27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Deleted User 4876
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
Co nie zmienia faktu, że EvilNajszon miałby wyjebane i zastępstwa by nie załatwił - jestem bardziej niż przekonany
- Emilio
- -#Lord of the flies

- Posty: 3889
- Rejestracja: sob cze 12, 2010 12:47 am
- Skąd: Oborniki, k Poznania
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
Albo daliby luxtorpede.
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
Piwo 10 zł, Nestea 9 zł w dodatku przelewane do kubka i co najlepsze - ani jednego kibla w strefie na około stadionu, rewelka...
- Shedao Shai
- -#Nomad

- Posty: 5584
- Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
- Skąd: Wrocław
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
Jak to? Te na stadionie nie są dostępne?
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
Są dostępne ale na zewnątrz nie postawili ani jednego toi toia
- Shedao Shai
- -#Nomad

- Posty: 5584
- Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
- Skąd: Wrocław
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
A to nic dziwnego - zawsze na imprezach na stadionie są kibelki tylko w środku. Ta strefa dookoła stadionu nie jest na tyle duża, żeby było z niej dalekoSOBER1Z pisze:Są dostępne ale na zewnątrz nie postawili ani jednego toi toia
Ja za godzinkę ruszam, we Wrocku piekielny upał
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
No tak, tyle że bramy na teren festu otwarto o 14 a na sam stadion o 15:30, także tego...
- thekingcrimson
- -#Ancient mariner

- Posty: 557
- Rejestracja: ndz gru 15, 2013 7:04 pm
- Skąd: Świdnica
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
Jak tam Panowie po koncercie ?
Odnoszę dziwne wrażenie, że ludzie przyszli na LB bo momentami były większe rozruchy na płycie.
RAMMSTEIN - rozp*** w jednym słowie. Nie da się inaczej tego opisać.
DO ORGANIZACJI mam parę uwag. Pilnowali wejsc na płytę, ale na trybunę już nie. Barierek odgradzających nie było przy rozbiegu na płyte.
I tak siedziałem z moim biletem za 299 zł na trybunie, gdzie siedzieli obok mnie ludzie z opaskami na rękach przypisani do płyty. Część osób zostało kulturalnie przesadzonych, bo przyszli odpowiedni ludzie z biletami na te miejsca, część poupychała się na siedziskach wolnych - a reszta rozpierzchła się przy barierkach 1 rzędu - stojąc i zasłaniając. Tak być nie powinno.
Odnoszę dziwne wrażenie, że ludzie przyszli na LB bo momentami były większe rozruchy na płycie.
RAMMSTEIN - rozp*** w jednym słowie. Nie da się inaczej tego opisać.
DO ORGANIZACJI mam parę uwag. Pilnowali wejsc na płytę, ale na trybunę już nie. Barierek odgradzających nie było przy rozbiegu na płyte.
I tak siedziałem z moim biletem za 299 zł na trybunie, gdzie siedzieli obok mnie ludzie z opaskami na rękach przypisani do płyty. Część osób zostało kulturalnie przesadzonych, bo przyszli odpowiedni ludzie z biletami na te miejsca, część poupychała się na siedziskach wolnych - a reszta rozpierzchła się przy barierkach 1 rzędu - stojąc i zasłaniając. Tak być nie powinno.
- Shedao Shai
- -#Nomad

- Posty: 5584
- Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
- Skąd: Wrocław
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
Mega było, zarówno LB jak i Rammstein. Niesamowite koncerty. Organizacja też swietnie - 0 kolejek gdziekolwiek, nagłośnienie bdb. Potem moze więcej się rozpiszę 
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
Organizacyjna porażka roku !!! Dawno nie byłem na tak fatalnie zorganizowanym festiwalu.
- żadnej kontroli przy wejściu na trybuny, totalna samowolka. Zero informacji, ludzie chodzili i szukali swoich miejsc i sektorów. Z resztą sporo ludzi stało i oglądało występy ze schodów między sektorami, co chyba przepisy ppoż zabraniają. Reakcji tzw służby informacyjnej oczywiście nie było żadnej...
