Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Possessed to zdecydowanie death metalowa kapela, więc dlaczego o death metalu mielibyśmy mówić dopiero od debiutu Death? Z resztą termin death metal był powszechniej używany dopiero później, więc równie dobrze debiuty choćby Morbid Angel czy Obituary można uznać za początek death metalu.
Trochę zbaczając z tematu, ale termin "thrash" też był używany świadomie i powszechnie dopiero od drugiej połowy lat 80., a przecież dziś rozpatrujemy to jako gatunek, który narodził się kilka lat wcześniej. Choć żadnym ekspertem i znawcą nie jestem, może się mylę co do wszystkiego.
Trochę zbaczając z tematu, ale termin "thrash" też był używany świadomie i powszechnie dopiero od drugiej połowy lat 80., a przecież dziś rozpatrujemy to jako gatunek, który narodził się kilka lat wcześniej. Choć żadnym ekspertem i znawcą nie jestem, może się mylę co do wszystkiego.
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Death metal to konkretny gatunek, który narodził się na Florydzie. Wcześniej tym terminem określano wyrywkowo wszystko co było bardziej mroczne czy szybsze czy mocniejsze od klasycznego heavy. Death metalem mogło być zarówno Helloween jak i Kreator. Jeśli wczesny Kreator to death metal, to możesz też tak nazwać Possessed. Venom o sobie mówili na początku lat 80, że grają power metal. Sam wiesz z czym niecałą dekadę później kojarzono power metal. Jeśli zakładamy, że Helloween to prekursor power metalu, oni a nie Venom, tak oczywistym jest, iż Death zaczęli erę death metalu. Dlatego nie dałem żadnego albumu sprzed 1987, bo wtedy nie było gatunku zwanego death metalem.AncientMariner pisze: ↑pt wrz 13, 2019 12:50 amA do death metalu potrzebny jest mocny growl? Trzeba by w takim razie z tej listy połowe zespołów wywalićVorgel pisze: ↑czw wrz 12, 2019 11:30 pm Possessed to nie jest pierwszy zespól death metalowy. Nie było wtedy death metalu. Post thrash, black, tak. Nie death. Mille to kiedyś wyjaśnial. Possessed nie mieli przestrojonych gitar ani mocnego growlu. To nie był death metal, chyba że taki jak Running Wild i Helloween, którym też dano te latke death metal.
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Tak jak napisałem w poprzednim komentarzu. Dodam jeszcze, że nie można sobie dowolnie tego interpretować. Tzn można, ale po cholerę wtedy bawić się w odłamy metalu? Wszystko jest metalem i tyle. Possessed nie byli zespołem death metalowym, podobnie jak Venom nie byli zespołem black metalowym mając płytę Black Metal.Sadek pisze: ↑pt wrz 13, 2019 11:27 am Possessed to zdecydowanie death metalowa kapela, więc dlaczego o death metalu mielibyśmy mówić dopiero od debiutu Death? Z resztą termin death metal był powszechniej używany dopiero później, więc równie dobrze debiuty choćby Morbid Angel czy Obituary można uznać za początek death metalu.
Trochę zbaczając z tematu, ale termin "thrash" też był używany świadomie i powszechnie dopiero od drugiej połowy lat 80., a przecież dziś rozpatrujemy to jako gatunek, który narodził się kilka lat wcześniej. Choć żadnym ekspertem i znawcą nie jestem, może się mylę co do wszystkiego.
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Nie, nie byli. Sorry. Nikt o nich nie mówił, że grają death metal. Nikt. Death metal zaczął się od Death. Wtedy mocno obniżono strój gitar i zadbano o odpowiednie wokale. Nawet jeszcze na pierwszym albumie Death da się wyczuć pewne wpływy thrashu, a to już przecież lata świetlne do przodu względem Possessed. Możesz sobie uważać ankietę za nieważną, ale Possessed nigdy nie był zespołem death metalowym. Podobnie jak wczesne Celtic Frost i wczesne Kreator, pakowane przez niektórych w tę szufladkę.
