TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Zbiór ankiet i Waszych opinii dotyczących innych zespołów.

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Schizoid »

Nękaliście mnie o dokończenie tego wyzwania i nękaliście...No i jest. Aczkolwiek w nowej odsłonie. Uznałem, że na ten moment nie ma sensu kontynuować uzupełniania listy stworzonej rok temu, więc z dniem dzisiejszym ponownie startuję od końca. Przez ten rok wiele się pozmieniało - tworząc tę listę, zauważyłem ogromne przetasowanie wśród zestawu 50 ważnych dla mnie płyt. Obecność części tytułów była rzecz jasna oczywista, co nie zmienia faktu, że na próżno szukać tu wielu albumów z tych obecnych na zeszłorocznej liście. Natomiast wkradły się na nią płyty, które po czasie doceniłem jeszcze bardziej, a także parę nowszych odkryć, z których jestem niezmiernie zadowolony. Przyznam, że ułożenie tej listy było znacznie trudniejsze. Przebiegając wzrokiem przez swoje ostatnie zestawienie, zauważyłem sporo krążków, które uwielbiam, ale których nie zawarłem w nowym zestawieniu. Z jednej strony towarzyszyły mi wtedy lekkie wyrzuty sumienia, bo mowa o naprawdę kapitalnych wydawnictwach, ale z drugiej uświadomiłem sobie, jak piękne jest to, że w tak krótkim czasie można odkryć tak wiele - także w tym, co zna się od lat. I dzięki tym obserwacjom całkiem przyjemnie było mi siedzieć nad układaniem nowej listy przebojów Schizoida :D

Jak wyglądała selekcja tytułów? To proste, była czysto emocjonalna. Te 50 płyt to pozycje, które odegrały jakąś rolę w moim życiu, mam z nimi szczególne wspomnienia, lub po prostu uznaję je za znakomite albumy. Porównania nie mają sensu, sami zobaczycie, że sąsiadujące ze sobą krążki często pochodzą z różnych światów muzycznych i nie sposób stwierdzić, który z nich bardziej zasługiwał na wyższe miejsce. W gruncie rzeczy kolejność tytułów nie ma tu wielkiego znaczenia. Oczywiście nie bez powodu podium wygląda tak, a nie inaczej, a płyta z miejsca 47 nie załapała się do pierwszej dziesiątki, jednakże różnice między wydawnictwami umieszczonymi koło siebie są minimalne, jeśli jakiekolwiek.

No to jazda 8)

1. Judas Priest - Defenders Of The Faith
2. Judas Priest - Painkiller
3. King Diamond - The Eye
4. Ghost - Opus Eponymous
5. Mercyful Fate - Melissa
6. David Bowie - Station To Station
7. Emperor - Anthems To The Welkin At Dusk
8. Sun Ra - Omniverse
9. Mercyful Fate - Don't Break The Oath
10. King Diamond - Abigail
11. Miles Davis - Bitches Brew
12. Iron Maiden - Somewhere In Time
13. Kat - Oddech Wymarłych Światów
14. David Bowie - Lazarus
15. Behemoth - The Satanist
16. Ihsahn - After
17. King Crimson - Red
18. Crockett - The Revenant
19. Black Sabbath - Black Sabbath
20. Ghost - Prequelle
21. Ihsahn - Arktis.
22. Mgła - Exercises In Futility
23. Danzig - Lucifuge
24. Nick Cave & The Bad Seeds - Skeleton Tree
25. Slayer - Reign In Blood
26. Ghost - Infestissumam
27. Pink Floyd - The Division Bell
28. Sun Ra - The Nubians Of Plutonia
29. The Beatles - Abbey Road
30. Magna Carta Cartel - Goodmorning Restrained
31. Kat - 666
32. Emperor - In The Nightside Eclipse
33. AC/DC - Highway To Hell
34. Accept - Blood Of The Nations
35. Peter Gabriel - So
36. Kendrick Lamar - To Pimp A Butterfly
37. Blue Oyster Cult - Fire Of Unknown Origin
38. The Comet Is Coming - Trust In The Lifeforce
39. Ulver - The Assassination Of Julius Caesar
40. Nine Inch Nails - The Downward Spiral
41. Miles Davis - Kind Of Blue
42. Deep Purple - Burn
43. Empire Of The Moon - Panselinos
44. Kanye West - The Life Of Pablo
45. Misfits - Famous Monsters
46. Uriah Heep - Look At Yourself
47. Thin Lizzy - Chinatown
48. Ornette Coleman - The Shape Of Jazz To Come
49. Siekiera - Nowa Aleksandria
50. Pantera - Far Beyond Driven
Ostatnio zmieniony czw lis 26, 2020 9:22 pm przez Schizoid, łącznie zmieniany 20 razy.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4290
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Geri666 »

