Big Survivor komentarze
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Big Survivor komentarze
Na forum Rush Genesis wygrało zestawienie. Jak dla mnie za wysoko King Crimson. Szkoda, że poza pudłem Yes, bo niewiele brakło.
Re: Big Survivor komentarze
Poza Hawkwind w pierwszej trójce wiekszych niespodzianek nie było. Jeszcze bym Stormbringer Purpli troche do tyłu przesunął ewentualnie
. King Crimson jak najbardziej zasłużone zwycięstwo. Moim zdaniem najlepsza plyta w dorobku King Crimson.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19536
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Big Survivor komentarze
Oczywiście można słać do mnie już płyty z 1975 roku. Daje czas do niedzieli, jakoś do wieczora.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Big Survivor komentarze
Co nie oznacza oczywiście, że jest kiepski. Według mnie to właśnie gorsze są Genesis i Yes. O całej twórczości to już nawet nie wspominam, bo to co Genesis i Yes później robiły pozostawiam bez komentarza.
-
paulek
- -#Lord of the flies

- Posty: 3854
- Rejestracja: pn cze 07, 2004 8:22 pm
- Skąd: z narodu którego nie ma
Re: Big Survivor komentarze
Moim zdaniem Genesis adekwatnie bo to mocno przereklamowana płyta, co nie znaczy że słaba. Ale do Seeling i A Trick startu nie ma. Szkoda ze nisko Refugee, a reszta bez niespodzianek. Aha i fajnie że wysoko Hawkwind, który minimalnie nie zmieścił się w mojej dysze; swoją drogą ciekawe byłoby zrobienie zestawień drugich dyszek u uczestników zabawy:)
Re: Big Survivor komentarze
Wolę Yes i Genesis, Yes jeszcze w latach 80 dawali radę, Genesis już nie, chociaż albumy King Crimson z lat 80 też są słabe. Pamiętam komentarz Bruforda, który grał przecież i w Yes i w King Crimson. W King Crimson podobało mu się bardziej, bo nie było tam takiej dyscypliny jak w Yes. Komentarz wart więcej niż wszystkie recenzje płyt obu wykonawców.
Re: Big Survivor komentarze
Jeżeli ktoś lubi pop rock to Yes albo Genesis w latach osiemdziesiątych może się podobać. Płyty King Crimson wydane w tamtych latach a zwłaszcza Discipline i Beat są bardzo dobre. Może dla niektórych mniej przystępne, ale na pewno 100 razy bardziej ambitne niż granie w stylu Hold On, Almost Like Love, Rhythm of Love, Love Will Find A Way, Leave It, Big Generator i Owner of a Lonely Heart. Takiej muzyce zdecydowanie jest bliżej do Duran Duran czy Pet Shop Boys niż jakiegokolwiek rocka. Nie mówiąc juz o progresywnym.Vorgel pisze: ↑pt paź 05, 2018 9:40 amWolę Yes i Genesis, Yes jeszcze w latach 80 dawali radę, Genesis już nie, chociaż albumy King Crimson z lat 80 też są słabe. Pamiętam komentarz Bruforda, który grał przecież i w Yes i w King Crimson. W King Crimson podobało mu się bardziej, bo nie było tam takiej dyscypliny jak w Yes. Komentarz wart więcej niż wszystkie recenzje płyt obu wykonawców.
Re: Big Survivor komentarze
Genesis grali pop w latach 80, Yes bliżej rocka. Nie uważam też, żeby muzyka King Crimson w latach 80 była specjalnie ambitna. Można to zresztą różnie rozumieć, bo jeśli chodzi o chęć pozyskania nowych fanów, dotarcia do szerszej publiki to Genesis i Yes były o wiele bardziej ambitne niż King Crimson, którzy zamknęli się w swoim pudełku i czekali na granty. Taka postawa to łatwizna, ciężej jest napisać dobry przebój i sprzedać kilka milionów płyt. Co do Genesis to nie bardzo szanuję taką postawę, bo zrobił się z tego solowy Collins, ale co do Yes to wykonali ów manewr fenomenalnie. Utwory z 90125 mają w końcu niebanalne aranżacje jak na muzykę pop, jest w nich cień tego, co grupa przekazywała wcześniej (np utwory Changes czy Hearts). Jest oczywiście ten Owner, ale to jest dobry utwór pop, a dobry pop nie jest zły. King Crimson stać było na Heartbeat, które puszczali w MTV, ale tak naprawdę zespół wtedy spał. Tzn Fripp spał, a Belew harcował. Słaba i bez jaj muzyka. Moim zdaniem.Felcio pisze: ↑pt paź 05, 2018 11:12 am Jeżeli ktoś lubi pop rock to Yes albo Genesis w latach osiemdziesiątych może się podobać. Płyty King Crimson wydane w tamtych latach a zwłaszcza Discipline i Beat są bardzo dobre. Może dla niektórych mniej przystępne, ale na pewno 100 razy bardziej ambitne niż granie w stylu Hold On, Almost Like Love, Rhythm of Love, Love Will Find A Way, Leave It, Big Generator i Owner of a Lonely Heart. Takiej muzyce zdecydowanie jest bliżej do Duran Duran czy Pet Shop Boys niż jakiegokolwiek rocka. Nie mówiąc juz o progresywnym.
