do pozostałych to już nie pamiętam konkretnych tytułów, ale tez są na pewno. Mocno te linijki odbiegają od śpiewu Dave'a z 1990 roku. Słychać wyraźnie za to te jego dzisiejszą maniere.Vorgel pisze:No i niczego nie dograno przede wszystkim, gdyż gdyby tak było kompresja byłaby jeszcze większa.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Megadeth
Nie dograno. Po prostu zwiększono kompresję wokali bo to jest łatwiej zrobić kiedy bierze się taśmy które posłużyły do miksu i wyselekcjonowano je. Niczego nie dogrywano. Poza tym na płycie nie ma o tym żadnej informacji a musiałaby być. Jak na remasterach dwóch pierwszych płyt Ozzyego z 2002 dograno partię basu i perkusji, to w książeczce o tym była wzmianka, a jednak podniosła się awantura i przywrócono oryginalne partie na remasterach z 2011 roku.LukaSieka pisze:To ja już nie wiem jak słuchasz tych płyt. Na 100% są podogrywane na nowo wokale, Choćby w "Take No Prisoners". Słychać to jak byk. Co do pozostałych to już nie pamiętam konkretnych tytułów, ale tez są na pewno. Mocno te linijki odbiegają od śpiewu Dave'a z 1990 roku. Słychać wyraźnie za to te jego dzisiejszą maniere.Vorgel pisze:No i niczego nie dograno przede wszystkim, gdyż gdyby tak było kompresja byłaby jeszcze większa.
PS. dzisiaj sobie sprawdzę na audio edytorze czy są te same linie wokalne. Tam będzie czarno na białym.
Re: Megadeth
Te dogrywki wokalne na RIP to nieporozumienie. Na remasterze bardzo niepodoba sie jak podbili wysokie tony. Gitary brzmia przez to mniej naturalnie, a talerze sycza. Dla mnie przez to album traci swoj ciezar i klimat, owszem brzmi to bardziej wspolczesnie, jest to powazna wada, bo caly ten wspolczesny syntetyczny neo-thrash nie jest warty funta klakow
Re: Megadeth
Na szybkiego sprawdziłem Take No Prisoners, nie ma żadnych dogrywek, dokładnie akcentuje tak jak na pierwotnym wydaniu. Tego się nie da powtórzyć dokładnie z takim samym zacięciem, a skupiłem się na charakterystycznych momentach. Wyraźnie natomiast słychać, że wokal jest wysterylizowany.LukaSieka pisze:To ja już nie wiem jak słuchasz tych płyt. Na 100% są podogrywane na nowo wokale, Choćby w "Take No Prisoners". Słychać to jak byk. Co do pozostałych to już nie pamiętam konkretnych tytułów, ale tez są na pewno. Mocno te linijki odbiegają od śpiewu Dave'a z 1990 roku. Słychać wyraźnie za to te jego dzisiejszą maniere.Vorgel pisze:No i niczego nie dograno przede wszystkim, gdyż gdyby tak było kompresja byłaby jeszcze większa.
Re: Megadeth
Rust in Peace was re-released in 2004 with a new sound and four new bonus tracks. During the audio mixing process, Mustaine found that the original lead vocal tracks for "Take No Prisoners", "Five Magics" and "Lucretia" were missing — he had no choice but to re-record the vocals on "Take No Prisoners" and use alternate takes for "Lucretia" and "Five Magics" and possibly "Rust in Peace... Polaris" as the second verse differs slightly from the original.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19523
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Megadeth
Hehehe. Słucham teraz i co najciekawsze w porównaniem z "Take No Prisoners" z 1990 Mustaine ma taki wokal miękki jak obecnie i co ciekawsze nie wyciąga wszystkich słów tak jak wcześniej, To co ? Poucinali mu te wokale w 2004 i wygładzili, żeby nie brzmiały za ostro tak jak w oryginalneVorgel pisze:Nie dograno. Po prostu zwiększono kompresję wokali bo to jest łatwiej zrobić kiedy bierze się taśmy które posłużyły do miksu i wyselekcjonowano je. Niczego nie dogrywano.LukaSieka pisze:To ja już nie wiem jak słuchasz tych płyt. Na 100% są podogrywane na nowo wokale, Choćby w "Take No Prisoners". Słychać to jak byk. Co do pozostałych to już nie pamiętam konkretnych tytułów, ale tez są na pewno. Mocno te linijki odbiegają od śpiewu Dave'a z 1990 roku. Słychać wyraźnie za to te jego dzisiejszą maniere.Vorgel pisze:No i niczego nie dograno przede wszystkim, gdyż gdyby tak było kompresja byłaby jeszcze większa.
