Cynic
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Cynic
Pierwszą płytę Cynic bardzo lubie. Choć z początku trochę mnie to odpychało. Po kilku latach dopiero dostrzegłem moc tej płyty. Za dużo się wtedy słuchało rzeczy typu Morbid Angel, Deicide, Obituary, Napalm Death, Carcass.
Tych płyt po reaktywacji przed długi czas tak samo nie moglem w ogóle słuchać. Przekonałem się tylko do Traced in Air po kilkunastu odsłuchach. Kindly Bent to Free Us w ogole mi nie podchodzi.
Tych płyt po reaktywacji przed długi czas tak samo nie moglem w ogóle słuchać. Przekonałem się tylko do Traced in Air po kilkunastu odsłuchach. Kindly Bent to Free Us w ogole mi nie podchodzi.
-
Deleted User 5490
Re: Cynic
Zdan i Vorgel. Mamy trochę inne zdanie na ten temat, ale trudno. 
Są różne odcienie bluesa. Choć to muza oparta na prostych schematach, to możliwości ekspresji są tutaj bardzo duże.
Muza Motorhead i Venom, bo te dwa zespoły zostały tutaj podane za przykład, to dla mnie ekspresyjny przykład hałasu, prostactwa i braku wdzięku w muzyce. Po prostu. Tylko tyle i aż tyle.
Są różne odcienie bluesa. Choć to muza oparta na prostych schematach, to możliwości ekspresji są tutaj bardzo duże.
Muza Motorhead i Venom, bo te dwa zespoły zostały tutaj podane za przykład, to dla mnie ekspresyjny przykład hałasu, prostactwa i braku wdzięku w muzyce. Po prostu. Tylko tyle i aż tyle.
Re: Cynic
Moment - mówimy o metalu tak? Muzyce pełnej hałasu, braku wdzięku, walącej po mordzie nieociosanym riffem? Dobrze pamiętam?
Poza tym jeśli chodzi o ekspresję to Motorhead i Venom są zespołami którym akurat brak ekspresji zarzucić nie można 
Re: Cynic
Tak by wynikało. Another Perfect Day, 1916, taki "Whorehouse Blues" z Inferno czy wspomniany "Brotherhood of Man". Wszystko prostactwo i hałas.
Re: Cynic
Dobra to pojęcie subiektywne. Tam padły inne zarzuty. No i jeden też trochę dziwny, ten o braku wdzięku. Wdzięk to ma pląsająca balerina, albo egzaltowana panienka z harfą, brzdąkająca do obiadu dla arystokratów, metal to metal. Szczęśliwie wdzięku też nie miał Schuldiner pisząc swoje progresywne łamańce.
Re: Cynic
To właśnie zabawne jak ktoś mówi o "wdzięku" w kontekście metalu. To gatunek któremu (na szczęście!) tego brakuje i dobrze. Jak ktoś powiedział kiedyś metal to tak naprawdę ekwiwalent eskapistycznych filmów i literatury. To taki Conan albo Ucieczka z Nowego Jorku muzyki.
-
Deleted User 5490
Re: Cynic
No i zaczynamy czepiać się słówek. Dla jednego solówki Zakka Wylde będą zagrane z wdziękiem, dla innego z polotem, dla trzeciego z wykopem i na luzaku, a każdy będzie myślał to samo i się zachwycał. To tylko SŁOWA.
Ja wolę przeintelektualizowany Cynic od topornego Motorhead i Venom. To prosty przekaz jak budowa cepa. Każdy ma swój gust. Mój jest inny od Waszego. Tego czym się zachwycacie ja nie kupuję, bo wolę coś innego. Proste, nie?
I nie wiem po jaki wacek tutaj jakieś porównania do Dream Theater, które to od kilku ostatnich płyt gówno mnie obchodzi, bo położyłem na nich lachę po odejściu Portnoya ....
Lubię też prostą muzykę, ale Motorhead i Venom to są zespoły poniżej moich standardów. W tych zespołach nie zachwyca mnie NIC. Sorry.
Ja wolę przeintelektualizowany Cynic od topornego Motorhead i Venom. To prosty przekaz jak budowa cepa. Każdy ma swój gust. Mój jest inny od Waszego. Tego czym się zachwycacie ja nie kupuję, bo wolę coś innego. Proste, nie?
I nie wiem po jaki wacek tutaj jakieś porównania do Dream Theater, które to od kilku ostatnich płyt gówno mnie obchodzi, bo położyłem na nich lachę po odejściu Portnoya ....
Lubię też prostą muzykę, ale Motorhead i Venom to są zespoły poniżej moich standardów. W tych zespołach nie zachwyca mnie NIC. Sorry.