Re: Big Survivor komentarze
Od pisania przebojów to były wtedy Alphaville, Culture Club, Bad Boys Blue albo Pet Shop Boys. Jeżeli taki Yes chciał się zbliżyć do tych wykonawców tego pokroju, być z takimi przebojami kojarzony to można albo patrzeć na to jedynie z uśmiechem bądź politowaniem. Niestety. Taka postawa jest nie do przyjęcia. Tym bardziej w takiej muzyce jaką ci panowie wcześniej wykonywali.Vorgel pisze: ↑pt paź 05, 2018 11:50 am ciężej jest napisać dobry przebój i sprzedać kilka milionów płyt. Co do Genesis to nie bardzo szanuję taką postawę, bo zrobił się z tego solowy Collins, ale co do Yes to wykonali ów manewr fenomenalnie. Utwory z 90125 mają w końcu niebanalne aranżacje jak na muzykę pop, jest w nich cień tego, co grupa przekazywała wcześniej (np utwory Changes czy Hearts). Jest oczywiście ten Owner, ale to jest dobry utwór pop, a dobry pop nie jest zły.
Re: Big Survivor komentarze
Płyty Yes z lat osiemdziesiątych były kompletnie nijakie. Z jednej strony dla fanów popu którzy kupili te krążki (ze względni na Owner np.) były jak na te muzyke trochę niezrozumiałe, za bardzo zaawansowane muzycznie, a z drugiej strony dla fanów starego Yes były do szpiku kości skomercjalizowane, dyskotekowe, po prostu do dupy.Felcio pisze: ↑pt paź 05, 2018 2:01 pmOd pisania przebojów to były wtedy Alphaville, Culture Club, Bad Boys Blue albo Pet Shop Boys. Jeżeli taki Yes chciał się zbliżyć do tych wykonawców tego pokroju, być z takimi przebojami kojarzony to można albo patrzeć na to jedynie z uśmiechem bądź politowaniem. Niestety. Taka postawa jest nie do przyjęcia. Tym bardziej w takiej muzyce jaką ci panowie wcześniej wykonywali.Vorgel pisze: ↑pt paź 05, 2018 11:50 am ciężej jest napisać dobry przebój i sprzedać kilka milionów płyt. Co do Genesis to nie bardzo szanuję taką postawę, bo zrobił się z tego solowy Collins, ale co do Yes to wykonali ów manewr fenomenalnie. Utwory z 90125 mają w końcu niebanalne aranżacje jak na muzykę pop, jest w nich cień tego, co grupa przekazywała wcześniej (np utwory Changes czy Hearts). Jest oczywiście ten Owner, ale to jest dobry utwór pop, a dobry pop nie jest zły.
Re: Big Survivor komentarze
Jeśli ktoś porównuje Cultrue Club czy Pet Shop Boys do Yes z lat 80 to zwyczajnie tych płyt Yes nie słyszał. Zupełnie inne granie, co więcej Yes silili się jeszcze na jakieś nawiązania do tego co robili w latach 70, w przeciwieństwie do Genesis, którzy postawili na zwykły pop, chociaż też oczywiście inni niż Pet Shop Boys. King Crimson jednak na swojej muzyce wyszli najgorzej, bo starzy fani oskarżali ich o pójście w new wave, a nowych nie pozyskali, bo niby czym?Felcio pisze: ↑pt paź 05, 2018 2:01 pm Od pisania przebojów to były wtedy Alphaville, Culture Club, Bad Boys Blue albo Pet Shop Boys. Jeżeli taki Yes chciał się zbliżyć do tych wykonawców tego pokroju, być z takimi przebojami kojarzony to można albo patrzeć na to jedynie z uśmiechem bądź politowaniem. Niestety. Taka postawa jest nie do przyjęcia. Tym bardziej w takiej muzyce jaką ci panowie wcześniej wykonywali.