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Dla tych którzy mają wątpliwości i chcą poczytać jak kształtowały się gatunki polecam książkę "Heavy metal Thunder", gdzie opisano Scream Bloody Gore jako "pierwszy prawdziwy album death metalowy". Nazywanie czegoś post factum jest rzeczą komiczną, która jednak przyjęła się w przypadku thrash metalu, bo Kill'em All nie był nagrywany z myślą, iż grają jakiś thrash metal. W ogóle sama nazwa pojawiła się pierwszy raz w 1984 roku i nie zyskała popularności aż do 1986 roku, choć wtedy pisano jeszcze o Megadeth speed metal. Jest taki wywiad z Gienkiem i Paulem z KISS, kiedy niemiecka prezenterka Headbangers Ball chyba, pyta zespół o nowy styl metalu zwany speed metalem. Gienek ją poprawia "thrash" Jest rok 1987! To wszystko nie jest takie proste i oczywiste. Mille też mówił, że nie byli nazywani thrashem do końca lat 80! Znamienne.
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
To tylko i wyłącznie Twoje subiektywne zdanie.
No jak nikt skoro wcześniej przedmówcy nawet podali Ci przykłady? Nazywali Possessed w 1985 death metalem tak jak i oni sami o sobie tak mówili. Widac na siłe lubisz narzucać swoją wymyśloną teorie
Zatem dowiedzieliśmy się od Vorgela że Kill'em All to nie thrashowy album. Helloween i Dark Avenger grali death metal a Possessed jednak nie
Już ta thrashowa ankieta była o wiele lepsza. Tutaj są takie braki że można by zrobić nową i umieścić kilka wazniejszych płyt z gatunki death i grind jak np. Terrorizer, Deicide zamiast np. blackowego Dissection oraz thrashowego debiutu Pestilence i Massacra
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Zabawne jest to co Vorgel pisze bo choćby w książkach Szwedzki Death Metal i Wybierając śmierć: niewiarygodna historia death metalu i grindcore'a 90% muzyków z death metalowych zespołów mówi o Possessed jako pierwszym death metalowym zespole. Ale wiadomo oni się nie znają. Vorgel wie lepiej od tych wszystkich gości którzy zaczynali na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych
Ja jestem za. Brak na tej liscie Possessed i Deicide to straszna klapa. Dobrze że nie ma tu Helloween na liscie skoro według Vorgela byli bardziej death metalowi niz Possessed
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
To są fakty, nie moje zdanie. W 1985 nie było death metalu. A Venom mówili o sobie power metal, Kreator nazywano black metalem. To co? Idziemy w tym kierunku?
PS. Deicide faktycznie mogłem dać, zapomniałem o nich.
PS. Deicide faktycznie mogłem dać, zapomniałem o nich.
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Wychodzi na to że nikt z death metalowych zespołów z przełomu 80/90 nie zna się na death metalu 
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Czytaj ze zrozumieniem. Pisałem, że Helloween określano tym mianem w 1985 roku, podobnie Running Wild, Kreator. I co? Są to zespoły death metalowe? Podobnie jak Possessed nie są. Death metal to konkretny gatunek powstały w 1987 roku i rozwijany w kierunku technicznych odmian, dokładnie zresztą jak thrash, też szedł w stronę bardziej technicznego grania.
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Muzycy nie przywiązywali do tego wagi. Away nazwał Motorhead zespołem.... power metalowym. Venom we wkładce do Black Metal pisali, że grają power metal (mam ten kompakt). To co, wiedzą co mówią czy jednak nie bardzo? Swoją droga, jak Lemmy nazwał zresztą całkiem słusznie Motorów zespołem rock and rollowym to się tutaj wykłócaliście, że to metal. Czujesz hipokryzję?
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Kto niby nazywał Helloween i Running Wild death metalem? To chyba Twój wymysł tak jak i to że detah metal musi być techniczny i powstał w 1987 rokuVorgel pisze: ↑pt wrz 13, 2019 3:03 pmCzytaj ze zrozumieniem. Pisałem, że Helloween określano tym mianem w 1985 roku, podobnie Running Wild, Kreator. I co? Są to zespoły death metalowe? Podobnie jak Possessed nie są. Death metal to konkretny gatunek powstały w 1987 roku i rozwijany w kierunku technicznych odmian, dokładnie zresztą jak thrash, też szedł w stronę bardziej technicznego grania.