- punktów z jedzeniem kilka, zdecydowanie za mało jak na taką liczbę ludzi. Tworzyły się kilometrowe kolejki - a żeby było śmieszniej w jednej kolejce się stało by zapłacić a w drugiej by odebrać. Na stoisku z tostami, Pani o godzinie 20stej stwierdziła, że przestają przyjmować zamówienie... bo przerwę robią
W godzinie największego ruchu... Piwa ponoć zabrakło już ok 21stej co też świadczy o organizatorach...
- żadnych toi toiów na zewnątrz
- sprzedaż merchu to też hicior - w okrągłym kiosku do którego wpuszczano parę osób. Z zewnątrz nic nie widać, więc trzeba było odstać w kilometrowej kolejce... by tylko wejść do środka... nie wiedząc czy w ogóle warto stać...
Z pozytywów - płyta wielkości 2/3, golden 1/3. Więc spoko. Nagłośnienie bardzo dobre, przynajmniej z trybun z przodu, bez porównania do Iron Maiden...
Muzycznie - występy Limp Bizkit i Rammstein - genialne. R+ zniszczył efektami, chociaż oni muzycznie również się bronią. Świetne show. A Limp Bizkit mnie totalnie rozwalił, mega czad i zabawa - mając trybuny cały ich występ skakałem
Z resztą na R+ też nie usiadłem, chyba aż tak stary nie jestem jeszcze 
- żadnej kontroli przy wejściu na trybuny, totalna samowolka. Zero informacji, ludzie chodzili i szukali swoich miejsc i sektorów. Z resztą sporo ludzi stało i oglądało występy ze schodów między sektorami, co chyba przepisy ppoż zabraniają. Reakcji tzw służby informacyjnej oczywiście nie było żadnej...
- punktów z jedzeniem kilka, zdecydowanie za mało jak na taką liczbę ludzi. Tworzyły się kilometrowe kolejki - a żeby było śmieszniej w jednej kolejce się stało by zapłacić a w drugiej by odebrać. Na stoisku z tostami, Pani o godzinie 20stej stwierdziła, że przestają przyjmować zamówienie... bo przerwę robią
- żadnych toi toiów na zewnątrz
- sprzedaż merchu to też hicior - w okrągłym kiosku do którego wpuszczano parę osób. Z zewnątrz nic nie widać, więc trzeba było odstać w kilometrowej kolejce... by tylko wejść do środka... nie wiedząc czy w ogóle warto stać...
Z pozytywów - płyta wielkości 2/3, golden 1/3. Więc spoko. Nagłośnienie bardzo dobre, przynajmniej z trybun z przodu, bez porównania do Iron Maiden...
Muzycznie - występy Limp Bizkit i Rammstein - genialne. R+ zniszczył efektami, chociaż oni muzycznie również się bronią. Świetne show. A Limp Bizkit mnie totalnie rozwalił, mega czad i zabawa - mając trybuny cały ich występ skakałem
Night Mistress Fan Club Łódź
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
To chyba byliśmy na różnych koncertach, podpisuję się pod postem Lando. Zdecydowanie za mało punktów żeby kupić coś do picia, dupne kolejki.Shedao Shai pisze:Organizacja też swietnie - 0 kolejek gdziekolwiek, nagłośnienie bdb.
Limp Bizkit oglądałem z ciekawości, byłem zaskoczony jak wiele numerów pamiętam mimo że słuchałem ostatni raz za małolata. Ogólnie ok.
Rammstein klasa, żałuję że nie widziałem ich poprzednich koncertów w Polsce. Show "na bogato", setlista też mnie nie zawiodła bo zagrali praktycznie wszystkie największe hity (no ok, Mein Teil by się jeszcze przydało). Fajnie też że akurat trafiło się Reise, Reise, to jeden z moich ulubionych numerów a chyba za często go nie grają. Zdecydowanie jeden z lepszych koncertów w których w tym roku uczestniczyłem.
