Oj tak. Nic dodać, nic ująć. Ilekroć ją przesłuchuje to coraz więcej nowych smaczków odkrywam w poszczególnych utworach i utwierdzam się w przekonaniu, że to naprawdę świetna płyta. Aż sobie dzisiaj zapuszczę na słuchawkach i "odpłynę" w dobrym tego słowa znaczeniu...FanMaiden pisze:Niedawno podwyższyłem "The X Factor" ocenę z 9 na 10. Teraz nawet "The Unbeliever" mi nie przeszkadza (choć odstaje od reszty). Niesamowita płyta; niektóre utwory są tak genialne, że nie da się tego opisać słowami.
Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9595
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
-
Powerslave_Dś
- -#Ancient mariner

- Posty: 500
- Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Kiedyś gdy nie wiedziałem jaki album Iron Maiden włączyć wybór padał na Number of the Beast. Dlatego też jest to zdecydowanie najczęściej przesłuchana płyta Ironów przeze mnie, no może na równi z Seventh Son, który z kolei najbardziej zyskuje w całości.
Dzisiaj z kolei takim albumem jest X Factor, uwielbiam klimat tego albumu i bardzo ten album szanuję. Dlatego, że tak lubię ten klimat to wiem, że album zawsze mi podejdzie niezależnie od nastroju .To jest bardzo wartościowe wydawnictwo patrząc na sprawy historyczne. To od Ironów wymagało wielkiej determinacji, że wtedy znaleźli wokalistę w tych trudnych czasach dla heavy-metalu.
Patrząc tylko na muzykę to w zasadzie same bardzo dobre kompozycje z Sign of the Cross na czele.
Dzisiaj z kolei takim albumem jest X Factor, uwielbiam klimat tego albumu i bardzo ten album szanuję. Dlatego, że tak lubię ten klimat to wiem, że album zawsze mi podejdzie niezależnie od nastroju .To jest bardzo wartościowe wydawnictwo patrząc na sprawy historyczne. To od Ironów wymagało wielkiej determinacji, że wtedy znaleźli wokalistę w tych trudnych czasach dla heavy-metalu.
Patrząc tylko na muzykę to w zasadzie same bardzo dobre kompozycje z Sign of the Cross na czele.
-
Deleted User 2259
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Moje oceny tego zacnego albumu
1. Sign of the Cross 8/10
2. Lord of the Flies 7/10
3. Man on the Edge 9/10
4. Fortunes of War 9/10
5. Look for the Truth 7/10
6. The Aftermath 6/10
7. Judgement of Heaven 8/10
8. Blood on the World's Hands 7/10
9. The Edge of Darkness 9/10
10. 2 A.M 5/10
11. The Unbeliever 4/10
Ocena końcowa 7,18/10
1. Sign of the Cross 8/10
2. Lord of the Flies 7/10
3. Man on the Edge 9/10
4. Fortunes of War 9/10
5. Look for the Truth 7/10
6. The Aftermath 6/10
7. Judgement of Heaven 8/10
8. Blood on the World's Hands 7/10
9. The Edge of Darkness 9/10
10. 2 A.M 5/10
11. The Unbeliever 4/10
Ocena końcowa 7,18/10
-
Deleted User 5155
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Tylko dlatego, że muzyka na X-e jest inna od reszty - znaczy, że wybitna? Trudne okoliczności, zagrożenie zakończenia kariery zespołu - nobilitują muzykę? "Odważna" decyzja o podjęciu się produkcji przez nie-profesjonalistę - rozgrzesza fatalne brzmienie? A może okazało się to wszystko tak "rewelacyjne", "doskonałe", "genialne" i jakie tam jeszcze przymioty kto wymyśli, że (aby nie skazić tego diamentu) - zespół poszedł na jakieś manowce i wrócił do tworzenia muzyki, która potrafi porwać? A może ... sami twórcy nie poznali się na swoim geniuszu odpuszczając kierunek z X-a?
Płyta była, jest i pozostanie słaba. I w warstwie muzycznej i produkcyjnej. Choć materiał ma potencjał - na koncertach pokazany i udowodniony - to wymaga innego zagrania i innego podejścia. Łączona z tą płytą (lata świetlne oddalona, na plus rzecz jasna) AMOLAD udowodniła, że konsekwentny, ciężki, trudny nastrój całego materiału może być atrakcyjny, porywający i nie musi łączyć się z czymś co męczy jak jedzenie zakalca. Czyżby twórcy - decydując się na zagranie jej na żywo od dechy do dechy - znowu się pomylili?