Ja sie z nikim nie wykłócałem
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
A jak kolesie z Venom napisali, że są zespołem power metalowym, kupujesz to czy nie? Prosta odpowiedź. Bo chcę mieć przynajmniej z głowy tę bzdurę w dyskusji.
I kto tu ma braki
https://en.wikipedia.org/wiki/Death_Metal_(split_album)
I kto tu ma braki
https://en.wikipedia.org/wiki/Death_Metal_(split_album)
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Czyli wszystko jasne. Dark Avenger z Niemiec ze swoimi piosenkami grali death metal a Possessed na Seven Churches już nie
Będę miał chwilę to poszukam wypowiedzi ludzi z Death oraz samego Schuldinera bo wydaje mi się że nawet on sam mówił w książce 'Wybierając śmierć. Niewiarygodna historia death metalu i grindcore'a' że Possessed to pierwszy death metalowy band
Będę miał chwilę to poszukam wypowiedzi ludzi z Death oraz samego Schuldinera bo wydaje mi się że nawet on sam mówił w książce 'Wybierając śmierć. Niewiarygodna historia death metalu i grindcore'a' że Possessed to pierwszy death metalowy band
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Była taka składanka death metal, na której znalazły się zespoły nie- death metalowe. Nawiasem mówiąc, ja nawet nie jestem pewien, czy Schuldiner mówił o Death death metal w 1987 roku. Ta etykietka stała się popularna na początku lat 90, kiedy powstała spora fanbaza gatunku.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19543
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
To wypowiedzi z książki Głośno Jak Diabli:
"Scena death metalowa bez dwóch zdań zaczęła się w San Francisco dzięki Possessed, ponieważ na Florydzie wtedy jeszcze nic się nie działo. Pierwszy raz gdy Death zagrało koncert w Ruby's Pub z Nasty Savage w '84 było tam jakieś dwieście osób, ale nikogo pod sceną. Nie wiedzieli o co chodzi, a wiem że Possessed już wtedy grało dla ludzi w Kalifornii. Sęk w tym, że nigdy nie było thrashowej sceny na Florydzie. Savatage to nie był thrash. Nasty Savage to nie był z początku thrash. Exodus i Slayer rządzili w Kalifornii, więc już wtedy używali nieco growlujących wokali, a to był po prostu następny krok po nich. Possessed powiedzieli jasne - nie gramy thrashu, gramy death. Ale mało kto wiedział o co tak na prawdę im chodzi, bo nie było podobnie grającego zespołu. Dopiero w 1986 zaczęły po nich pojawiać się pierwsze kapele death metalowe. Possessed był dla death metalu kluczowy. Również dla Death." Rick Rozz (Death, Massacre)
"Wymyśliłem pojęcie "death metal" podczas lekcji angielskiego w liceum. Pomyślałem, że speed metal i black metal były już zajęte, więc powiedziałem "death metal", ponieważ to słowo nie było kojarzone ani z Venom ani nikim innym. Chcieliśmy wkurwiać ludzi i wysyłać wszystkich do domu. Więc nie mogło to być coś w stylu "flower metal". Jeff Becerra (Possessed)
"Possessed był moim ulubionym zespołem death metalowym. Byli ogromną inspiracją dla mnie oraz Chrisa Reiferta i Ricka Rozza. Począwszy od taśmy demo zatytułowanej po prostu Death Metal i głównie Seven Churches. Nikt wtedy tak nie grał jak ci goście z San Francisco. Wydawało się, że Possessed tą muzyką chce wszystkich pozabijać. Też chcieliśmy tak grać i tak brzmieć. Ta muzyka była chora, była nową jakością. Niestety nasze taśmy demo nie pomogły nam wcześniej załatwić kontraktu, więc nagrywaliśmy ciągle kasety demo. Jedna po drugiej. Ale obraliśmy trochę inny kierunek. Nie chcieliśmy już pisać o diable i piekielnych mocach. Postanowiliśmy pisać o śmierci i innych makabrycznych historiach. Delektowaliśmy się filmami gore każdej nocy - im więcej krwi i latających głów i flaków, tym lepiej. Wiele kawałków na Scream Bloody Gore było opartych bezpośrednio na horrorach. Przysporzyło nam to w mgnieniu oka więcej zwolenników niż moglibyśmy sobie wyobrazić." Chuck Schuldiner (Death)