Re: Big Survivor komentarze
Wyszli najbardziej z twarzą z tego towarzystwa. Przynajmniej nie zrobili z siebie największych szmaciarzy tylko po to, ażeby zarobić trochę pieniędzy. Spłycić progresywną, rockową muzykę i zacząć nagrywać tandetne piosenki do radia, dla młodzieży na zabawy to żaden wyczyn. Wręcz przeciwnie niestety. Wielu starych fanów rocka progresywnego mają najwięcej żalu o to do Yes i Genesis. O np. Van der Graaf Generator czy King Crimson podobnych rzeczy, podobnych zarzutów o hulanie na listach przebojów z popowymi utworami nie słyszałem.Vorgel pisze: ↑pt paź 05, 2018 3:24 pmJeśli ktoś porównuje Cultrue Club czy Pet Shop Boys do Yes z lat 80 to zwyczajnie tych płyt Yes nie słyszał. Zupełnie inne granie, co więcej Yes silili się jeszcze na jakieś nawiązania do tego co robili w latach 70, w przeciwieństwie do Genesis, którzy postawili na zwykły pop, chociaż też oczywiście inni niż Pet Shop Boys. King Crimson jednak na swojej muzyce wyszli najgorzej, bo starzy fani oskarżali ich o pójście w new wave, a nowych nie pozyskali, bo niby czym?Felcio pisze: ↑pt paź 05, 2018 2:01 pm Od pisania przebojów to były wtedy Alphaville, Culture Club, Bad Boys Blue albo Pet Shop Boys. Jeżeli taki Yes chciał się zbliżyć do tych wykonawców tego pokroju, być z takimi przebojami kojarzony to można albo patrzeć na to jedynie z uśmiechem bądź politowaniem. Niestety. Taka postawa jest nie do przyjęcia. Tym bardziej w takiej muzyce jaką ci panowie wcześniej wykonywali.
Wracając do tematu survivoru to ciekaw jestem czy zbliżające lata osiemdziesiąte będą mocno zdominowane przez Maiden czy też trafią sie jakieś niespodziewane tytuły na pierwszym miejscu.
Re: Big Survivor komentarze
Ja myślę, że Maidenom wcale nie będzie łatwo o wygrane w kolejnych latach. Ich płyty zawsze trzymały poziom (+ to forum poświęcone Maidenom), więc powinny być w czołówce, ale w latach 80tych w samym metalu (różnych odmianach) było dużo świetnych wydawnictw. W każdym razie nie spodziewam się takiej dominacji jak Black Sabbath na początku lat 70tych.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Re: Big Survivor komentarze
A kto powiedział, że musi być progresywnie? W latach 80 pojawiły się zespoły, często dobre, które grały jak artyści z lat 70 i to wcale nie było progresywne, a regresywne. Co do komercji. King Crimson też nagrali tandetną piosenkę dla radia i mieli teledysk w MTV. Rock progresywny to na dobrą sprawę lata 70 i np Van Der Graaf Generator zakończyli karierę, kiedy formuła się wyczerpała. Inni jak Yes czy Genesis grali dalej. King Crimson postanowili zmienić formułę i występować pod starym szyldem co też nie było do końca fair. Może nie wszyscy o tym wiedzą, ale wtedy prasa pisała o ich muzyce, że to new wave i -uwaga- dance rock. Jak się było weteranem i chciało się przetrwać w latach 80, trzeba było iść mniej lub bardziej w komercję. Nie wiem ile utwór Heartbeat sprzedał egzemplarzy płyty Beat, ale może wystarczająco by zespół przetrwał w trudnej dla art rocka dekadzie.Felcio pisze: ↑pt paź 05, 2018 3:52 pm Wyszli najbardziej z twarzą z tego towarzystwa. Przynajmniej nie zrobili z siebie największych szmaciarzy tylko po to, ażeby zarobić trochę pieniędzy. Spłycić progresywną, rockową muzykę i zacząć nagrywać tandetne piosenki do radia, dla młodzieży na zabawy to żaden wyczyn. Wręcz przeciwnie niestety. Wielu starych fanów rocka progresywnego mają najwięcej żalu o to do Yes i Genesis. O np. Van der Graaf Generator czy King Crimson podobnych rzeczy, podobnych zarzutów o hulanie na listach przebojów z popowymi utworami nie słyszałem.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19536