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
Zarówno stoiska z piciem jak i toalety znajdowały się nie tylko na poziomie "0" i esplanadzie stadionu, wystarczyło pokonać kilka schodów na górę.kobi pisze:Zdecydowanie za mało punktów żeby kupić coś do picia, dupne kolejki.
Bardzo duży plus dla organizatorów za wielkość płyty A. Brzmienie również dobre.
Tak na margniesie nadal nie rozumiem, jak ludzie mogą przychodzić na koncerty bez stoperów, nie dość, że robią krzywdę swojemu słuchowi to jeszcze traci na tym jakość odbieranego dźwięku.
Z minusów fatalny organizacja komunikacji już po zakończeniu festiwalu. Częstotliwość kursowania tramwajów i autobusów wołała o pomstę do nieba. Nie zaszkodziłoby również wyświetlenie chociażby na telebimie informacji o przesunięciu startu koncertu Limp Bizkit.
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
Chyba nie myślisz że ludzie stali w wielkich kolejkach na poziomie 0 dlatego że im się nie chciało wejść wyżej? Jakby byla na ten temat jakaś informacja to na pewno część (w tym ja) by skorzystała i nie byłoby tej dyskusji. To co piszesz jest kolejnym dowodem na brak profesjonalizmu po stronie organizatora, parę metrów od tych kolejek ochrona podpierała ściany i nikt nie wpadł na to żeby udzielić ludziom informacji że mogą pójść wyżej żeby coś kupić.Wuja pisze:Zarówno stoiska z piciem jak i toalety znajdowały się nie tylko na poziomie "0" i esplanadzie stadionu, wystarczyło pokonać kilka schodów na górę.kobi pisze:Zdecydowanie za mało punktów żeby kupić coś do picia, dupne kolejki.
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
Nie wiem co myśleli, ja i wiele innych osób pomyślało i w żadnych kolejkach nie stało.kobi pisze:Chyba nie myślisz że ludzie stali w wielkich kolejkach na poziomie 0 dlatego że im się nie chciało wejść wyżej?
Zgadzam się, że w kwestii szeroko rozumienianej polityki informacyjnej RockLoud ma jeszcze trochę do nadrobienia ale niech to nie przyćmiewa ogółu - pisanie o jakiejś katastrofie organizacyjnej to gruba przesada.
Był to pierwszy tak duży event tej agencji i pozostaje tylko cieszyć się, że pojawiła się na naszym poletku firma która może stać się realną alternatywną zarówno w kontekście kalibru ściąganych artystów (już zapowiedziane koncerty Kings of Leon, Pixies czy PJ Harvey) jak i podejścia do klienta (sensowne ceny, wielkość GC, świetna reakcja na niespodziewane ubytek w składzie BFMV) dla LiveNation.
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
Szczerze mówiąc występ Lim Bizkit nieco mnie rozczarował. O ile przy ich kawałkach można było bawić się świetnie i była moc, o tyle był to chyba najbardziej rozciągnięty koncert na którym byłem. Tak jakby wyszli z założeniem zagrania 10 utworów, a czasu mieli na 15. Strasznie przedłużali czas miedzy poszczególnymi kawałkami i zupełnie nie mili pomysły jak to zapełnić, Fred nic konkretnego do powiedzenia nie miał, poza powtarzaniem w kółko kilku haseł. Strasznie mnie te przerwy męczyły.
Rammstein jak zawsze godnie, show nieco mniej okazały niż wcześniejsze, ale i tak było dobrze. No i w końcu usłyszałem Seemana na żywo. Ale fakt faktem, koncertu w Ergo Arenie przebić się chyba nie da
Jeśli chodzi o nagłośnienie to muszę przyznać, że jednak mam zastrzeżenia - było po prostu za głośno. A bas wbijał w ziemię, przez co wszystko delikatnie zlewało się w jedno. Generalnie każdy z instrumentów był słyszalny, więc wszystko było dobrze ustawione, wystarczyło po prostu nieco zmniejszyć głośność całości. Na Gojira było chyba pod tym względem najgorzej, na Limp Bizkit najlepiej (bo najciszej) A Rammstein pomiędzy.
