Dream Theater
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Deleted User 2259
Re: Dream Theater
Moze z cała płytą się polubisz, bo mówiłeś, ze to ich najsłabszy album :>
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12641
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Dream Theater
Naaah, na tym albumie nie ma nic ważnego według mnie :/ Gift mi się bardzo podobał jak wyszedł, ale znudził się i już nie jest taki fajny
Sam numer jest nie najgorszy, ale razem z tym albumem... Głowa boli jak myślę o tej płycie 
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
-
Deleted User 7649
Re: Dream Theater
Płyta najsłabsza, ma tylko 3 numery fajne. Ciężko się słucha .
-
Deleted User 2259
Re: Dream Theater
Dlatego, ze trzeba trochę przysiasc nad tym, 130 minut muzyki robi swoje 
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12641
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Dream Theater
To nie jest kwestia długości... Po prostu numery są bardzo słabe i toporne. Oczywiście jest to bardzo długi album, ale jeśli byłyby na nim niezłe wałki to słuchałoby się z przyjemnością
Ja, gdy ostatnio go słuchałem to czułem się, że robię to za karę
Ewidentnie najsłabsza płyta a do przedostatniej w stawce jest przepaść. Kicha okrutna. A co do zestawienia, o którym @Invader pisał na "Przetrwają..." to tu jest mój ranking:
1. Images
2. Metropolis
3. Train
4. Octavarium
5. Awake
6. Falling
7. Six Degrees
8. Black Clouds
9. When Dream
10. Dream Theater
11. Systematic
12. A Dramatic
.
.
.
.
długo długo nic
.
.
.
13. Astonishing
1. Images
2. Metropolis
3. Train
4. Octavarium
5. Awake
6. Falling
7. Six Degrees
8. Black Clouds
9. When Dream
10. Dream Theater
11. Systematic
12. A Dramatic
.
.
.
.
długo długo nic
.
.
.
13. Astonishing
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
-
Deleted User 7649
-
Deleted User 7649
Re: Dream Theater
Awake tak nisko? ; oblackmailer pisze: ↑sob gru 22, 2018 4:32 pm To nie jest kwestia długości... Po prostu numery są bardzo słabe i toporne. Oczywiście jest to bardzo długi album, ale jeśli byłyby na nim niezłe wałki to słuchałoby się z przyjemnościąJa, gdy ostatnio go słuchałem to czułem się, że robię to za karę
Ewidentnie najsłabsza płyta a do przedostatniej w stawce jest przepaść. Kicha okrutna. A co do zestawienia, o którym @Invader pisał na "Przetrwają..." to tu jest mój ranking:
1. Images
2. Metropolis
3. Train
4. Octavarium
5. Awake
6. Falling
7. Six Degrees
8. Black Clouds
9. When Dream
10. Dream Theater
11. Systematic
12. A Dramatic
.
.
.
.
długo długo nic
.
.
.