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Big Survivor komentarze
Tak jak pisałem wcześniej. Czas daje do niedzieli, jakoś do wieczora.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Big Survivor komentarze
Kurczę mam wrażenie, że Vorgel broni się jak szachowany król, zapędzany coraz mocniej w róg szachownicy. Tak trochę rozpaczliwie. Ja rozumiem, że można mieć swoje zdanie, ale bez brnięcia w jakieś cuda na kiju. Z tej trójki - YES, Genesis i King Crimson to generalnie w latach 80. najlepiej wypadł King Crimson. Wiem, że Vorgel nie lubi zespołu, co też trochę tłumaczy takie kurczowe trzymanie się pozostałych dwóch. Niestety, ale w tym przypadku akurat Karmazynowy Król mimo, że przybrał kolorowe szaty, nadal pozostawał prężnie rządzącym monarchą. Genesis poszło w totalny pop, jedynie pojedyncze kawałki nadają się do słuchania. YES już lepiej, ale i tak w kontekście starych płyt to, co proponowali to brzmiało co najmniej dziwnie. Jednak płyta 90125 mnie się podoba. Oczywiście - nie jest to granie spod znaku Fragile, Close To The Edge czy Relayer, ale jest to dobry materiał. Ja akurat ją lubię i, co prawda, brzmienie jest plastikowe, ale pomysły były ciekawe. Chociażby utwór Changes.
Wracając do King Crimson - może nie aż tak Discipline, ale właśnie Beat i Three of Perfect Pair lubię bardzo i dość często wracam. Na nich KC poszedł w stronę takiego stopniowania dźwięku, co potem wyszło mocniej chociażby na Power To Believe. Ale Fripp zaczął wtedy skłaniać się ku takiemu trochę syntetycznemu graniu. Nie dla każdego mogą być te płyty do zniesienia, ale nie można mówić, że to jakaś kaszana. Zresztą na tych płytach brylował nie byle kto - Adrian Belew zdobywał szlify u Franka Zappy na genialnym Sheik Yerbouti. Także nie szedłbym na pewno tą drogą, że to popowe i mdłe płyty. Taki koncept, czego nie da się jednak powiedzieć o Genesis z tamtego okresu.
Wracając do King Crimson - może nie aż tak Discipline, ale właśnie Beat i Three of Perfect Pair lubię bardzo i dość często wracam. Na nich KC poszedł w stronę takiego stopniowania dźwięku, co potem wyszło mocniej chociażby na Power To Believe. Ale Fripp zaczął wtedy skłaniać się ku takiemu trochę syntetycznemu graniu. Nie dla każdego mogą być te płyty do zniesienia, ale nie można mówić, że to jakaś kaszana. Zresztą na tych płytach brylował nie byle kto - Adrian Belew zdobywał szlify u Franka Zappy na genialnym Sheik Yerbouti. Także nie szedłbym na pewno tą drogą, że to popowe i mdłe płyty. Taki koncept, czego nie da się jednak powiedzieć o Genesis z tamtego okresu.
Re: Big Survivor komentarze
No właśnie, mam swoje zdanie, a jest ono takie, że King Crimson z lat 80 mnie się nie podoba, a i obiektywnie rzecz biorąc nie jest to jakaś ambitna muzyka. Momentami ten pop odzywa się u nich silniej niż u Yes (Sleepless), gdzie już nie tylko słychać Simple Minds ale i Depeche Mode. Bruford grający na plastrach miodu jest równie przekonujący jako perkusista, co automat podający beat do albumów Sisters of Mercy, chociaż tam to akurat miało ręce i nogi. Z Genesis sprawa była prosta, miał być pop i był pop sensu stricto. King Crimson się bronili przed popem a i tak w niego poszli.
