Watro przy okazji zauważyć, że opinia Hughesa o Hollandzie jest niemiarodajna (żeby nie powiedzieć gówno warta), bo
1.to było dawna
2.Glenn jest stary i po prostu tego nie pamięta
3.Glenn był wtedy ciągle naćpany, więc nie mógł ocenić czy Holland gra dobrze czy nie
4.Dobrze, że kojarzy, że w ogóle z nim grał
Podsumowując jest dużo mniej wiarygodny niż ci wszyscy goście wypowiadający się w "jaskini hałasu" i innych tego typu książkach lub wywiadach.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Trzeba policzyć platyny Hollanda, porównać z platynami Travisa, przemnożyć przez liczbę klasycznych płyt, odjąć lata grania w czasach kiedy nie ma już muzyki bo kiedyś to było i z tego wzoru wyjdzie co jest lepsze*
*wzór nie dotyczy Led Zeppelin
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: ↑wt sie 18, 2026 9:50 pm
Jebać czarnuchów
pz pisze: ↑czw paź 15, 2020 8:37 pm
Watro przy okazji zauważyć, że opinia Hughesa o Hollandzie jest niemiarodajna (żeby nie powiedzieć gówno warta), bo
1.to było dawna
2.Glenn jest stary i po prostu tego nie pamięta
3.Glenn był wtedy ciągle naćpany, więc nie mógł ocenić czy Holland gra dobrze czy nie
4.Dobrze, że kojarzy, że w ogóle z nim grał
Podsumowując jest dużo mniej wiarygodny niż ci wszyscy goście wypowiadający się w "jaskini hałasu" i innych tego typu książkach lub wywiadach.
No nie, nieprawda. Glenn nie uważa, że w wieku 12 lat jeździł za Elvisem po Kalifornii.
Vorgel pisze: ↑czw paź 15, 2020 6:30 pm
Jest take nagranie, z jakiegoś festiwalu jazzowego, gdzie do SVR dołącza na scenie BB King. Od razu widać różnicę klas. SVR ogranicza się w zasadzie do akompaniowania BB Kingowi. Tak to już bywa, gorsi lubią się ogrzać w blasku lepszych, a lepsi lubią się popisać przed gorszymi swoimi umiejętnościami.
Idąc tym tropem to były koncerty Dire Straits, gdzie Clapton akompaniował Knopflerowi. Czy to o czymś świadczy?
Clapton może Knopflerowi buty czyścić. Gdyby nie zaćpana dekada i to o czym mówił Friedman, Clapton dzisiaj reklamowałby płyn do dezynsekcji
Dzosef pisze: ↑czw paź 15, 2020 10:53 pm
Trzeba policzyć platyny Hollanda, porównać z platynami Travisa, przemnożyć przez liczbę klasycznych płyt, odjąć lata grania w czasach kiedy nie ma już muzyki bo kiedyś to było i z tego wzoru wyjdzie co jest lepsze*
I tak oto, proszę państwa, mamy ostateczny wzór, wg którego można wartościować muzykę.
Oj Vorgel bawi mnie jaki to jesteś świadomy, tu w polityce, tam w koronawirusie, nie słuchasz mediów, masz swoje zdanie, a jak przychodzi do muzyki to jedyne co potrafisz przytoczyć to wypowiedzi innych muzyków. Bawi mnie to niemiłosiernie.
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
A wszystko dlatego, że niektórzy z was się pomylili. Zamiast to przyznać, brniecie dalej. Dlaczego to taka sztuka przyznać, że jednak ten Holland to jest dobry, klasyczny perkusista z dorobkiem (którego mam wrażenie większość nie zna poza tym co zrobił w Priest)? Zamiast tego są jakieś szpagaty i dziwaczne figury retoryczne.
Vorgel pisze: ↑czw paź 15, 2020 6:30 pm
Jest take nagranie, z jakiegoś festiwalu jazzowego, gdzie do SVR dołącza na scenie BB King. Od razu widać różnicę klas. SVR ogranicza się w zasadzie do akompaniowania BB Kingowi. Tak to już bywa, gorsi lubią się ogrzać w blasku lepszych, a lepsi lubią się popisać przed gorszymi swoimi umiejętnościami.
Idąc tym tropem to były koncerty Dire Straits, gdzie Clapton akompaniował Knopflerowi. Czy to o czymś świadczy?
Clapton może Knopflerowi buty czyścić. Gdyby nie zaćpana dekada i to o czym mówił Friedman, Clapton dzisiaj reklamowałby płyn do dezynsekcji
Sam wolę Knopflera od Claptona, ale to z tym czyszczeniem butów to trochę przesada
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Vorgel pisze: ↑pt paź 16, 2020 9:14 am
A wszystko dlatego, że niektórzy z was się pomylili. Zamiast to przyznać, brniecie dalej. Dlaczego to taka sztuka przyznać, że jednak ten Holland to jest dobry, klasyczny perkusista z dorobkiem (którego mam wrażenie większość nie zna poza tym co zrobił w Priest)? Zamiast tego są jakieś szpagaty i dziwaczne figury retoryczne.