13. Astonishing
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12641
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Dream Theater
Top 5 to według mnie nie tak super nisko
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12641
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Dream Theater
Oczwiście, tego nie śmiem kwestionować, dlatego podkreślam zawsze że to według mnie lub dla mnie, a nie obwieszczam po prostu wszystkim, że to jest takie i takie i mają też tak uważać
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
-
Deleted User 7649
Re: Dream Theater
blackmailer pisze: ↑ndz gru 23, 2018 4:34 pmOczwiście, tego nie śmiem kwestionować, dlatego podkreślam zawsze że to według mnie lub dla mnie, a nie obwieszczam po prostu wszystkim, że to jest takie i takie i mają też tak uważać
oby nowy krazek zaklocil moj ranking plyt
-
Deleted User 2259
Re: Dream Theater
To ja też zajadę swoim rankingiem 
Miejsca od ostatniego do pierwszego:
Zestawienie z dnia dzisiejszego - grudzień 2018:
Część 1:
13. Systematic Chaos - Chaos jest, niby uporządkowany, ale czegoś tutaj brak. Pamiętam, gdy wyszedł ,to przesłuchałem go 163 razy pod rząd, ale i tak do dziś razi mnie takie The Ministry of Lost Soul, 15 minut niepotrzebnej naparzanki i męczących popisów, jedynie końcówka wynagradza wszystko. Wielkus plus dla Pietruchy za riffy, naprawdę potrafią się wbić do głowy. Gdyby wydał to płyte nielubiany przeze mnie Riverside, to ogłosiłbym ich geniuszami, ale jak na poziom DT, to ta płyta jest tylko dobra. Produkcja bardzo dobra, musowate Prophets of War z gościnnym udziałem fanów zawsze mi się podobało. Motoryczne - singlowe Constant Motion z kapitalną solówką, tylko trochę smiesza te przekrzywinia MP i JLB
. The Dark Eternal Night ze słabym tekstem, Repentance - kolejna z części 12AA, czy Forsaken z teledyskiem, którego nie lubię. To wszystko da się polubić. Najlepsze jednak zostawili na sam początek i koniec, spinająca album klamra dwóch części In the Presence of Enemies - czego tutaj nie ma... najsłabszy album Teatru, ale wciąż dobry.
12. A Dramatic Turn of Events - Postaram się ograniczyć do kilku zdań, brzmienie perki spartolone, niektóre wałki w moim odczuciu niepotrzebnie wydłużone. Kompozycje formula przypominaje te z IaW, dla przykładu BAI - LtL, LNF- UAGM, każdy chyba wie o co chodzi, nawet sam Portnoy o tym wspominał. Ogólnie zachowawcze granie, bardziej regres niz progres.
11. Black Clouds & Silver Linings - 6 utworów, z czego 3 dobre, albo bardzo dobre. Reszte skrócić, albo zrobić z tego jeden dobry utwór. A Nightmare to Remember to moim zdaniem straszna padaka ,ten ''growlujący'' Portnoy, nudne oklepane wymiany solówek, i nawet nie pomaga ciekawy tekst. The Best of Times - ma zerżniete intro ze Spirit of the Radio wiadomego zespolu, i poza koncowa solówka, jak dla mnie nie ma nic do zaoferowania. IMo te 2 wałki to jedne z ich najsłabszych w ogóle. The Shattered Fortress to już trochę lepsza kompozycja, choć jak wiadomo jest to prawie tylko sam zlepek z wcześniejszych części poświęconych alkoholowych przeżyciach MP. Za to live kopie strasznie. Zostają 3 najlepsze kawałki na albumie: cukierkowaty Wither z piękną solówką JP, i wspaniałym wokalem Jamesa (polecam EP Wither, gdzie znajdziemy piano wersje, oraz ta spiewana przez JP, czy TBoT przez MP) A Rite of Passage (jeden z najciekawszych teledysków zespołu) brzmi niczym wyjęty z sesji nagrań Alice in Chains. To bardzo przebojowy numer, no i The Count of Tuscany, tekst straszny, na początku panowie trochę przymulają koprem, ale potem jest już o niebo lepiej, piękny wałek. Wersja instrumentalna albumu też jest dosyć ciekawa, ale jeszcze lepszy jest zestaw 6 coverów
10. The Astonishing - Ile to się naczytałem/nasłuchałem opinii, ze to najgorszy knot DT, ja jednak uważam trochę inaczej. Concept album, rock opera - coś nowego. Album ma świetny flow, historia jest trochę oklepana, ale wałki przyjemnie (w moim odczuciu) płyną jeden po drugim. Minusem jest trochę słabo zmiksowany bas, a fani talentu Manginiego znowu mieli powody do narzekań na brzmienie garów. Widziałem 3 razy zespół podczas tej trasy, i ta intymna atmosfera bez kamer i telefonów bardzo mi odpowiadała, a takie kompozycje jak A New Beginning, czy The Path That Divides zyskały zupełnie nową jakość live. Dobry album, lecz nie dla każdego.
