TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Lata 80 to dekada kiedy zacząłem poznawać muzykę. Od 1982 w zasadzie zainteresowałem się nią na tyle, że już pytałem co to za muzyka gra z adapteru. To był moment kiedy zacząłem kojarzyć nazwy. Pierwsza była ABBA, oni się rozpadli w 1982 roku i o tym się mówiło. Jako dziecko odebrałem to jako coś bardzo negatywnego i skojarzyłem z wypadkiem lotniczym w którym zginęła Anna Jantar. Zresztą w Abbie była nie tylko Jantar, bo ci kolesie z Bee Gees też. W moim mniemaniu, to byli ci sami. Mniejsza o to. Muzyki rockowej słucham od 1986 roku, wtedy też zaczął kształtować mój gust. Dwa lata później zainteresowałem się metalem. The rest is history. Jeszcze dzisiaj wrzucę dwa ostatnie miejsca.
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Będzie w swoim czasie.
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
50. Dire Straits – Making Movies (1980)

Dire Straits zawsze szanowałem, nie byłem jednak nigdy ich wielkim fanem. Nadal w sumie nie jestem, choć niewątpliwie jestem fanem tej płyty (i następnej też). To świetny album z muzyką rockową, po prostu. Charakterystyczny, charyzmatyczny baryton Knopflera, ciekawe teksty, doskonale skomponowana muzyka. Po prostu klasa. Nie ma tutaj żadnego zadęcia ani superprodukcji jak na Brothers in Arms. Są za to najlepsze kawałki jakie Mark napisał w karierze. W tym mój ulubiony od dawna Hand in Hand.
Highlights: Tunnel of Love, Romeo and Juliet, Expresso Love, Hand in Hand, Solid Rock
49. The Cure – Pornography (1982)

Pornografia to jedna z niewielu płyt The Cure, które lubię. Jeśli dla kogoś Joy Division było zbyt marnie zagrane i wyprodukowane, ale podobał mu się klimat tamtych płyt może sięgnąć po ów mroczny album The Cure. Chłód jaki z niego bije to niewątpliwie największy atut tej muzyki. Dlatego wszystko w ich twórczości co szło w kierunku pogodnego popu omijam szerokim łukiem. Tutaj w zasadzie nie ma wpadek. Szkoda, że nie dorzucili kawałka Charlotte Sometimes, który zdaje się był singlem w tamtym czasie.
Highlights: A Short Term Effect, Siamese Twins, The Figurehead, A Strange Day, Cold, Pornography
Dire Straits zawsze szanowałem, nie byłem jednak nigdy ich wielkim fanem. Nadal w sumie nie jestem, choć niewątpliwie jestem fanem tej płyty (i następnej też). To świetny album z muzyką rockową, po prostu. Charakterystyczny, charyzmatyczny baryton Knopflera, ciekawe teksty, doskonale skomponowana muzyka. Po prostu klasa. Nie ma tutaj żadnego zadęcia ani superprodukcji jak na Brothers in Arms. Są za to najlepsze kawałki jakie Mark napisał w karierze. W tym mój ulubiony od dawna Hand in Hand.
Highlights: Tunnel of Love, Romeo and Juliet, Expresso Love, Hand in Hand, Solid Rock
49. The Cure – Pornography (1982)

Pornografia to jedna z niewielu płyt The Cure, które lubię. Jeśli dla kogoś Joy Division było zbyt marnie zagrane i wyprodukowane, ale podobał mu się klimat tamtych płyt może sięgnąć po ów mroczny album The Cure. Chłód jaki z niego bije to niewątpliwie największy atut tej muzyki. Dlatego wszystko w ich twórczości co szło w kierunku pogodnego popu omijam szerokim łukiem. Tutaj w zasadzie nie ma wpadek. Szkoda, że nie dorzucili kawałka Charlotte Sometimes, który zdaje się był singlem w tamtym czasie.
Highlights: A Short Term Effect, Siamese Twins, The Figurehead, A Strange Day, Cold, Pornography
-
Deleted User 2259
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Mam ten album The Cure i Disintegration również, spoko nawet. A co polecasz DS na początek? bo znam tylko Brothers. Może sobie właśnie złożę zamówienie i zakupię jakiś album w sklepie.
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Polecam wspomniany album i Love Over Gold. Dwa najlepsze.
-
Deleted User 2259
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Ok, postaram się coś zamówić (jak nie dziś, to w przyszłym tygodniu)
A to znasz? cena kusi:
https://rockserwis.pl/products/10531
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
48. Jethro Tull – The Broadsword and the Beast (1982)

Widziałem klip do Broadsword w okresie kiedy ta płyta się ukazała. Ale nie wiedziałem, że to Jethro Tull ani nie zapamiętałem muzyki. Po latach kiedy go obejrzałem po raz kolejny, przypomniało mi się. Może gdyby grali jakiś bardziej melodyjny numer, stałbym się dużo wcześniej fanem tego zespołu. Broadsword and the Beast to płyta na której klimat Jethro z lat 70 się co prawda przebija, ale od strony rytmicznej i produkcyjnej to jest typowy album z początku lat 80. Jest w nim jednak coś, co przyciąga. Zawsze tak miałem, mimo iż nie uważam, że to jakaś super idealna płyta.
Highlights: Beastie, Clasp, Slow Marching Band, Pussy Willow, Seal Driver
47. Yngwie Malmsteen – Marching Out (1985)

