Barcelona przereklamowana? To przepiękne miasto, które w pełni zasluguje na swoja renomę.
Co do koncertu... Sharon za drugim razem nie porwala mnie az tak, to jednak nie jest zespol, który lubię na tyle by robić kilka sztuk w tydzień. Nie zmienia to faktu, że bawiłem się dobrze a pani Sharon to już w ogóle cały czas mnie tam szukała na wspólne śpiewanko

jedyne co mnie zirytowało, to że jakis baran który nic się nie ruszyl przez cały koncert zaczal drzec się i wolac ochroniarzy żeby dostać kostke. Mi tam nie zależy, ci gitarzysci to i tak leszcze, ale cmon po co się typ tak wydzierał

.
Jeśli chodzi o danie głowne, to było naprawde bardzo dobrze, chociaż w Barcelonie bawilem się lepiej. Przede wszystkim podział barierki na dwie i nieco wyzsza scena trochę psuły odbior, no i nie lubię być po prawej - ja bez kontaktu z Adrianem od razu gorzej się bawię. Natomiast jak juz się rozkręciłem to poszlo na maxa. Bardzo lubię te momenty kiedy zamiast na scene, to szukam znajomych w oddali na barierce i sobie razem spiewamy - wielu ludzi na tej trasie to swietne osoby i bez nich nie byłoby tak fajnie. Brus gadał mało, podziekował crew, fanom i zapowiedział powrót. Polecialo trochę więcej niż zwykle frotek, złapałem Stefana i.... to by było na tyle. 16 koncertow (w tym 1 odwolany), 12 panstw, 2 miesiące.
Koncze z 35 koncertami (bez Bolonii) na koncie. Pora wrocic do domu i pomyśleć o Ameryce...