Końcowe solo ANB z Chile, coś znakomitego:
https://www.youtube.com/watch?v=ucgNbxV2k2A
9. Train of Thought - Najbardziej metalowy krążek w twórczości Amerykanów, soczyste riffy, pulsująca sekcja waląca prosto w ryło, schowany Rudess - który w tle sprawdza się równie znakomicie, ale solówek też ma tutaj całkiem sporo. Prym wiedzie chyba jednak JP, który sypie znakomitymi pomysłami na solówki jak z rękawa. Jedyny moment wytchnienia mamy właściwie tutaj przy balladowej części Endless Sacrifice, oraz Vacant. Album wydany w podobnym czasie co St.Anger - widać kto miał wtedy lepszy pomysł na siebie.
_____________________________________________________________________________
8. Falling Into Infinity - Najlepiej ich wyprodukowany album, historie wszyscy chyba znają album miał być z założenia podwójny, ale ostatecznie stanęło na jednym dysku. Krążek miał nazywać się ''Stream of Consciousness". Kompozycje, które nie weszły na album trzymają taki sam poziom jak te zawarte na albumie, a niektóre nawet kilka z nich przewyższają. Jak się później okazało był to pierwszy i ostatni album z Derekiem Sherinianem na klawiszach. Facet wniósł sporo ciekawych pomysłów na ten album, i to jeden z powodów dla których fani mają ten album głęboko w sercu. Z biegiem czasu album zyskał, a JP zapytany w jednym z wywiadów, czy żałuje tego, ze album ukazał sie w jednopłytowej wersji stanowczo zaprzeczył. Moim zdaniem to właśnie na tej płycie znajduje się ich najlepszy instrumental - Hell's Kichten, a także jeden z najlepszych utworów w ogóle - Trial of Tears.
A poniżej bootleg z roku 2006:
Falling Into Infinity Demos (Full Album)
https://www.youtube.com/watch?v=01gKoY1V8zA
Czy brzmi lepiej od ostatecznej wersji, to już każdy sam zadecyduje
Druga część wieczorem.
I na dokładkę kapitalny Trial of Tears intro jam z Buenos Aires, w takiej formule Panowie prezentowali ten utwór dopiero od legu po Ameryce Południowej.
https://www.youtube.com/watch?v=KvGY_WTqSXg
Za ew bledy przepraszam, pisalem na szybko.
Miejsca od ostatniego do pierwszego:
Zestawienie z dnia dzisiejszego - grudzień 2018:
Część 1:
13. Systematic Chaos - Chaos jest, niby uporządkowany, ale czegoś tutaj brak. Pamiętam, gdy wyszedł ,to przesłuchałem go 163 razy pod rząd, ale i tak do dziś razi mnie takie The Ministry of Lost Soul, 15 minut niepotrzebnej naparzanki i męczących popisów, jedynie końcówka wynagradza wszystko. Wielkus plus dla Pietruchy za riffy, naprawdę potrafią się wbić do głowy. Gdyby wydał to płyte nielubiany przeze mnie Riverside, to ogłosiłbym ich geniuszami, ale jak na poziom DT, to ta płyta jest tylko dobra. Produkcja bardzo dobra, musowate Prophets of War z gościnnym udziałem fanów zawsze mi się podobało. Motoryczne - singlowe Constant Motion z kapitalną solówką, tylko trochę smiesza te przekrzywinia MP i JLB
12. A Dramatic Turn of Events - Postaram się ograniczyć do kilku zdań, brzmienie perki spartolone, niektóre wałki w moim odczuciu niepotrzebnie wydłużone. Kompozycje formula przypominaje te z IaW, dla przykładu BAI - LtL, LNF- UAGM, każdy chyba wie o co chodzi, nawet sam Portnoy o tym wspominał. Ogólnie zachowawcze granie, bardziej regres niz progres.
