Synek, Master i chyba Floyd <ale nie jestem pewny, czy był ten ostatni zespół>
Edit: Floydzi juz byli
Top 50 płyt - WYZWANIE - FaithNoMore
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9632
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - FaithNoMore
2/3 - Invader trafiłeś. W pierwszej trójce niniejszego zestawienia musiały pojawić się albumy trzech moich ulubionych zespołów.

3. Red Hot Chili Peppers - Blood Sugar Sex Magik (1991)
Na najniższym stopniu podium znalazła się przełomowa płyta dla muzyków Red Hot Chili Peppers. Przed wydaniem "Blood Sugar Sex Magik" panowie próbowali dobić się do drzwi mainstreamu, ale bezskutecznie. Dopiero sukces utworu "Under the Bridge", który znalazł się właśnie na "BSSM" pociągnął resztę... Album wyprodukowany przez słynnego Ricka Rubina to ponad 70 minut (!) muzyki z najwyższej jakości stemplem. Na czwartym krążku w pełni wykrystalizował się charakterystyczny styl Red Hotów. Do dziś pozostaje ich opus magnum.
Najlepsze utwory: Suck My Kiss, Blood Sugar Sex Magik, Under the Bridge

2. Metallica - Master of Puppets (1986)
Na liście nie mogło zabraknąć - rzecz jasna - Metalliki. To między innymi właśnie "Master of Puppets" było jednym z pierwszych metalowych albumów, które przesłuchałem w swoim życiu. Mając jakieś 9-10 lat "katowałem" całość na odtwarzaczu dziesiątki razy. Piorunujące wrażenie zrobił na mnie wówczas "MoP". I do dzisiaj jestem ogromnym fanem tego albumu. Dla mnie to ich najdoskonalsze dzieło, które - jak się później okazało - zamknęło fantastyczny okres z Cliffem Burtonem w składzie. Lektura obowiązkowa dla wszystkich fanów - szeroko rozumianego - metalu. Rocka zresztą też.
Najlepsze utwory: Disposable Heroes, Orion, Damage Inc.

1. Iron Maiden - Seventh Son of a Seventh Son (1988)
Nikt zaskoczony obecnością na pierwszej pozycji Maidenów być nie powinien. Kwestią mniej oczywistą było, który album ostatecznie wybiorę (SiT czy Synka - dwa moje ukochane dzieła). Zdecydowałem się ostatecznie na siódmy studyjny album, który choć zawiera "Can i Play..." (czyli numer nie należący do moich najulubieńszych), jest dla mnie dziełem od A do Z niezwykle przemyślanym, skończonym, w którym nie zmieniłbym niczego. Wystarczy posłuchać magicznego utworu tytułowego, "Infinite Dreams" (ten pojedynek gitarowy - palce lizać) czy świetnego koncertowego killera w postaci "The Evil That Men Do". Nic więcej wówczas do szczęścia mi nie potrzeba. Jeśli miałbym na bezludną wziąć tylko jeden album, wybór stałby się oczywisty.
Najlepsze utwory: Moonchild, Infinite Dreams, Seventh Son of a Seventh Son
Dzięki za wspólną zabawę
-
Deleted User 2259
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - FaithNoMore
Nareszcie Metacha doceniona na forum, u mnie top 10 plyt wszech czasów jak nic. Podobnie Synek. Dzieki za ta liste :d
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - FaithNoMore
Red Hot Shitty Fuckers na 3 
-
Deleted User 7649
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - FaithNoMore
Ale co tutaj produkcja może uratować? Bekanie i stękanie Kiedisa? Facet nie powinien mikrofonu do gęby przystawiać, a nie dopiero to nagrywać. Brzmienie gitary bardzo kiepskie, jakby przepuszczone przez filtr dolnoprzepustowy tzw. low pass filter. Ja ogólnie rzecz biorąc nie jestem przeciwnikiem eksperymentów, z tego filtra skorzystano w genialnym przecież Vital Signs Rush, ale tam była po prostu taka koncepcja na ten konkretny numer. RHCP brzmieli to dopiero na następnym, oczywiście olanym przez fanów albumie.
