TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Zbiór ankiet i Waszych opinii dotyczących innych zespołów.

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Bez przydługiego wstępu, chociaż ciężko mi było wybrać tylko 50, ale to oczywiście banalne stwierdzenie. Z top 100 też nie byłbym pewnie do końca zadowolony. Bez żadnych limitów płyt na artystę, wybrałem najważniejsze dla mnie płyty najlepszej dekady w rocku, choć nie tylko rock tu jest.

50. Tangerine Dream – Stratosfear (1976)

Obrazek

Trzeci studyjny album z okresu Virgin Years. Phaedra i Rubycon to przede wszystkim eksperymenty z sekwencerami, zresztą bardzo dobre. Zwłaszcza uwagę zwraca Rubycon, który ustawił zespół w roli mistrzów elektronicznej awangardy. Stratosfear to płyta bardziej subtelna, choć równie tajemnicza. Jednak więcej tutaj ambientowych dźwięków, mniej kosmicznych odlotów, co nie oznacza, że ich wcale nie ma. Wydaje mi się, iż zespół nie chcąc zamykać się w jednym tylko stylu wyruszył w podróż szukając nowych rozwiązań. Po tym albumie z grupy odszedł Peter Baumann, zaś pozostali postawili na flirt z rockiem progresywnym, co zostało udokumentowane na następnym krążku.

Highlights: Najlepiej słuchać w całości

49. The Rolling Stones - Black and Blue (1976)

Obrazek

W tamtym czasie do zespołu dołączył Ronnie Wood, chociaż nad płytą majstrowano od końca 1974 roku z kilkoma gitarzystami. Dwie sesje nagraniowe ciągnących się miesiącami, dogrywki, nakładki, cuda na kiju i zaledwie 8 utworów składających się na nieco ponad 40 minut muzyki. Album zrobiony perfekcyjnie. Jest też na nim jeden z moich absolutnych faworytów z całego katalogu zespołu "Memory Motel". Równo 10 lat po mojej ulubionej płycie Stonesów wyjechali z czymś, może nie aż tak mocnym, ale bardzo dobrym.

Highlights: Hand of Fate, Memory Motel, Melody
Deleted User 2259

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Deleted User 2259 »

Muszę w końcu się zabrać za Stonesów, mam nadzieje, ze na yt znajdę wszystkie albumy. Lista zapowiada się ciekawie :0 będziesz robić 10 HM z danej dekady?
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Invader pisze: ndz paź 25, 2020 7:12 pm Muszę w końcu się zabrać za Stonesów, mam nadzieje, ze na yt znajdę wszystkie albumy. Lista zapowiada się ciekawie :0 będziesz robić 10 HM z danej dekady?
Może zrobię. Chciałem też zrobić jakieś top 10 lat 60, ale prawie wszystko to byliby Beatlesi i The Doors.
Deleted User 2259

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Deleted User 2259 »

Vorgel pisze: ndz paź 25, 2020 7:13 pm
Invader pisze: ndz paź 25, 2020 7:12 pm Muszę w końcu się zabrać za Stonesów, mam nadzieje, ze na yt znajdę wszystkie albumy. Lista zapowiada się ciekawie :0 będziesz robić 10 HM z danej dekady?
Może zrobię. Chciałem też zrobić jakieś top 10 lat 60, ale prawie wszystko to byliby Beatlesi i The Doors.
A będziesz robić lata 2000-2020?
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Raczej nie. A już na pewno nie w formule 50 płyt z jednej dekady.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

48. The Doors – L.A. Woman (1971)

Obrazek

Wielkim fanem bluesa nie jestem, ale jak brali się za niego The Doors wszystko mi pasowało. Testament Jim Morrisona z kwietnia 1971 roku. Niespełna 3 miesiące po wydaniu krążka Jim już nie żył. O ile Morrison Hotel zaledwie dawało do zrozumienia w co się mają zamiar bawić Doorsi w latach 70, LA Woman nie pozostawia złudzeń. To miał być chamski, brudny bluesior, bez specjalnych ozdobników, chyba, że za taki ozdobnik uznamy muzyczny cytat z Chopinowskiego Poloneza op. 53 w Hyacinth House, zgrabnie zagrany przez pana Manczarka (vel Manzarek). No i co ja poradzę, że w L'America słyszę intro do płyty 'Them' Kinga Diamonda?

