28/05/2023 - Ljubljana, SLOVENIA Arena Stozice
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Deleted User 8263
Re: 28/05/2023 - Ljubljana, SLOVENIA Arena Stozice
Kocham Cie Remi, nigdy się nie zmieniaj
Re: 28/05/2023 - Ljubljana, SLOVENIA Arena Stozice
Przecież to dla Remiego przed każdym koncertem puszczają Doctor doctor.... 
Koncertowy rok 2026: Polish Metal Alliance, Turbo, Wishbone Ash, Małgorzata Ostrowska, Galahad/ Millenium, Turbo, Old Breakout, Smith/ Kotzen, Schenker, DiMeola, Helicon, Another Pink Floyd, Turbo, K. Cugowski, Clapton ...
Re: 28/05/2023 - Ljubljana, SLOVENIA Arena Stozice
To ja też coś dorzucę od siebie - pod względem emocjonalnym to był mój najlepszy koncert Maiden i jestem 100% pewny że nie doświadczę lepszego, chyba że w końcu wymyślą to Time Machine i będzie można się cofnąć do 1986
Doctor Doctor (wraz z pojawieniem się stojaka na mikrofon
) + Blade Runner + CSiT w Ljubljanie to był szczyt tego co mogłem doświadczyć jeśli chodzi o IM.
Pozdrowienia dla całej ekipy z Ljubljany i Pragi, widzimy się niebawem
Doctor Doctor (wraz z pojawieniem się stojaka na mikrofon
Pozdrowienia dla całej ekipy z Ljubljany i Pragi, widzimy się niebawem
- Władysław_Warneńczyk
- -#Ancient mariner

- Posty: 505
- Rejestracja: śr sty 19, 2011 8:10 pm
Re: 28/05/2023 - Ljubljana, SLOVENIA Arena Stozice
Tak stojak to symbol tego koncertu. Gdy rozważaliśmy różne za i przeciw przed gigiem - czy zaczną od Moonchild czy od CSiT szukaliśmy na scenie (zakrytej), podpowiedzi. Wyłączone Ekrany po bokach nadawały wygląd scenie a’la Maiden England feeling - czego się trochę obawialiśmy; nie było też charakterystycznego dla 86 roku układu świateł u góry w kształcie kwadratu (a układ świateł był w w trasach historycznych również kopiowany).
No i raptownie pojawił się On - Stojak
Czy ktoś widział, by śpiewać Moonchild ze stojakiem?
-
Deleted User 8263
Re: 28/05/2023 - Ljubljana, SLOVENIA Arena Stozice
To teraz ja.
Dużo już tutaj wspominałem o patologii jaka jest fttb, o różnych dziwnych ludziach i atmosferze. To wszystko przestało mieć znaczenie, kiedy weszliśmy pod barierke i ustawiliśmy się. Za chwile dolaczyl Remi, mieliśmy fajna polska załoge.
Jak zgasly światła czekalem co się wydarzy i już po sekundzie-dwoch zaczęliśmy się z Remim wydzierać, bo wiedzieliśmy co się dzieje. "BLADE RUNNER BLADE RUNNER KURWA". Niektorzy z naszej ekipy nie od razu się pokapowali i po sekundzie BR mowili "hej, to nie Moonchild".
CSIT w Ljublanie to moje najlepsze chwile na Maiden i na koncertach w ogóle. Przeżyłem mase świetnych momentów na barierkach na całym swiecie z różnymi zespołami, ale to co wydarzylo się podczas Caught było nieprawdopodobne. Nie słyszałem ani słowa ze sceny, Bruce rownie dobrze mógłby mieć wyłączony mikrofon, tak glosno ryczelismy zwroty, refren i OOOOO pomiedzy. Kurwa mac, ogladalem filmik Michała 20 razy i za każdym razem mam ciary.
Strangera lubię, ale na CSIT oceniam go najniżej. Na żywo zabrzmiał potężnie, bardzo mi siadł. Senjutsu jak wiecie lubię, więc znowu - zajebiscie.
CIPWM to mega rozczarowanie, jeden z dwóch numerow Maiden ktorych nie jestem w stanie słuchać. Bardzo nie pasuje do klimatu seta, zupełnie nie działa i jest wrzuciny na siłę.
Alexander... Im bliżej gigu tym bardziej w niego wierzyłem i super, że po niego sięgnęli. Ekscytacja była ogromna, chociaż nie tak jak na CSIT mam wrażenie. Publika jak przez cały koncert wspaniała. Pamietam jak wszystko pulsowało podczas intra i jak wjechała pierwsza zwrota to znów było śpiewanie na pełnej.
Hell on Earth - spodziewałem się go i cieszę się, że pojawił się w secie. Niesamowicie emocjonalny numer, śpiewaliśmy go tak glosno że Adrian patrzył z niedowierzaniem, tak było.
Oczywiście dźwięk był fatalny, wyjebek sporo, ale to sa detale. Na drugiej Pradze już wszystko było tip top. Koncert nie do powtorzenia, emocje tak intensywne i po prostu czysta radość.