Rammstein jak zawsze godnie, show nieco mniej okazały niż wcześniejsze, ale i tak było dobrze. No i w końcu usłyszałem Seemana na żywo. Ale fakt faktem, koncertu w Ergo Arenie przebić się chyba nie da
Jeśli chodzi o nagłośnienie to muszę przyznać, że jednak mam zastrzeżenia - było po prostu za głośno. A bas wbijał w ziemię, przez co wszystko delikatnie zlewało się w jedno. Generalnie każdy z instrumentów był słyszalny, więc wszystko było dobrze ustawione, wystarczyło po prostu nieco zmniejszyć głośność całości. Na Gojira było chyba pod tym względem najgorzej, na Limp Bizkit najlepiej (bo najciszej) A Rammstein pomiędzy.
- Shedao Shai
- -#Nomad

- Posty: 5584
- Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
- Skąd: Wrocław
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
To ja się też troche rozpiszę. Przyjechałem na stadion ok. 18:20. Nie było żadnej kolejki do wejścia. Poszedłem na swój sektor, siadłem, potem przeszedłem się po coś do picia - znowu nie było żadnej kolejki. Wróciłem, posłuchałem Gojiry (nie moja bajka, ale występ dobry). Limp Bizkit - mistrzowski koncert, pamiętam że po LB powiedziałem że czuję że już zwróciła mi się kasa którą wydałem na bilet, a przecież przede mną jeszcze Rammstein
Po LB poszedłem znowu po nestea i zapiekankę - kolejki tak na 5-6 osób, czekałem w niej podobną ilość minut. Do toalety - zero kolejki. Potem Rammstein - kolejny genialny występ. Nie jestem jakimś ich wielkim fanem, ale potrafię docenić świetne show - to był bezbłędny koncert. Banan nie schodził mi z twarzy aż do końca.
Po koncercie zebrałem się do wyjścia, lekki zator przy schodach na dół. Razem z tłumem udałem się na przystanek, podjechał tramwaj - nie zmieściłem się do niego, za chwilę podjechał kolejny, wsiadłem, 15 minut i byłem już w domu. Chwilkę po 1:00 spać.
Pamiętam że wracając myślałem sobie, że wszystko w tym wydarzeniu było ekstra - i występy i organizacja, ale następnego dnia pewnie i tak przeczytam na internecie że organizacja z jakiegoś powodu była ch**owa. Myśli te były podszyte paroma niepochlebnymi przymiotnikami nt. natury ludzkiej
No i nie rozczarowałem się
Z rana włączam internety, a tam: "nagłośnienie beznadziejne, kolejki wszędzie, organizacja do dupy, więcej nie przyjadę". Ponownie: chwila refleksji nad naturą ludzką, zastanowienie się czy na pewno byłem na tym samym koncercie.
Tzn. nie zrozumcie mnie źle, jak tak teraz sobie myślę, to faktycznie było parę wtop. Mijałem stanowisko z merchem - kolejka do niego była kosmiczna. Tyle że to mnie akurat nie interesowało. Tak samo z piwem - tzn. piwa tam nie było, był tylko wytwór piwopodobny pod tytułem Tyskie za 10 zł. Też stało po to pełno ludzi - ani mi nie było ich żal
Limp Bizkit zostało przesunięte o 15 minut do tyłu, co zostało kiepsko ogłoszone (przynajmniej ja o tym nie wiedziałem - po prostu siedziałem sobie na trybunach a tu nagle LB). Nagłośnienie faktycznie mogłoby być lepsze - wokalistę czasami zagłuszały instrumenty. Nie zmieniło to faktu, że bawiłem się fantastycznie, po prostu daję znać że to dostrzegłem i rozumiem że dla kogoś mogło to być problemem.
Pomiędzy LB a R+, gdy kupowałem picie, widziałem kartkę informującą że na "moim" stoisku skończyło się piwo. Czytałem też, że ludzie narzekali że tramwaje odjeżdżały rzadko i trzeba na nie było długo czekać.
