Judas Priest

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Pablo1919
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2333
Rejestracja: ndz sty 03, 2010 4:13 pm
Skąd: Pawłowice

Re: Judas Priest

Post autor: Pablo1919 »

kmberserker pisze:
Ja wciąż liczę jeszcze na oficjalne wydanie jakiegoś koncertu z trasy promującej Ram It Down. To były najlepsze występy w historii Judas Priest.
Heh no dokładnie. Tam to był Speed Metal najwyższych obrotów. Np. studyjne Ram it Down jest piekielnie szybkie, ale to jak nazwać wersję live z tej trasy kiedy to grali ten kawałek jeszcze szybciej, jeszcze ostrzej!? Ja tylko czekałem aż struny staną w ogniu, to niewyobrażalne jak Oni to grali!
Powerslave_Dś
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 500
Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Powerslave_Dś »

Pewnie się wiele osób ze mnie nie zgodzi, ale dla mnie Judas Priest to zespół raczej studyjny. Nie chodzi o to, że źle spisywali się live, tylko dlatego, że ich kompozycje było bardzo skomplikowane technicznie i czasem nie dało się tego odtworzyć na żywo. Mieli oczywiście wiele bardzo dobrych koncertów jak Unleashed in the East, Live Vengeace czy Priest Live... ale kojarzę ich głównie ze znakomitych płyt studyjnych. Saxon czy Iron Maiden ( nie licząc kilku utworów np. Where Eagles Dare, Aces High, Caught Somewhere in Time) mieli utwory w miarę proste technicznie i na koncertach raczej zyskiwały. Judas Priest wg.mnie nie i najlepsze przykłady to Sentinel i Painkiller, które na żywo nie miały tego wyjątkowego klimatu z płyt.

Ram it Down to dobra płyta, ale bardzo nierówna. Zdecydowanie wolę Point of Entry z tych niedocenianych płyt Judas Priest. Tam też są gorsze fragmenty, ale te gorsze utwory z Point of Entry są dużo lepsze niż te gorsze z Ram it Down. Przede wszystkim ten album ma taki motocyklowy klimat drogi i gdyby był lekko równiejszy i bardziej dopracowany byłby może nawet lepszy niż słynny Screaming for Vengeance. Turbo też lubię, może nawet ciut wyżej niż Ram it Down, jest tam jeden z moich ulubionych utworów Judas Priest - Out in the Cold. Gdyby ten utwór zamykał Defenders of the Faith, a nie bezbarwne Heavy Duty byłaby to płyta jeszcze lepsza.

Jeszcze wracając do porównania Ram it Down i Point of Entry ciekawe, że bonus do Point of Entry czyli Thunder Road to utwór w klimatach Ram it Down, świetnie by tam się odnalazł. Pewnie musieli go nagrywać jakoś w 1986 czy 1987 r.
on_the_run
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 417
Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm

Re: Judas Priest

Post autor: on_the_run »

Tak, wspomniany numer to odrzut z sesji Ram it Down.
EDIT: Za to na trasie Painkillera było słychać, że to już nie jest "młody" zespół - Rob był chyba w słabej formie wokalnej.
Awatar użytkownika
Mikojaski
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1172
Rejestracja: ndz paź 02, 2011 3:55 pm
Skąd: Gdańsk

Re: Judas Priest

Post autor: Mikojaski »

Nie patrzyłem na wiele nagrań z tego okresu, ale różnie z tym było. All guns blazing potrafil wykonać świetnie, ale już painkillera dużo lepiej śpiewa w 2016 ;)
While you sleep in earthly delight, Someone's flesh is rotting tonight
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13236
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Schizoid »

Painkiller ma to do siebie, że to jest strasznie trudny do zaśpiewania numer. I o ile Night Crawler czy taki Jawbreaker da się całkiem dobrze scoverować, to przy Painkillerze jest to prawie że niemożliwe. Widziałem całą masę filmików, jak numer ten śpiewali nawet nauczyciele śpiewu. Żaden nie wykonał go tak, by brzmiał chociaż w połowie jak oryginał. Jest jeden wyjątek: Stu Block. Facet zrobił to chyba najlepiej, a już na pewno lepiej od Tima Owensa. https://www.youtube.com/watch?v=dbjRbqLbJCU
Halford po sesji nagraniowej do Painkillera miał zjechane gardło i faktycznie to nie była ich najlepsza trasa. Wtedy gwiazdą koncertu był raczej Glenn, który coraz bardziej obejmował stery w zespole