Set też fajnie zamyka morde wszelkiego rodzaju zjebom, piszacym jakieś bzdety o leniwych Maiden i jarajacy się grajacym od 1774 to samo Saxon. Odkopanie tylu tak dawno niegranych rzeczy, kilka live debutow, wyjebanie 666, czysty fan service. Zresztą po nich też widać, że są niesamowicie przejęci. Nawet fantów malutko rzucili, mniej poruszali się po scenie - czuć, że bardzo im zależało i byli skoncentrowani.
Ciesze się, że tam byłem i to przeżyłem. Na moje 45 Maiden Ljublana była najlepszym i myślę, że nie da się tego przebić. I nie byłby to tak wspaniały wieczor, gdyby nie Roberrcik, Michał, Żelazny (polskie bydlo), Tweeneer, Remi i oczywiscie ladydzosef.
Mega pozdro też dla reszty polskiej ekipy bo było nas tam w Ljublanie bardzo dużo.
Dużo już tutaj wspominałem o patologii jaka jest fttb, o różnych dziwnych ludziach i atmosferze. To wszystko przestało mieć znaczenie, kiedy weszliśmy pod barierke i ustawiliśmy się. Za chwile dolaczyl Remi, mieliśmy fajna polska załoge.
Jak zgasly światła czekalem co się wydarzy i już po sekundzie-dwoch zaczęliśmy się z Remim wydzierać, bo wiedzieliśmy co się dzieje. "BLADE RUNNER BLADE RUNNER KURWA". Niektorzy z naszej ekipy nie od razu się pokapowali i po sekundzie BR mowili "hej, to nie Moonchild".
CSIT w Ljublanie to moje najlepsze chwile na Maiden i na koncertach w ogóle. Przeżyłem mase świetnych momentów na barierkach na całym swiecie z różnymi zespołami, ale to co wydarzylo się podczas Caught było nieprawdopodobne. Nie słyszałem ani słowa ze sceny, Bruce rownie dobrze mógłby mieć wyłączony mikrofon, tak glosno ryczelismy zwroty, refren i OOOOO pomiedzy. Kurwa mac, ogladalem filmik Michała 20 razy i za każdym razem mam ciary.
Strangera lubię, ale na CSIT oceniam go najniżej. Na żywo zabrzmiał potężnie, bardzo mi siadł. Senjutsu jak wiecie lubię, więc znowu - zajebiscie.
CIPWM to mega rozczarowanie, jeden z dwóch numerow Maiden ktorych nie jestem w stanie słuchać. Bardzo nie pasuje do klimatu seta, zupełnie nie działa i jest wrzuciny na siłę.
Alexander... Im bliżej gigu tym bardziej w niego wierzyłem i super, że po niego sięgnęli. Ekscytacja była ogromna, chociaż nie tak jak na CSIT mam wrażenie. Publika jak przez cały koncert wspaniała. Pamietam jak wszystko pulsowało podczas intra i jak wjechała pierwsza zwrota to znów było śpiewanie na pełnej.
Hell on Earth - spodziewałem się go i cieszę się, że pojawił się w secie. Niesamowicie emocjonalny numer, śpiewaliśmy go tak glosno że Adrian patrzył z niedowierzaniem, tak było.
Oczywiście dźwięk był fatalny, wyjebek sporo, ale to sa detale. Na drugiej Pradze już wszystko było tip top. Koncert nie do powtorzenia, emocje tak intensywne i po prostu czysta radość.
Set też fajnie zamyka morde wszelkiego rodzaju zjebom, piszacym jakieś bzdety o leniwych Maiden i jarajacy się grajacym od 1774 to samo Saxon. Odkopanie tylu tak dawno niegranych rzeczy, kilka live debutow, wyjebanie 666, czysty fan service. Zresztą po nich też widać, że są niesamowicie przejęci. Nawet fantów malutko rzucili, mniej poruszali się po scenie - czuć, że bardzo im zależało i byli skoncentrowani.
Ciesze się, że tam byłem i to przeżyłem. Na moje 45 Maiden Ljublana była najlepszym i myślę, że nie da się tego przebić. I nie byłby to tak wspaniały wieczor, gdyby nie Roberrcik, Michał, Żelazny (polskie bydlo), Tweeneer, Remi i oczywiscie ladydzosef.
Mega pozdro też dla reszty polskiej ekipy bo było nas tam w Ljublanie bardzo dużo.