Nie wiem, może po prostu miałem kosmiczne szczęście, że nie dotknęły mnie te problemy, co niektórych, a ewentualne wtopy organizacyjne dotyczyły rzeczy które mnie nie obchodziły. Ale serio, czytając relacje co poniektórych (nie mówię tu o forum, tylko o komentarzach na Fejsie) mam wrażenie, że byliśmy na dwóch różnych festwalach. Dla mnie pierwsza edycja Capital of Rock to festiwal, od którego wszystkie Impacty, Sonisphere'y i Powery mogą się uczyć. Bawiłem się wyśmienicie i z niecierpliwością czekam na ogłoszenia dot. 2 edycji.
Po koncercie zebrałem się do wyjścia, lekki zator przy schodach na dół. Razem z tłumem udałem się na przystanek, podjechał tramwaj - nie zmieściłem się do niego, za chwilę podjechał kolejny, wsiadłem, 15 minut i byłem już w domu. Chwilkę po 1:00 spać.
Pamiętam że wracając myślałem sobie, że wszystko w tym wydarzeniu było ekstra - i występy i organizacja, ale następnego dnia pewnie i tak przeczytam na internecie że organizacja z jakiegoś powodu była ch**owa. Myśli te były podszyte paroma niepochlebnymi przymiotnikami nt. natury ludzkiej
No i nie rozczarowałem się
Tzn. nie zrozumcie mnie źle, jak tak teraz sobie myślę, to faktycznie było parę wtop. Mijałem stanowisko z merchem - kolejka do niego była kosmiczna. Tyle że to mnie akurat nie interesowało. Tak samo z piwem - tzn. piwa tam nie było, był tylko wytwór piwopodobny pod tytułem Tyskie za 10 zł. Też stało po to pełno ludzi - ani mi nie było ich żal
Limp Bizkit zostało przesunięte o 15 minut do tyłu, co zostało kiepsko ogłoszone (przynajmniej ja o tym nie wiedziałem - po prostu siedziałem sobie na trybunach a tu nagle LB). Nagłośnienie faktycznie mogłoby być lepsze - wokalistę czasami zagłuszały instrumenty. Nie zmieniło to faktu, że bawiłem się fantastycznie, po prostu daję znać że to dostrzegłem i rozumiem że dla kogoś mogło to być problemem.
Pomiędzy LB a R+, gdy kupowałem picie, widziałem kartkę informującą że na "moim" stoisku skończyło się piwo. Czytałem też, że ludzie narzekali że tramwaje odjeżdżały rzadko i trzeba na nie było długo czekać.
Nie wiem, może po prostu miałem kosmiczne szczęście, że nie dotknęły mnie te problemy, co niektórych, a ewentualne wtopy organizacyjne dotyczyły rzeczy które mnie nie obchodziły. Ale serio, czytając relacje co poniektórych (nie mówię tu o forum, tylko o komentarzach na Fejsie) mam wrażenie, że byliśmy na dwóch różnych festwalach. Dla mnie pierwsza edycja Capital of Rock to festiwal, od którego wszystkie Impacty, Sonisphere'y i Powery mogą się uczyć. Bawiłem się wyśmienicie i z niecierpliwością czekam na ogłoszenia dot. 2 edycji.
- thekingcrimson
- -#Ancient mariner

- Posty: 557
- Rejestracja: ndz gru 15, 2013 7:04 pm
- Skąd: Świdnica
Re: 27/08/2016 Rammstein, Limp Bizkit, Bullet for My Valentine - Wrocław Stadion
Ciężko będzie im podnieść poprzeczkę na drugi rok.Shedao Shai pisze:Dla mnie pierwsza edycja Capital of Rock to festiwal, od którego wszystkie Impacty, Sonisphere'y i Powery mogą się uczyć. Bawiłem się wyśmienicie i z niecierpliwością czekam na ogłoszenia dot. 2 edycji.
PS: Ciekawe na który fest przyjedzie Metallica w a.d. 2017 r.