11. Black Clouds & Silver Linings - 6 utworów, z czego 3 dobre, albo bardzo dobre. Reszte skrócić, albo zrobić z tego jeden dobry utwór. A Nightmare to Remember to moim zdaniem straszna padaka ,ten ''growlujący'' Portnoy, nudne oklepane wymiany solówek, i nawet nie pomaga ciekawy tekst. The Best of Times - ma zerżniete intro ze Spirit of the Radio wiadomego zespolu, i poza koncowa solówka, jak dla mnie nie ma nic do zaoferowania. IMo te 2 wałki to jedne z ich najsłabszych w ogóle. The Shattered Fortress to już trochę lepsza kompozycja, choć jak wiadomo jest to prawie tylko sam zlepek z wcześniejszych części poświęconych alkoholowych przeżyciach MP. Za to live kopie strasznie. Zostają 3 najlepsze kawałki na albumie: cukierkowaty Wither z piękną solówką JP, i wspaniałym wokalem Jamesa (polecam EP Wither, gdzie znajdziemy piano wersje, oraz ta spiewana przez JP, czy TBoT przez MP) A Rite of Passage (jeden z najciekawszych teledysków zespołu) brzmi niczym wyjęty z sesji nagrań Alice in Chains. To bardzo przebojowy numer, no i The Count of Tuscany, tekst straszny, na początku panowie trochę przymulają koprem, ale potem jest już o niebo lepiej, piękny wałek. Wersja instrumentalna albumu też jest dosyć ciekawa, ale jeszcze lepszy jest zestaw 6 coverów
10. The Astonishing - Ile to się naczytałem/nasłuchałem opinii, ze to najgorszy knot DT, ja jednak uważam trochę inaczej. Concept album, rock opera - coś nowego. Album ma świetny flow, historia jest trochę oklepana, ale wałki przyjemnie (w moim odczuciu) płyną jeden po drugim. Minusem jest trochę słabo zmiksowany bas, a fani talentu Manginiego znowu mieli powody do narzekań na brzmienie garów. Widziałem 3 razy zespół podczas tej trasy, i ta intymna atmosfera bez kamer i telefonów bardzo mi odpowiadała, a takie kompozycje jak A New Beginning, czy The Path That Divides zyskały zupełnie nową jakość live. Dobry album, lecz nie dla każdego.
Końcowe solo ANB z Chile, coś znakomitego:
https://www.youtube.com/watch?v=ucgNbxV2k2A
9. Train of Thought - Najbardziej metalowy krążek w twórczości Amerykanów, soczyste riffy, pulsująca sekcja waląca prosto w ryło, schowany Rudess - który w tle sprawdza się równie znakomicie, ale solówek też ma tutaj całkiem sporo. Prym wiedzie chyba jednak JP, który sypie znakomitymi pomysłami na solówki jak z rękawa. Jedyny moment wytchnienia mamy właściwie tutaj przy balladowej części Endless Sacrifice, oraz Vacant. Album wydany w podobnym czasie co St.Anger - widać kto miał wtedy lepszy pomysł na siebie.
_____________________________________________________________________________
8. Falling Into Infinity - Najlepiej ich wyprodukowany album, historie wszyscy chyba znają album miał być z założenia podwójny, ale ostatecznie stanęło na jednym dysku. Krążek miał nazywać się ''Stream of Consciousness". Kompozycje, które nie weszły na album trzymają taki sam poziom jak te zawarte na albumie, a niektóre nawet kilka z nich przewyższają. Jak się później okazało był to pierwszy i ostatni album z Derekiem Sherinianem na klawiszach. Facet wniósł sporo ciekawych pomysłów na ten album, i to jeden z powodów dla których fani mają ten album głęboko w sercu. Z biegiem czasu album zyskał, a JP zapytany w jednym z wywiadów, czy żałuje tego, ze album ukazał sie w jednopłytowej wersji stanowczo zaprzeczył. Moim zdaniem to właśnie na tej płycie znajduje się ich najlepszy instrumental - Hell's Kichten, a także jeden z najlepszych utworów w ogóle - Trial of Tears.