Re: 28/05/2023 - Ljubljana, SLOVENIA Arena Stozice
Od siebie dopowiem jeszcze, że mając tak rozbudzone nadzieje (i ostatnią szansę) na moje absolutnie najszczególniejsze życiowo CSIT (pierwsze dźwięki jakie usłuszałem mając 9 lat i siadły na zawsze), wybierałem się na ten koncert w niesamowitym wewn. napięciu, wręcz stremowany. Normalnie stresuję się walką o barierki, tutaj jej nie było, bo i FTTB nie mieliśmy, do hali weszliśmy po 20. Mimo to wyjście na koncert było dla mnie trudne, tak jakbym nie chciał, aby to już teraz miało się wydarzyć, a ja miałbym się rozczarować, że nie zagrali - albo że zagrali, ale to nie wybrzmiało jak trzeba. Byłem wręcz milczący. Zagrał Doctor, Doctor, to pomijając napinkę że tak powiem rodzinną, ja stałem kompletnie zestresowany i milczący w oczekiwaniu na to co się wydarzy. Nawet Blade Runnera rozważałem jako "podpuchę" i nadal tkwiłem jak kołek. Totalnie zero radości, sam nerw. Tak cholernie mi zależało... Tak, wjazd Maiden na scenę w Ljubljanie z CSIT to była najpiękniejsza chwila ze wszystkich koncertów Maiden, jakie przeżyłem i przeżyję. Aczkolwiek bardzo trudna, psychiczna rozjebka na tyle, że organizm ledwo stał na nogach. Brak walki o barierki to także brak adrenaliny do walki, więc czysto sercowe emocje zawładnęły ciałem.
M.
M.
-
Deleted User 8263
Re: 28/05/2023 - Ljubljana, SLOVENIA Arena Stozice
U mnie też niesamowity stres, cały dzień byłem w strasznych nerwach. Nawet nie spalem, stąd wycieczka pod hale o 4 w nocy. Ale już na Doctorze darłem się jak pojebany.
Re: 28/05/2023 - Ljubljana, SLOVENIA Arena Stozice
Czym Wy się stresujecie, przeciez ma byc fun i wyższe doznania
Rozumiem wyczekiwanie, niepewność, oczekiwania, ale czysty stres???
Re: 28/05/2023 - Ljubljana, SLOVENIA Arena Stozice
Wiesz nugz, ja akurat z tym CSIT idę przez całe życie, od 9. do 45. roku obecnie i ma dla mnie wymiar szczególnie symboliczny, więc jakoś wyjątkowo się na to nakręciłem jak tylko pojawiła się szansa.
Wybrzmiewa mi w głowie ten CSIT w mnóstwie momentów, ATG zresztą też. Kiedyś nawet powiedziałem, że jedyną rzeczą z jaką mają mnie pochować, to kaseta SIT z 1986, moja pierwsza. Zresztą ta kaseta to jedyny przedmiot jaki zabrałem ze sobą i dałem do podpisu Harrisowi przy pierwszym spotkaniu, na które liczyłem i które przybrało potem całkiem miły obrót
No a sam stres w takim momencie to wynik, jak sądzę, projekcji jakiegoś nagromadzonego przez lata stresu życiowego, którego może nawet nie jesteśmy na co dzień świadomi, ale który w końcu zaczyna wyłazić w takich momentach, w których teoretycznie człowiek powinien się radować. Psychika i emocje to pojebany obszar, toteż przygłupom żyje się łatwiej
M.
Wybrzmiewa mi w głowie ten CSIT w mnóstwie momentów, ATG zresztą też. Kiedyś nawet powiedziałem, że jedyną rzeczą z jaką mają mnie pochować, to kaseta SIT z 1986, moja pierwsza. Zresztą ta kaseta to jedyny przedmiot jaki zabrałem ze sobą i dałem do podpisu Harrisowi przy pierwszym spotkaniu, na które liczyłem i które przybrało potem całkiem miły obrót
No a sam stres w takim momencie to wynik, jak sądzę, projekcji jakiegoś nagromadzonego przez lata stresu życiowego, którego może nawet nie jesteśmy na co dzień świadomi, ale który w końcu zaczyna wyłazić w takich momentach, w których teoretycznie człowiek powinien się radować. Psychika i emocje to pojebany obszar, toteż przygłupom żyje się łatwiej
M.
Re: 28/05/2023 - Ljubljana, SLOVENIA Arena Stozice
Też stawiam na jakieś projekcje i kulminację różnych emocji, wiadomo, każdy ma inną percepcję. Ale żeby to mialo generować typowy stres - ciekawe.
Re: 28/05/2023 - Ljubljana, SLOVENIA Arena Stozice
To była jedna z najzabawniejszych rzeczy całego wyjazduremi pisze: ↑czw cze 01, 2023 6:31 pmTak stojak to symbol tego koncertu. Gdy rozważaliśmy różne za i przeciw przed gigiem - czy zaczną od Moonchild czy od CSiT szukaliśmy na scenie (zakrytej), podpowiedzi. Wyłączone Ekrany po bokach nadawały wygląd scenie a’la Maiden England feeling - czego się trochę obawialiśmy; nie było też charakterystycznego dla 86 roku układu świateł u góry w kształcie kwadratu (a układ świateł był w w trasach historycznych również kopiowany).
No i raptownie pojawił się On - Stojak![]()
Czy ktoś widział, by śpiewać Moonchild ze stojakiem?
![]()
![]()
![]()
Jak skubani rozgryźli
NAJWIĘKSZY FAN DAWIDA PODSIADŁO NA SANATORIUM

