Powodzenia.
kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6536
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
Zawsze warto poczytać relacje z różnych stron. Pewnie się skuszę za jakiś czas.gumbyy pisze: ↑pt sty 08, 2021 12:19 pmTak, jest ciut inaczej - info od osoby, która czytała obie. Największy problem tego zespołu, to brak rozmów na trudne tematy. KK przez lata kisił w sobie wszystko co mu nie pasowało "dla dobra JP". I Halford i KK odeszli z zespołu informując o tym... listownie. Jak H wrócił, to w zasadzie nie było tematu dlaczego odszedł... na zasadzie "o stary wróciłeś, super, nagrywamy płytę...". Totalny brak komunikacji.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
Halford w jakimś wywiadzie z lat 90 mówił, że przestał się interesować tym co się dzieje w JP w połowie lat 80, miał wtedy swoje sprawy i problemy i nie obchodziło go jakie kawałki grają mimo, iż nie lubił tego stylu. A po słynnej rozprawie sądowej, która kosztowała muzyków sporo nerwów postanowił odejść z zespołu i nie miało to raczej nic wspólnego z Tiptonem.
Moim zdaniem sprawa jest banalnie prosta, w latach 80 JP byli na topie, wszystkim się podobało paradowanie po Sunset Strip i życie na hajlajfie a niekiedy i na haju. O tym wspominał zresztą Tipton. Rob byłby idiotą, gdyby wtedy odpadł, kasa w końcu robi swoje. W 1992 kiedy odchodził na topie było już grunge i metal przestał się dobrze sprzedawać. Jak dla mnie JP mentalnie jako zespół heavy metalowy skończyło się po Defenders of the Faith, a Painkillera należy uznać za wyjątkowo udany wypadek przy pracy.
Moim zdaniem sprawa jest banalnie prosta, w latach 80 JP byli na topie, wszystkim się podobało paradowanie po Sunset Strip i życie na hajlajfie a niekiedy i na haju. O tym wspominał zresztą Tipton. Rob byłby idiotą, gdyby wtedy odpadł, kasa w końcu robi swoje. W 1992 kiedy odchodził na topie było już grunge i metal przestał się dobrze sprzedawać. Jak dla mnie JP mentalnie jako zespół heavy metalowy skończyło się po Defenders of the Faith, a Painkillera należy uznać za wyjątkowo udany wypadek przy pracy.
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
No z książki K.K. wynika, że stopniowo tracił swoją pozycję w kapeli niejako na własne życzenie. Chłop był za bardzo ugodowy, zgadzał się na wszystko i wyszło, jak wyszło.gumbyy pisze:Tak, jest ciut inaczej - info od osoby, która czytała obie. Największy problem tego zespołu, to brak rozmów na trudne tematy. KK przez lata kisił w sobie wszystko co mu nie pasowało "dla dobra JP". I Halford i KK odeszli z zespołu informując o tym... listownie. Jak H wrócił, to w zasadzie nie było tematu dlaczego odszedł... na zasadzie "o stary wróciłeś, super, nagrywamy płytę...". Totalny brak komunikacji.
Niemniej najbardziej interesuje mnie to, kto zesrał się w tym busie podczas jednej z pierwszych tras
Słowa Roba z lat 90-tych należy brać z przymrużeniem oka, choć prawdą jest, że miał wtedy sporo na głowie. Jego partner zastrzelił się na jego oczach, a sam tkwił w głębokim nałogu narkotykowym i alkoholowym.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
Dokładnie, ustępował za każdym razem i w każdym temacie. Do tego nie gadali o tym i narosło przez lata. Halford po części też odszedł z tego powodu. Też nie gadał co mu nie pasuje. Tam zresztą nikt z nikim o swoich problemach (np. uzależnienie Halforda) zupełnie nie komunikował innym.Schizoid pisze: ↑pt sty 08, 2021 1:12 pmNo z książki K.K. wynika, że stopniowo tracił swoją pozycję w kapeli niejako na własne życzenie. Chłop był za bardzo ugodowy, zgadzał się na wszystko i wyszło, jak wyszło.gumbyy pisze:Tak, jest ciut inaczej - info od osoby, która czytała obie. Największy problem tego zespołu, to brak rozmów na trudne tematy. KK przez lata kisił w sobie wszystko co mu nie pasowało "dla dobra JP". I Halford i KK odeszli z zespołu informując o tym... listownie. Jak H wrócił, to w zasadzie nie było tematu dlaczego odszedł... na zasadzie "o stary wróciłeś, super, nagrywamy płytę...". Totalny brak komunikacji.
