03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
prawie tydzień od koncertu minął...także przyszedł czas przemyślen ... także na koncercie byłem z ojcem który na Maidenach był w Polsce juz 84 i i 86 sam a potem razem każdy nasz krajowy koncert Maiden był nasz także nasze przemyślenia sa myslę w miare wiarygodne...zacznijmy od młyna... wiadomo nie bedziemy stac jak kołki jak np. Czesi ale było bydło fakt ale jak sie znalazło wokol siebie osoby kochajace muze Maidenów to zrobilśmy taka blokade w ok 4 , 5 rzrdzie na środku sceny ze chuja nikt nie dal rady..... Na Anthraxie mielismy z fatrem pełne wqrwienie na małolatów co miedzy kawałkami spiewaja "Ogórek Ogóreek zielony ma garniturek" ..tak ja ktos pisalł Brudstock fuck tego nie powinno byc na Maiden niech sie małolaty wyszaleja na luxtorpedzie itp..jakos uspokolismy sie dzwiekami Anthraxu dzieki bogu bo raczej juz wtedy ktos dostal by w pysk... Doctor Doctor...i koles do nas z pytaniem dlaczego skaczemy i spiewamy przecież nikt na scenie nie gra..jebłem....mowie ojcu tak sie nie da musze isc blixej sceny ....a tam bydło jak chuj ale tak jak wspomniałem było tez ogarniete towarzycho ale niestety mało kto był Polakiem byli Słowacy Węgrzy ale był tez koles od nas co jebał kazdego co z smartfonem jebał ciagle foty hasło " kurwa na koncercie Maiden jestes albo w w kinie?" plus czasami rekoczyny ale chwała mu z to sam gadałem bo koncert to koncert jak to czytasz to szacun...ogólnie tak jak ktos pisał fanów Maiden tam było max 50% fanów czasy Spodka w Kato juz nie powróca tam była rzeź chwała i i ogien pod scena ale jakos inaczej.....Maiden dla mie to jak religia dla mnie ich koncert to okazja odreagowania od stresów życia także zaden pajac mi koncertu nie zepsuje paru łokcie dostało hehehe Ojcu tez sie podobało .... forma zespołu jak na swoje lata a na to tez trzeba patrzeć zajebista nic tylko jeszcze Maiden,,,,, POzdro dla ekipy z Rudy!! było zajebiście!!!! PS; byłem w koszulce Maiden Poland i niestety nikogo na GC nie spotkałem...
-
Deleted User 4783
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
marcrsk, starajmy się zachować kulturę + brak wulgaryzmów na forum
NOMAD - daj już spokój. Stałem na barierce, było naprawdę ciężko, ale nie wylewam hektolitrów fochów na ten fakt xD
koncert był niesamowity, walka 1000 razy większa niż w Kownie, ale dałem radę
już po, teraz czas na leczenie ran i odkładanie kasy na 2017rok 
NOMAD - daj już spokój. Stałem na barierce, było naprawdę ciężko, ale nie wylewam hektolitrów fochów na ten fakt xD
koncert był niesamowity, walka 1000 razy większa niż w Kownie, ale dałem radę
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
[quote="The_Alchemist"]marcrsk, starajmy się zachować kulturę + brak wulgaryzmów na forum
jak relacja to od serca sorki następnym razem bedę sie pilnował
jak relacja to od serca sorki następnym razem bedę sie pilnował
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
Wspaniała robota ! Dzięki wielkieNomadSPG pisze:Oto obiecane nagranie, miłych wspomnień panowie i panie!![]()
viewtopic.php?f=37&t=12313&p=722805#p722805
Link podpiąłem do poprzedniego posta ze zrzutami ekranu.
Pozdrawiam!
Night Mistress Fan Club Łódź
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6550
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
Byłem tam w koszulce z Edkiem husarzem, rozglądałem się często i gęsto (nie tylko w samym GC, które parę razy przemierzyłem wszerz, zanim tłum zgęstniał na maxa), ale spotkanie z wiarą z Sanktuarium tym razem się nie powiodło, szkoda.marcrsk pisze:byłem w koszulce Maiden Poland i niestety nikogo na GC nie spotkałem...