Re: Cynic
Wiem, jestem strasznie upierdliwy, ale słowa mają swoje znacznie, np. wdzięk znaczy tyle, co sprawianie dobrego wrażenia, zachowaniem, ubiorem itd. Na szczęście muzycy metalowi nie grali, by sprawiać dobre wrażenie 
Re: Cynic
Tylko mówiąc w ten sposób ucinamy wszelką dyskusję a jesteśmy na FORUM DYSKUSYJNYM. Można oczywiście twierdzić, że to wszystko słowa ale właśnie o słowach dyskutujemy. Bo jak przyjmiemy powyższe założenie to żadna dyskusja nie ma sensu. To po ki grzmot forum?
Edit: Powyższe jest oczywiście nie do Vorgela.
Poza tym moje śledzenie historii i rozwoju metalu prowadzi mnie do wniosku, że to muzyka prosta jak budowa cepa jeśli popatrzymy na to szerzej. Wszelkie te techniczne, progresywne czy "intelektualne" wycieczki to jakieś odnogi i odrosty. Główny trzon ewolucji to jednak coraz większe napierdalanie - jeśli weźmiemy pod uwagę prosty scemat: heavy metal -> thrash metal -> death metal -> black metal. Są tam oczywiście jakieś odnogi ale tak to się mniej więcej przedstawia. Czyli idziemy w kierunku ekstremy i napierdolu a nie w kierunku "wdzięku" - cokolwiek miałby on znaczyć w kontekście metalu.
Edit: Powyższe jest oczywiście nie do Vorgela.
Poza tym moje śledzenie historii i rozwoju metalu prowadzi mnie do wniosku, że to muzyka prosta jak budowa cepa jeśli popatrzymy na to szerzej. Wszelkie te techniczne, progresywne czy "intelektualne" wycieczki to jakieś odnogi i odrosty. Główny trzon ewolucji to jednak coraz większe napierdalanie - jeśli weźmiemy pod uwagę prosty scemat: heavy metal -> thrash metal -> death metal -> black metal. Są tam oczywiście jakieś odnogi ale tak to się mniej więcej przedstawia. Czyli idziemy w kierunku ekstremy i napierdolu a nie w kierunku "wdzięku" - cokolwiek miałby on znaczyć w kontekście metalu.
Re: Cynic
Ja po prostu nie wyobrażam sobie, słuchając heavy metalowego albumu, który mi się podoba, powiedzieć: zespół sprawia dobre wrażenie. To ostatnie co się mi nasuwa w takim przypadku. Powiedzieć, że zadżebiste, że super, że odlot, to ma zabarwienie emocjonalne, ale pasuje. Natomiast powiedzieć o muzyku metalowym, że sprawia dobre wrażenie to obraza większa niż podać mu cappuccino do śniadania 
-
Deleted User 5490
Re: Cynic
Nie mam nic przeciwko dyskusji. Nie mniej jednak każdy z nas ma jakiś gust ustalony przez lata swoich doświadczeń z dźwiękami muzyki. Każdy lubi co lubi i lubi w określony sposób. Ja lubię zarówno przedstawicieli odnogi prostej jak budowa cepa jak i przedstawicieli którzy ewoluowali w bardziej wysublimowane gatunki. Nie trafia do mnie wszystko jak leci. Mam swoje kryteria. Niektórych grajków neguję, bo w ich muzyce nie znajduję niczego porywającego. Proste. Nie lubisz, nie słuchasz, masz to w dupie.
A co do zabarwienia emocjonalnego w przekazie i odbiorze. Ja osobiście wolę czytać w necie i w gazetach recenzje płyt w których recenzent nie pisze, że taki a taki kawałek jest "wykurwisty", że perkusista "napierdala jak pociąg pancerny" itd. To nic nie mówi o muzyce, tylko mówi o tym, że recenzent jest prostym zjebem, który nie powinien pracować w mediach.
O wiele bardziej wolę też ludzi słuchających muzyki na koncertach i przeżywających ją tak, żeby nie ograniczać wolności i wygody osób stojących obok, niż pijanych debili wrzeszczących chóralnie "NAPIERDALAĆ!!" Dla mnie to ostatnie jest zwykłą wiochą. Przaśnym spadkiem tradycji chamstwa post PRLowskiego, kiedy dużo patolstwa jeździło na Metalmanię nie słuchać muzyki, tylko nawalić się, kroić z ubrań i gadżetów w pociągach ludzi słabszych od siebie i lać się z policją.
Znam muzyków metalowych, którzy zdecydowanie wolą, żeby na koncertach ludzie ich słuchali, a nie siali na widowni rzeź i zniszczenie.
A co do zabarwienia emocjonalnego w przekazie i odbiorze. Ja osobiście wolę czytać w necie i w gazetach recenzje płyt w których recenzent nie pisze, że taki a taki kawałek jest "wykurwisty", że perkusista "napierdala jak pociąg pancerny" itd. To nic nie mówi o muzyce, tylko mówi o tym, że recenzent jest prostym zjebem, który nie powinien pracować w mediach.