"Kiedy myślę o początkach death metalu w pierwszej kolejności nasuwa się nazwa Possessed. To oni robili wiele więcej hałasu niż reszta ekip z San Francisco. Wszyscy zawsze chcieli jak najdalej popchnąć granice ekstremy i właśnie to napędzało death metal. Thrash był szybki i ciężki, ale death metal był szybszy, bardziej ekstremalny i bardziej nieposłuszny. To był wspaniały okres dla thrash metalu. Złota era. Ta muzyka miała się wtedy świetnie. Wciąż i wciąż powstawały nowe zespoły naśladujące Slayer i Metallicę. Possessed postanowili się postawić, i zagrać jeszcze ciężej i ostrzej. Zrobili coś własnego i odważnego, co czyniło ich niepowtarzalnym zespołem. Wcześniej słyszało się, że ktoś rzucił termin death metal, ale nikt nie wiedział o co chodzi. Possessed nagrali tą swoją piekielną płytę i było już wszystko jasne. My jako Death też mieliśmy podobne założenia. Grać ostrzej, szybciej i nie mieliśmy zamiaru oglądać się na nikogo. Robiliśmy swoje, a dzieciakom na Florydzie od razu się to spodobało. W zawrotnym tempie zapełnialiśmy kluby w Sanford i Orlando." Terry Butler (Death, Denial Fiend, Obituary, Hideous, Massacre, Six Feet Under)
"Chuck (Schuldiner) usłyszał Jeffa Becerra (wokalistę Possessed) wykrzykującego w tekście hasło "death metal" i powiedział: "Łooo, chcę iść w tym kierunku". Chuck został uznany za ojca chrzestnego death metalu i w pewnym sensie nim był, ale tak na prawdę death metal zapoczątkowali chłopaki z Possessed. To oni byli dla Chucka największym źródłem inspiracji." Paul Masvidal (Death, Cynic, Master)
"Nasty Savage i Savatage sprawiły, że wszystkie kapele z Florydy ruszyły, ponieważ robili płyty, grali w klubach i jeździli do Europy oraz pokazali nam, że: "Ej, też możecie założyć zespół i podpisać kontrakt". Pierwszym muzycznym natchnieniem był zaś death metalowy Possessed z Kalifornii. Oni pierwsi nagrali death metalowe dźwięki, które niszczyły. Docierały pogłoski o zespole death metalowym, ale nikt jeszcze nie wiedział na Florydzie co to takiego." James Murphy (Death, Disincarnate, Obituary, Testament)
"Grałem na gitarze dopiero od sześciu miesięcy, nie umiałem grać solówek. Chciałem po prostu przyładować najbardziej brutalnymi riffami jakie kiedykolwiek powstały z najbardziej brutalnym brzmieniem gitar jakie kiedykolwiek powstało, ale zawsze czułem potrzebę bycia lepszym gitarzystą. Death metal jaki prezentował Possessed już mi nie wystarczał, choć byli dla mnie najważniejszym bodźcem w tworzeniu czegoś własnego." Chuck Schuldiner (Death)
"Chuck chciał, żeby podejść do tego poważnie, chciał żebyśmy mieli swoją własną tożsamość i jakoś wtedy do gry weszła nazwa Death. Byłem naprawdę zaangażowany w tape trading i wiedzieliśmy, że Possessed gra death metal i miało piosenkę "Death Metal". A my mieliśmy naszą piosenkę "Death by Metal". Więc postawiliśmy na Death. Rick Rozz (Death, Massacre)
"Scena death metalowa bez dwóch zdań zaczęła się w San Francisco dzięki Possessed, ponieważ na Florydzie wtedy jeszcze nic się nie działo. Pierwszy raz gdy Death zagrało koncert w Ruby's Pub z Nasty Savage w '84 było tam jakieś dwieście osób, ale nikogo pod sceną. Nie wiedzieli o co chodzi, a wiem że Possessed już wtedy grało dla ludzi w Kalifornii. Sęk w tym, że nigdy nie było thrashowej sceny na Florydzie. Savatage to nie był thrash. Nasty Savage to nie był z początku thrash. Exodus i Slayer rządzili w Kalifornii, więc już wtedy używali nieco growlujących wokali, a to był po prostu następny krok po nich. Possessed powiedzieli jasne - nie gramy thrashu, gramy death. Ale mało kto wiedział o co tak na prawdę im chodzi, bo nie było podobnie grającego zespołu. Dopiero w 1986 zaczęły po nich pojawiać się pierwsze kapele death metalowe. Possessed był dla death metalu kluczowy. Również dla Death." Rick Rozz (Death, Massacre)