Niemniej najbardziej interesuje mnie to, kto zesrał się w tym busie podczas jednej z pierwszych tras![]()
Słowa Roba z lat 90-tych należy brać z przymrużeniem oka, choć prawdą jest, że miał wtedy sporo na głowie. Jego partner zastrzelił się na jego oczach, a sam tkwił w głębokim nałogu narkotykowym i alkoholowym.
Historia kupy w busie mnie rozwaliła
www.MetalSide.pl
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
Bo Judas Priest to nie był w zasadzie zespół, a zbiór grających ze sobą muzyków. Ich podejście i podejście Iron Maiden to dwa różne światy. Judas Priest jakiś zespół przypominali ewentualnie w latach 70, kiedy trzymanie się razem nie było powodowane chęcią zarabiania dużej kasy, a tym, że chcieli grać swoją muzykę. Erozja zaczęła się już po pierwszych większych sukcesach (czytaj po sukcesach w USA), czyli po British Steel. Nie jest chyba przypadkiem słaby album Point of Entry, gdzie liczyło się wszystko inne tylko nie muzyka. Tyle, że niepowodzenie tej płyty było jak kubeł zimnej wody na głowy muzyków. Właśnie muzyków, przede wszystkim. Po sukcesie Screaming for Vengeance wiedzieli już co i jak robić, ale oni się moim zdaniem ze sobą nie przyjaźnili. Byli jak Ratt czy Rolling Stones. Zespół to kura znosząca złote jaja i tego się trzymajmy.
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
Każdy zespół to zbiór grających ze sobą muzykówVorgel pisze: ↑pt sty 08, 2021 2:48 pm Bo Judas Priest to nie był w zasadzie zespół, a zbiór grających ze sobą muzyków. Ich podejście i podejście Iron Maiden to dwa różne światy. Judas Priest jakiś zespół przypominali ewentualnie w latach 70, kiedy trzymanie się razem nie było powodowane chęcią zarabiania dużej kasy, a tym, że chcieli grać swoją muzykę.
KK od początku miał parcie na sukces (finansowy też) i wszystko co robił, było ukierunkowane na jego osiągnięcie. Co chwilę o tym wspomina w "Heavy Duty".
www.MetalSide.pl
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
Zespół to coś więcej niż tylko zbiór muzyków, muzycy sesyjni też mogą grać ze sobą i nie stanowią zespołu, a właśnie zbiór muzyków. Jak ktoś się podpisuje Judas Priest, to jest tym właśnie zespołem i ta nazwa scala. Ich w latach 80 scalała już jedynie kasa.
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
Bla, bla, bla... są zespoły i zespoły. W każdym przeróżne układy finansowe i hierarchia "ważności". Jakieś romantyczno-naiwne masz patrzenie na pracę jaką jest granie w kapeli.
Ostatnio zmieniony pt sty 08, 2021 3:21 pm przez gumbyy, łącznie zmieniany 1 raz.
www.MetalSide.pl
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
Dokładnie. Zespół to muzycy, których łączą wspólne cele. Przecież Black Sabbath to też nie jest historia przyjaźni, może była nią w pierwszych latach. Czy Maiden to faktycznie kumple lubiący wspólnie wypić piwo do grilla? Śmiem wątpić. Wygląda to pewnie tak, że Nicko lubi wszystkich, a bliżej siebie są jedynie Bruce i Adrian, reszta to współpracownicy. Mnie zupełnie nie interesują relacje muzyków panujące w zespole, obchodzą mnie płyty i koncerty. Przecież Purple byli tak naprawdę "idealnymi nieznajomymi", a trudno odmawiać im rangi zespołu. Może nawet dobrze, gdy w grupie występują tarcia, bo prowokują muzyków do lepszej pracy.