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
Czy koncert zgrany przez Nomada jest teraz pod jakimś innym linkiem? Wchodzę w link podany wcześniej a tu wideo zablokowane...Lando pisze:Wspaniała robota ! Dzięki wielkieNomadSPG pisze:Oto obiecane nagranie, miłych wspomnień panowie i panie!![]()
viewtopic.php?f=37&t=12313&p=722805#p722805
Link podpiąłem do poprzedniego posta ze zrzutami ekranu.
Pozdrawiam!
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
No siema! 
Sporo minęło, bo prawie tydzień, ale dopiero nadrobiłem zaległości z forum i postanowiłem sam co nieco opisać.
Przede wszystkim: Pozdrawiam wszystkich Sanktuarian, których napotkałem we Wrocku w niedzielę, a zwłaszcza sekcjazwlok z żoną, super było móc Was poznać i pogadać!
Byłem również w Liverpoolu jakoś tuż po 14 do około g. 15. Z paroma osobami z forum udało mi się spotkać i zagadać, oby było więcej takich okazji 
Co do koncertu, to może opiszę lekko hasłowo:
Raven Age - nie słuchałem ich występu, gdyż w tym czasie gadałem z moim kumplem pod obiektem, ale w Berlinie mi pasowali nawet jako taki pierwszy support, więc dla mnie OK
Anthrax - miła niespodzianka dla mnie, ponieważ wcześniej nie znałem muzyki tej grupy, więc z zupełnie czystą głową podszedłem i muszę przyznać, że przypadli mi do gustu zdecydowanie mocniej od Slayera w Poznaniu
IRON MAIDEN - dla mnie występ - petarda!
Chłopaki, a zwłaszcza Bruce, nadal w świetnej formie. OK, może nie była ona tak idealna jak w Berlinie, wyczuwałem to w paru niuansach od czasu do czasu, lecz jak na ten etap tournee to i tak wyborna! Miałem też wrażenie, że zespół dużo lepiej bawił się niż w stolicy Niemiec, odczuwałem dużo więcej spontaniczności z ich strony. Gadki Dickinsona o komunie robią się jednak trochę nudnawe, ale w sumie wolę to niż pitu-pitu powtarzane na każdym innym koncercie, przynajmniej w Polsce sili się na coś innego i za to chwała. Rozbawił mnie "największy rock'n rollowy koncert w historii PL" myślę, że po prostu chodziło im o koncert Ironów, ale tak jakoś mu dziwnie się to wypowiedziało. Z 38 tyś. nie wierzyłem, bo Bruce lubi sobie podkolorować, tudzież Evil Nation podaje im takie kolorowe fakty, ale sądzę że te 32-35 na bank było.
Sto lat dla Nicko było spoko pomysłem, na pewno perkusiście było miło i to było widać
Co do utworów - jak dla mnie BoS jest świetnym albumem na koncerty. Co ciekawe, we Wrocku przekonałem się w końcu do TRatB !!
Tak jak na albumie go nie "czuję" i jest za długi, tak we Wrocławiu coś mi "pykło" i nawet przez ostatni tydzień sobie nuciłem. Tytułowy to oczywiście majstersztyk, to dla mnie Talisman tej trasy. If Eternity jest świetnym otwieraczem, zaś Speed of Light takim zwykłym drugim utworem, na tym samym poziomi co choćby El Dorado, nie ma szału ale jest dobrze
Niestety, co do dwóch pozostałych numerów z nowej płyty mam inne odczucia:
ToC mi pasuje, ale Coming Home było dla mnie 100 razy lepszym utworem-balladą. Zaś DoG jest według mnie pomyłką, to utwór tak toporny, na siłę grają go na koncertach i promują "małpie ruchy". Pewnie, na koncercie sam je wykonywałem, ale jakoś z poczuciem lekkiej żenady. Dla mnie Death or Glory jest fajnym kawałkiem na płycie, ale live się nie sprawdził kompletnie, nie ma tego koncertowego 'flow' według mnie.