Po zobaczeniu w MTV teledysku do I'll See the Light, Tonight zapragnąłem mieć ten album. Malmsteena poznałem dość późno, bo nie był on u nas zbyt popularny. W tamtym czasie po rynku krążyły jeszcze legalnie słynne piraty, ale nie dało się kupić jakiejkolwiek kasety genialnego Szweda. Dopiero wiele lat później zdobyłem pierwsze wydanie na CD, które jakiegoś super wspaniałego brzmienia nie ma, ale jest muzyka. Najostrzejszy Malmsteen. I najlepszy.
Highlights: I'll See the Light Tonight, Don't Let It End, Disciples of Hell, I Am a Viking, On the Run Again, Caught in the Middle

Widziałem klip do Broadsword w okresie kiedy ta płyta się ukazała. Ale nie wiedziałem, że to Jethro Tull ani nie zapamiętałem muzyki. Po latach kiedy go obejrzałem po raz kolejny, przypomniało mi się. Może gdyby grali jakiś bardziej melodyjny numer, stałbym się dużo wcześniej fanem tego zespołu. Broadsword and the Beast to płyta na której klimat Jethro z lat 70 się co prawda przebija, ale od strony rytmicznej i produkcyjnej to jest typowy album z początku lat 80. Jest w nim jednak coś, co przyciąga. Zawsze tak miałem, mimo iż nie uważam, że to jakaś super idealna płyta.
Highlights: Beastie, Clasp, Slow Marching Band, Pussy Willow, Seal Driver
47. Yngwie Malmsteen – Marching Out (1985)

Po zobaczeniu w MTV teledysku do I'll See the Light, Tonight zapragnąłem mieć ten album. Malmsteena poznałem dość późno, bo nie był on u nas zbyt popularny. W tamtym czasie po rynku krążyły jeszcze legalnie słynne piraty, ale nie dało się kupić jakiejkolwiek kasety genialnego Szweda. Dopiero wiele lat później zdobyłem pierwsze wydanie na CD, które jakiegoś super wspaniałego brzmienia nie ma, ale jest muzyka. Najostrzejszy Malmsteen. I najlepszy.
Highlights: I'll See the Light Tonight, Don't Let It End, Disciples of Hell, I Am a Viking, On the Run Again, Caught in the Middle
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Nie znam żadnych koncertówek Dire Straits. Jakieś urywki z Alchemy może jedynie.Invader pisze: ↑ndz lis 08, 2020 7:14 pm
Ok, postaram się coś zamówić (jak nie dziś, to w przyszłym tygodniu)
A to znasz? cena kusi:
https://rockserwis.pl/products/10531
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
IMO najciekawsza dekada w muzyce rockowej - heavy, NWOBHM, thrash, death, doom, gothic a'la Sisters i Fields, zimna fala, new romantic, post-punk, shoegaze, neo progres.
Co do The Cure:
"Charlotte Sometimes" to singel z października 1981, pół roku po wydaniu płyty "Faith" (też genialnej), ale na wspomnianym albumie tej pieśni nie było. Racja - szkoda, że nie dorzucili Charlotty, bo klimatem idealnie pasuje do "Pornography" (dla mnie Top 10 lat '80).
Ciekawym Vorgel Twojej "pięćdziesiątki".
Co do The Cure:
"Charlotte Sometimes" to singel z października 1981, pół roku po wydaniu płyty "Faith" (też genialnej), ale na wspomnianym albumie tej pieśni nie było. Racja - szkoda, że nie dorzucili Charlotty, bo klimatem idealnie pasuje do "Pornography" (dla mnie Top 10 lat '80).
Ciekawym Vorgel Twojej "pięćdziesiątki".
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Postaram się wrzucać po 4 dziennie, chociaż nie wiem jak to będzie. Charlotte chyba dodali do remastera Faith. Szkoda, że nie do Pornography, bo na tę płytę lepiej się nadaje.
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Spalić Malmsteena! 
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Nudny jesteś.
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Ty też niespecjalnie fascynujący 
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Welcome to the Dire Straits, I'll be your guide.
Tak jak Vorgel pisze, Making Movies i Love Over Gold to absolutny peak Dire Straits. Polecam zacząć od Alchemy, wydanego po Love Over Gold. Przez wielu uważany za najlepszą koncertówkę lat 80 (podobnie jak dla lat 70 była to Made In Japan Purpli). Możesz też zerknąć na drugą płytę w kolejności - Communique. Została nagrana jeszcze w klasycznym składzie - 2 gitary, bas i perkusja. Od Making Movies mamy już klawisze, a później dojdzie i saksofon.
Brothers In Arms i On Every Street to już właściwie drugi etap zespołu, okraszony koncertówką On The Night. Na On Every Street Mark już bardziej myślał nad swoimi solowymi płytami, więc jest dosć średnio, ale tytułowy kosi dupsko. Musisz brać też pod uwagę, że DS zawsze był wizją Marka, skomponował on wszystkie utwory i był mózgiem i sercem tej kapeli.
Podsumowując:
Making Movies -> Love Over Gold -> Alchemy
później Communique,
później Brothers In Arms -> On Every Street -> On The Night
No i na koniec można debiut wrzucić, aczkolwiek poza Sultans Of Swing, nie ma tam nic ciekawego IMO.
Ostatnio zmieniony ndz lis 08, 2020 10:14 pm przez Geri666, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Nigdy nie wstydziłem się swojego gustu i lubię ten szajs. Po prostu mam problem z wyborem i to spory. Listy mnie nigdy nie bawiły specjalnie.
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12452
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
No wlasnie problem jest taki, że ty masz problem przyznać że to szajs 
