To prawda, jest sporo wesołych momentów, ale wciąż nie kumam tego podkreślania, jaką TXF był mroczną płytą. Ok, jest trochę bardziej ponurych tekstów, sam wokal i kompozycje też trochę w innym nastroju, ale na tej płycie jest wciąż sporo melodii, które z ponurym klimatem nie mają nic wspólnego.Schizoid pisze:+1blackmailer pisze: ↑ndz wrz 19, 2021 12:45 pm Właśnie nie rozumiem tego, że wiele osób mówi, że ta płyta jest jakaś mroczna. Są momenty, ale całościowo raczej średnio![]()
W zasadzie to miejscami jest wesoło jak nigdy wcześniej![]()
A tu mamy podobnie. Ja może nie powiedziałbym, że niemal całkowicie bez znaczenia, ale sama treść muzyczna jest nieporównywalnie ważniejsza. Brzmienie to jest taka kropka nad i. Rzadko się zdarza, żeby było tak złe lub tak dobre (tutaj na pewno SiT jest dobrym przykładem), że ma to jakiś znaczący wpływ na moją ocenę materiału.pinio pisze: Podkreślę - produkcja jest dla mnie elementem niemal całkowicie bez znaczenia w ocenie muzyki.
Dla mnie obie te płyty mają perfekcyjne brzmienie w stosunku do tego, co przedstawia muzyka. Generalnie jeśli chodzi o brzmienie to dla mnie większym problemem niż to, że jakiś album zespołu pod tym względem mniej mi leży, byłoby taśmowe produkowanie kolejnych płyt z niemal identycznym brzmieniem.pinio pisze: Swoją drogą - taki 7 syn jest nagrany o tyle ciszej i inaczej niż SiT, że czasem zastanawiam się, która z tych produkcji jest właściwa, a która właściwsza np. wg tych, którzy obie te płyty stawiają na piedestale twórczości Maiden.
Cała płyta na żywo - świetna sprawa. Właściwie nawet gdybym średnio oceniał tę płytę, to i tak uważałbym, że to byłoby ciekawsze niż wałkowanie prawie tej samej setlisty po raz kolejny. Myślę, że mimo wszystko takie koncerty nie dojdą do skutku, ale chciałbym się mylić.pinio pisze: Na teraz najbardziej ucieszyłbym się z całej płyty na koncercie. Pamiętam doświadczenie z AMOLAD, a ta płyta ma więcej momentów bardziej porywających z koncertowym potencjałem (choć nie tyle co na BoS - a może okazałoby się inaczej?). Z innej strony - byłby to dobry sprawdzian dla całego materiału. Kto wie - może dotarłoby do mnie, że to gniot na miarę NPftD?
Myślę, że potencjał koncertowy jest. Nawet w kwestii tytułowego utworu sądzę, że sprawdziłby się jako otwieracz. Uważam, że zaczynać koncerty można niekoniecznie od szybkiego, krótkiego strzału, można inaczej - już trasa promująca TBOS to potwierdziła moim zdaniem. Chociaż za lepszy otwieracz uważam IESF.