Cieszy powrót Hallowed, jego wykonanie przez Dickinsona na tej trasie jest dowodem na to, że ten utwór nigdy nie powinien był opuszczać setlisty. Reszta klasyków również in plus
Fajnie wypada na tej trasie Powerslave, zdecydowanie Bruce daje w nim nadal radę
FotD to piękny moment koncertu, wyraźnie publika ożywiła się na ten utwór, podobnie jak z innymi klasykami.
No właśnie co do publiczności: widziałem te młyny z trybun, ale nie sądziłem że to aż taka masakra tam się dzieje, jak niektórzy opisują. GC na pół płyty jest dowcipem i ludzie w końcu powinni wystosować pozew zbiorowy. Ja wiem, że póki LN organizuje koncerty, póty GC nie kupię. Wspominam ze łzą w oku GC na Bemowie, gdzie w skali obiektu było takie, jakie być powinno, a ja z tyłu mogłem sobie spokojnie stanąć i delektować się występem ukochanego zespołu, będąc stosunkowo blisko sceny. Wracając do Wrocławia: żadnych ekscesów na trybunach nie odnotowałem. Co ciekawe, w porównaniu do Niemców publika w PL wypadła o niebo lepiej według mnie, jesteśmy bardziej aktywni i co dla mnie najważniejsze: nie było wkoło tylu palaczy, a jedyne osoby, które non-stop musiały wychodzić z sektora i wracać to byli jacyś kolesie zza granicy. W Berlinie to samo - ludzie wolą spędzić połowę koncertu w kolejce po następnego browara. Dla mnie to dziwne, ale co kto lubi. Póki mi bezpośrednio to mocno nie przeszkadza w odbiorze koncertu to ok. Także suma sumarum: polska publika >> niemiecka.
Co do akustyki to wypowiedziałem się w osobnym temacie, tu nie będę się powtarzał, poza stwierdzeniem, że było duuużo lepiej niż w Poznaniu, choć do ideału brakło
Zaś koncert, podsumowując, pierwsza klasa!
Super było w tym uczestniczyć, spotkać Was wszystkich i zobaczyć Ironów w znakomitej dyspozycji. Czy był to lepszy występ niż w Berlinie? Pod niektórymi względami tak, pod innymi nie. Jednak w moim sercu zajmie miejsce wyżej ze względu na atmosferę, która zawsze w Polsce jest wyjątkowa
Up the Irons!
Sporo minęło, bo prawie tydzień, ale dopiero nadrobiłem zaległości z forum i postanowiłem sam co nieco opisać.
Przede wszystkim: Pozdrawiam wszystkich Sanktuarian, których napotkałem we Wrocku w niedzielę, a zwłaszcza sekcjazwlok z żoną, super było móc Was poznać i pogadać!
Co do koncertu, to może opiszę lekko hasłowo:
Raven Age - nie słuchałem ich występu, gdyż w tym czasie gadałem z moim kumplem pod obiektem, ale w Berlinie mi pasowali nawet jako taki pierwszy support, więc dla mnie OK
Anthrax - miła niespodzianka dla mnie, ponieważ wcześniej nie znałem muzyki tej grupy, więc z zupełnie czystą głową podszedłem i muszę przyznać, że przypadli mi do gustu zdecydowanie mocniej od Slayera w Poznaniu
IRON MAIDEN - dla mnie występ - petarda!
Sto lat dla Nicko było spoko pomysłem, na pewno perkusiście było miło i to było widać
Co do utworów - jak dla mnie BoS jest świetnym albumem na koncerty. Co ciekawe, we Wrocku przekonałem się w końcu do TRatB !!
