
Ostatni album z MP na pokładzie <kto by wtedy pomyślał> pierwsze wspomnienia dot tego krążka: to już był lekki regres, po najsłabszym moim zdaniem Systematic Chaos, ale mimo tego płyta nadal trzyma poziom> 6 miejsce na liscie Billboard <ich rekord> już o czymś świadczy. Teksty bardzo zyciowe <wypadek samochodowy JP w dzieciństwie> wypalenie twórcze w Wither, zakończenie 12 stopni sagi alkoholowej MP, czy hołd dla zmarłego ojca MP w The Best of Times. Dzieje się. Produkcja na plus. W edycji 3 płytowej mamy 6 coverów: Iron Maiden, King Crimson, Queen, Rainbow, Dixie Dregs oraz mniej znaną Zebre <kapitalne solo JP> Nie sądziłem, że ten album w ogóle pojawi się w mojej top 50, ale z biegiem czasu zyskał na wartości
Ulubione utwory: Wither, The Count of Tuscany <refren niczym w backstreet boys, jestem na tak
Ocena końcowa: 8.33/10 - bardzo dobry album
31. Rush - A Farewell to Kings (1977)

Pierwszy z wielkich progresywnych dzieł zespołu. Gdyby nie dwa najkrótsze utwory, album mógłby być jeszcze wyżej na mojej liście. Nie jestem zwolennikiem tekstów Rush z tego okresu. Mamy na płycie 2 wałki, które spokojnie mogą konkurować z najlepszymi tamtych czasów.
Ulubione utwory: Xanadu, Cygnus X-1 Book I: The Voyage
Ocena końcowa: 8.33/10 - bardzo dobry album








