Ulubiony album Cannibal Corpse
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- Adrian S.O.S.
- -#Rainmaker

- Posty: 6565
- Rejestracja: ndz lut 09, 2014 3:11 pm
Ulubiony album Cannibal Corpse
Jaki jest wasz ulubiony krążek Cannibal Corpse?
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
O kurde, tutaj to jest zagwozdka. Bardzo równa i solidna dyskografia. Wszystkie albumy co najmniej dobre.
Z Barnesem to wiadomo - największe klasyki. Tomb of the Mutilated i The Bleeding najbardziej lubię.
Ale z Szyją też wyjątkowo mocne albumy. Najbardziej chyba Vile, Bloodthirst, The Wretched Spawn, Kill i Violence Unimagined.
Koniec końców głos oddam na "Tomb of the Mutilated".
Z Barnesem to wiadomo - największe klasyki. Tomb of the Mutilated i The Bleeding najbardziej lubię.
Ale z Szyją też wyjątkowo mocne albumy. Najbardziej chyba Vile, Bloodthirst, The Wretched Spawn, Kill i Violence Unimagined.
Koniec końców głos oddam na "Tomb of the Mutilated".
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
zdecydowanie The Bleeding
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
Nie jestem w stanie słuchać Barnesa.
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
Troche dziwne stwierdzenie bo na każdej z pierwszych czterech płyt CC Barnes brzmi inaczej i do tego ma inną manierę wokalną. W odróżnieniu od Corpsegrindera który ryczy cały czas tak samo. No i muzycznie na płytach z Barnesem jest o wiele ciekawiej. Mocno różnią od siebie się albumy
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
Głos na The Bleeding. Hit za hitem po prostu 
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
Na pewno słuchałem go na Tomb i mnie totalnie odrzuciło to kwiczenie/chrumkanie dzikiej świni.Djuk_416 pisze: ↑śr lis 30, 2022 8:55 pmTroche dziwne stwierdzenie bo na każdej z pierwszych czterech płyt CC Barnes brzmi inaczej i do tego ma inną manierę wokalną. W odróżnieniu od Corpsegrindera który ryczy cały czas tak samo. No i muzycznie na płytach z Barnesem jest o wiele ciekawiej. Mocno różnią od siebie się albumy
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19517
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
Na "Tomb Of The Mutilated" kwiczenie i chrumkanie? Chyba Ci się z "The Bleeding" pomyliło...
Ja Chrisa uwielbiałem za pierwsze cztery płyty Cannibal Corpse, ale jego maniery w Six Feet Under już nie lubiłem. A uwielbiałem właśnie za te elastyczność na płytach Cannibal Corpse. Na każdej brzmi inaczej. Świetnie dopasowywał wokale do materiału. Jego wokale brzmiały kompletnie inaczej na "Butchered At Birth" niż na "Eaten Back To Life". I inaczej brzmiały na "Tomb Of The Mutilated" względem tych dwóch poprzednich właśnie. To samo było na "The Bleeding", gdzie znowu Barnes miał inną barwę i inny stylu growlowania. Jeżeli o to chodzi to Chris Barnes był w pierwszej połowie lat 90tych w czołówce death metalowych krzykaczy. Właśnie dzięki umiejętności zmieniania barwy oraz stylu growlowania.
Jeżeli chodzi o wybór najlepszej płyty, to ode mnie zawsze głos wedruje na "Tomb Of The Mutilated". Ta płyta to również mój numer jeden jeżeli chodzi o cały death metal.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
Nie, nie pomyliłem. Odpaliłem teraz Hammer Smashed Face i dla mnie to są odgłosy z chlewu.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19517
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
Osobiście nie rozumiem tego zarzutu, bo to świetny głęboki growling. Taki, którym niewielu się wtedy mógło poszczycić. Wielu wokalistów w tamtym czasie bardziej się darło niż growlowało.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
Lubię growling gdzie jestem w stanie zrozumieć choć połowę słów.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19517
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
To mnie teraz zszokowałeś, bo nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś cenił sobie growling za to, że może teksty zrozumieć. Jak już to właśnie w drugą stronę. Wielu lubiło growling za to im bardziej głęboki, ohydny, chory i niezrozumiały. Widocznie się gusta słuchaczy death metalu zmieniły przez ostatnie lata. Ale chyba na gorsze skoro od wokalistów death metalowych oczekuje się bardziej przystępnego ryczenia... Kiedyś usłyszałem jedynkę Suffocation i oniemiałem z zachwytu. Tak samo było kiedy pierwszy raz usłyszałem meksykański albo amerykański Disgorge. Niesamowite, głębokie wokale.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
Zrozumienie tekstów śpiewanych przez Barnesa na studyjniakach CC to pikuś w porównaniu do tego, co robi Corpsegrinder na żywo.
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
Ale ja nie jestem wielkim fanem death metalu. Growl to nie mój ulubiony sposób śpiewu, ale niektórych wokalistów lubię, np. Hegga. Jego growl jest czytelny, ale też głęboki. A że koneserzy death z pogardą na tę opinię spluną, to już trudno.LukaSieka pisze: ↑śr lis 30, 2022 10:32 pmTo mnie teraz zszokowałeś, bo nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś cenił sobie growling za to, że może teksty zrozumieć. Jak już to właśnie w drugą stronę. Wielu lubiło growling za to im bardziej głęboki, ohydny, chory i niezrozumiały. Widocznie się gusta słuchaczy death metalu zmieniły przez ostatnie lata. Ale chyba na gorsze skoro od wokalistów death metalowych oczekuje się bardziej przystępnego ryczenia... Kiedyś usłyszałem jedynkę Suffocation i oniemiałem z zachwytu. Tak samo było kiedy pierwszy raz usłyszałem meksykański albo amerykański Disgorge. Niesamowite, głębokie wokale.
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
Lubię np. Vincenta i Petera za dykcję 
Chris i George - nie umiem wybrac
Ale Corpsegrinder zawsze mi robi w They Deserve to Die - kocham ten bełkot
Chris i George - nie umiem wybrac
Ale Corpsegrinder zawsze mi robi w They Deserve to Die - kocham ten bełkot
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
O, Vincent też jest spoko.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19517
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
Z tym że Peter nigdy nie growlował. A Vincent ryczał jedynie na "Covenant" i momentami na "Blessed Are The Sick". Tak to obaj generalnie zawsze krzyczeli. Nie mówię, że ich sposób wokalowania jest zły, bo bardzo podobają mi się diabelskie wokale z "Altars Of Madness" i lubię ogólnie wokal Petera, który bardzo pasuję do stylu Vader.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
- Adrian S.O.S.
- -#Rainmaker

- Posty: 6565
- Rejestracja: ndz lut 09, 2014 3:11 pm
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
Głos na The Bleeding. Płyta dopracowana w każdym calu
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
No dobra, z rana, na swiezej glowie - The Bleeding.
Re: Ulubiony album Cannibal Corpse
Chyba jednak The Bleeding ale bardzo lubię też pierwsze trzy.