Highlights: L'America, Hyacinth House, Riders on the Storm

47. The Beatles – Let It Be (1970)

Obrazek

Od tej płyty zaczęła się moja przygoda z Beatlesami w drugiej połowie lat 90. Nie że ich wcześniej nie słyszałem, po prostu nie interesowali mnie ani jako zespół, ani jako osobowości. Let It Be był ulubionym albumem Beatlesów mojego ojca i woził w samochodzie kasetę. Któregoś razu powiedział bym go zawiózł do kolegi, bo on tam chciał wypić kielicha, ale że będzie godzinkę, no góra półtorej. Wziąłem więc ze sobą kasetę The Ozzman Cometh, żeby czegoś słuchać czekając na niego. Oczywiście nietrudno zgadnąć, że spotkanie się przeciągnęło do prawie 4 godzin. Nie chcąc odpalać po raz trzeci Ozzyego sięgnąłem do schowka, były tam jakieś Czerwone Gitary no i oczywiście dyżurni Beatlesi. Przy Two of Us myślałem, że skisnę, ale zaraz poleciało Dig a Pony i to już było coś. Dziwne, wcześniej kompletnie ignorowałem jak to puszczał, inna sprawa, że na ogół słuchałem wtedy walkmana. Przewijałem i słuchałem w kółko kilka razy to Dig a Pony. Puściłem też resztę kasety odkrywając nagle, że takie I've Got a Feeling, One After 909 czy Get Back to mocne rock and rolle. Dalej już poszedł Sierżant, ale to inna historia.

Highlights: Dig a Pony, Let It Be, I've Got a Feeling, One After 909, For You Blue, Get Back
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12450
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Bon Dzosef »

Bedzie top lat 2000?

Fajnie, że Tangerine Dreams wyróżniłes
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Już pisałem Invaderowi, że nie przewiduję top 50 z lat 2000. Może zrobię powiedzmy top 20 z lat 2000-2020.
Awatar użytkownika
krusejder
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11531
Rejestracja: wt sie 10, 2010 12:46 pm

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: krusejder »

Fajnie, że skoncentrowałeś się na tej dekadzie. Czekam z zainteresowaniem na Twoje wybory :)
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Będą też lata 80 i 90. Zaczynam od mojej ulubionej dekady w muzyce.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

46. Herbie Hancock – Sextant (1973)

Obrazek

Napisać, że to po prostu jazz fusion, to nic nie napisać. Herbie podszedł trochę inaczej niż koledzy po fachu i postawił na rozwiązania rytmiczne, kojarzące się z awangardowym funkiem, podrasowane mocno elektroniką. Można śmiało rzec, iż mamy tu do czynienia z obrazowym przedstawieniem dźwięków przyrody, naturalnie wszystko wykonane za pomocą instrumentów muzycznych. Chyba żaden ówczesny artysta, może za wyjątkiem Zawinula nie korzystał w jazzie z tylu efektów elektronicznych, chociaż u Zawinula rozwinęło się to trochę później. Dzięki temu mamy płytę, którą można nazwać eksperymentem w mało jazzowym stylu. Próżno tutaj szukać modalnych tematów jakie zdarzały mu się wcześniej. Post modalny impresjonizm? Czemu nie, na pewno niebywale oryginalna muzyka. Trafiłem na nią przypadkowo, zainteresowała mnie sugerowana okładka na youtube, jak słuchałem akurat czegoś innego. Swoją droga, także fantastyczna.

Highlights: cała płyta

45. Rainbow - Rising (1976)

Obrazek

Blackmore nie pasował do Deep Purple. Nie mógł tam bowiem robić wszystkiego co chciał. Kto wie jak potoczyłyby się losy gitarzysty, gdyby Deep Purple nie osiągnęli dużego sukcesu w 1970 roku. Być może odszedłby z zespołu kilka lat wcześniej. W każdym razie w 1975 roku kiedy startował ze swoim autorskim projektem, Deep Purple byli już w fazie schodzącej. Tymczasem Rainbow dopiero się wnosiło. Ten okres z Ronniem Dio w składzie nie trwał długo, ale wystarczająco by wyprodukować trzy bardzo dobre płyty. Rising to szczytowe osiągnięcie Blackmore'a, może nie komercyjnie, ale artystycznie na pewno. Protoplasta power metalu? Może. Tak czy owak, nie wypada płyty nie znać. Dla mnie zawsze stanowiła kanon brytyjskiego hard rocka lat 70.