Super, dzialaj, jestem bardzo ciekaw :) Kilka rzeczy sobie z twojej poprzedniej listy przyswoiłem :D Ja też zamierzam wystartować, pewnie jutro :)
Deleted User 2259

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Deleted User 2259 »

No to zakładaj temat i jazda geri :D, ja też muszę swoja liste skonczyc, ale to jak zrobimy impreze z Killersem.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Schizoid »

50. Pantera - Far Beyond Driven
Obrazek

Moja pierwsza konfrontacja z Panterą była dość burtalna. Miałem 14 lat, słuchałem głównie podstawowych kapel grających heavy i thrash metal. FBD po prostu mnie zmiotło. Najpierw kopniak w zęby od numeru otwierającego, potem lewy sierpowy autorstwa Becoming...Cała płyta to seria ciosów. Po latach może nie aż tak bolesnych, jak wtedy, ale wciąż zadawanych z pewną gracją. Okładka dobrze obrazuje zawartość krążka. Mając te kilkanaście lat czułem się, jakby ktoś wiercił mi w czaszce, ale było to na swój sposób całkiem przyjemne.
To szczytowe osiągnięcie Pantery - nic wcześniej, ani nic później go nie pobiło. Na tej płycie zespół nie bawi się w żadne półśrodki, jest bezpośrednio i energicznie. Muzycy ewidentnie podeszli do tematu poważnie, ale szczególne wrażenie robi na mnie sekcja. FBD to po prostu czysty groove, uwielbiam słuchać tych kompozycji podczas biegania, czy pobytu na siłowni. A na koniec katharsis w postaci rewelacyjnego, kosmicznego Planet Caravan. Niewiele w nim zmienili, ale jakoś wolę ich interpretację od oryginału.

Ulubione numery: Becoming, I'm Broken, 5 Minutes Alone

49. Siekiera - Nowa Aleksandria

Obrazek

Pierwszy polski akcent na liście. Niesamowicie klimatyczna płyta. To post-punk nagrany w PRL-u, co wyraźnie słychać. Jest oszczędnie, jak to w tej muzyce, ale także bardzo sugestywnie. Zaściankowy mrok aż bije z głośników. Siekiera nagrała album, o którym chyba nie warto się rozpisywać, tu przede wszystkim liczy się właśnie klimat. "Czy tu się głowy ścina? Czy zjedli tu murzyna?" - jak najbardziej.

Ulubione numery: Ludzie Wschodu, Nowa Aleksandria, Idziemy Na Skraj

48. Ornette Coleman - The Shape Of Jazz To Come

Obrazek

1959 to wyjątkowy rok dla jazzu. Wyszło wtedy kilka płyt, które do dziś stanowią kanon tej muzyki, a to właśnie jedna z nich. The Shape Of Jazz To Come wyrwócił ten gatunek do góry nogami i wywołał niemałe kontrowersje. Bo jak to tak, tak chaotycznie? Tak bez piosenkowej budowy kompozycji? Ano właśnie. Tutaj rozpoczął się szał na free jazz, który do dziś stanowi przedmiot sporu. Dla wielu osób ten termin to zwykła wymówka dla wygłupów bez ładu i składu. Inni odnajdują w tym coś więcej. Co by nie mówić o samym nurcie, w którym rzecz jasna trafiają się gorsze i lepsze płyty, The Shape Of Jazz To Come to album wielki i przełomowy. W tym szaleństwie zdecydowanie jest metoda. Nawet, jeśli pozornie niewidoczna, to po kilku przesłuchaniach staje się odczuwalna, a nawet całkiem ciekawa i pasjonująca.

