Do tego krążka wielu moich znajomych albo musiało przekonywać sie jakiś czas albo przekonać sie nie mogą do tej pory. Ja usłyszałem u kolegi Necroshine, My December, Let Us Prey i wiedziałem ze to będzie dobry album
Mogę to zrozumieć bo Overkill dużo tutaj gra w takich wolniejszych wręcz Sabbathowsko-groove'owych tempach ale numery są mega znakomite a to tłuste brzmienie gitary bardzo robi robotę.
Zdan pisze: ↑śr gru 08, 2021 6:40 pm
Mogę to zrozumieć bo Overkill dużo tutaj gra w takich wolniejszych wręcz Sabbathowsko-groove'owych tempach ale numery są mega znakomite a to tłuste brzmienie gitary bardzo robi robotę.
W 1999 roku na składance dodanej do Metal Hammera usłyszałem "Stone Cold Jesus" i powiem szczerze, że nie miałem ochoty kupić czy nawet przegrać sobie "Necroshine". Dopiero po jakichś kilku latach bardziej zatrybiło, kiedy osłuchałem się bardziej w środkowych płytach Overkill wydawanych po "Horrorscope".
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Zdan pisze: ↑śr gru 08, 2021 6:40 pm
Mogę to zrozumieć bo Overkill dużo tutaj gra w takich wolniejszych wręcz Sabbathowsko-groove'owych tempach ale numery są mega znakomite a to tłuste brzmienie gitary bardzo robi robotę.
W 1999 roku na składance dodanej do Metal Hammera usłyszałem "Stone Cold Jesus" i powiem szczerze, że nie miałem ochoty kupić czy nawet przegrać sobie "Necroshine". Dopiero po jakichś kilku latach bardziej zatrybiło, kiedy osłuchałem się bardziej w środkowych płytach Overkill wydawanych po "Horrorscope".
Dla fana starszych płyt Overkill to faktycznie mógł być szok ale ja pamiętałem, że przebijałem się przez dyskografię po kolei i Necroshine wydawał mi się logicznym krokiem w kontekście tego co Overkill grał w środku swojej kariery. Generalnie o tym okresie mam też dobre zdanie bo kilka numerów tam to naprawdę ciężarowe rzeczy.
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.