Z resztą z 15tu moich kumpli, którzy słuchają Megdaeth od końca lat 80tych to wychwycili, każdy z osobna, a Ty masz z tym problem. Za bardzo się chyba sugerujesz tym co napisali albo czego nie napisali w książeczce
Z resztą takie coś tez możesz znaleźć na różnych stronach:
When remastering the album for this release, the original lead vocal tracks for "Take No Prisoners", "Rust in Peace... Polaris", "Five Magics" and "Lucretia" were all missing. Dave Mustaine recorded new vocal tracks for "Take No Prisoners" and "Rust in Peace... Polaris", while unused alternate takes from the original sessions were utilised for "Lucretia" and "Five Magics
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Megadeth
No nie chcę nic mówić ale mi kumpel włączał z głupiego jutuba porównanie tych kawałków i słychać jak byk, że to zupełnie inne brzmienie a co za tym idzie zmiana w ogóle klimatu nagrania, płyty.
Re: Megadeth
Jeden gdzieś przeczytał, a reszta "wychwyciła". Po prostu obecnie można zrobić z głosem cuda nawet w takim prostym programie jak audiacity, a ten wokal jest wysterylizowany. Dlatego brzmi bardzo współcześnie i wielu myśli że Mustaine coś tam dograł. Ponieważ wokal można obecnie wysterylizować idealnie, robi się to w celu usunięcia mlaśnięć, dyszenia i różnych efektów które powstawały przy zapisie analogowym. Można go też dać w dowolnej głośności bez straty dla niego. Daje to też taki efekt, że wszystkie naturalne błędy w wokalu są dławione i ich po prostu nie słychać. Zatem "nie wyciąga" jak dawniej, nie znaczy że to nie jest ta sama ścieżka. Przesłuchałem jeszcze raz, jestem pewien jednego. Z oryginalnych ścieżek zdjęli delay. Stąd sterylne, płaskie brzmienie wokali.LukaSieka pisze:Hehehe. Słucham teraz i co najciekawsze w porównaniem z "Take No Prisoners" z 1990 Mustaine ma taki wokal miękki jak obecnie i co ciekawsze nie wyciąga wszystkich słów tak jak wcześniej, To co ? Poucinali mu te wokale w 2004 i wygładzili, żeby nie brzmiały za ostro tak jak w oryginalneVorgel pisze:Nie dograno. Po prostu zwiększono kompresję wokali bo to jest łatwiej zrobić kiedy bierze się taśmy które posłużyły do miksu i wyselekcjonowano je. Niczego nie dogrywano.LukaSieka pisze:To ja już nie wiem jak słuchasz tych płyt. Na 100% są podogrywane na nowo wokale, Choćby w "Take No Prisoners". Słychać to jak byk. Co do pozostałych to już nie pamiętam konkretnych tytułów, ale tez są na pewno. Mocno te linijki odbiegają od śpiewu Dave'a z 1990 roku. Słychać wyraźnie za to te jego dzisiejszą maniere.? Przecież to słychać tak mocno, tak wyraźnie że w ogóle nie mam pytań.
Z resztą z 15tu moich kumpli, którzy słuchają Megdaeth od końca lat 80tych to wychwycili, każdy z osobna, a Ty masz z tym problem. Za bardzo się chyba sugerujesz tym co napisali albo czego nie napisali w książeczce.
Z resztą takie coś tez możesz znaleźć na różnych stronach:
When remastering the album for this release, the original lead vocal tracks for "Take No Prisoners", "Rust in Peace... Polaris", "Five Magics" and "Lucretia" were all missing. Dave Mustaine recorded new vocal tracks for "Take No Prisoners" and "Rust in Peace... Polaris", while unused alternate takes from the original sessions were utilised for "Lucretia" and "Five Magics
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6536
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: Megadeth
Patrzę, że niemożebnie gówniany teledysk ma "Dystopia"... Poszli śladem "The Threat Is Real", ale tamten jest fajny, ten to popłuczyny. 
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3001
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: Megadeth
Im dłużej słucham nowej płyty, tym bardziej zaczynam utwierdzam się w przekonaniu, że to najlepszy album od Cryptic Writings...
Re: Megadeth
Według mnie płyta faktycznie dobra, nadspodziewanie dobra. Na pewno lepsza od poprzedniej, ale między wspomnianą przez Mr.Hankeya Cryptic Writings a najnowszą płytą według mnie jednak były dużo lepsze (The System Has Failed, Endgame) i nieco lepsze (Thirteen).
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9598
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: Megadeth
Cholernie dobry album. O ile z początku nie "wszedł", to teraz wchodzi bez popity, że tak powiem.
Krótko więc na koniec - już nie pamiętam w sumie, kiedy mi się tak nowa propozycja od Megadeth podobała, jak Dystopia.