Miłość jest ślepa. A jak widzę - potrafi być też głucha.
Choć w sumie - de gustibus .....
A chłopakom i tak chwała, że się nie poddali.
Płyta była, jest i pozostanie słaba. I w warstwie muzycznej i produkcyjnej. Choć materiał ma potencjał - na koncertach pokazany i udowodniony - to wymaga innego zagrania i innego podejścia. Łączona z tą płytą (lata świetlne oddalona, na plus rzecz jasna) AMOLAD udowodniła, że konsekwentny, ciężki, trudny nastrój całego materiału może być atrakcyjny, porywający i nie musi łączyć się z czymś co męczy jak jedzenie zakalca. Czyżby twórcy - decydując się na zagranie jej na żywo od dechy do dechy - znowu się pomylili?
Miłość jest ślepa. A jak widzę - potrafi być też głucha.
Choć w sumie - de gustibus .....
A chłopakom i tak chwała, że się nie poddali.
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Odpuszczając? No nie wiem. Odpuścili brzmienie, które rzeczywiście było dość dziwne, ale czy kierunek odpuścili? Moim zdaniem absolutnie nie.pinio pisze: może ... sami twórcy nie poznali się na swoim geniuszu odpuszczając kierunek z X-a?
To co widać w Twoim poście, to utożsamianie stanu faktycznego ze swoim gustem, czyli nie lubisz tego albumu więc jest słaby - to tak nie działa
Jeśli chodzi o granie całego AMOLAD - mnie się ta decyzja akurat bardzo podobała, ale czego ma to dowodzić? Gdyby przyjąć, że utwory grane na koncertach są z założenia lepsze od tych niegranych, to w przypadku Maiden można by dojść do bardzo oryginalnych wniosków, biorąc pod uwagę dość leniwy sposób wybierania utworów na koncerty przez chłopaków. Czyli kolejny argument pod z góry założoną tezę.pinio pisze: AMOLAD udowodniła, że konsekwentny, ciężki, trudny nastrój całego materiału może być atrakcyjny, porywający i nie musi łączyć się z czymś co męczy jak jedzenie zakalca. Czyżby twórcy - decydując się na zagranie jej na żywo od dechy do dechy - znowu się pomylili?
-
Deleted User 5155
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
"(...) nie lubisz tego albumu więc jest słaby - to tak nie działa
"
Jasne, że to tak nie działa. Ale w drugą stronę: album jest słaby, więc go nie lubię - już chyba tak
. Zastrzegłem, że de gustibus itd. - więc tylko powtarzam: to - dla mnie - maidenowskie depresje twórcze, dla mnie kiepskie, i za którymi nie przepadam.
A przywołując nastawienie chłopaków do własnej omawianej twórczości - jakoś tak mi się wydaje, że:
1. nie bez przypadku baaaardzo rzadko sięgają do X-a i to nawet w wywiadach; spodziewam się, że jest to swoiste odzwierciedlenie ich oceny materiału;
2. w tym samym kierunku myśląc - zagranie całej AMOLAD - bodajże jedyny taki ich wybryk (w razie czego nie upieram się i proszę o poprawienie) daje pojęcie o ich ocenie tej płyty.
Swoja drogą nadmiar bogactwa to im nie służy. Mając tak ze 100 pozycji, które urywają dupy na koncercie wybór 15 - 17 to niełatwa sprawa.
Jasne, że to tak nie działa. Ale w drugą stronę: album jest słaby, więc go nie lubię - już chyba tak
A przywołując nastawienie chłopaków do własnej omawianej twórczości - jakoś tak mi się wydaje, że:
1. nie bez przypadku baaaardzo rzadko sięgają do X-a i to nawet w wywiadach; spodziewam się, że jest to swoiste odzwierciedlenie ich oceny materiału;
2. w tym samym kierunku myśląc - zagranie całej AMOLAD - bodajże jedyny taki ich wybryk (w razie czego nie upieram się i proszę o poprawienie) daje pojęcie o ich ocenie tej płyty.