W Heavy Duty Downing jasno podkreśla, że problemy zaczęły się już przy Stained Class, kiedy nie byli jeszcze dużą gwiazdą. Później eskalowały, ale pieniądze to jedno. Ważna była też znaczna różnica charakterów i ambicji (np. Glenn nie chciał ruszyć w trasę, bo wolał spędzać czas z rodziną). Po prostu Judasi nie potrafili utrzymać tego wszystkie wewnątrz zespołu, innym kapelom wychodzi to lepiej, przez co na zdjęciach wyglądają jak dobrzy znajomi, a w rzeczywistości są względem siebie neutralni, czy nawet się nie lubią. W przypadku JP relacje w zespole są obecnie chyba lepsze, niż kiedykolwiek wcześniej.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
W zespole nie wszyscy muszą się przyjaźnić, a mogą się wcale nie przyjaźnić. Ale jak są zgraną grupą muzyków, których scala nazwa i chęć grania muzyki, to jest właśnie zespół. W momencie kiedy nie liczy się już muzyka i zespół wykorzystuje zasłużony szyld tylko i wyłącznie po to, by trzepać kasę, to nie jest już zespołem tylko zbiorem muzyków robiących kasę na kultowej nazwie. To nie musi być złe, jeśli ich nowa muzyka wciąż jest dobra, nawet jeśli nie jest szczera, to kwestia gustu. W Iron Maiden musiała zawsze panować dobra atmosfera, bo Steve chciał mieć właśnie zespół muzyków, którzy lubią razem imprezować, grać w piłkę i generalnie spędzać ze sobą czas bez ciągłych awantur. Jak się jedzie w długą trasę, to lepiej mieć zgrany także poza sceną zespół, niż obcych sobie ludzi, wrogo do siebie nastawionych. W IM nie było dragów, więc nikt się za nimi nie chował jak to miało miejsce w Rolling Stones, gdzie Richards wprost przyznał, że jedyną możliwością utrzymania zespołu w latach 70 było jego chowanie się za narkotykami. Jak je odstawił dopiero zaczęły się jazdy i kłótnie z Jaggerem, odwołane trasy koncertowe itd. To ma być zespół? Rolling Stones to też dla mnie od dawna nie jest zespół. Chociaż lubię niektóre płyty z okresu kiedy byli już tylko zbiorem muzyków, których łączył intratny biznes. Judas Priest przerosła sława, to nic niezwykłego. Bardzo niewiele grup w historii metalu osiągnęło platynowy status.
-
Deleted User 5490
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
Czy remastery Saxon w digibookach są fajnie zremasterowane, czy kaszana?
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
To ten sam remaster co kiedyś wydane w jewelcase. Słuchalne ale nic specjalnego - moim zdaniem oryginalne wydanie brzmią sporo lepiej - więcej dynamiki, przestrzeni, wszystko tam "żyje".Pierre Dolinski pisze: ↑sob sty 09, 2021 6:13 pm Czy remastery Saxon w digibookach są fajnie zremasterowane, czy kaszana?
-
Deleted User 5490
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
Pewnie te oryginalne już nie do dostania w normalnej cenie i nie zajechane.
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
W sumie to ciekawe pytanie - ja klasyczne Saxony mam (w tym jeden remaster ale to z powodu bonusów) i nie kosztowały morderczo.Pierre Dolinski pisze: ↑sob sty 09, 2021 6:24 pm Pewnie te oryginalne już nie do dostania w normalnej cenie i nie zajechane.
-
Deleted User 5490
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
To muszę się rozejrzeć.Zdan pisze: ↑sob sty 09, 2021 6:34 pmW sumie to ciekawe pytanie - ja klasyczne Saxony mam (w tym jeden remaster ale to z powodu bonusów) i nie kosztowały morderczo.Pierre Dolinski pisze: ↑sob sty 09, 2021 6:24 pm Pewnie te oryginalne już nie do dostania w normalnej cenie i nie zajechane.
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
www.MetalSide.pl
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6536
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: kupione/pożyczone/zamienione/ukradzione
Rosław Szaybo, to dostały szajby.