A poniżej bootleg z roku 2006:
Falling Into Infinity Demos (Full Album)
https://www.youtube.com/watch?v=01gKoY1V8zA
Czy brzmi lepiej od ostatecznej wersji, to już każdy sam zadecyduje
I na dokładkę kapitalny Trial of Tears intro jam z Buenos Aires, w takiej formule Panowie prezentowali ten utwór dopiero od legu po Ameryce Południowej.
https://www.youtube.com/watch?v=KvGY_WTqSXg
Za ew bledy przepraszam, pisalem na szybko.
-
Deleted User 7649
Re: Dream Theater
widze ze prawdziwy guru Dreamow przemowil, dzieki kolego, dzieki temu troche sie bardzej otworzei bede mogl spojrzec na kilka aspektow wcesniej nie branych pod uwage.
Re: Dream Theater
+1
Dawaj dalej
Dawaj dalej
-
Deleted User 2259
Re: Dream Theater
Część 2:
7. Dream Theater - Jak zrobić klasyczny album Dream Theater? to proste, nagrać kilka kompozycji utrzymanych w duchu tego kwintetu, dodać kilka nowych elementów, stworzyć też 20 minutowy utwór, i gotowe. To wszystko znajdziemy na tym albumie, napisane specjalnie na koncerty filmowe intro False Awakening Suite wprowadza nas do kolejnej muzycznej uczty, mamy pierwszy singiel The Enemy Inside, który był nawet nominowany do Grammy. Następnie Rushowy The Looking Glass, kapitalny śpiew LaBrie, krótkie znakomite solo, a klimatem przypominające lata Images and Words, no i ten wpadający do głowy już za pierwszym razem znakomity refren. Czas na kolejny instrumental - Enigma Machine, jak dla mnie jest to najsłabszy utwór na albumie, ale wciąz dobry, plus za zacytowanie w nim The Count of Tuscany. Przebojowe The Bigger Picture to coś co Dreamowe tygrysy lubią najbardziej, przechodzimy w następny Behind the Veil, który był tylko grany podczas obchodów 30 lecia w 2015 roku, historia oparta na faktach (Porwanie Elisabeth Smart) najlepsze solo z tej płyty właśnie znajduje się na tym utworze. Zostają nam już 3 ostatnie utwory, Surrender to Reason - to pierwszy wałek, który nagrali podczas tej sesji, potem singiel - Along for the Ride, niby nic ciekawego, ale jak przysłuchać się bardziej, to wszystko się nam tutaj układa, milutkie solo JR. No i na koniec popisowy Illumination Theory, trochę drażnią poszczególne party tego kawałka, które brzmią jakby były posklejane na siłę. Niemniej jednak jest to znakomity utwór, neoklasyczne zagrywki gitarzysty, najlepszy performance Manginiego moim zdaniem znajduje się właśnie w tym utworze. Epicka końcówka i to właściwie koniec, do albumu chętnie wracam po latach, jedynym minusem jest w sumie loudness war, które można tutaj zaobserwować. Panowie stworzyli klasyczny materiał, z którego mogą być zadowoleni
6. Octavarium - To już kultowy album, pierwszy nagrany z żywą orkiestrą. Każdy utwór jest inny, a jednak jako album można zauważyć pewną ciągłość. Gdy krążek wyszedł, to sporo im się dostało za takie kompozycje jak I Walk Beside You, czy trochę numetalowe These Walls, jak czas pokazał fani oswoili się z tymi kompozycjami. Sporo zamieszania było przed premierą, gdzie Mike Portnoy wrzucił do sieci solowy album Jamesa Labrie, wielu fanów myślało właśnie, ze ma do czynienia z kontynuacją Train of Thought. Swoją drogą taki Panic Attack spokojnie mógłby się tam znaleźc, Never Enough traktuje o fanach, którym ciągle mało, i nigdy nie są zadowoleni z końcowego efektu pracy. Sacrificed Sons to hołd dla ofiar zamachów z 11 września, co ciekawego napisany przez Jamesa LaBrie, który nie pochodzi nawet ze stanów. Na koniec Octavarium - dla wielu fanów najlepszy utwór DT, który wielokrotnie wygrywał w różnych survivorach ,dobra dosyć gadania.