"Wymyśliłem pojęcie "death metal" podczas lekcji angielskiego w liceum. Pomyślałem, że speed metal i black metal były już zajęte, więc powiedziałem "death metal", ponieważ to słowo nie było kojarzone ani z Venom ani nikim innym. Chcieliśmy wkurwiać ludzi i wysyłać wszystkich do domu. Więc nie mogło to być coś w stylu "flower metal". Jeff Becerra (Possessed)
"Possessed był moim ulubionym zespołem death metalowym. Byli ogromną inspiracją dla mnie oraz Chrisa Reiferta i Ricka Rozza. Począwszy od taśmy demo zatytułowanej po prostu Death Metal i głównie Seven Churches. Nikt wtedy tak nie grał jak ci goście z San Francisco. Wydawało się, że Possessed tą muzyką chce wszystkich pozabijać. Też chcieliśmy tak grać i tak brzmieć. Ta muzyka była chora, była nową jakością. Niestety nasze taśmy demo nie pomogły nam wcześniej załatwić kontraktu, więc nagrywaliśmy ciągle kasety demo. Jedna po drugiej. Ale obraliśmy trochę inny kierunek. Nie chcieliśmy już pisać o diable i piekielnych mocach. Postanowiliśmy pisać o śmierci i innych makabrycznych historiach. Delektowaliśmy się filmami gore każdej nocy - im więcej krwi i latających głów i flaków, tym lepiej. Wiele kawałków na Scream Bloody Gore było opartych bezpośrednio na horrorach. Przysporzyło nam to w mgnieniu oka więcej zwolenników niż moglibyśmy sobie wyobrazić." Chuck Schuldiner (Death)
"Kiedy myślę o początkach death metalu w pierwszej kolejności nasuwa się nazwa Possessed. To oni robili wiele więcej hałasu niż reszta ekip z San Francisco. Wszyscy zawsze chcieli jak najdalej popchnąć granice ekstremy i właśnie to napędzało death metal. Thrash był szybki i ciężki, ale death metal był szybszy, bardziej ekstremalny i bardziej nieposłuszny. To był wspaniały okres dla thrash metalu. Złota era. Ta muzyka miała się wtedy świetnie. Wciąż i wciąż powstawały nowe zespoły naśladujące Slayer i Metallicę. Possessed postanowili się postawić, i zagrać jeszcze ciężej i ostrzej. Zrobili coś własnego i odważnego, co czyniło ich niepowtarzalnym zespołem. Wcześniej słyszało się, że ktoś rzucił termin death metal, ale nikt nie wiedział o co chodzi. Possessed nagrali tą swoją piekielną płytę i było już wszystko jasne. My jako Death też mieliśmy podobne założenia. Grać ostrzej, szybciej i nie mieliśmy zamiaru oglądać się na nikogo. Robiliśmy swoje, a dzieciakom na Florydzie od razu się to spodobało. W zawrotnym tempie zapełnialiśmy kluby w Sanford i Orlando." Terry Butler (Death, Denial Fiend, Obituary, Hideous, Massacre, Six Feet Under)
"Chuck (Schuldiner) usłyszał Jeffa Becerra (wokalistę Possessed) wykrzykującego w tekście hasło "death metal" i powiedział: "Łooo, chcę iść w tym kierunku". Chuck został uznany za ojca chrzestnego death metalu i w pewnym sensie nim był, ale tak na prawdę death metal zapoczątkowali chłopaki z Possessed. To oni byli dla Chucka największym źródłem inspiracji." Paul Masvidal (Death, Cynic, Master)
