07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Info o koncercie? Zlocie? Imprezie? Patrz tutaj

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12650
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: blackcocker »

Koncerty dziś zajebiste. Mystic dowiózł. Chyba najlepszy dziś widziany to Lucifer. Mimo problemów technicznych, rozjebali. Pani Joasia tylko trochę za bardzo eksponowała fochy na scenie... Brakowało, żeby jeszcze przez mikrofon tego technicznego zwolniła ;) trochę to było słabe. Drugi najlepszy Birds in Row. Rozpierdol totalny. Trzeci najlepszy chyba In Twilight's Embrace razem z Planet of Zeus.

A prawda jest taka, że chuj z nimi, najlepszy był SPECJAL. Dobranoc
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: pz »

Szkoda, że SPECJAL gra tylko przy Main Stage. W ogóle ciekawie, bo w tym zakątku z "metal beer" dają 1.najlepsze piwo 2. drinki z coca-colą a nie z fritzem :)

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12650
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: blackcocker »

pz pisze: sob cze 10, 2023 2:01 am Szkoda, że SPECJAL gra tylko przy Main Stage. W ogóle ciekawie, bo w tym zakątku z "metal beer" dają 1.najlepsze piwo 2. drinki z coca-colą a nie z fritzem :)
Dobrze, bo gdyby był wszędzie to:
1. Odwalił bym Żelaznego z Brutala
2. Zbankrutowałbym
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Żelazny
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2396
Rejestracja: śr paź 19, 2022 9:04 am
Skąd: Kato

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: Żelazny »

blackcocker pisze: sob cze 10, 2023 2:04 am
pz pisze: sob cze 10, 2023 2:01 am Szkoda, że SPECJAL gra tylko przy Main Stage. W ogóle ciekawie, bo w tym zakątku z "metal beer" dają 1.najlepsze piwo 2. drinki z coca-colą a nie z fritzem :)
Dobrze, bo gdyby był wszędzie to:
1. Odwalił bym Żelaznego z Brutala
To by musiał być lany Bożkow z kofolą
Forum internetowe to poważna sprawa.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13303
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: Schizoid »

Ja już w drodze powrotnej do domu, więc mogę naskrobać coś więcej.

Pierwszym gigiem, jaki widziałem, był Destroyer 666. Raptem kilka miesięcy temu grali w Krakowie i był to trochę lepszy koncert od mysticowego, ale Australijczycy tak czy siak pokazali absolutną klasę. I Am the Wargod zawsze zabija.

Phil Campbell - tutaj zawód, wokal do dupy, totalnie nie pasował do muzyki Motorhead. Oglądałem z 10 minut i olałem.

Dzień drugi (pierwszy właściwy) kojarzył mi się będzie niestety z czekaniem miliona lat w kolejce do nieogarniętej jeszcze sceny głównej. Ten upał i bieg na barierkę spowodował, że kilka minut po jej zdobyciu musiałem po prostu z niej zejść, bo zacząłem czuć się niedobrze. Wpuściłem na nią jakąś dziewczynkę, która jeszcze nigdy nie widziała Ghosta. Po koncercie słyszałem, jak mówiła, że to była najlepsza noc w jej życiu, więc cieszę się, że zrobiłem coś dobrego :)

Testament wypadł w porządku, ostatnie numery w secie najlepsze. Nie porwało, ale w ramach ciekawostki można zobaczyć.

Behemoth - no tutaj było bardzo grubo. Mój 4 Behe i zdecydowanie najlepszy. Kapitalna setlista. Numery, które w Katowicach jesienią nie działały jakoś super, tutaj sprawdziły się zajebiście. Energia wprost emanowała ze sceny. Widać było, że to szczególny gig dla zespołu, naprawdę się przyłożyli.

Ghost naprawdę lubi podnieść mi ciśnienie. Jakąś 1/3 koncertu cykałem się o to, czy poleci Respite on the Spitalfields, bo niestety setlista była skrócona. Na szczęście poleciało i brzmiało wspaniale. Tak samo jak Watcher in the Sky, no naprawdę cudo, jeszcze z tym dymem z góry. Pozostałe numery słyszałem choćby w Pradze rok temu, więc było bez zaskoczeń, ale ogólnie baaaardzo solidnie, świetnie się bawiłem (mimo bólu dupy o brak Con Clavi Con Dio), rockowe show na najwyższym poziomie. Ogólnie widać, że nastąpiło srogie przetasowanie w fandomie, dla bardzo wielu osób to był pierwszy gig Ghosta (nota bene w szmatach z facjatą Papy chodziło pół festiwalu, co nawet mnie zaskoczyło).

Ostatni dla mnie dzień festiwalu był rewelacyjny.

Najpierw spędziłem trochę czasu z piwkiem i Izzy & the Black Trees, czyli kapelą może nie porywającą, ale całkiem w porządku. Zaraz po spożyciu alkoholu udałem się na park stage, gdzie In Twilight's Embrace miało kuć stal i rzeczywiście, stał była kuta. Jest to znakomity zespół, bardzo lubię oglądać tych panów na żywo, zawsze dostarczają dobrej muzy typu metal. Szkoda tylko, że nakładali się trochę z Kanonenfieber, które pocisnęło bdb sztukę.

Po Kanonach był Soen, a w zasadzie jakieś 15-20 minut Soen, bo mnie nudził i poszedłem oglądać galerię obrazów.

Dalej (dość dużo dalej) była pora na The Hellacopters. Ten zespół to w sumie definicja rock 'n' rolla, oni tę muzykę świetnie rozumieją i bardzo sprawnie wykonują. Bawiłem się naprawdę fajnie, aczkolwiek mam kilka zastrzeżeń. Pierwsze to sugestia, by długość pierwszych 10 metrów od sceny ogrodzić jakimś płotem, bo bliżej main stage po prostu pizga, a problemu tego nie ma dalej, gdzie stoi płot. Drugie to uwaga, że main stage było dla tej kapeli po prostu... Za duże. No ale secik bardzo git.

Od razu po The Hellacopters zameldowałem się pod desert stage, gdzie oczekiwałem na objawienie Lucyfera. I zaiste, było to wspaniałe objawienie. Owszem, były wpadki techniczne, ale muzycznie wszystko się tam zgadzało. Lucifera zacząłem słuchać gdy mieli na koncie tylko singla, a nigdy nie udało mi się ich dorwać na żywo (w Polsce zagrali tylko kilka klubów w 2015 jako support Paradise Lost i w ramach SDL 2019, kiedy to byłem chory). Był to więc dla mnie gig szczególny i jestem z niego bardzo zadowolony. JOASIA JEST WSPANIAŁA, KOCHAM JĄ. Możliwe, że to mój najlepszy koncert z tegorocznego Mystica.

Danzig wypadł zadziwiająco dobrze, super że grał tylko starocie i olał swoje ostatnie wyczyny. Numery z Lucifuge zdecydowanie top. Gdybym znów miał te 16 lat, to na pewno sztuka byłaby jeszcze lepsza, ale nawet po czasie kawałki z tych płyt działają wprost znakomicie.

Dzień podsumowało Watain. Niestety dostali tylko godzinę, więc set był skrócony, ale najważniejsze rzeczy zatrzymali. Jak dla mnie to najlepszy zespół w black metalu, zmiażdżyli. Co prawda z wiadomych przyczyn był to koncert słabszy, niż 2 widziane przeze mnie miesiąc temu, ale wciąż było kapitalnie.

Ostatecznie MF 2023 będę wspominał bardzo dobrze i cieszy mnie, że festiwal rośnie w siłę. Pojawiły się błędy, ale mam nadzieję, że zostały też wyciągnięte wnioski. Zobaczymy, co przygotują na kolejną edycję, ale ja życzę im jak najlepiej, bo ten festiwal po prostu działa i jest robiony z głową. Ludzie tak narzekali, a ostatecznie się obronił. No ale lepiej wpierdalać kiełbasę i epatować kryzysem wieku średniego w social mediach, niż lekko zmienić podejście do niektórych spraw :wink:

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12650
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: blackcocker »

Jądra są gniecone by MESZUGA
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16759
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: gumbyy »

blackcocker pisze: sob cze 10, 2023 9:44 pm Jądra są gniecone by MESZUGA
Znowu miłość w toi tojku?
www.MetalSide.pl
nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11630
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: nugz »

Kompletnie nie ogarniam Meszugi.
Byłem na sztuce, po 3 numerach - takich samych, o innych tytułach - odpuściłem.
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12650
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: blackcocker »

gumbyy pisze: sob cze 10, 2023 11:03 pm
blackcocker pisze: sob cze 10, 2023 9:44 pm Jądra są gniecone by MESZUGA
Znowu miłość w toi tojku?
:dance: :dance: :dance: :dance: :dance: :dance: :dance: :dance:
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12650
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: blackcocker »

Gojira pozamiatała. Co za koncert. Headliner przez wielkie H, a miałem obawy, że nie uciągną należycie Main Stage. Ale zrobili to, przy nich Ghost i Danzig wypadli jak zabawki. Co za moc!
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12650
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: blackcocker »

Admin żul spotted leżący pod drzewem
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: pz »

Admin w formie, proszę nie kłamać, bo prawnicy Sanatorium się zajmą tematem :)


Ostatni dzień. W zasadzie nic na czego słucham na co dzień, ale kilka rzeczy chciałem zobaczyć.

Mag, Pure Bedlam

Miało się zacząć od tych dwóch koncertów, ale są rzeczy ważne i ważniejsze, więc z przyjemnością udaliśmy się na miasto na towarzyskie piwko. Pozdrowienia @barsiarz :)

Wolfheart
Po piwku trafiliśmy prosto na Woflheart. Spoko, choć trochę monotonnie. Posłuchaliśmy z 20 minut i poszliśmy na...


Bombus
Desert Stage, więc musiały być rockandrolle. Świetny energetyczny koncert. Dobre przyjęcie przez publiczność. Sporo ludzi znało teksty. Na tą chwilę był to mocny kandydat na koncert dnia. Chętnie zobaczyłbym ich na klubówce. Świetne granie czarnego gitarzysty. Stał z boku, trochę niepozornie, ale fajne motywy odpalał.


Alcest, Voivod, Darkher
Posłuchałem i tyle. Spoko, do posłuchania, ale specjalnie mnie nie ruszyło.


Dark Angel
Jak dla mnie nie udźwignęli głównej sceny. Napierdol bez większego sensu. Jedyne co na plus to logo na scenie. Świetnie się prezentowało na ekranie.

Meshuggah
Trafiliśmy na nich wracając z Main Stage. To był walec, który przejechał po Dark Angel. Tłum bardzo liczny, nie wiem czy nie powinni zagrać na Main Stage. I świetne nagłośnienie. Jak na taką muzykę szokująco dobrze. Wszystko było słychać. Choć numery "takie same". :)


Antimatter
W swoich notatkach przed Mystikiem zapisałem, że to będzie "chwila na odpoczynek po wcześniejszych wyziewach szatana". I tak właśnie było. Usiadłem w dusznym klubie na kanapie i... przysnąłem. Ale podczas kilku numerów mnie obudzili i wydawało się spoko :)


GOJIRA
Dobrze, że grali ostatniego dnia. To był HEADLINER przez duże headliner :) Wytarli Ghostem podłogę na scenie, a Danzigiem w toitoju. Wszystko się zgadzało na tym koncercie: muzyka, energia, ekrany - niby skromne, ale świetnie pasujące - światła, ognie. Tak się gra na głównej scenie. Świetny ruch zakończyć festiwal takim koncertem, żeby zachęcić ludzi do zakupu biletów na kolejną edycję. Trzeba być frajerem, żeby wyjechać z festiwalu przed tym koncertem.


Moriah Woods
Trochę śmiesznie, bo momentami perkusja z zewnętrznej scenie kryła to co grała Moriah. Bardzo spokojne, a i tak nie dała rady wygasić emocji po Gojirze.


Perturbator
Disko na do widzenia. W takich okolicznościach może być.


Ogólnie jestem bardzo zadowolony. Tylko jeden z występujących słucham na co dzień, a wiele koncertów mi się podobało. Chętnie pójdę jak będzie okazja na klubowe koncerty Bombusa, Planet of Zeus, Hellacopters, Lucifera, Earthless czy Moonspella, nie mówiąc już o koncercie Gojiry. Atmosfera super jak w zeszłym roku. Wydaje mi się, że było więcej ludzi. Jestem ciekawy oficjalnych statystyk. Dobre żarcie też się znalazło. Jedynie brak SPECJALa na wszystkich kranach na minus (ale wydałem dzięki temu mniej kasy). Poważnie rozważam przyszłoroczną edycję.

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11630
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: nugz »

G zawsze zamiata scenę, chociaż oczywiście preferuję ich w club setting. Kilka lat temu w B90 było wybornie :)
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12650
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: blackcocker »

Szczerze, dziwię się, że Kwadrat czy B90 stoją jeszcze po tych koncertach. Byłem wczoraj pierwszy raz na Gojirze i nie potrafię sobie wyobrazić co mogło się dziać w klubie :D
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11630
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: nugz »

Pamiętam, że zapieralem sie wtedy, ze nie potrzebuje urlopu następnego dnia, po G w B90.

Nie poszedłem do roboty :D
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13303
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: Schizoid »

pz pisze: ndz cze 11, 2023 2:31 am Trzeba być frajerem, żeby wyjechać z festiwalu przed tym koncertem.


Trzeba być frajerem, żeby wyjść z Watain.

Ale miło, że headlinerzy zrobili robotę w tym roku.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: pz »

Schizoid pisze: ndz cze 11, 2023 11:19 am
pz pisze: ndz cze 11, 2023 2:31 am Trzeba być frajerem, żeby wyjechać z festiwalu przed tym koncertem.


Trzeba być frajerem, żeby wyjść z Watain.

Ale miło, że headlinerzy zrobili robotę w tym roku.
Sprytnie, ale nie każdy lubi babrać się w krwii. Niektórzy mają od tego ludzi ;)


I headlinerzy poza Danzigiem niestety

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Awatar użytkownika
manichean
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1240
Rejestracja: sob kwie 23, 2022 4:35 pm

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: manichean »

To dorzucę coś od siebie co do tegorocznego Mystica :D

Środa:
Na festiwal przybyłem po dość topornych 7 godzinach jazdy w wagonie, w którym w najlepsze działało o tej porze roku ogrzewanie :oops: . Pociąg oczywiście miał duże opóźnienie, ale po ekspresowych zakupach udało się przybyć na Destroyera 666 do B90 dosłownie na 30s przed tym, jak panowie z Australii wkroczyli na scenę. Dali mocny występ, choć niestety musiałem cofnąć się na tyły, gdyż temperatura w środę była na tej scenie absolutnie karygodna. Piękny wykon Wildfire oraz Metal i Piekło w wersji tym razem nie całkowicie angielskiej, ale z domieszką polskiego refrenu. Po występie dałem sobie czas aby nacieszyć się klimatem terenu festiwalu oraz smakiem Specjala (jaki on jest wspaniały <3). Na Phila Campbella coś nie miałem ochoty iść, z opinii jakie słyszałem chyba nie ma czego żałować.

W nocy z środy na czwartek był oglądany Ghost z Hellfestu w 2016, a po nim nastał nowy wspaniały dzień – konkretnie Boże Ciało, a dzień święty trzeba święcić!

Czwartek:
Po przybyciu na teren festiwalu, dość szybko dotarły nieciekawe wieści związane ze stanem Park Stage – tak troszeczkę się nie otworzyło. Spora szkoda, ponieważ miałem dużą ochotę na Dom Zły i Sylvaine. Zespoły ostatecznie zagrały, ale pierwszy w godzinach w których nie mogłem ich pogodzić z Behe, a drugi zdecydowanie za późno by czekać po Ghost. Nadrobi się ;)
Dlatego postanowiłem wyruszyć na dalsze zwiedzanie tajemnic piwa Specjal oraz przywitać się z protestującymi obok terenu festiwalu. Tam również dotarły do mnie wieści o kolejnej obsówie – tym razem… Main Stage. Sprawa tak się pokręciła, że finalnie przyszedłem tam dopiero na Testament, który dał miły występ chociaż niezapadający jakoś w pamięci. Potem poszedłem jeszcze uraczyć się piwem festiwalowym oraz kupiłem t-shirt z poprzedniej edycji Mystica, która jest bliższa mojemu sercu aż do teraz. W końcu nadszedł czas występu wizjonera z Gdańska oraz ekipy Seth, Orion, Inferno. Był to bardzo mocny występ, zdecydowanie bardziej zapełniony energią niż ten ze Spodka na jesieni. Utwory z najnowszej płyty wybrzmiewają na żywo coraz lepiej (Deathless Sun czy Versvs Christvs) a te z The Satanist tylko potwierdzają status tej płyty. Mega koncert, widać że specjalnie na polski występ (owiany kontrowersją) postanowili pokazać się z jak najlepszej strony. Po Behemocie czas oczekiwania na Ducha upłynął dość szybko. Niedługo po tym jak techniczni rozłożyli białą płachtę, musieli ją ponownie składać, bowiem wiatr wiejący znad Bałtyku wskazywał na to, że poleciałaby ona albo w publikę, albo w zespół.
W końcu przyszedł czas na show. Ghoule wkroczyły na scenę a wraz z nimi pojawił się znajomy dźwięk Imperium. Otwarcie Kaisarion + Rats to super sprawa, oba utwory podrywają całą publikę do zabawy a atmosfera w pełni dopisuje. Faith najmniej ciekawe, Spillways robi świetną robotę, Cirice dość zwyczajne. Hunter’s Moon był jednym z najlepszych momentów, Ritual to oczywiście klasa, pojawił się w końcu Watcher na którego czekałem, Year Zero zawsze mile widziane, Miasma przeleciała dość szybko tym razem. Na Mary on a Cross, które zwielokrotniło fanbazę Ghosta, publika bardzo się obudziła - nie ukrywam że ja również, bo uwielbiam ten utwór od premiery singla :o . Mummy Dust chyba pierwszy raz mi realnie siadło na żywo, no i dotarliśmy do najważniejszego objawienia – Respite on the Spitalfields, co za utwór! Zdecydowanie moment koncertu. Zaraz po nim dostaliśmy od PE IV intratną ofertę zagrania 3 utworów na bis. Wszystkie trzy: Kiss, Dance i Square Hammer, wybornie domknęły koncert. Ten ostatni jest już w ogóle jak wino, im starszy tym lepszy. Podsumowując Ghosta, udany koncert, aczkolwiek dwa halowe wcześniej siadły mi definitywnie lepiej. Co do czwartku, fajny dzień, pełen frajdy i dziwnych sytuacji które dodały kolorytu. No i pełen piwa Specjal!

Piątek:
W trzeci dzień festiwalu plan był już znacznie szerszy co do ilości oglądanych kapel, także opiszę go w innej formule.

Izzy and the Black Trees:
Całkiem miła kapela, aczkolwiek niczym nie zapada w pamięci. Gdyby grali kiedyś jako support przed czymś większym, to z pewnością by się miło z nimi barierkowało.

In Twilight’s Embrace:
Ten zespół coraz bardziej rośnie w moich oczach a jego frontman interesująco „ewoluuje”. To drugie festiwalowe ITE a czwarte ogólnie. Był to chyba drugi najlepszy u mnie występ po ostatnim na trasie w Krakowie. Ten zespół jest dobry w małej klubówce, ale jak najbardziej pasuje też pod scenę wielkości Park Stage. No i klasycznie, ich polskie kawałki wchodzą o niebo lepiej od tych śpiewanych po angielsku – niech się przebranżowią jak to zrobili na Lawie.

Kannonenfieber:
Tak jak w lutym, okopowy black z Niemiec i tym razem nie zawiódł. Jaką oni mają energię! Gra sceniczna, tempo, świetna perkusja. Nawet bez ujrzenia parominutowego początku byłem bardzo nasycony. Pan frontman ma całkiem dobry kontakt z publiką i widać że gitarzyści również nakręcają tłum, ale myślę że parę słów mogliby dorzucać do swoich występów, byłoby jeszcze fajniej. Nic tylko czekać na nową płytę oraz trasę.

Soen:
Do Soen nie byłem kompletnie przygotowany. Lotusa słuchałem chyba w 2020, zdążył mi dość wypaść z pamięci. Zaowocowało to niestety małym skupieniem na występie i jakoś 10 minut po początku zmyłem się przypatrywać panom z Watain na sigining session, oraz oglądać wystawę festiwalową. Ten zespół też myślę do nadrobienia.

Dismember:
W zasadzie jedynie się moment przysłuchiwałem. Ktoś zdążył skopać po Soenie nagłośnienie, bo zamiast brzmienia gitary było jedynie dudnienie i dziwny szum. Gdzieś tam mi dzwoniło że można do tego poruszać nóżką, ale nie na tyle bym został dłużej niż parę minut.

The Hellacopters:
Zespół zdobył jeszcze przed festiwalem moje zainteresowanie, bowiem prezentował się całkiem kusząco swoim retro stylem. I muszę przyznać, że nie pomyliłem się. To był naprawdę miły występ, chociaż jak na taki typowy rock’en’roll brakowało większej charyzmy w tym wszystkim a także nieco większego ognia podrywającego tłum. Publika natomiast patrzyła się na tę scenę, jakby ktoś grał muzykę klasyczną. Czy to nie znali, czy to im takie granie nie pasowało - nie wiem -, ale ten masowy zryw na wychodzenie przed bisem oglądało się całkiem smutno, dlatego aż podszedłem bliżej na zakończenie aby trochę poklaskać do takiego Reap a Hurricane. Mnie panowie zachęcili aby kiedyś udać się na ich klubówkę w Polsce, oraz aby faktycznie posłuchać jakoś w wakacje ich płyt.

Electric Wizard:
Teraz trochę żałuję że nie zostałem dłużej (Carpathian Forest i Lucifer czekały na mnie), szczególnie że pierwsze 20 minut tego występu zrobiło na mnie wrażenie. Jest to mocarny stoner. Grafiki na scenie podkręcają mistyczny i „wysoki” nastrój w trakcie grania na żywo, w naprawdę wyraźny sposób. Gdybym został do końca, mógłbym pewnie więcej napisać ze swojej strony, zdążyłem jednak już usłyszeć opinie, że był to potężny pokaz. Szkoda trochę iż nie za często gdzieś jeżdżą w okolicach Polski, bo mam wrażenie, że to główny zespół do nadrobienia z tej edycji MF. Taka klubówka mogłaby mnie wgnieść w ziemię.

Carpathian Forest:
Miałem całkiem wysokie oczekiwania co do zobaczenia ich na żywo, ale z uwagi na większe oczekiwanie na Lucifera - który to zaczął niewiele później - oraz strasznie męczące towarzystwo jakie ustawiło się przede mną w B90, postanowiłem i tutaj zrezygnować po chwili. Ten „black rock and roll” brzmi dość specyficznie a baryłowaty wokalista jest całkiem zabawny w swojej gadce. Może kiedyś się jeszcze trafią gdzieś, ale nie wiem czy bym szedł na specjalnie im dedykowany koncert. Doubt.

Lucifer:
Wooooah! :shock: No tutaj było naprawdę konkretnie. Ależ występ! Nie wiem czy nie bawiłem się na tym Desert Stage’u najlepiej na całym festiwalu. Nogi aż same rwały się do tańca. Piękna Joanna śpiewała bardzo ładnie, cały vibe bijący z tej sceny przy akompaniamencie fikuśnych reflektorów był nie do podrobienia. Powtórka klubowa obowiązkowo. Absolutny highlight tegorocznego Mystica.

Danzig:
Miało być źle a było… dobrze. Nie rozumiem za grosz jechania po tym występie. Opinie, że było to koszmarne czy niesmaczne są zapewne od osób, które pierwszych płyt danzigowych specjalnie nie znają, albo nie kojarzą stanu wokalnego Danziga na potworku o nazwie „Danzig Sings Elvis” wydane parę lat temu. Obawy były z mojej strony oczywiście duże, bo zakładałem dużo totalnego piania i nudnej setlisty. Tymczasem było aż śmiesznie zadowalająco. Cała jedynka, parę rzeczy z 3 pozostałych staroci. Danzig mimo tego dyszenia radził sobie wokalnie i był nawet miły do publiki (!). Całość wypadła naprawdę na plus. Takie Her Black Wings czy Long Way Back From Hell wzięło mnie na wspominki sprzed paru lat i zdecydowanie poprawiło humor. Cieszy mnie zatem że z czegoś co miało być wielkim rozczarowaniem festiwalu, wypadło całkiem równe show.

Watain:
Co tu dużo mówić. Takiego black metalu się nie uświadczy od nikogo innego, niż od dewotów z Uppsali. Klasa, potęga, wszystko ocieka pełnym satanizmem. Mimo że zmęczenie dawało mi się już we znaki, to jednak takie The Howling, Malfeitor (!!) oraz Waters of Ain (!!!!!) podciągały mnie na duchu hen, hen wysoko. Absolutna black metalowa uczta. Ten zespół wyrósł w tym roku w moich oczach na bardzo wielki. Po tym występie tylko się to potwierdza. Oby więcej, oby jak najszybciej.

Tym oto akcentem zakończyła się dla mnie przygoda festiwalowa (szkoda tej soboty :/), ale sesja sama się nie zda niestety.

Top festiwalowy? Ciężko mi powiedzieć, ale myślę że #1 miejsce zdobywa Specjal.

Możliwe że pojadę za rok, ale tym razem ciutkę sobie poczekam na pełniejszy line-up oraz zdecydowanie lepiej ogarnę podróż w obie strony. Tą edycję uważam mimo wszystko za bardzo udaną. Podziękowania dla wszystkich z którymi się spotkałem z forum i mogłem pogadać ;)
Awatar użytkownika
Sardi
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 7707
Rejestracja: sob sty 23, 2016 11:06 pm
Skąd: Born in the BZ Land

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: Sardi »

Przeleciałem właśnie wszelkie spekulacje, komentarze, opinie i przewidywania w tym threadzie i ubaw miałem niemały, szczególnie z tych wieszczących klapę frekwencyjną, podczas gdy ludzi było więcej niż w zeszłym roku :lol:

Udało się zobaczyć aż 42 kapele, co uważam za całkiem przyzwoity wynik, ale nie będę tu opisywać wszystkiego co widziałem, więc może skupię się na najbardziej interesujących rzeczach.

Warm Up Day:

Genialna last-minute podmianka z Godflesh na Destroyer 666, które co prawda widziałem w marcu w Hydrozagadce, ale Australijczyków nigdy nie za wiele. Zagrali program zbliżony do wiosennego, co absolutnie nie przeszkadzało, bo panowie serwują wspaniały rock and rollowy wpierdol, którego nigdy za wiele. Wisienką na torcie były polskie refreny Metal and Hell (K.K. próbował się nauczyć całego polskiego tekstu, ale po zobaczeniu tych łamańców odpuścił, może następnym razem :D)

Campbell z synkami mocno taki se, jednak jak widziałem ich ze swoim repertuarem wypadło to dużo lepiej, jednak grać Motorhead trza umić.

Akhlys absolutny mrok, wpierdol i potęga, mimo problemów technicznych - chłopakom zatrzymali sprzęt na lotnisku i musieli się ratować pożyczonymi instrumentami, przez co było parę niedociągnięć. Jednak kto ma okazję wpaść w tym tygodniu na nich do Krakowa albo Lublina i lubi podobne klimaty to zdecydowanie polecam.

Na najlepszej scenie festiwalu, czyli Desert Stage brylowały Ne Obliviscaris i Entropia, pierwsi naprawdę ciekawie mieszają gatunki (i skrzypce z gitarami), drugich widziałem już przez moment na Mystic '19, ale wtedy byłem mocno na bakier z post rockowym graniem, a środowy koncert zachęcił do ogarnięcia ich studyjnie, bo wyróżniają się na tle całego gatunku.

Dzień 1:

Park się nie postawił, Lord nie zagrał. Pierwsza sprawa trochę komplikowała, bo ludzie nie mogli wejść na Bloodbath i Moonspell do B90 przez tłok, druga ocaliła masę uszu przed słuchaniem tego gówna. Jednak mimo ogromnych przeciwności losu organizatorzy naprawdę dali z siebie wszystko i ocalili ten dzień.

