Uwielbiam tych gości - za to ile thrashu jest w tej ich muzie. A ostatnia chyba najlepsza!
No właśnie "Force Of Profanation" chyba dla mnie najlepsza. Lubie taki black metal jak w Ravencult podszyty klimatami à la Nifelheim, Destroyer 666 czy nawet Celtic Frost.
Tymczasem u mnie:
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Nowy nabytek, leci już kolejny odsłuch. Płyta siadła mi bardzo szybko. Ciężko sklasyfikować tę muzykę. Dla mnie to hmmm... niech będzie awangardowy death metal. Z czystymi wokalami (co jest plusem, wokale są bardzo dobre, pojawiają się również wokale kobiece). Sporo akustycznych przerywników. Ale gdy wjeżdżają gitary i bębny - płyta jest deathowo ciężka i intensywna. Podobnie teksty - również ciężkie, przemyślane, nie ma w nich ani śladu grafomanii, świetnie komponują się z muzyką.
Aha - dawno nie widziałem tak dobrze wydanej polskiej płyty. Szczególnie, że za tym wydawnictwem nie stoi żadna większa wytwórnia. Wkładka jest bardzo gruba, zawiera teksty, zdjęcia muzyków (a skład jest dość liczny), grafiki i interpretację/genezę tekstów (szacunek za ciosy bezpośrednio wymierzone w kacapowo). Bardzo dobry album, chociaż krótki (nieco ponad 30 minut).