"Nasty Savage i Savatage sprawiły, że wszystkie kapele z Florydy ruszyły, ponieważ robili płyty, grali w klubach i jeździli do Europy oraz pokazali nam, że: "Ej, też możecie założyć zespół i podpisać kontrakt". Pierwszym muzycznym natchnieniem był zaś death metalowy Possessed z Kalifornii. Oni pierwsi nagrali death metalowe dźwięki, które niszczyły. Docierały pogłoski o zespole death metalowym, ale nikt jeszcze nie wiedział na Florydzie co to takiego." James Murphy (Death, Disincarnate, Obituary, Testament)
"Grałem na gitarze dopiero od sześciu miesięcy, nie umiałem grać solówek. Chciałem po prostu przyładować najbardziej brutalnymi riffami jakie kiedykolwiek powstały z najbardziej brutalnym brzmieniem gitar jakie kiedykolwiek powstało, ale zawsze czułem potrzebę bycia lepszym gitarzystą. Death metal jaki prezentował Possessed już mi nie wystarczał, choć byli dla mnie najważniejszym bodźcem w tworzeniu czegoś własnego." Chuck Schuldiner (Death)
"Chuck chciał, żeby podejść do tego poważnie, chciał żebyśmy mieli swoją własną tożsamość i jakoś wtedy do gry weszła nazwa Death. Byłem naprawdę zaangażowany w tape trading i wiedzieliśmy, że Possessed gra death metal i miało piosenkę "Death Metal". A my mieliśmy naszą piosenkę "Death by Metal". Więc postawiliśmy na Death. Rick Rozz (Death, Massacre)
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Nie było takiego gatunku jak death metal w tamtym czasie, nie było fanow death metalu, którzy powiedzieliby: Tak, Possessed to death metal, kolejna faza w metalu. Nie, niczego takiego nie było. Muzycy gadali różne bzdury , Venom nazwami siebie power metalem, po raz kolejny pytam, kupujecie to?
Gatunek muzyczny pod tytułem death metal w zasadzie nie pojawial sie w prasie do początku lat 90. Słuchałem tego wtedy. Wiem co mówię. W niemieckim Metal Hammerze pisano w 1989 roku o Morbid Angel extreme thrash. Post factum zarysowano granice, Death był już zespołem kolejnej generacji metalu. Possessed jak i Kreator (tez na początku zwane death metalem) to stara szkoła. Mam nadzieję, że to wystarczająco jasne co napisałem.
Gatunek muzyczny pod tytułem death metal w zasadzie nie pojawial sie w prasie do początku lat 90. Słuchałem tego wtedy. Wiem co mówię. W niemieckim Metal Hammerze pisano w 1989 roku o Morbid Angel extreme thrash. Post factum zarysowano granice, Death był już zespołem kolejnej generacji metalu. Possessed jak i Kreator (tez na początku zwane death metalem) to stara szkoła. Mam nadzieję, że to wystarczająco jasne co napisałem.
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4873
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Czyli nikt ze składu Death nie wie o czym mówi i sie nie znają na tej muzyce. W zasadzie to było do przewidzenia.
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
Dzięki za cytat z Chucka , obrali nowy kierunek, o to chodzi. Possessed byli bliżej black metalu, jak ówczesne Bathory. Chuck to powiedział post factum jak cala reszta kiedy death metal był na topie. Stad to ciągle odwolywanie sie do death metalu. A kolesie z Carcass w ogóle tego terminu nie używali. Byłem tam, pamiętam, byłem świadkiem narodzin tego hype'u.
Ludzie zrozumcie to terminologia zdanie nie samych muzyków.Jeff Walker powiedział o Carcass heavy metal.
Ludzie zrozumcie to terminologia zdanie nie samych muzyków.Jeff Walker powiedział o Carcass heavy metal.
Re: Najlepszy debiut - death metal/grindcore
No bo styl muzyki określają nie muzycy, którzy grają tę muzykę tylko dziennikarze z Metal Hammera. I nawet jak Becerra z Possessed i Chuck z Death mówią, że grali death metal to nie mają bladego pojęcia o czym mówiąAncientMariner pisze: ↑pt wrz 13, 2019 11:01 pmCzyli nikt ze składu Death nie wie o czym mówi i sie nie znają na tej muzyce. W zasadzie to było do przewidzenia.
Z fanem glamu nie ma się co wykłócać o death metal