Highlights: Tarot Woman, Stargazer, A Light in the Black
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4290
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Geri666 »

Vorgel pisze: pn paź 26, 2020 5:11 pm 46. Herbie Hancock – Sextant (1973)

Obrazek
Bardzo piękna płyta! :dance:
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

44. Blue Oyster Cult- Secret Treaties (1974)

Obrazek

Buck Dharma to niewątpliwie doskonały gitarzysta, o którym zawsze jakoś zapominam. Ale kiedy opalam którąś z płyt BOC, on wybija się ponad cały zespół. Co nie znaczy, że reszta gra słabo. Tutaj akurat uwielbiam również sekcję rytmiczną, która nadaje tym w gruncie rzeczy rock and rollowym utworom niebywałego powera. 8 utworów, żadnego wypełniacza, wszystko gra na najwyższym poziomie. Lubię kiedy rock and roll dostaje takiego kopa, bo to jeszcze nie jest metal, a hard rock też nie taki jak powiedzmy Deep Purple. BOC to Amerykanie, co doskonale słychać w ich muzyce.

Highlights: Subhuman, Dominance and Submission, ME 262, Flaming Telepaths, Astronomy

43. Cheap Trick - Dream Police (1979)

Obrazek

Zaczęło się od utworu tytułowego, mojego ulubionego w dyskografii zespołu. Przedziwnego, bo odbiegającego od typowej konstrukcji 4 minutowego kawałka. Czuć oczywiście wpływy Beatlesów i utworu A Day in the Life, to dość oczywiste nawiązanie, ale generalnie jest to energetyczny numer rockowy, melodyjny jak przystało na Amerykanów (ale nie w stylu Boston czy Toto). Na płycie nie brakuje świetnych pomysłów i niebanalnych rozwiązań aranżacyjnych. Voices to już totalne Beatles. Podoba mi się styl Ricka Nielsena, grającego na bogato, czyli partie rytmiczne z użyciem strun wiolinowych. Brzmi to jakby chciał w ten sposób grać hard rock, coś raczej skonstruowanego dla power chordów. Idealnym przykładem jest rock and rollowy Writing on the Wall, gdzie po typowych chwytliwych motywach nagle pojawia się raczej mało optymistycznie brzmiąca melodia (I jakieś krzyki w tle, hamowanie samochodu?). Nikt czegoś takiego wówczas nie robił. Nie w tym gatunku muzycznym.

Highlights: Dream Police, Gonna Raise Hell, Voices, Writing on the Wall, Need Your Love
Awatar użytkownika
Sardi
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 7679
Rejestracja: sob sty 23, 2016 11:06 pm
Skąd: Born in the BZ Land

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Sardi »

Nie zgodzę się że ST nie ma wypełniaczy, Cagey Cretins zawsze pomijam, jest słaby. A już na pewno nie tak dobry jak reszta płyty.
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Deleted User 7916

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Deleted User 7916 »

Vorgel pisze: pn paź 26, 2020 7:09 pm 44. Blue Oyster Cult- Secret Treaties (1974)

Obrazek

Buck Dharma to niewątpliwie doskonały gitarzysta, o którym zawsze jakoś zapominam. Ale kiedy opalam którąś z płyt BOC, on wybija się ponad cały zespół. Co nie znaczy, że reszta gra słabo. Tutaj akurat uwielbiam również sekcję rytmiczną, która nadaje tym w gruncie rzeczy rock and rollowym utworom niebywałego powera. 8 utworów, żadnego wypełniacza, wszystko gra na najwyższym poziomie. Lubię kiedy rock and roll dostaje takiego kopa, bo to jeszcze nie jest metal, a hard rock też nie taki jak powiedzmy Deep Purple. BOC to Amerykanie, co doskonale słychać w ich muzyce.