Ulubione numery: Lonely Woman, Chronology
Ostatnio zmieniony pt paź 23, 2020 1:07 am przez Schizoid, łącznie zmieniany 1 raz.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Cold
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 7408
Rejestracja: śr wrz 14, 2005 6:27 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Cold »

Strength Beyond Strength - chyba Pantera nie ma płyty o takim tytule.

Chodzi zapewne o Far Beyond Driven
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Schizoid »

Ależ przydzozefowałem :lol: Rzecz jasna głupi błąd, efekty postowania po nocach

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: pz »

Schizoid pisze: pt paź 23, 2020 1:06 am Ależ przydzozefowałem :lol: Rzecz jasna głupi błąd, efekty postowania po nocach
Zawsze mogłeś przypadkiem wrzucić tam płytę Scream Maker albo Roadhoga. :) Fajnie, że wróciłeś z nową edycją. Pewnie kilku nowych rzeczy posłucham.

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12450
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Bon Dzosef »

pz pisze: pt paź 23, 2020 1:18 am
Schizoid pisze: pt paź 23, 2020 1:06 am Ależ przydzozefowałem :lol: Rzecz jasna głupi błąd, efekty postowania po nocach
Zawsze mogłeś przypadkiem wrzucić tam płytę Scream Maker albo Roadhoga. :) Fajnie, że wróciłeś z nową edycją. Pewnie kilku nowych rzeczy posłucham.
Nie nie, przydzosefowac to znaczy pomerdać tytuł płyty z jakimś numerem z niej, zdarza mi się to nagminnie :D i wychodzą z tego dziwne twory. Albo wymieniać płyty typu "In My Darkest Hour" ;)
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12641
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: blackcocker »

W końcu Sanatorium dostało quality content. Czekamy byku!
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Vorgel »

Vulgar Display of Power nawet po części lubiłem jak się ukazał. Far Beyond Driven nie dało się słuchać. Ściana dźwięku bez żadnej myśli przewodniej. W tym kierunku poszła później Sepultura i powstały takie zespoły jak Disturbed. W ten oto sposób zarżnięto nie tylko tradycyjny metal, ale i thrash, który jeszcze zachował melodykę tradycyjnego metalu.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Schizoid »

Far Beyond Driven to nie jest płyta diametralnie różna od poprzedniczki. Jest dosadniej, ale w grunie rzeczy nie zmieniło się zbyt wiele. A za wydarzenia, które wspominasz, odpowiadają sami muzycy, którzy ulegli presji publiki oraz modzie. Dla mnie najgorszym efektem wydania tych paru płyt były kapele reprezentujące nu metal, trudno mi w nim znaleźć coś wartościowego. A Disturbed to chyba raczej melodyjny hard rock? Nie wiem, znam tylko ich wersje Land Of Confusion i Sound Of Silence - obie okropne.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Vorgel »

Na Vulgar są kawałki, które pamiętam bo mają jakąś melodię, Mouth for War, This Love, Fucking Hostile, Hollow. Na FBD wszystko zostało tak ubite, że ciężko wyłapać cokolwiek melodyjnego. Disturbed pamiętam jak wydali pierwszy album i przynajmniej muzycznie to miało taki kierunek jak Pantera. Wokalnie czasami, chociaż tam w przeważającej części wokale były czyste. Ale taki numer jak Down With the Sickness jest panderopodobny.
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4290
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Geri666 »

Schizoid pisze: pt paź 23, 2020 11:56 am Nie wiem, znam tylko ich wersje Land Of Confusion i Sound Of Silence - obie okropne.
To gwałt na tych klasykach.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Schizoid »

47. Thin Lizzy - Chinatown

Obrazek

Wśród metalowego grona szczególnym szacunkiem darzy się zazwyczaj ostatni album Lizzy, Thunder And Lightning. To jak najbardziej godny uwagi materiał, ale zespół dorobił się kilku wyraźnie lepszych płyt, a wśród nich znaleźć można Chinatown. Dla mnie jest to płyta, która może posłużyć za definicję Thin Lizzy. Znajdziemy tu ciepły, charakterystyczny wokal Phila Lynotta, wiele przyjemnych melodii (zasługa duetu Gorham/White), a także po prostu kapitalne kompozycje. O wpływie Lizzy na metal, zwłaszcza na zespół, któremu dedykowane jest to forum, mówi się stanowczo za mało, jednakże sięgając po Jailbreak, Fighting, czy właśnie Chinatown, da się łatwo zauważyć, iż była to kapela znacząca.