Vorgel pisze: ↑pt paź 16, 2020 9:14 am
A wszystko dlatego, że niektórzy z was się pomylili. Zamiast to przyznać, brniecie dalej. Dlaczego to taka sztuka przyznać, że jednak ten Holland to jest dobry, klasyczny perkusista z dorobkiem (którego mam wrażenie większość nie zna poza tym co zrobił w Priest)? Zamiast tego są jakieś szpagaty i dziwaczne figury retoryczne.
Bo zwyczajnie uważają inaczej?
A dodatkowo masz w zwyczaju naginać rzeczywistość do własnych teorii. "Oni nie mogą tego pamiętać", "Muzycy nie wiedzą co mówią", "To powiedział muzyk, na pewno ma rację".
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Vorgel pisze: ↑pt paź 16, 2020 9:14 am
A wszystko dlatego, że niektórzy z was się pomylili. Zamiast to przyznać, brniecie dalej. Dlaczego to taka sztuka przyznać, że jednak ten Holland to jest dobry, klasyczny perkusista z dorobkiem (którego mam wrażenie większość nie zna poza tym co zrobił w Priest)? Zamiast tego są jakieś szpagaty i dziwaczne figury retoryczne.
Bo zwyczajnie uważają inaczej?
A dodatkowo masz w zwyczaju naginać rzeczywistość do własnych teorii. "Oni nie mogą tego pamiętać", "Muzycy nie wiedzą co mówią", "To powiedział muzyk, na pewno ma rację".
Bo bycie na klasycznej płycie nie znaczy, że ktoś jest dobrym muzykiem?
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: ↑wt sie 18, 2026 9:50 pm
Jebać czarnuchów
Do mnie bardziej przemawia zdanie muzyka, który ma na koncie prawie 40 płyt solo i jako członek zespołów (w typ 3 Deep Purple i 1 Black Sabbath) i drugie tyle jako muzyk występujący gościnnie. Ale jak ktoś chce się kompromitować, to przecież jego wybór. Nawiasem mówiąc, nie chodzi nawet o samego Hollanda, a to zestawienie. Holland - Travis. Absurd. Travisa gdyby nie wyciągnęli Judasi nikt by o nim nie słyszał. A i tak słyszą o nim bo grał na Painkiller.
Ciekawe jest to, że jak zdanie muzyka potwierdza Twoją teorię to jest spoko ale jak zdanie muzyka jej nie potwierdza - Hendrix, SRV - to są tylko grzecznościowe uwagi. No fikoły trochę ale się nie czepiam. Każdy lubi mieć rację.
Zdan pisze: ↑pt paź 16, 2020 11:51 am
Ciekawe jest to, że jak zdanie muzyka potwierdza Twoją teorię to jest spoko ale jak zdanie muzyka jej nie potwierdza - Hendrix, SRV - to są tylko grzecznościowe uwagi. No fikoły trochę ale się nie czepiam. Każdy lubi mieć rację.
Ale nie rozumiem o co Ci chodzi. Hendrix ma swoje zasługi i jest wymieniany w gronie gitarzystów, którzy mieli wpływ na innych grających na tym instrumencie. Ja oceniałem wyłącznie jego technikę, ona może się nie podobać, ale przecież nie ma wpływu na to, jak jest postrzegany. Tymczasem ktoś przez swoją ignorancję, bo nie wiem jak to nazwać, nie zainteresuje się tym, że Holland to był klasyczny hard rockowy pałker z długim stażem przed Judas Priest. I sugeruje, że on tu jest niepotrzebny, ale Travis to już tak. Travis jest bez znaczenia. A już tym bardziej w porównaniu z Hollandem.
Kompromitujesz to się Ty, Vorgel i to z godnym podziwu uparciem, bo w co drugim poście. To, że zatrzymałeś się gdzieś w 1994 roku, nie oznacza, że musisz pisać takie bzdury i uważać się za jakiegoś nieomylnego melomana. Masz ponad 40 lat, a te posty wyglądają na fantazje jakiegoś dzieciaka, który posłuchał w życiu kilku płyt i uznał, że to uprawnia go do wyrokowania w każdej sprawie.
Najpierw wyskakujesz z tezą, jakoby Travis miał powielać partie Hollanda, a gdy po chwili perkusista z długim stażem stwierdza, że to bzdura, stawiasz na wypowiedź muzyka, z którym Holland grał kilkadziesiąt lat temu. I to taką, która pojawiła się po śmierci Dave'a. No ciekawe, jaka miałaby być.
Dave Holland był pomyłką. Może nie od początku, bo British Steel miało być proste i przebojowe, ale chwilę potem widać było, że on do tego zespołu nie pasuje. Zaprogramowane intro do Riding On The Wind (porównywanie jego prób obejścia tej partii podczas koncertów do improwizacji to już wyższa szkoła jazdy. Stary Gillan to też wizjoner z uwagi na jego śpiew w Highway Star?), sztuczne bębny na Ram It Down, pomijanie utworów pokroju Exciter na żywo (ciekawe dlaczego) - to wszystko sprawiało, że Holland był błędem zespołu. Muzykiem gorszym, niż poprzednik i słabyszm, niż następca.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller