TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Zbiór ankiet i Waszych opinii dotyczących innych zespołów.

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Honoranle Mentions. Płyty zespołów, których nie było w top 50 w latach 90.

Bathory – Hammerheart (1990)
Obrazek

Entombed - Clandestine (1991)
Obrazek

L.A. Guns - Hollywood Vampires (1991)
Obrazek

Faith No More – Angel Dust (1992)
Obrazek

Tankard - The Tankard (1995)
Obrazek

Bathory oczywiście może być też Twilight of the Gods, to jedyne dwie płyty Quorthona, które lubię. Niesamowity klimat mroźnej północy. Oba albumy kojarzę z taką serią komiksów Thorgal. Początek lat 90. Kolejny zespół ze Szwecji, tym razem death metalowy. Osobiście wolę amerykański death metal, ale i w Szwecji działo się naprawdę sporo dobrego w tym gatunku. Ten album Entombed to oczywiście klasyka gatunku i najlepsze co nagrali. Pierwszy usłyszałem utwór Crawl i dalej już poszło. Fajna jest sekcja rytmiczna na płycie. Taka jakby rock and rollowa. We wkładce mamy kolesi wyglądających raczej jak zespół glam metalowy ;) Jeśli chodzi o glam, chociaż nie za bardzo lubię ten termin, L.A. Guns wydali w 1991 roku album inny niż dwa pierwsze krążki, po prostu więcej tutaj nawiązań do klasyki rock and rolla, Rolling Stones i takich rzeczy, niż do hair metalu z lat 80. Na pewno lepiej mi się tego słucha po latach niż Cocked and Loaded. Faith No More w 1992 roku postanowili zrobić mroczniejszy album od poprzednika i też mniej melodyjny. Są na nim fillery, ale większość to mocna, naprawdę oryginalna muza z doskonałą produkcją. RV to hołd dla Toma Waitsa. Na koniec Niemcy z Frankfurtu nad Menem, z płytą, która niesamowicie pozytywnie mnie zaskoczyła. Pamiętam, że Metal Mind zapowiadał jej wydanie w 1995 roku, ale jakoś nie mogłem zdobyć kasety i po dziś dzień nie wiem, czy się w ogóle u nas ukazała. Miałem teledysk do Minds on the Moon na video, ale cały album usłyszałem dopiero pod koniec lat 90 i wbił mnie w glebę. Nie ma dla mnie takiej wartości sentymentalnej jak The Meaning of Life czy Stone Cold Sober z początku dekady, choć jest lepszy, bo nie ma tu w ogóle fillerów, a są same killery. Może nie do końca jest to thrash jaki grali w latach 80, bo więcej tu melodii, ale dla mnie to coś jak Hanging in the Balance Metal Church. Nie , że taka sama muzyka, ale feeling tej płyty jest dość charakterystyczny, thrashowy zespół gra melodyjnie, momentami w poetyce heavy metalu.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Te zespoły były w top 50 z lat 90, album Mercyful Fate to kompilacja więc nie dawałem go do top 50.

Mercyful Fate - Return of the Vampire (1992)
Obrazek

Suicidal Tendencies - The Art of Rebellion (1992)
Obrazek

Jethro Tull - Roots to Branches (1995)
Obrazek

Carcass – Swansong (1996)
Obrazek

Slayer – Diabolus in Musica (1998)
Obrazek

Wolę Return of the Vampire od pierwszych dwóch płyt zespołu, a jeśli kogoś to szokuje... I don't care ;) Razem z The Beginning idealnie podsumowuje lata 80 w wykonaniu Mercyfuli. Album został wydany z okazji reunion, po którym powstał pierwszy od prawie dekady materiał premierowy. The rest is history. Płyta Suicidal Tendencies oryginalnie była w top 50, ale musiała wypaść w ostatniej chwili. To najbardziej dojrzały album zespołu. Czy najlepszy? Wolę Laugh i Camera, ale ten jest na miejscu trzecim. Roots to Branches to nieco zapomniana płyta Jethro Tull, w porównaniu z kilkoma wcześniejszymi na pewno bardziej mroczna i tajemnicza. Nostalgiczny utwór Another Harry's Bar to moim zdaniem absolutny top kawałków Jethro. Death and roll Carcass polubiłem bardziej niż Heartwork, którym wszyscy się zachwycali w 1993 roku. Ponoć zespół był bliski podpisania kontraktu z Sony, ale Jeff Walker w wywiadzie powiedział, że chcieli z nich zrobić kolejną M***llikę i się nie zgodzili. O tym też jest na płycie. Album został nagrany w 1995 roku, a niektóre kawałki pamiętają jeszcze czasy Heartwork, niemniej jednak to zupełnie inna płyta niż pozostałe Carcassy. Diabolus Slayera to mega niedoceniony album, na którym połowa materiału jest co najmniej tak samo dobra jak na dwóch poprzednich krążkach. Największym minusem jest tu wokal Toma, który momentami się wydziera jak najgorszy z najgorszych strapping young laddów;) Albo ten od roots bloody roots. Na szczęście nie wszędzie, a sama muzyka masakruje jak za starych dobrych czasów.
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Zdan »

Gdyby ten Slayer był jak SYL to bym go słuchał dużo więcej ;)
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Na szczęście nie jest, Araya się po prostu bezsensownie wydziera. A SYL to szajs ;)
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Zdan »

Vorgel pisze: ndz gru 13, 2020 5:13 pm Na szczęście nie jest, Araya się po prostu bezsensownie wydziera. A SYL to szajs ;)
Powiedzmy, że mam totalnie totalnie uber inne zdanie ;)
paulek
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3854
Rejestracja: pn cze 07, 2004 8:22 pm
Skąd: z narodu którego nie ma

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: paulek »

Jethro Tull -0 Roots To Branches to absolutnie genialny album. Jak dla mnie to tryumfalny powrót zespołu do czasów największej swietności z okresy pieśni z lasu. Fantastyczna płyta.
ODPOWIEDZ