Swoja drogą nadmiar bogactwa to im nie służy. Mając tak ze 100 pozycji, które urywają dupy na koncercie wybór 15 - 17 to niełatwa sprawa.
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Zagranie AMOLAD całej na żywo to był słaby eksperyment.
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12427
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Bardzo dobry, mimo że nie przepadam za tym albumem.
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Ja też lubię takie eksperymenty i też wolałbym inny album, np. X-Factor
A czemu album nie był doceniony? Myślę, że to kwestia kilku czynników: mniejsza popularność heavy metalu w tym okresie, odejście wokalisty, spadek formy zespołu już na poprzednich albumach (chociaż ja bardzo lubię No Prayer) i mocna zmiana klimatu grania - zarówno w stosunku do klasyków z lat 80tych jak i poprzednich dwóch płyt. Nie tego fani oczekiwali po Iron Maiden.
A czemu album nie był doceniony? Myślę, że to kwestia kilku czynników: mniejsza popularność heavy metalu w tym okresie, odejście wokalisty, spadek formy zespołu już na poprzednich albumach (chociaż ja bardzo lubię No Prayer) i mocna zmiana klimatu grania - zarówno w stosunku do klasyków z lat 80tych jak i poprzednich dwóch płyt. Nie tego fani oczekiwali po Iron Maiden.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- Ziomaletto
- -#Invader

- Posty: 211
- Rejestracja: ndz sie 13, 2017 7:54 pm
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Wskaż mi cytat, w którym ktokolwiek tak sugerował...Tylko dlatego, że muzyka na X-e jest inna od reszty - znaczy, że wybitna?
Bo BNW ma takie soczyste, pełne mięsa i ciężaru brzmienie xD 'The X Factor' to w porównaniu do owego tytan brzmieniowy. Mocarna perkusja, głośno klekoczący bas i gitary - może i trochę schowane w stosunku do sekcji rytmicznej, ale wyrazistości nie można im odmówić. Po prostu tutejsza produkcja jest bardziej surowa, choć nie aż tak jak 'Get What You Deserve' Sodomu czy 'Welcome To The Other Side' Rage'a. I, MOIM ZDANIEM, jest zdecydowanie lepsze niż na wykastrowanym z produkcyjnej mocy Siódmym Synu (a porównywanie tego ostatnie do SIT brzmi jak kiepski żart...).fatalne brzmienie
No bo Bruce zaśpiewał, to od razu jest lepiej?Choć materiał ma potencjał - na koncertach pokazany i udowodniony - to wymaga innego zagrania i innego podejścia.
O ile od czasu do czasu granie całych płyt na koncertach - vide Still Reigning czy ten występ - nie jest złe (np. w ramach rocznicy wydania danej płyty albo jako jednorazowy eksperyment dla funu), tak granie całej płyty (i to dość długiej jak AMOLAD) na pierdyliardach koncertów w ramach trasy męczy i poniekąd irytuje. Wyobrażasz sobie trasę Testament, na której w całości przez bite dwie i półgodziny na każdym koncercie grają w całości 'Low', 'Demonic' i 'The Gathering'? A zwłaszcza ten drugi, który bezczelnie rżnie z Pantery i Biohazard (groove obok wszelkich core-gówień to najmniej *lubiany przeze mnie gatunek metalu)? Jeden, dwa koncerty może wypaść nieźle, ale cała trasa?AMOLAD udowodniła, że konsekwentny, ciężki, trudny nastrój całego materiału może być atrakcyjny, porywający i nie musi łączyć się z czymś co męczy jak jedzenie zakalca. Czyżby twórcy - decydując się na zagranie jej na żywo od dechy do dechy - znowu się pomylili?
Owszem, nikt mi nie każe oglądać każdego koncertu w całości ani na nie jeździć, ale część fanów zamiast większości kawałków z nowej płyty wolałaby usłyszeć żelazne klasyki albo zapomniane wspaniałości.