Highlights: Subhuman, Dominance and Submission, ME 262, Flaming Telepaths, Astronomy

43. Cheap Trick - Dream Police (1979)

Obrazek

Zaczęło się od utworu tytułowego, mojego ulubionego w dyskografii zespołu. Przedziwnego, bo odbiegającego od typowej konstrukcji 4 minutowego kawałka. Czuć oczywiście wpływy Beatlesów i utworu A Day in the Life, to dość oczywiste nawiązanie, ale generalnie jest to energetyczny numer rockowy, melodyjny jak przystało na Amerykanów (ale nie w stylu Boston czy Toto). Na płycie nie brakuje świetnych pomysłów i niebanalnych rozwiązań aranżacyjnych. Voices to już totalne Beatles. Podoba mi się styl Ricka Nielsena, grającego na bogato, czyli partie rytmiczne z użyciem strun wiolinowych. Brzmi to jakby chciał w ten sposób grać hard rock, coś raczej skonstruowanego dla power chordów. Idealnym przykładem jest rock and rollowy Writing on the Wall, gdzie po typowych chwytliwych motywach nagle pojawia się raczej mało optymistycznie brzmiąca melodia (I jakieś krzyki w tle, hamowanie samochodu?). Nikt czegoś takiego wówczas nie robił. Nie w tym gatunku muzycznym.

Highlights: Dream Police, Gonna Raise Hell, Voices, Writing on the Wall, Need Your Love
W sekcji BOC grali bracia,może to dlatego jest to tak fajnie pospinane,w BOC zawsze ceniłem sekcję za pomysły i zgranie.
Secret Treaties moja ulubiona płyta BOC.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Sardi pisze: pn paź 26, 2020 11:39 pm Nie zgodzę się że ST nie ma wypełniaczy, Cagey Cretins zawsze pomijam, jest słaby. A już na pewno nie tak dobry jak reszta płyty.
Kwestia indywidualnej oceny, mnie ten kawałek nie przeszkadza.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

42. Weather Report - Heavy Weather (1977)

Obrazek

Od tego zespołu zaczęła się moja przygoda z jazzem, oczywiście od początku było to fusion, innego jazzu w zasadzie nie słucham. I Sing the Body Electric to pierwszy album z gatunku jaki usłyszałem. Zaintrygował mnie, choć nie stałem się z miejsca fanem. Słuchałem jednak od czasu do czasu dwóch pierwszych płyt. Heavy Weather to już jednak późniejsza historia, gra tutaj nieodżałowany Jaco Pastorius, jest to zarazem pierwszy album grupy, gdzie wystąpił we wszystkich utworach (Na Black Market zagrał tylko w dwóch). To co najbardziej podoba mi się w tym zespole, to klimat, który potrafią stworzyć. Nieco baśniowy, ale to takie baśnie o podróżach Sindbada żeglarza tudzież o jakichś piratach zza siedmiu mórz dobijających do egzotycznych wybrzeży Afryki ;) To się odnosi nie tylko do tej płyty, ale tutaj też mamy coś w tym stylu (np. The Juggler). Co tu dużo mówić, klasyka jazzu w ogóle, jedna z nielicznych tak popularnych płyt w gatunku. No i rzecz jasna jest platyna.

Highlights: A Remark You Made, Teen Town, Harlequin, The Juggler, Havona

41. Van Halen - Van Halen (1978)

Obrazek

W czasach kiedy zaczynałem przygodę z zespołem istniały dla mnie dwie płyty Van Halen. 1984 i właśnie debiut. Po dziś dzień uważam, że są najlepsze z całego katalogu zespołu i tak też generalnie oceniają je fani. Po 10 milionów sprzedanych egzemplarzy każdej robi wrażenie. Wiadomo, że obie z różnych powodów mają taki status, ale są to albumy bez fillerów, a jeśli miałbym się pokusić o wskazanie jakiegoś fillera na debiucie, to wybrałbym... Eruption. Bo on jest fillerem, ale akurat takim, którego nie może tam nie być. Wszak to była pierwsza płyta i Edek dopiero pokazywał na co go stać. Niewątpliwie zrewolucjonizował gitarę, to jednak dość banalne stwierdzenie, on po prostu odkrył ją na nowo i pokazał rzeczy jakie z nią można zrobić, co przyczyniło się do modyfikacji mostka tremolo i całkiem ustawiło gitarowe brzmienie lat 80. Na tym albumie jednak nie tylko Eddie ma swój popis, gdyż moim zdaniem wygibasy sekcji rytmicznej zasługują na osobną pochwałę. Najsłabszym punktem zespołu jest David Lee. Roth, ale szczęśliwe założono mu reverb na wokalu i przy tym jego głosie brzmi czasami jakby śpiewał z jakiejś krypty. Co daje ciekawy efekt. Ja kupuję album w całości, ale żeby nie było...

