The Burczax pisze:Pytanie 1: Co to za osoby z branży? Pytanie 2: Jak ma się to do sytuacji Briana? Pytanie 3: Czytałeś oświadczenie Briana, w którym wyraźnie wskazuje, że nie jest w stanie, w obecnym stanie zdrowia, dawać koncerty na żywo, zważywszy na to, że na jedno ucho nie słyszy, a drugie mu słabnie i nie byłby w stanie odróżnić tonację gitar? Poza tym Brian dziękuje Cliffowi i Angusowi za wsparcie, więc zdania, że go bezlitośnie wyrzucili z zespołu są po prostu kłamstwem. Jestem w 100% przekonany, że Angus nie ciągnąłby dalej AC/DC, gdyby nie aprobata Malcolma, więc skoro ma jego błogosławieństwo, to powinien mieć i fanów.
A nie czytałeś co mówił na ten temat przyjaciel Johnsona, Jim Breuer? I z czego potem błyskawicznie wycofywał się rakiem robiąc przy tym z siebie idiotę?

Nie zapominaj, że AC/DC to nie tylko zespół, a GIGANTYCZNA korporacja, dysponująca milionami zielonych i skutecznie broniąca tajników swojego biznesu. To, co powiedział Breuer, nie powinno w ogóle ujrzeć światła dziennego - zespoły najczęściej zamiatają swoje brudy głęboko pod dywan - przykład to chociażby odejście KK z Judas Priest (bardzo dyplomatyczne wypowiedzi z jego strony, że nie chodziło jedynie o emeryturę, ale także o relacje w zespole). Sztab prawników i menedżerów działał błyskawicznie - Breuer prawdopodobnie został postraszony pozwem o psucie wizerunku kapeli, a i sam Brian wolał pewnie, aby jego prywatne przemyślenia nie były upubliczniane - gdyż byłby to definitywny koniec jego szans na powrót do zespołu.
Spróbuj czytać między wierszami - Brian na początku wyraźnie stwierdza, że nie jest zadowolony z tonu ostatnich oświadczeń prasowych zespołu i chce przedstawić całą sytuację ze swojej perspektywy. Do tego wspomina, że diagnozę poznał 7 marca, a jeszcze tego samego dnia zespół wydał krótki komunikat o zawieszeniu trasy i kontynuowaniu jej z nowym wokalistą - nie sądzę, aby w tak krótkim czasie zdążyli porozumieć się z Johnsonem i wspólnie zastanowić nad przyszłością zespołu. Kilka dni później AC/DC ćwiczyli już w Atlancie (czyli mieście, w którym mieli zagrać kolejny koncert) z potencjalnymi kandydatami na miejsce Briana. Sądzisz, że tak skomplikowana logistycznie operacja nie była wcześniej planowana?

Johnson wspomina też na koniec, że istnieje spora szansa na to, że w dłuższej perspektywie będzie mógł wrócić do grania - nagrywania w studiu i koncertów, ale też nie pada ani słowo o dalszej współpracy z AC/DC... Oczywisty wydaje się fakt, że zespół definitywnie pożegnał się z Johnsonem i nie zamierza współpracować z nim w przyszłości. A Johnson, na pocieszenie, dostał prawdopodobnie ładny czek wraz z umową NDA do podpisania tak, aby nikt już nigdy nie upublicznił tajników jego rozstania z zespołem... Money talks.
Podejrzewam, że w zależności od odbioru fanów, po zakończeniu obecnej trasy z Axlem Angus poszuka nowego wokalisty (np. kogoś z cover bandu, co jak widać już rozważają:
http://www.blabbermouth.net/news/acdc-a ... -axl-rose/ ) i przedłuży ten cyrk pod nazwą AC/DC o kolejne 10 lat... Jedynie fani, głosując portfelem (nie kupując biletów na najbliższe koncerty, albo masowo je zwracając) mogą sprawić, że wielki złoty pociąg o nazwie AC/DC zatrzyma się przed czasem... A obawiam się, że Angus jest nie do zatrzymania.