ToC mi pasuje, ale Coming Home było dla mnie 100 razy lepszym utworem-balladą. Zaś DoG jest według mnie pomyłką, to utwór tak toporny, na siłę grają go na koncertach i promują "małpie ruchy". Pewnie, na koncercie sam je wykonywałem, ale jakoś z poczuciem lekkiej żenady. Dla mnie Death or Glory jest fajnym kawałkiem na płycie, ale live się nie sprawdził kompletnie, nie ma tego koncertowego 'flow' według mnie.
Cieszy powrót Hallowed, jego wykonanie przez Dickinsona na tej trasie jest dowodem na to, że ten utwór nigdy nie powinien był opuszczać setlisty. Reszta klasyków również in plus
No właśnie co do publiczności: widziałem te młyny z trybun, ale nie sądziłem że to aż taka masakra tam się dzieje, jak niektórzy opisują. GC na pół płyty jest dowcipem i ludzie w końcu powinni wystosować pozew zbiorowy. Ja wiem, że póki LN organizuje koncerty, póty GC nie kupię. Wspominam ze łzą w oku GC na Bemowie, gdzie w skali obiektu było takie, jakie być powinno, a ja z tyłu mogłem sobie spokojnie stanąć i delektować się występem ukochanego zespołu, będąc stosunkowo blisko sceny. Wracając do Wrocławia: żadnych ekscesów na trybunach nie odnotowałem. Co ciekawe, w porównaniu do Niemców publika w PL wypadła o niebo lepiej według mnie, jesteśmy bardziej aktywni i co dla mnie najważniejsze: nie było wkoło tylu palaczy, a jedyne osoby, które non-stop musiały wychodzić z sektora i wracać to byli jacyś kolesie zza granicy. W Berlinie to samo - ludzie wolą spędzić połowę koncertu w kolejce po następnego browara. Dla mnie to dziwne, ale co kto lubi. Póki mi bezpośrednio to mocno nie przeszkadza w odbiorze koncertu to ok. Także suma sumarum: polska publika >> niemiecka.
Co do akustyki to wypowiedziałem się w osobnym temacie, tu nie będę się powtarzał, poza stwierdzeniem, że było duuużo lepiej niż w Poznaniu, choć do ideału brakło
Zaś koncert, podsumowując, pierwsza klasa!
Up the Irons!
-
Nomad.1985
- -#Trooper

- Posty: 352
- Rejestracja: sob cze 11, 2016 10:58 am
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
Co osoba to opinia, bo dla mnie Death or Glory to był chyba nr. 2 z utworów z Book of Souls, zaraz po tytułowym. Najsłabiej chyba jednak Tears of Clown, mimo to jednak też dobrze. Death or Glory na albumie jest takim sobie utworem, ale na koncercie coś sprawia, że wychodzi bardzo dobrze. Jest to można powiedzieć na tej trasie taki przerywnik między epickimi Powerslave i Book of Souls i dobrze się w tej roli sprawdza. Małpie ruchy jak widziałem na youtube wydawały mi się kretyńskie, ale na koncertach to jest miłe urozmaicenie. Nie sądziłem, że Bruce'a aż tak poniesie z tymi maskotkami małp, ten człowiek zdrowy psychicznie to nie jest
.
-
Deleted User 1499
-
Nomad.1985
- -#Trooper

- Posty: 352
- Rejestracja: sob cze 11, 2016 10:58 am
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
Tak już do końca trasy będzie, czy mu to ktoś rzucił ? 
-
Deleted User 1499
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
Cholera wie, na Słowacji nie miał bo śpiewał zza kulis a z wczoraj nie znalazłem Death or Glory. Może się całkowicie niech za małpę przebierze 
Ten kawałek powinien się nazywać Death or Monkey.
Ten kawałek powinien się nazywać Death or Monkey.