Poniżej cała strona poświęcona Octavarium, ale nie tylko:
http://dt.spatang.com/octavarium.php
Alternatywne zakończenie płyty Octavarium, takie było również w promo i innych pierwszych wersjach pirackich, który wyciekły przed ukazaniem się albumu, zespół zdecydował się jednak zakończyć płytę tak jak się zaczęła, żeby przerwać ciąg powtarzających i kończących się motywów z każdej kolejnej plyty, który trwał od SFAM do Octavarium, czyli cykl meta.
https://www.youtube.com/watch?v=1ZZJNkSJaZE
Polecam też książkę mojego dobrego znajomego o nazwie ''Unisono w wielogłosie 3'' - tam również znajdziecie cały rozdział poświęcony temu albumowi
http://archiwumalle.pl/unisono_w_wielog ... 19158.html
To był bardzo twórczy czas dla zespołu, z pomocą fanów, ale nie tylko, w okresie ósemki zostało wydanych sporo dvd z tego magicznego okesu: Score, Romavarium, fanklubowe A Walk Beside the Band, The Dark Side of the Moon, czy Live in Santiago.
5. When Dream and Day Unite - Bardzo wysoko cenię sobie ten album. Jest to także mój ulubiony debiut nagrany przez kogokolwiek (ale przecież nie mogło być inaczej) tak patrząc na różne wykresy, to jest to ich najszybszy album, zmiany tempa powalają, no i jedyny na którym nie ma ani jednej ballady. Zespół brzmi szczerze i bezpośrednio, sporo osób nie lubi glosu Charliego i produkcji, ale remaster z 2002 sączy się już w głośnikach o wiele lepiej
co ciekawe utwory, które najlepiej wypadają z Jamesem jak Afterlife, czy A Fortune in Lies na płycie mnie tak nie ruszają, najjaśniejsze punkty tego albumu, to moim zdaniem The Killing Hand, oraz nieśmiertelny Light Fuse and Get Away grany tylko 13 razy na żywo. Najciekawsze intro DT również znajduje się na tym albumie, mowa oczywiście o klimatycznym The Ones Who Help to Set the Sun. 6 marca 2004 w Los Angeles odbył się specjalny koncert promujący 15 lecie tego albumu (jako goście specjalni wystąpili obaj mieszkający w Kalifornii Charlie Dominici i Derek Sherinian, po raz kolejny nie dał się za to namówić oryginalny klawiszowiec Kevin Moore, który odmówił już wcześniej zespołowi podczas kręcenia Live Scenes From New York) którego zagrał wtedy w całości.
Cały gig poniżej, choć mam nadzieję, ze kazdy go zna
https://www.youtube.com/watch?v=PW_877BdaL4
__________________________________________________________________________
Wielka Czwórka:
4. Six Degrees of Inner Turbulence - SDoIT to do dziś dzień najbardziej eksperymentalny album w twórczości nowojorczyków. Co tu dużo gadać, wystarczy posłuchać unisona w utworze Blind Faith - żeby powiedzieć: kur... DT rządzi. Znakomite teksty, skrecze na The Glass Prison tylko unowocześniły ich muzykę, pokazując, że zespół lubi być na czasie. Przepiękne Misunderstood z jednym z najlepszych refrenów, dynamiczne The Great Debate (spróbujcie to zagrać na perkusji) z kolejnym kapitalnym solem JP, czy kończące dysk 1 - Dissapear, traktujący o utracie bliskiej osoby. Na drugim dysku znajdziemy ich najdłuższy utwór tytułowy (42 minuty, moim zdaniem jeden z ich najlepszych w ogóle) który mówi o 6 różnych chorobach psychicznych, klimat kompozycji niesamowity, to trzeba poczuć. DT udowodniło wtedy, że jeśli chodzi o prog metal nie ma sobie równych. Absolutny mus dla każdego fana dobrego progresywnego grania.
