Warto było iść. Co ciekawe na początek okazało się, że jest mała obsuwa (jak nie u Atreja

). Ale jak zaczęliśmy z 25 minutowym opóźnieniem, tak do końca już trzymaliśmy przesuniętą czasówkę. Szkoda, że było tak mało ludzi. Z 50-60 się kręciło po sali, ale część to zespoły + pewnie jacyś "goście".
Slave Keeper - hmmmm, wypadło lepiej niż na filmikach na yt. Sporo pracy jeszcze przed nimi, muzycznie i scenicznie, bo wyglądali na trochę niepewnych na scenie. Ogólnie pozytywnie jak na te 20 minut, które słyszałem. Jako otwieracz wieczoru dali radę.
Ironbound - chyba najlepszy z ich występów, które widziałem, chociaż problemy te same co poprzednio. Na wyciągnięciach ginął wokal i znowu zagrali dwa covery. O ile Wrathchild jako drugi na plus, pod kątem przełamania lodów z publicznością się dobrze sprawdził, to 2MTM zagrane na koniec - porażka. Raz, że znowu skończyli coverem zamiast swoim numerem. Dwa to był chyba najsłabiej wykonany i brzmiący numer w secie. Najlepiej wypadła sekcja środkowa Smoke and Mirrors, Witchhunt, Lightbringer - tu wszystko grało jak należy. Prezencja sceniczna zespołu na plus. Tylko dwa duże standy na taką małą scenę, to było trochę dużo. Mało miejsca dla muzyków zostało
Holy Mother - kurde, ale to było dobre. Mike wokalnie wymiata. Kawał głosu ma. Numery HM oczywiście świetnie, ale jak jest dobry słychać było przede wszystkim w secie z lat 80tych i klasykach hard rocka: Dio i Coverdale zaśpiewani świetnie. Publiczności za dużo nie było. Zdan pisze o ok. 50 osobach, oceniłbym to podobnie. Natomiast reakcje bardzo dobre. Widać było, że zespół ma dla kogo grać. Na koniec dostaliśmy Toxic Rain zapowiedziany i wpółodśpiewany przez naszego lokalnego celebrytę

. No i wpadła kosteczka (nie byłem tak zachłanny jak kolega gumbyy, żeby zgarniać wszystkie

).
No i na koniec warto zaznaczyć kolega Zdan (poza fantastycznym występem - @krusejder dawaj filmik), zaliczył dwie kompromitacje swojej metalowości. Nie wiem czy większą było wbicie pod scenę i machanie łbem na Wrathchild czy odśpiewanie "pościelówy" Here I Go Again
Edit: Płytkę też nabyłem, chociaż wydana w obrzydliwym digi