A może po prostu wiedzą, że na koncertach jej klimat jest nie do odzwierciedlenia, a Bruce nie sprawdziłby się ze swoim pianiem w przepełnionych goryczą partiach wokalnych Blaze'a? Rozumiem, że jego głos nie każdemu leży na wątrobie, ale wypadałoby docenić jego zaangażowanie w budowę klimatu tego LP. Owszem, okres Bruce'a to nie jego bajka, choć 23:58 w jego wersji wypadło nienajgorzej (IMO).1. nie bez przypadku baaaardzo rzadko sięgają do X-a i to nawet w wywiadach; spodziewam się, że jest to swoiste odzwierciedlenie ich oceny materiału
Toporną muzykę znajdziesz na albumach Destruction i innych wyrobów na poziomie Niemców.jesli tym elementem ryzyka mialo byc nagranie tak topornej plyty jak x-factor to ciezko zaprzeczyc.
I jeszcze uwaga do wszystkich wyjeżdżających z argumentem: "z Bruce'm zabrzmiałoby to dużo lepiej". Nie, nie zabrzmiałoby. To charakterystyczny głos Blaze'a nadaje temu albumowi charakterystyczny klimat niepewności, tajemnicy. Z Dickinsonem Harris zrobiłby pewnie z tego wesołą patatajkę a'la Run To The Hills v2 powtórzoną z 9 razy i dorzuciłby może ze 2-3 dłuższe i wolniejsze kawałki.
Ostatnio zmieniony ndz paź 13, 2019 7:49 pm przez Ziomaletto, łącznie zmieniany 2 razy.
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Sign of the Cross z Brucem brzmi dużo lepiej. Studyjnie jest za wolne, nudne, nie rozumiem w ogóle fenomenu tego utworu. Zwykle nie chce mi się czekać do części instrumentalnej i X Factor zaczynam od Lord of the Flies.
Lord of the Flies wcale nie brzmiał źle na żywo z Brucem, chociaż faktycznie mógł nie podnosić wokalu w refrenie.
ps nie jestem fanboyem Dickinsona, uważam nawet, że dobrze się stało, że odszedł z Iron Maiden, a płyty z Blazem bardzo urozmaicają dyskografię.
Lord of the Flies wcale nie brzmiał źle na żywo z Brucem, chociaż faktycznie mógł nie podnosić wokalu w refrenie.
ps nie jestem fanboyem Dickinsona, uważam nawet, że dobrze się stało, że odszedł z Iron Maiden, a płyty z Blazem bardzo urozmaicają dyskografię.
-
Deleted User 6661
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Płyta spodobała mi się od razu - kupiłem oryginalną kasetę w jakimś butiku nie wiedząc nawet jeszcze minutę wcześniej, że Maiden nagrał nową płytę. To były czasy, w których praktycznie nie słuchałem metalu i rocka, śledziłem tylko dokonania paru zespołów z sentymentu (w zasadzie powoli wracam do takiego podejścia - ale to temat na ewentualny inny wywód). Nie byłem zaangażowany emocjonalnie w odejście Bruce'a, w zasadzie mnie to nie interesowało. Przesłuchałem materiał, nie starając się go porównywać do nagrań wcześniejszych. Oczywiście od razu dostrzegłem, że to coś nowego, innego, osobnego, ale to nieważne - po prostu pod względem muzycznym bardzo mi odpowiadało. Spodobało mi się takie trochę mroczne, głuche brzmienie, w większości swego rodzaju ślamazarność kompozycji. A kasetę mam do dzisiaj, chociaż od ok. 15 lat i tak nie miałbym jej na czym słuchać.
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Dzisiaj mija 22 lata od premiery! Wg mnie drugi najlepszy album Maiden, zaraz za SIT. 
- Ziomaletto
- -#Invader

- Posty: 211
- Rejestracja: ndz sie 13, 2017 7:54 pm
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
A według mnie... Nie chcę liczyć, choć to pozycja jak najbardziej warta uwagi.
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
U mnie na chwilę obecną jakoś 5.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Deleted User 5155
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
A u mnie ex aequo z V XI pozycja 14-15 
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
mnie z kolei nie chwyta, dużo bardziej cenię Virtuala
-
UptheIronsWro
- -#Trooper

- Posty: 388
- Rejestracja: pn lis 06, 2017 10:38 pm
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Pięć ulubionych utworów
1.Sign of the Cross
2.Lord of the Flies
3.Aftermath
4.Edge of Darkness
5.Blood on the World's Hands
1.Sign of the Cross
2.Lord of the Flies
3.Aftermath
4.Edge of Darkness
5.Blood on the World's Hands
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Odpowiedź na pytanie z tytułu tego wątku jest prosta: Bruce odszedł z zespołu. Powiedzmy sobie szczerze - kiedy Bruce jest w szczycie formy, to Maiden jest zespołem nie z tej planety.