-
Nomad.1985
- -#Trooper

- Posty: 352
- Rejestracja: sob cze 11, 2016 10:58 am
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
Nie powiem, to na koncertach jest bardzo fajne, ale za bardzo nie wyobrażam sobie by w Aces High czy The Trooper Bruce robił takie głupoty. Wtedy dramaturgia tych utworów by zmalała do zera. Death or Glory to było nie było utwór opowiadający o wojnie. No, ale dobra, nie powiem fajnie było na popatrzeć na żywo, a w sumie od czasów Holy Smoke Ironi nie robili sobie żartów, a przecież to lubią. Z Bruce'a wychodzi tutaj angielskie, absurdalne poczucie humoru w stylu Monthy Pythona. To dało się wyczuć w Lordzie Ślizgaczu , " oddział bitewny kuropatw" itd.
- hipcio_stg
- -#Moonchild

- Posty: 1682
- Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
Tą maskę małpy ktoś miał też we Wrocławiu. Podejrzewam, że poleciała z barierki na scenę.
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
Skończy się tak, jak z maską do Powerslave, czyli będzie ją nosił podczas każdego wykonania
A swoją drogą ta maska do Powerslave teraz strasznie śmieszna jest, wzorowana na takiej, co jakiś gość z WWE nosił. Z Somewhere Back In Time prezentowała się lepiej, chociaż i tak nie za bardzo rozumiem, do czego ona jest w tym utworze.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6550
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
+ 1Nomad.1985 pisze:fajnie było na popatrzeć na żywo, a w sumie od czasów Holy Smoke Ironi nie robili sobie żartów, a przecież to lubią. Z Bruce'a wychodzi tutaj angielskie, absurdalne poczucie humoru w stylu Monthy Pythona.
-
Deleted User 6661
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
Poczucie humoru to jedno - dystans do siebie to drugie. W sumie od jednego do drugiego niewiele...
Ja niestety na koncercie nie byłem (takie życie
), toteż pokornie chowam głowę i umykam...
Ja niestety na koncercie nie byłem (takie życie
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
Utwory z BoS wypadają świetnie, dla nich wytrzymałem kilka koncertów pod rząd, bo przecież nie po to by słuchać TNOTB po raz 1.500.100.900 
IESF - genialny, tylko trochę szkoda, że w intro Bruce tak rozjeżdża się z oryginalną ścieżką wokalną, nie brzmi to najlepiej. Ale ogólnie ciarki i rewelacyjne wejście w koncert.
SOL - na płycie go nie słucham, na koncercie zyskuje, jednak typowy rocker do grania live, energetyczny, ludzie też przy nim żywo reagowali
TRATB - lubię na płycie, a na koncercie te 13 minut mijało szybko, czysta przyjemność dla mnie
TOTC - z czasem bardzo go polubiłem, a na koncercie nawet łezkę uroniłem, bo ma piękny refren z życiowym tekstem, może niektórzy co starsi też go głębiej odbierają
BOS - szczególnie w drugiej części wypadał bardzo dobrze, aczkolwiek Bruce rzadko kiedy zdąża na czas z odśpiewaniem finalnego wersu
DOG - wydawało się z płyty, że pośledni numer, wydawało się z YT, że idiotyczne te małpie gesty, a jak co do czego przyszło, to szalało się z przyjemnością - live brzmi lepiej, jest energia, a Dickinson powoduje szeroki uśmiech, widać u niego błysk w oku jak wykrzykuje to swoje "...like a monkeeeeyyyyy!" i szczerzy małpią paszczę
Zawsze kojarzył mi się trochę z małpą lub Neandertalczykiem, więc niedaleko padło jabłko od jabłoni... Numer naprawdę na wesoło i dobrze wchodził na koncercie. Przy okazji smaczek z solo Adriana, które ten rozpoczyna z rurką na palcu, a potem zrzuca ją za siebie. Dickinson ma za zadanie podnieść ją (lub złapać, jak w Kownie) i wyrzucić ponad wystrojem sceny w stronę technicznych, tak by rurka nie została na scenie i nikt na niej się nie przejechał. Z takich smaczków jeszcze zaobserwowałem Nicko, który na zakończenie jednego z numerów (COTD?) uderza ramieniem w gong, a w tym czasie trzyma pałkę w ustach, po tym zaś wypluwa ją w górę i łapie. To też powtarzalny patent, ukazywany na telebimach.