Z ciekawostek nagranie z Bostonu z trasy promującej SDoIT, gdzie Mangini dołącza do Portnoya, kto by wtedy pomyślał, że kiedyś zajmie jego stołek:
https://www.youtube.com/watch?v=HFCaNWeXH9E
Ostatnia trzecia część wkrótce.
7. Dream Theater - Jak zrobić klasyczny album Dream Theater? to proste, nagrać kilka kompozycji utrzymanych w duchu tego kwintetu, dodać kilka nowych elementów, stworzyć też 20 minutowy utwór, i gotowe. To wszystko znajdziemy na tym albumie, napisane specjalnie na koncerty filmowe intro False Awakening Suite wprowadza nas do kolejnej muzycznej uczty, mamy pierwszy singiel The Enemy Inside, który był nawet nominowany do Grammy. Następnie Rushowy The Looking Glass, kapitalny śpiew LaBrie, krótkie znakomite solo, a klimatem przypominające lata Images and Words, no i ten wpadający do głowy już za pierwszym razem znakomity refren. Czas na kolejny instrumental - Enigma Machine, jak dla mnie jest to najsłabszy utwór na albumie, ale wciąz dobry, plus za zacytowanie w nim The Count of Tuscany. Przebojowe The Bigger Picture to coś co Dreamowe tygrysy lubią najbardziej, przechodzimy w następny Behind the Veil, który był tylko grany podczas obchodów 30 lecia w 2015 roku, historia oparta na faktach (Porwanie Elisabeth Smart) najlepsze solo z tej płyty właśnie znajduje się na tym utworze. Zostają nam już 3 ostatnie utwory, Surrender to Reason - to pierwszy wałek, który nagrali podczas tej sesji, potem singiel - Along for the Ride, niby nic ciekawego, ale jak przysłuchać się bardziej, to wszystko się nam tutaj układa, milutkie solo JR. No i na koniec popisowy Illumination Theory, trochę drażnią poszczególne party tego kawałka, które brzmią jakby były posklejane na siłę. Niemniej jednak jest to znakomity utwór, neoklasyczne zagrywki gitarzysty, najlepszy performance Manginiego moim zdaniem znajduje się właśnie w tym utworze. Epicka końcówka i to właściwie koniec, do albumu chętnie wracam po latach, jedynym minusem jest w sumie loudness war, które można tutaj zaobserwować. Panowie stworzyli klasyczny materiał, z którego mogą być zadowoleni
6. Octavarium - To już kultowy album, pierwszy nagrany z żywą orkiestrą. Każdy utwór jest inny, a jednak jako album można zauważyć pewną ciągłość. Gdy krążek wyszedł, to sporo im się dostało za takie kompozycje jak I Walk Beside You, czy trochę numetalowe These Walls, jak czas pokazał fani oswoili się z tymi kompozycjami. Sporo zamieszania było przed premierą, gdzie Mike Portnoy wrzucił do sieci solowy album Jamesa Labrie, wielu fanów myślało właśnie, ze ma do czynienia z kontynuacją Train of Thought. Swoją drogą taki Panic Attack spokojnie mógłby się tam znaleźc, Never Enough traktuje o fanach, którym ciągle mało, i nigdy nie są zadowoleni z końcowego efektu pracy. Sacrificed Sons to hołd dla ofiar zamachów z 11 września, co ciekawego napisany przez Jamesa LaBrie, który nie pochodzi nawet ze stanów. Na koniec Octavarium - dla wielu fanów najlepszy utwór DT, który wielokrotnie wygrywał w różnych survivorach ,dobra dosyć gadania.
