Avalon, Starblind i Talisman psują całą płytę. Gdyby te 3 utwory wyciąć, byłaby ok, pomijając wokal, który jest słaby.
Nieźle, z trzech numerów, które wymieniłeś, dwa to zdecydowanie najlepsze kawałki na płycie imo.
+1
Jedyny utwór, który kojarzę z płyty (tzn. że go od razu poznaję), to FTGGOG, a to tylko dzięki temu, że go grali na trasie. Wcześniej zlewały się dla mnie w jedno. Chociaż przyznaję za dużo tej płyty nie słuchałem.
sajki pisze:
Najlepszy Lord of Light, w którym słyszę nawet Chemical Wedding.
Koło Chemical Wedding to on nawet nie stał
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków), Wishbone Ash (Warszawa), Monstrum (Rzeszów), Soen (Kopenhaga)
03: Lady Pank, Zalewski, Turbo (Łódź)
05: Defenders of Steel
06: Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), Linkin Park
07: Judas Priest
Jedyne co mi sie NIE podoba donośnie tej płyty to beznadziejna okładka i beznadziejny tytuł. Wystarczyło nazwać płytę The Longest Day i dać na okładkę Edka w czasie D-day landing. A muzyka to dla mnie TOP 5 albumów Maiden w ogóle (a co bede se żałował). Brak masteringu wyszedł na dobre, mamy fajną dynamikę. I jeszcze ten wyraźny wspaniały bas harris'a.
Zasadniczo tak. Ale w tym przypadku zrezygnowano z wysyłania zmiksowanego materiału do dopieszczania czyli tak jak brzmiał album w studio, tak został zapodany słuchaczom.
AMOLAD to ciągle dla mnie nr 1 po reunion. Tuż przed TBOS. A BNW dopiero trzeci... Na AMOLAD jest tylko słaba ballada, którą jednak da się jakoś przesłuchać. Pozostałe utwory są wspaniałe - łącznie z lekkim, zwiewnym otwieraczem i dwoma kończącymi płytę kolosami. AMOLAD to nie tylko Benjamin i FTGGOG.
W innym wątku toczy się dyskusja na temat niedociągnięć i dociągnięć tej płyty, a ja Wam powiem jedno... żałuję bardzo, że nie było mi dane być na koncercie w 2006 roku. Część utworów usłyszałem w Ostrawie, jednak to nie to samo co wysłuchać tego albumu od deski do deski na żywo.
W mojej ocenie AMOLAD zyskuje wraz z upływem czasu. Przy lepszej produkcji ten album miałby rzesze fanów, niemniej jednak mamy tu do czynienia z solidną pozycją w dyskografii.
Moim zdaniem to chyba ich najsłabszy album <jedynie TBoS> cenie niżej, ale robię powtórke z całej dyskografii, a potem top 50 utworów IM, więc może aż tak źle w rankingu nie będzie stać. Na żywo wałki z tej płyty miotą.
Niedawno powtórzyłem sobie bootlega z AMOLAD-em. Aż się zdziwiłem sam przed sobą z nieodpartego odczucia jak kapitalnym materiałem koncertowym jest cała ta płyta. No i nie umknę satysfakcji, że taki koncert z całą płytą live widziałem
Obok Dance of Death najgorsze Maiden. Co prawda dynamika nie aż tak uwalona jak na poprzednim krążku, ale kiepska produkcja robi swoje. Utwory zaś są parodią Maiden (np. These Colors Don't Run).
Chyba żadna inna płyta zespołu nie jest tak bardzo kontrowersyjna jak ta. Jedni uważają ją za świetną, inni za jedną z gorszych w dyskografii. Ja należę do tej pierwszej grupy, moim zdaniem najlepsza płyta po reunion.
erosinho pisze: ↑wt sie 27, 2019 11:38 am
Chyba żadna inna płyta zespołu nie jest tak bardzo kontrowersyjna jak ta. Jedni uważają ją za świetną, inni za jedną z gorszych w dyskografii. Ja należę do tej pierwszej grupy, moim zdaniem najlepsza płyta po reunion.
No tak, TXF też jest równie kontrowersyjna.
Choć z drugiej strony takich płyt jest jednak kilka: BNW - niektórzy uważaja za jedną z lepszych, ja osobiście za mocno przeciętną. To samo np. SiT - w głosowaniu na najlepszy album Maiden na tym forum ten album wygrał, dla mnie to najgorsza płyta klasycznego składu.
To, że dla Ciebie są przeciętne, nie znaczy, że są kontrowersyjne. Zawsze będzie ktoś komu nawet najbardziej wychwalana płyta nie będzie się podobać lub na odwrót. BNW i SiT to jedne z najmniej kontrowersyjnych płyt Maidenów- przez zdecydowaną większość fanów uznawane są za bardzo dobre albumy i często za top Maiden.
Somewhere in Time lubię najbardziej z płyt Iron Maiden, zaś Brave New World to było największe rozczarowanie, płyta słaba, nie najsłabsza ale zdecydowanie w tyle.
sajki pisze: ↑śr sie 28, 2019 9:09 am
To, że dla Ciebie są przeciętne, nie znaczy, że są kontrowersyjne. Zawsze będzie ktoś komu nawet najbardziej wychwalana płyta nie będzie się podobać lub na odwrót. BNW i SiT to jedne z najmniej kontrowersyjnych płyt Maidenów- przez zdecydowaną większość fanów uznawane są za bardzo dobre albumy i często za top Maiden.
W sumie masz rację, to moje subiektywne opinie, większość fanów ceni te płyty dość wysoko.
Ale zgodzimy się, że AMOLAD i TXF możba zdecydowanie zaliczyć to płyt kontrowersyjnych pod kątem ich oceny przez fanów zespołu.
Kiedyś bym powiedział, że Factor nie był kontrowersyjny, bo wszyscy zgodnie uważali, że jest do dupy.
Dziś coraz więcej ludzi go docenia (łącznie ze mną) i faktycznie, opinie się mocno wymieszały.
AMOLAD- jest kontrowersyjna w sensie zróżnicowanych opinii i podzielenia fanów, choć gdyby się tak mocniej zastanowić i rozebrać na czynniki pierwsze- to co jest na niej takiego kontrowersyjnego? W zasadzie to powielanie schematów i odgrzewanie kotletów z kilku wcześniejszych albumów. A odgrzewane jak odgrzewane- smakuje gorzej niż świeże. Dla mnie od tej płyty po prostu zaczęło się źle dziać u Maidenów, ale to już trochę inna historia.
Nie jest to prawdą. Mnie się od początku X Factor podobał, dostał też bardzo dobre recenzje w prasie metalowej. Na pewno nigdzie nie został doszczętnie zjechany. Dopiero Virtual XI mnie rozczarowało. A ten album był też największą klapą komercyjną Ironów.