DOG to niby utwór wojenny, ale nie taki na serio, po prostu luźna opowiastka, więc mogą do niego podchodzić bez zadęcia. Zresztą od początku słowo "monkey" burzyło w moim odbiorze całą ewentualną powagę
To nie Paschendale.
M.
IESF - genialny, tylko trochę szkoda, że w intro Bruce tak rozjeżdża się z oryginalną ścieżką wokalną, nie brzmi to najlepiej. Ale ogólnie ciarki i rewelacyjne wejście w koncert.
SOL - na płycie go nie słucham, na koncercie zyskuje, jednak typowy rocker do grania live, energetyczny, ludzie też przy nim żywo reagowali
TRATB - lubię na płycie, a na koncercie te 13 minut mijało szybko, czysta przyjemność dla mnie
TOTC - z czasem bardzo go polubiłem, a na koncercie nawet łezkę uroniłem, bo ma piękny refren z życiowym tekstem, może niektórzy co starsi też go głębiej odbierają
BOS - szczególnie w drugiej części wypadał bardzo dobrze, aczkolwiek Bruce rzadko kiedy zdąża na czas z odśpiewaniem finalnego wersu
DOG - wydawało się z płyty, że pośledni numer, wydawało się z YT, że idiotyczne te małpie gesty, a jak co do czego przyszło, to szalało się z przyjemnością - live brzmi lepiej, jest energia, a Dickinson powoduje szeroki uśmiech, widać u niego błysk w oku jak wykrzykuje to swoje "...like a monkeeeeyyyyy!" i szczerzy małpią paszczę
DOG to niby utwór wojenny, ale nie taki na serio, po prostu luźna opowiastka, więc mogą do niego podchodzić bez zadęcia. Zresztą od początku słowo "monkey" burzyło w moim odbiorze całą ewentualną powagę
M.
-
Deleted User 1499
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
Fajnym smaczkiem uznaje też uderzanie sznurem w talerz nicka przez bruca na hallowed.
Re: 03/07/2016 - Iron Maiden - Wrocław
Matko - człowiek wchodzi po paru dniach na forum a tutaj 10 nowych stron. Macie zdrowie 
Co do gigu to po dniach mam jeszcze takie przemyślenie (w sumie miałem to samo już po Lucernie, ale Wrocław mnie w tym upewnił) - te nowe wałki brzmią lepiej na żywo niż na płycie.
Ot i tyle napiszę, bo nie zamierzam się kłócić, czy na płycie było bydło czy nie (nie byłem na płycie, ale zachowanie jakie opisujecie jest dla mnie normą - przerabiałem to już na dużej liczbie koncertów i nie widzę w tym nic "wyjatkowego").
Jedna uwaga do Nomada - z trybun widać wszytsko doskonale
Co do gigu to po dniach mam jeszcze takie przemyślenie (w sumie miałem to samo już po Lucernie, ale Wrocław mnie w tym upewnił) - te nowe wałki brzmią lepiej na żywo niż na płycie.
Ot i tyle napiszę, bo nie zamierzam się kłócić, czy na płycie było bydło czy nie (nie byłem na płycie, ale zachowanie jakie opisujecie jest dla mnie normą - przerabiałem to już na dużej liczbie koncertów i nie widzę w tym nic "wyjatkowego").
Jedna uwaga do Nomada - z trybun widać wszytsko doskonale
pozdrów ojca. Ja mam dokładnie ten sam casus - byłem na tym gigu z moim ojczulkiem, który też zaczynał w 84, przez 86 i później jak leci już ze mną wszytskie krajowe (i nie tylko) gigi IM.marcrsk pisze:także na koncercie byłem z ojcem który na Maidenach był w Polsce juz 84 i i 86 sam a potem razem każdy nasz krajowy koncert Maiden