Thunder Road, Fire Burns Below, Heart Of A Lion i Red White And Blue to odrzuty z sesji do Twin Turbos. Dziwię się czasami, że kapela zdecydowała się na niewykorzystanie takiego Thunder Road na Ram It Down, bo ten numer bije na głowę połowę tej płyty. Natomiast Serce Lwa spokojnie by weszło na Screaming For Vengeance.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
on_the_run
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 417
Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm

Re: Judas Priest

Post autor: on_the_run »

A po odejściu Roba Glenn całkiem przejął stery w zespole i okres z Owensem to były w zasadzie solowe płyty Glenna, bo większość utworów było napisanych w całości przez niego. Podobnie było z Maiden, gdy wokalistą był Blaze. Harris zawsze był liderem, ale wtedy był tak jakby solistą, bo sporą część materiału napisał samodzielnie. O ile absolutne rządzenie Tiptona nasilało się w Priest stopniowo, to Steve być może tak mocno przejął stery dlatego, że nie było wówczas w zespole 2 bardzo twórczych osobowości: Dickinsona i Smitha.
Ostatnio zmieniony sob mar 26, 2016 1:54 pm przez on_the_run, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13236
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Schizoid »

Było dokładnie tak, jak mówisz. Ale pozycja lidera do Glenna zwyczajnie pasowała: to tak naprawdę on od początku kierował zespół ku cięższym brzmieniom, przecież The Ripper, Hell Bent For Leather czy Sinner (ten napisany z Halfordem, ale udział Roba przy tworzeniu pewnie polegał na napisaniu tekstu) to numery pionierskie. Jugulator to faktycznie płyta Tiptona i to po prostu słychać.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
on_the_run
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 417
Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm

Re: Judas Priest

Post autor: on_the_run »

Faktycznie gość nieźle skowerował Painkillera - lepiej niż go na żywo "koweruje" Rob. W praktyce są jednak podejrzenia, że wokal w oryginalnym Painkillerze został podrasowany elektronicznie. Trudny do odśpiewania i karkołomny wydaje się też Hell Patrol, zwłaszcza końcówka. Dlatego pewnie nie był podczas trasy Painkillera grany na żywo, a gdy był wykonywany później, to Rob nie śpiewał wszystkich partii.
Tipton jednak dołączył do zespołu później, a pierwotnym liderem był KK.
P.S. Do pionierskich numerów zaliczyłbym też "Dissident Aggressor", który obok "Symptom of the Universe" mógł być wówczas najcięższym numerem świata. Niektórzy uważają, że "Stained Class" i "Killing Machine/Hell Bent for Leather" to pierwsze heavymetalowe albumy, już nie hardrockowe (chociaż wiadomo, że granica między tymi pojęciami jest płynna i w praktyce nie istnieje). Zwłaszcza "Killing Machine/Hell Bent for Leather" wytoczył moim zdaniem drogę heavy metalowi na lata 80-tych.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13236
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Schizoid »

Dissident Aggressor jest oczywiście pionierski, ale nie wymieniłem go, bo przy nim pracował również Downing.
Gdyby produkcja Stained Class była trochę inna, to byłby w pełni pierwszy metalowy album. Kompozycje to najczystszy heavy metal, ale producent tego nie dostrzegł i stwierdził, że to powinno brzmieć jak starsze albumy hardrockowe.
Największy wpływ na metal lat '80 wywarło mimo wszystko British Steel, gdzie ciężar kompozycji był najlepiej słyszalny. Sam Scott Ian stwierdził kiedyś, że thrash metal został zapoczątkowany przez Rapid Fire i Steeler i faktycznie, coś w tym jest, chociaż sam dorzuciłbym jeszcze do tego numer Exciter - pierwowzór Painkillera. A jeszcze ciekawostka: Cronos z Venom nazywał Sin After Sin "Riff After Riff", bo melodie na tej płycie były tak zabójcze :D Tak więc naprawdę trudno stwierdzić, który album jest najważniejszy w odniesieniu do historii metalu.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Powerslave_Dś
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 500
Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Powerslave_Dś »