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4873
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Big Survivor komentarze
Robiąc wczoraj zestawienia do survivoru na kilka lat do przodu, przeglądałem dyskografie różnych zespołów i z przykrością i żalem trzeba przyznać że losy Yes i Genesis podzieliły też inne dobre zespoły, które poszły w komercyjne popowe wręcz granie. Szkoda że taki Rush, Nazareth, Uriah Heep, Budgie, Kiss, Saxon tak zeszły na psy. Ja rozumiem ze chcieli zarobić więcej pieniędzy, ale nie wierze, że spełniali się przy tym jako muzycy. Z resztą Geddy Lee i Biff Bifford kiedyś w wywiadach sami troche żałowali obranego później kierunku przez zespóły w latach 80tych. Co gorsza większość z zespołów które zaczeły tworzyć bardziej przystępną muzyke dla wszystkich po jednej, dwóch lepiej sprzedających się płytach z racji kilku przebojów odeszły potem w zapomnienie, niejednokrotnie szargając swoje dobre imie. W ogóle poza ostrzejszymi rzeczami głownie metalowymi w latach 80tych zapanowała dziwna moda na granie plastikowych popowych dźwięków. Później w 90tych to się zmieniło na lepsze.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19536
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Big Survivor komentarze
Lata osiemdziesiąte w ogóle były strasznie kiczowate. Niestety jak zauważyłeś dotknęło to też muzyke rockową. To był okres, w którym ta muzyka po prostu spowszedniała, stała sie kolejnym zwykłym, normalnym gatunkiem muzycznym. Przestała być wyjątkowa. Do tego pojawiło się MTV i wielu artystów chciała tam być pokazywana między klipami Madonny i Wham. Na dobrą sprawę gdyby nie takie zespoły jak Motorhead, Rose Tattoo, Dio, Iron Maiden, angielski agresywny punk, potem zespoły thrash i później black metalowe, to cały hard rock, heavy metal głównie za sprawą Def Leppard, Europe, Bon Jovi i całej tej reszty prekursorów transgender w różowych rajtuzach i błyszczących marynarkach nie różniłby się zbytnio od wymienionego przez kogoś wyżej Pet Shop Boys czy jakiegoś innego Dead Or Alive. Nie ma się w zasadzie co dziwić, że Budgie albo Uriah Heep obrało taki kierunek, skoro nawet black metalowy Celtic Frost później był jak ten Pet Shop Boys, tyle, że z gitarami....AncientMariner pisze: ↑sob paź 06, 2018 6:38 pm Robiąc wczoraj zestawienia do survivoru na kilka lat do przodu, przeglądałem dyskografie różnych zespołów i z przykrością i żalem trzeba przyznać że losy Yes i Genesis podzieliły też inne dobre zespoły, które poszły w komercyjne popowe wręcz granie. Szkoda że taki Rush, Nazareth, Uriah Heep, Budgie, Kiss, Saxon tak zeszły na psy. Ja rozumiem ze chcieli zarobić więcej pieniędzy, ale nie wierze, że spełniali się przy tym jako muzycy. Z resztą Geddy Lee i Biff Bifford kiedyś w wywiadach sami troche żałowali obranego później kierunku przez zespóły w latach 80tych. Co gorsza większość z zespołów które zaczeły tworzyć bardziej przystępną muzyke dla wszystkich po jednej, dwóch lepiej sprzedających się płytach z racji kilku przebojów odeszły potem w zapomnienie, niejednokrotnie szargając swoje dobre imie. W ogóle poza ostrzejszymi rzeczami głownie metalowymi w latach 80tych zapanowała dziwna moda na granie plastikowych popowych dźwięków. Później w 90tych to się zmieniło na lepsze.
W dziewięćdziesiątych latach niby klasyczne rockowe granie wróciło do łask, odrzucając przy tym wszystko co plastikowe, ale wędrowało też w rejony, które nie bardzo mi osobiście leżą... Nieliczne zespoły takie jak Iron Maiden, choć nie nagrywały najlepszych płyt w swojej karierze fason jeszcze trzymały. Nie orientuje się zbytnio ilu fanów nu metalu i tym podobnych jest tutaj na forum, ale wydaje mi się, że pojawienie się w zestawieniach Linkin Park, Korn, Limp Bizkit, Slipknot nie powinny nikogo dziwić. Ta muzyka wtedy była w zasadzie o wiele bardziej popularna niż zupełnie niemodne w tamtym czasie granie w stylu Accept, Running Wild, Pretty Maids, Krokus, Raven. Nawet thrash metal zszedł do undergroundu. No, moze poza Panterą, która święciła w tamtych latach największe triumfy. Dużo pamiętam wtedy powstawało skocznych zespołów z nisko nastrojonymi gitarami. Każda dekada miała swoją muzykę, swoje wzloty i upadki, ale mi generalnie muzycznie osiemdziesiąte lata są najbardziej bliskie. Wszystkie heavy i thrash metalowe zespoły nagrywały swoje najlepsze, przełomowe wręcz dzieła.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