O wiele bardziej wolę też ludzi słuchających muzyki na koncertach i przeżywających ją tak, żeby nie ograniczać wolności i wygody osób stojących obok, niż pijanych debili wrzeszczących chóralnie "NAPIERDALAĆ!!" Dla mnie to ostatnie jest zwykłą wiochą. Przaśnym spadkiem tradycji chamstwa post PRLowskiego, kiedy dużo patolstwa jeździło na Metalmanię nie słuchać muzyki, tylko nawalić się, kroić z ubrań i gadżetów w pociągach ludzi słabszych od siebie i lać się z policją.
Znam muzyków metalowych, którzy zdecydowanie wolą, żeby na koncertach ludzie ich słuchali, a nie siali na widowni rzeź i zniszczenie.
Re: Cynic
Pisałem kiedyś recenzje i nie używałem emocjonalnych sformułowań, ale to zupełnie inna kwestia, bo w recenzji trzeba oddać istotę rzeczy, ale kiedy się słucha czegoś, co się podoba, człowiek najpierw reaguje emocjonalnie, nie jak robot szukający wysublimowanych słówek do opisania stanu euforii. No chyba, że ktoś słucha muzyki w ten sposób, że liczy uderzenia perkusji i ilość zagranych nut i to mu sprawia przyjemność, to w sumie jego sprawa. Nie mam żadnych pretensji, że Ci się nie podoba Venom i Motorhead, bo niby dlaczego miałbym je mieć? Zdziwiła mnie trochę argumentacja, no i przede wszystkim ten wdzięk, to nijak mi tu nie pasowało. Dla mnie metal to przede wszystkim muzyka, nie szukam w nim żadnej filozofii, bo jej tam nie ma. Byłem na Metalmanii w 1993 roku i jakoś przeżyłem.
Re: Cynic
Chwila bo rozmijamy się trochę w temacie. Co innego negowanie - czyli stwierdzenie, że to cepy i nic nie znaczą a co innego nie słuchanie i "mam w dupie". Przykład - ja oczywiście rozpoznaję umiejętności Malmsteena czy innego DT. Nie odmawiam umiejętności technicznych czy wykonawczych. Uważam ich, w kontekście muzyki gitarowej i metalowej za absolutne ślepe zaułki i gardzę nimi. Jednocześnie nie zakłamuję rzeczywistości i wiem, że mieli wpływ na rzeszę muzyków. To jakby mówić o Celtic Frost, że to nieważny zespół bo działający (przynajmniej na początku) prostymi środkami. Tak Tom Warrior nie umiał grać a jednak stworzył jeden z najbardziej wpływowych zespołów w historii metalu czy ciężkiej muzyki. I stwierdzenie, że tak nie jest (ZANEGOWANIE tego) to po prostu mijanie się z prawdą.
Co do recenzji - nie wyobrażam sobie recenzji płyty metalowej napisanej przez studenciaka muzykologa. To byłaby masturbacja nad własnym zasobem wiedzy która nic nie komunikuje czytelnikowi. Nie trzeba pisać jak to przytoczyłeś Pierre ale spokojnie nie trzeba też wiedzieć w jakim metrum coś było zagrane czy ile zmian tempa było w utworze. Czytelnika to naprawdę nie interesuje - płytę można opisać ciekawie bez takich wtrętów. Czasem używałem emocjonalnych sformułowań w swoich recenzjach (płyt i gier) bo wywołały u mnie emocje i je właśnie chciałem przekazać czytelnikowi.
Natomiast w moich postach nie było nic o fanach. To jest osobny temat na osobną dyskusję. Ja tylko delikatnie zasugerowałem, że historia metalu to jednak droga w kierunku ekstremy i napierdalania a wszelkie rzeczy techniczne to jednak pewne odchyły od tego kierunku. Można ów kierunek lubić ale miejmy ogląd na całość.
Co do recenzji - nie wyobrażam sobie recenzji płyty metalowej napisanej przez studenciaka muzykologa. To byłaby masturbacja nad własnym zasobem wiedzy która nic nie komunikuje czytelnikowi. Nie trzeba pisać jak to przytoczyłeś Pierre ale spokojnie nie trzeba też wiedzieć w jakim metrum coś było zagrane czy ile zmian tempa było w utworze. Czytelnika to naprawdę nie interesuje - płytę można opisać ciekawie bez takich wtrętów. Czasem używałem emocjonalnych sformułowań w swoich recenzjach (płyt i gier) bo wywołały u mnie emocje i je właśnie chciałem przekazać czytelnikowi.
Natomiast w moich postach nie było nic o fanach. To jest osobny temat na osobną dyskusję. Ja tylko delikatnie zasugerowałem, że historia metalu to jednak droga w kierunku ekstremy i napierdalania a wszelkie rzeczy techniczne to jednak pewne odchyły od tego kierunku. Można ów kierunek lubić ale miejmy ogląd na całość.