Ulubione numery: We Will Be Strong, Killer On The Loose, Genocide

46. Uriah Heep - Look At Yourself

Obrazek

Kolejny zespół z grona tych niedocenionych. Różnie to bywało z jakością muzyki u Jurajów, ale ich klasyczne płyty to świetne wydawnictwa, do których wracam często i chętnie. Look At Yourself uważam za najlepszy krążek z tych kanonicznych. zdecydowanie inny od poprzednika i następcy. Nie uświadczymy tu kolosa na miarę Salisbury, ani baśniowego klimatu Rainbow Demon, to bardziej bezpośredni krążek i chyba właśnie za to go lubię. Jako, że poznawałem go już po paru innych płytach Heep, stanowił więc dla mnie pewne urozmaicenie ich dyskografii. July Morning to niezaprzeczalny hit, ale album oferuje dużo więcej: mamy tu przecież odjechany numer tytułowy, motoryczne Shadows Of Grief i moje ulubione z tych wszystkich piosenek Love Machine. W pewnym momencie w tym zespole wszystko świetnie ze sobą współgrało i na Look At Yourself jest to bardzo zauważalne.

Ulubione numery: Love Machine, July Morning, Look At Yourself

45. Misfits - Famous Monsters (spadek z miejsca 38)

Obrazek

W tym roku płyta miała mniej szczęścia i wylądowała nieco niżej w zestawieniu, ale w moich oczach nic nie straciła. To wciąż energiczny, melodyjny, ale i stosunkowo ciężki horror punk. Druga inkarnacja Misfits, ta bez Danziga na pokładzie, jest tą, do której mam specjalną słabość, po prostu od niej zaczynałem. Rok temu stwierdziłem, że to najlepszy krążek Misfits i choć faktycznie to bardzo mocna pozycja, tak na dziś dzień nie jestem w pełni przekonany do tych słów. Co by jednak nie mówić, Famous Monsters to przebój na przeboju. Bardzo łatwy do przyswojenia materiał, a jednocześnie taki, który po latach wciąż mi się nie znudził. Szczególne właściwości przejawia jednak właśnie w obecnej porze roku. Słuchając go, aż chce się zawyć do październikowego księżyca "Do you scream?".

Ulubione numery: Saturday Night, The Forbidden Zone, Descending Angel

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4290
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Geri666 »

Schizoid pisze: pt paź 23, 2020 7:16 pm 46. Uriah Heep - Look At Yourself
Świetny krążek, chociaż mój ulubiony Uriah to Demons and wizards :)
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Schizoid »

Też kapitalna płyta, bardzo lubię jej klimat. Rainbow Demon to mój ulubiony numer UH, ale kocham też finał tego krążka, poetyckie Paradise/The Spell.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Schizoid »

44. Kanye West - The Life Of Pablo

Obrazek

West to osobliwy i kontrowersyjny człowiek, ale zupełnie nie obchodzą mnie jego mądrości, czy trwająca obecnie kampania prezydencka. Obchodzi mnie jego twórczość, która w 2016 roku wspięła się na naprawdę wysoki poziom. The Life Of Pablo to dla mnie krążek, którym West po raz kolejny pokazał, że nie bez powodu jest dziś gwiazdą największego formatu. Jest to zupełnie inny materiał od poprzedniej płyty Yeezus, dość chłodnej i eksperymentalnej, ale pomimo stosunkowo ostrej zmiany stylistycznej, Kanye zdał egzamin śpiewająco. To wydawnictwo nie należy do najktórszych (a wszyscy ci, którzy mnie znają, wiedzą że mam pewną niechęć do długich albumów), ale jest na nim pełno godnych zapamiętania numerów. Zwłaszcza druga część płyty robi wrażenie: tu leży hicior na hicie. 30 Hours, Wolves, No More Parties In L.A. - jest z czego wybierać. Płyta jest prawie doskonała, przeszkadzają mi jedynie bezsensowne przerwyniki pokroju Low Lights, którego obecności na krążku zwyczajnie nie rozumiem. Tak czy siak uważam The Life Of Pablo za jedno z najlepszych wydawnictw ostatnich lat. Szkoda tylko, że zgodnie z obietnicą twórcy nigdy nie ukaże się w postaci CD/LP.

