Wyszedłem z kina pozytywnie zaskoczony. Najlepsze kawałki mają fajne teledyski z zespołem, te słabsze - nie - jutro przesłucham kasetę i vinyl i sprawdzę czy to aby nie manipulacja obrazem
Plusy: wokal, James, riffy często mega fajne, momenty rytmicznie ciekawe (końcówka Suicide mmmm)
Minusy: Rob (zero inwencji, fajniej wypadł w wywiadach), Kirk (10% z jego solówek było fajne), generyczność w wielu momentach, zero eksperymentu w stosunku do poprzednika, ale jednak jest lepszy niż poprzednik - bardziej przemyślany i chwytliwy.
Na razie 7 lub 8/10 czyli wysoko, ale biorę tu pod uwagę ich wiek, możliwości muzyczne (no Harrisem to oni nie są - Inamorata - zmarnowana okazja na Epik a’la The Call of C czy Orion. Ale nie spieprzyli a to też wyczyn

poza tym umieją w promocje, PR.
Gdyby ktoś mi w 2000 roku powiedział, że dwa z moich ulubionych zespołów wydadzą takie płyty w 2021/23 bym nie uwierzył. Senjutsu mi zapewnia super doznania muzyczno, kompozytorskie, emocjonalne, zaś 72 riffowe szaleństwo z Jamesem w formie (co cieszy). Jestem na tak i mam nadzieje, że jutro dotrą wydania fizyczne.
Może nieskładna ta opinia bo trochę wypiłem w kinie.