Judas Priest to Rob, Glenn i KK. Wkład każdego z nich na muzykę Judas Priest oceniam na 1/3. Glenn w latach 70 czy 80 nigdy nie był liderem, nie jest w końcu nawet założycielem zespołu. Faktycznie tak dziwnie się stało, że po odejściu Roba tym liderem się stał co właśnie mogło ostatecznie doprowadzić nie mniej ambitnego KK do odejścia. Sam kiedyś instynktownie wyżej stawiałem Glenna, ale teraz widzę, że to był przede wszystkim fantastyczny duet. Wydzielanie, który z tych gitarzystów był lepszy nie ma sensu. Heavy-Metal to muzyka zespołowa.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13236
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Schizoid »

Nie wydzielam lepszego, jedynie wypisałem numery, które uważam za pionierskie w muzyce metalowej. A tak się składa, że napisał je w ogromnej mierze Glenn. Nie mniej jednak, solówki Tiptona bardziej do mnie trafiają i uważam go za lepszego gitarzystę. Duet genialny prawda, inspiracja dla masy wioślarzy z Dennerem i Shermannem na czele, ale obaj mieli swój styl, który przejawiał się w ich kompozycjach.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
on_the_run
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 417
Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm

Re: Judas Priest

Post autor: on_the_run »

Jako gitarzystów solowych nie sposób też nie wymienić ich jako duet, grający sola unisono. A co do British Steel to ja niestety uważam ten album za przereklamowany. On po prostu osiągnął wielki sukces, ale został wydany w tym samym czasie, co cały wysyp fali grup NWOBHM i wypłynął razem z ich płytami. Rapid Fire i Steeler to faktycznie mocne numery (chociaż ten pierwszy ma w sobie wiele z Motorhead), ale takie Living After Midnight (oraz późniejsze You've got another thing comin' i wcześniejsze Take On The World) razem z przebojami AC/DC można śmiało traktować jako inspirację przede wszystkim dla całej tej amerykańskiej śmietanki hair metalu z MTV.
Dla mnie You've got another thing comin' inspirowane są poniższe, późniejsze numery:
Sammy Hagar - I Can't Drive 55,
Kiss - Lick it up.
Kiss to co prawda zespół z historią, ale w latach 80-tych można mówić o nowym Kiss (podobnie jak heavymetalowe Judas Priest to nie to samo co Prieści z epoki hard rocka).
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13236
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Schizoid »

Owszem, Living After Midnight, Take On The World czy You've Got Another thing Comin' to kawałki pod amerykańską publikę. I co z tego? Ten ostatni świetnie spisuje się na koncertach, Living After Midnight ma w sobie mnóstwo pozytywnej energii i pięknie kończy koncerty Judasów. Jeśli coś brzmi dobrze, to jest to według mnie dobre. Co do hair metalu - nie wiem, być może tak było, to nie jest muzyka, której lubię słuchać.
British Steel może i jest nieco przereklamowane, bo nagrali lepsze krążki. Ale Metal Gods, The Rage czy Grinder - to serio ciężkie numery. Dimebag z Pantery często ubierał koszulkę ze słynną żyletą, o czymś to świadczy. O ile kilka poprzednich płyt było ogniwami przejściowymi, to British Steel jest tym, co Priest było przeznaczone - klasyczny, mocny heavy metal. Brytyjska Stal ukazała się we właściwym miejscu i we właściwym czasie. Defenders Of The Faith nie jest już tak ważne dla muzyki metalowej, bo wtedy ostro grała już Metallica czy Iron Maiden. To oczywiście świetna płyta, ale British Steel czy Unelashed In The East (które można w sumie określić mianem the best of kapeli z lat '70) miały znacznie większy wpływ na scenę metalową.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
on_the_run
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 417
Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm

Re: Judas Priest

Post autor: on_the_run »

Nie kwestionuję przyjemności ze słuchania tamtych kawałków, chciałem jedynie zauważyć ich "hamerykańskość". "Płyta z żyletą" to jak dla mnie heavymetalowy symbol kulturowy. Album chyba bardziej ceniony za wpływy, niż dokonania. Słucham go rzadko, rzadziej niż np. Turbo i Ram it Down. Swoją drogą gdyby Ram it Down miało lepszą produkcję i przyzwoitą perkusję (prawdopodobnie gra tam automat) to by było naprawdę przyzwoitym albumem.
Co do Metal Gods - na płycie ten numer nie powala, wrażenie zaczął robić dopiero po iluś tam latach na koncertach, jak Rob dodał też różne piski, krzyki i growl.