Poniżej cała strona poświęcona Octavarium, ale nie tylko:
http://dt.spatang.com/octavarium.php
Alternatywne zakończenie płyty Octavarium, takie było również w promo i innych pierwszych wersjach pirackich, który wyciekły przed ukazaniem się albumu, zespół zdecydował się jednak zakończyć płytę tak jak się zaczęła, żeby przerwać ciąg powtarzających i kończących się motywów z każdej kolejnej plyty, który trwał od SFAM do Octavarium, czyli cykl meta.
https://www.youtube.com/watch?v=1ZZJNkSJaZE
Polecam też książkę mojego dobrego znajomego o nazwie ''Unisono w wielogłosie 3'' - tam również znajdziecie cały rozdział poświęcony temu albumowi
http://archiwumalle.pl/unisono_w_wielog ... 19158.html
To był bardzo twórczy czas dla zespołu, z pomocą fanów, ale nie tylko, w okresie ósemki zostało wydanych sporo dvd z tego magicznego okesu: Score, Romavarium, fanklubowe A Walk Beside the Band, The Dark Side of the Moon, czy Live in Santiago.
5. When Dream and Day Unite - Bardzo wysoko cenię sobie ten album. Jest to także mój ulubiony debiut nagrany przez kogokolwiek (ale przecież nie mogło być inaczej) tak patrząc na różne wykresy, to jest to ich najszybszy album, zmiany tempa powalają, no i jedyny na którym nie ma ani jednej ballady. Zespół brzmi szczerze i bezpośrednio, sporo osób nie lubi glosu Charliego i produkcji, ale remaster z 2002 sączy się już w głośnikach o wiele lepiej
Cały gig poniżej, choć mam nadzieję, ze kazdy go zna
https://www.youtube.com/watch?v=PW_877BdaL4
__________________________________________________________________________
Wielka Czwórka:
4. Six Degrees of Inner Turbulence - SDoIT to do dziś dzień najbardziej eksperymentalny album w twórczości nowojorczyków. Co tu dużo gadać, wystarczy posłuchać unisona w utworze Blind Faith - żeby powiedzieć: kur... DT rządzi. Znakomite teksty, skrecze na The Glass Prison tylko unowocześniły ich muzykę, pokazując, że zespół lubi być na czasie. Przepiękne Misunderstood z jednym z najlepszych refrenów, dynamiczne The Great Debate (spróbujcie to zagrać na perkusji) z kolejnym kapitalnym solem JP, czy kończące dysk 1 - Dissapear, traktujący o utracie bliskiej osoby. Na drugim dysku znajdziemy ich najdłuższy utwór tytułowy (42 minuty, moim zdaniem jeden z ich najlepszych w ogóle) który mówi o 6 różnych chorobach psychicznych, klimat kompozycji niesamowity, to trzeba poczuć. DT udowodniło wtedy, że jeśli chodzi o prog metal nie ma sobie równych. Absolutny mus dla każdego fana dobrego progresywnego grania.
Z ciekawostek nagranie z Bostonu z trasy promującej SDoIT, gdzie Mangini dołącza do Portnoya, kto by wtedy pomyślał, że kiedyś zajmie jego stołek:
https://www.youtube.com/watch?v=HFCaNWeXH9E
Ostatnia trzecia część wkrótce.
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12641
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Dream Theater
Świetnie napisane
czekam już na Grand Finale
Osobiście przeżywam renesans mojego obcowania z Drimami, miałem od nich przerwę koło 2 lat, naprawdę niewiele słuchałem, ale "przetrwają..." wymagał znów przesłuchania od nowa ich płyt, a z DT już mam tak, że jak siądę to nie mogę odejść
Cieszę się dodatkowo, że w końcu ich pierwszy raz na żywo zobaczę na Prog in Park (tixy już kupione
), marzyło mi się to odkąd ich poznałem, a te Spodki itp. jakoś mi umykały zawsze
W końcu nadszedł czas 
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: Dream Theater
Przesłuchałem sobie właśnie Train of Thought - bardzo dobry album. Z tego co słuchałem to mi najbardziej weszło i zamierzam brnąć w ten zespół dalej 
-
Deleted User 2259
Re: Dream Theater
Awake słuchałeś? pierwszy dysk Six Degrees? podobnie graja tam, możesz tez obadać Systematic Chaos jak lubisz takie granie.
Re: Dream Theater
Awake nawet lubię, Six Degrees jeszcze nie słuchałem, ale nadrobię.