Ulubione numery: Father Stretch My Hands, Pt. 1, Waves, Wolves


43. Empire Of The Moon - Panselinos (Πανσέληνος)

Obrazek

Sprawca mojego zamiłowania do black metalu. Miałem sporo szczęścia, że zaczęło się od tej płyty, stanowiła dla mnie świetne wprowadzenie do tego świata. Nie dziwię się, że po jej przesłuchaniu chciałem więcej. Black metal w wykonaniu Greków zaimponował mi kompozycjami, klimatem i energią, która go otaczała. Te zaledwie 6 utworów spowodowały, że otwarłem się na coś, na co wcześniej byłem zamknięty - i chwała im za to. Po latach wciąż dobrze mi się tego słucha. Czy jest to arcydzieło? A skąd, to po prostu bardzo sprawnie skrojony black metal, do którego mam słabość. Jeśli ktoś sięgnie po ten album, to pewnie nie dozna jakiegoś objawienia, ale najpewniej będzie się przy nim całkiem nieźle bawił. Drugi, tegoroczny album Empire Of The Moon, także jest naprawdę dobry, choć to już nieco inne granie i całościowo wypada gorzej.

Ulubione numery: bez preferencji


42. Deep Purple - Burn

Obrazek

Po odejściu Gillana oraz Glovera, Purple znaleźli się w nieciekawej sytuacji. Tak naprawdę można było ich wtedy spisać na straty, bo to przecież dołączenie do zespołu właśnie tych dwóch muzyków zapoczątkowało pasmo jego sukcesów. Okazało się jednak, że Deep Purple nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa i po zwerbowaniu Davida Coverdale'a oraz Glenna Hughesa wydało Burn. Przyznam, że na dziś dzień jest to chyba mój ulubiony krążek tego zespołu. Z jednej strony oferuje to, z czego znane było Mk. II (agresywne, ale i przemyślane riffy oraz solówki, wspaniałe partie klawiszowe, mocarną perkusję), a z drugiej proponuje nowości w postaci nowych głosów i świeżych zabiegów stylistycznych. Na Burn ogromny wpływ mieli nowi muzycy i to doskonale słychać. Najpewniej zwłaszcza Hughes spowodował, iż nowa inkarnacja gigantów hard rocka zaczęła czerpać z soulu oraz funku. Na kolejnej płycie, Stormbringer, pomysł ten nie sprawdził się za dobrze - jednakże Burn to album kompletny, gdzie wszystko jest na swoim miejscu. To właśnie tym krążkiem zespół udowodnił, że jest naprawdę wielki.

Ulubione numery: Burn, Sail Away, Might Just Take Your Life
Ostatnio zmieniony ndz paź 25, 2020 7:42 pm przez Schizoid, łącznie zmieniany 1 raz.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12450
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Bon Dzosef »

No More Parties In L.A.
Co jest takiego wyjątkowego w tym numerze? Typowy murzyński rap na samplach,
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12450
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Bon Dzosef »

Fajne, nieoczywiste picki w przypadku Lizzy, Uriah i Purple, ale w pełni aprobuję. Zwłaszcza w przypadku Purpli, w ciemno jedno z moich ulubionych DP. W sumie koncert Glenna podobał mi sie bardziej niż koncert DP. Chinatown gitarowo to świetna płyta, klimat tez mi odpowiada, ale to jeszcze nie to - Renegade to mój numer jeden.
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Schizoid »

Dzosef pisze: sob paź 24, 2020 10:57 pm
No More Parties In L.A.
Co jest takiego wyjątkowego w tym numerze? Typowy murzyński rap na samplach,
Podobają mi się linie wokalne. Zresztą ogólnie lubię głos Westa, czego nie mogę powiedzieć o każdym raperze.

Bardzo żałuję, że nie widziałem Hughesa w repertuarze Purpli, to musiały być świetne koncerty. Drugiego muzyka z tak długim stażem i jednocześnie w tak dobrej formie to można ze świecą szukać.

Ciekawe, że najbardziej cenisz Renegade, bo to płyta zaliczana do tych raczej słabszych. Choć słaba rzecz jasna nie jest, Angel Of Death uwielbiam bezgranicznie.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
ODPOWIEDZ