EDIT: Ale generalnie zgadzam się, że Brytyjska Stal to symbol, hymn, pomnik, ołtarz heavy metalu. Jakbym miał na plecach dziarać sobie jakąś okładkę płyty, to na pewno byłaby to "żyleta". Za wpływ, otoczkę i legendę.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13236
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Schizoid »

Właśnie te dodatki, które Rob zwykł dodawać w wersji live świetnie komponują się z resztą utworu. Ciekawie wypadł też na Live Insurrection, gdzie pod koniec Halford śpiewa "livin' in the land of the metal gods and I can't come down". Ale nie powiem, miałem trudności ze zrozumieniem tego ;)

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
on_the_run
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 417
Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm

Re: Judas Priest

Post autor: on_the_run »

Natomiast United to dla mnie małe nieporozumienie. Chłopaki chyba chciały drugie Take On The World, jednak zbyt patetycznie im to wyszło :lol: Bo Take On The World to świetny, "hymnowy", "stadionowy" numer, właśnie typowo "amerykański", a United ma jednak w sobie taką angielską flegmę. :D
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13236
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Schizoid »

Taa, tu się zdecydowanie przejechali ;) Kawałek zbędny, a zamiast niego mogli walnąć jeszcze dobrego, 3-minutowego rockera pokroju Running Wild.

Myślałem nad taką wymarzoną setlistą Judas Priest, może na ostatnią trasę i myślę, że taka byłaby wspaniała:

1. The Hellion/Electric Eye
2. Metal Gods
3. Heading Out To The Highway
4. Victim Of Changes
5. Some Heads Are Gonna Roll
6. Leather Rebel
7. Halls Of Valhalla
8. Turbo Lover
9. Beyond The Realms Of Death
10. Diamonds And Rust (elektrycznie)
11. Dawn Of Creation/The Prophecy
12. Breaking The law
13. The Green Manalishi
14. Painkiller
-------------------------------------------------
15. Out In The Cold
16. Tyrant
17. Living After Midnight
-------------------------------------------------
18. Hell Bent For Leather
19. You've Got Another Thing Comin'

Jeszcze pytanie, czy Halford by wyrobił :P Ale w sumie, mógłby. Ciekawi mnie, jakie numery polecą na następnej trasie, bo po 2015 wiem, że możemy się spodziewać najmniej spodziewanego.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
wojakwojak
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 621
Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:15 pm

Re: Judas Priest

Post autor: wojakwojak »

[quote="Saxon czy Iron Maiden ( nie licząc kilku utworów np. Where Eagles Dare, Aces High, Caught Somewhere in Time) mieli utwory w miarę proste technicznie i na koncertach raczej zyskiwały. .[/quote]

Przepraszam, na jakim instrumencie grasz? Skąd taki osąd? Osoby grające są zazwyczaj zdania, że IM jest sporo trudniejsze niż JP. JP jest raczej schematyczne i przewidywalne.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13236
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Schizoid »

A Iron Maiden nie jest schematyczne i przewidywalne? Przecież płyty do Somewhere In Time to lecenie na patentach, z małymi wyjątkami. Za to Sad Wings Of Destiny, Stained Class czy Sin Afer Sin schematami nie śmierdzą. Maideni zasłynęli z grania przewidywalnego i maksymalnie ogranego heavy metalu. Ale robili to na tyle dobrze, że udało im się wybić.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10198
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: Judas Priest

Post autor: RALF »

Takiego idiotyzmu jeszcze nie słyszałem, JP przy IM to toporny, schematyczny, maszynowy heavy metal okraszony wyścigowymi solami, no bez przesady ale w takim 1979/80 Phantom Of The Opera czy Transylvania były o wiele bardziej przełomowe i progresywne, niż cała do tamtej pory dyskografia Priest.
ODPOWIEDZ