Niestety nie można tego powiedzieć o Blazie. Oczywiście w momencie premiery płyty BB miał dopiero koncerty przed sobą, niemniej jednak jego wykony starych kawałków potwierdziły, że Maiden to już nie ta sama grupa i że jego przyjście było zmianą na gorsze.
To oczywiście nie ma żadnego przełożenia na X Factor, który w mojej ocenie jest wyśmienitym albumem. Swoją przygodę z Maiden rozpocząłem w 2003 roku, i po kupieniu całej dyskografii Maiden X Factor był dla mnie ostatnim albumem który przesłuchałem w całości. Pierwszy odsłuch pamiętam do dziś - byłem pod olbrzymim wrażeniem, do tego stopnia, że album przesłuchałem dwa razy. To jest o tyle istotne, że kumpel, któremu zawdzięczam zapoznanie się z zespołem powtarzał mi wcześniej, że to przeciętna płyta. To był główny powód dla którego ociągałem się z odsłuchaniem tego albumu i w związku z tym moje nastawienie było mocno sceptyczne. To już nie miało znaczenia po przesłuchaniu płyty, która oczarowała mnie klimatem a mój szacunek do Maiden wzrósł czterokrotnie. Dla mnie osobiście X Factor plasuje się w czołówce albumów zespołu.
Widzę, że 2 a.m. i The Unbeliever mają tutaj wielu krytyków. 2 am uwielbiam, ale The Unbeliever też jest dla mnie świetnym utworem - na plus stawiam tekst i wokal Blaze'a.
Niestety nie można tego powiedzieć o Blazie. Oczywiście w momencie premiery płyty BB miał dopiero koncerty przed sobą, niemniej jednak jego wykony starych kawałków potwierdziły, że Maiden to już nie ta sama grupa i że jego przyjście było zmianą na gorsze.
To oczywiście nie ma żadnego przełożenia na X Factor, który w mojej ocenie jest wyśmienitym albumem. Swoją przygodę z Maiden rozpocząłem w 2003 roku, i po kupieniu całej dyskografii Maiden X Factor był dla mnie ostatnim albumem który przesłuchałem w całości. Pierwszy odsłuch pamiętam do dziś - byłem pod olbrzymim wrażeniem, do tego stopnia, że album przesłuchałem dwa razy. To jest o tyle istotne, że kumpel, któremu zawdzięczam zapoznanie się z zespołem powtarzał mi wcześniej, że to przeciętna płyta. To był główny powód dla którego ociągałem się z odsłuchaniem tego albumu i w związku z tym moje nastawienie było mocno sceptyczne. To już nie miało znaczenia po przesłuchaniu płyty, która oczarowała mnie klimatem a mój szacunek do Maiden wzrósł czterokrotnie. Dla mnie osobiście X Factor plasuje się w czołówce albumów zespołu.
Widzę, że 2 a.m. i The Unbeliever mają tutaj wielu krytyków. 2 am uwielbiam, ale The Unbeliever też jest dla mnie świetnym utworem - na plus stawiam tekst i wokal Blaze'a.
Re: Czemu The X Factor w czasie premiery nie doceniono
Ogólnie to tak. Albumu nie uważam za jakiś bardzo zły. Jest to ten lepszy z dwójki które Iron Maiden nagrali z Blazem, bo nie ukrywam, nie pasuje mi on do tego zespołu. Słucham Bootlegu z 95 z Warszawy i no po prostu nie. Jego wykon kawałków nagranych za czasów Bruce'a to nie jest to. Nie ma tej mocy w wokalu. Ale nie odbiegajmy od tematu. Album technicznie nie odbiega bardzo od reszty, tak jak dostoevsky unikałem tego albumu, bo koledzy mi odradzali, bo Bruce'a nie ma na wokalu. Pierwszy utwór jaki usłyszałem to 2AM i szczerze mi on bardzo usiadł, spodobał mi się. Kupiłem ten album, wraz Virtaul XIX który sprzedawca dorzucił mi gratis. Może Virtual nie siadł mi zbytnio i uważam go za najgorszy album IM, tak X Factor jest całkiem znośny i całkiem dobry.