Highlights: Running With the Devil, Ain't Talking 'Bout Love, Jamie's Cryin' , Atomic Punk, On Fire, You Really Got Me (za solo).
Deleted User 2259

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Deleted User 2259 »

Ulubiony album Weather Report. Jak na razie proga nie ma żadnego, ale wiem, że się to zmieni.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

40. King Crimson - Larks' Tongues in Aspic (1973)

Obrazek

Fanem King Crimson nigdy nie byłem, co nie znaczy, że całkiem nie lubiłem zespołu. Zawsze jednak miałem zastrzeżenia od strony wykonawczej, gdyż dla mnie oni grać owszem potrafili - świetni w końcu muzycy - ale niekoniecznie razem w zespole. Pamiętam jak w filmie o prog rocku dla BBC Bill Bruford tłumaczył różnicę między Yes a King Crimson, mówił mniej więcej coś takiego (cytuję z pamięci): "W Yes to była niekończąca się debata nad tym czy gitara ma być bardziej wyeksponowana niż klawisze, czy na odwrót. W King Crimson nikt nikomu nic nie mówił, spodziewano się że będziesz wiedział". Myślę, że to z grubsza oddaje specyfikę obu formacji. King Crimson więc rozjeżdżali się, a Robert Fripp rzadko dbał o artykulację. Bardziej dla niego liczyło się by zagrać dźwięki nie do ogarnięcia dla przeciętnego słuchacza. No i w ten sposób stworzyli coś niebywale oryginalnego. A ja lubię oryginalne. Do tej płyty nie dojrzałem od razu, podobnie jak do Wish You Were Here Floydów (tutaj mamy podobny koncept, chociaż muzyka oczywiście inna). Z czasem jednak kupił mnie ten krążek bardziej niż Red, które uważałem za szczytowe osiągnięcie zespołu.

Highlights: Larks' Tongues in Aspic parts 1&2, Easy Money

39. Peter Hammill – The Silent Corner and the Empty Stage (1974)

Obrazek

Nie wiem w jakim celu Peter Hammill wydawał solowe płyty w towarzystwie kolegów z Van Der Graaf Generator, ale najwyraźniej taka przyświecała mu koncepcja w momencie, kiedy oficjalnie Van Der Graafi tkwili w zawieszeniu. Oczywiście nie ma to większego znaczenia, gdyż praktycznie połowa krążka brzmi jak klasyczne Van Der Graaf, a reszta to oszczędne w wyrazie, momentami psychodeliczne granie. Warto odnotować gościnny występ gitarzysty Randyego California w Red Shift, faceta który nie doczekał się honorarium za współautorstwo Stairway to Heaven i zdążył umrzeć...ale może rodzina zobaczy choć jakieś dolce, czego im życzę. No dobrze, to nie na temat, ale gdzie o tym jak nie tu miałem napisać? Nie przewidziałem w top 50 żadnej płyty Led Zeppelin. Tak czy owak A Louse is Not a Home to najlepszy utwór VDGG nie nagrany pod szyldem VDGG. Ale czy ma to jakieś znaczenie? Muzyka to muzyka.

Highlights: Wilhelmina, The Lie (Bernini's Saint Theresa), Forsaken Gardens, A Louse is Not a Home
Deleted User 2259

Re: TOP 50 płyt lata 70 - Vorgel

Post autor: Deleted User 2259 »

KC na propsie, jedna z moich ulubionych płyt tego zespołu.
ODPOWIEDZ