Ghosta widziałem drugi raz podczas promocji Impery i był to lepszy koncert pod tym względem, zważywszy, że w końcu grają absolutnie genialne Respite on the Spitalfields i Watcher in the Sky. Szkoda, że obciął set o Con Clavi Con Dio i Jesusa, wspaniale że obciął set o He Is. Po tym co widziałem to był najlepszy frekwencyjnie koncert tegorocznej edycji oraz stoczniowego Mystica w ogóle. Tobias i Ghoule uciągnęli brzemię headlinera, przyjęcie znakomite. Chociaż podczas Ritual nieco powiało chłodem na publice ;)

Behemoth najlepszy z czterech jakie widziałem, O Father... na żywo to absolutna potęga, dobór utworów z ostatniej o wiele lepszy niż w październiku w Katowicach, a adasiowe kotlety smakują za każdym razem doskonale. Nowe show też całkiem spoko, poza tym było widać że Nergal jest dumny, że taki festiwal rośnie w siłę w jego rodzinnym mieście.

Testament zagrał nieco krótszy set niż na poprzednich europejskich koncertach, raczej bez zaskoczeń. Super, że Skolnick wrócił na trasę, bo był MVP tego koncertu, a zabawa w moshu na Over the Wall i Into the Pit przypieczętowała ten bardzo solidny występ.

Moonspella widziałem fragmenty przez wspomniane przeludnienie B90, ale ogromny szacun do Fernando, że śpiewał wspaniale, chociaż doskonale widać było, że choroba strasznie go męczy, co wytłumaczył na social mediach (problemy z brzuchem, powikłania pocovidowe, depresja) - oby prędko wrócili do nas, bo zrobili mi straszną ochotę na pełniaka.

Bloodbath - wychodzi paru typów bez żadnej scenografii i spuszcza największy wpierdol dnia. Holmes w tym repertuarze wypada nawet lepiej niż w Paradise Lost, bo growle sadzi potężne, a przez brak czystych wokali nie ma kiedy fałszować :lol:

Fajnie, że przenieśli Sylvaine w taki slot, że udało mi się ją zobaczyć - urocze i klimatyczne zamknięcie dnia.

Dzień 2:

Park Stage stoi, powtarzam Park Stage stoi!!! Co prawda trochę uboższe niż w ubiegłym roku, bardziej przypominające scenę z Dni Buska, ale obecność tej sceny dało się odczuć szczególnie na klubowych koncertach, na których w końcu dało się oddychać xD

In Twilight's Embrace - dotarłem pod scenę podczas drugiego utworu, na szczęście moje (i nieszczęście okolicznych mieszkańców) otwieracz był dobrze słyszany podczas przemierzania drogi do głównej bramy. Cyprian to urodzony frontman (co za Exodus, polski rock skurwysyny + prywatnie chłop jest fanem Lady Pank więc to z automatu +100 do szacunku i zajebistości), a instrumentaliści genialni, prawdziwa gwiazda wśród rodzimych wykonawców black metalowych. Jak zostało napisane - kawałki z Lawy działają najlepiej na żywo.

Kanonenfieber - kejs podobny do D666, zespół widziany niedawno, podobny set, również świetny występ. Dobrze się słucha tego blacku połączonego z niemiecką siermiężnością Rammsteina, podobnie ogląda, bo pierwszowojenne show, poza tym, że jest strasznie urocze to super współgra z takim graniem.

Soen - szkoda, że zdecydowali się na taki dobór utworów, bo jednak na takim festiwalu powinni pograć trochę więcej hiciorów, ale i tak było spoko. Cody mistrz gitary. Marcin Lopez jak zwykle za głośno.

Po Soenie na Parku grało Dismember, które jednak było nagłośnione średnio i w sumie to wypadło najsłabiej ze szwedzkich defowców grających na MF2023 - przy Grave wypadli trochę jak geriatryk. Po ok. pół h Dismembera poszedłem na ukochane Desert Stage posłuchać Planet of Zeus, które dostarczyło porządnego rock and rolla podszytego wpierdolem. W sumie taki urok tej sceny. W większości grają tam rzeczy możnaby rzec mało znane, a i tak zabawa jest najlepsza na całym feście :D

The Hellacopters z kolei nie udźwignęli głównej sceny, porównując ilość ludzi na nich z frekwencją na Electric Wizard powinni zamienić te dwie kapele miejscami i byłoby w sam raz. Dobre, bujające rock and rolle z przekrojowym setem (chociaż numery z ostatniej Eyes król), jednak Nikke jak już było wspomniane to średni frontman i lepiej się prezentuje jako perkusista...

Lucifer, które było jednym z highlightów festu. Ponownie problemy techniczne, tym razem z odsłuchami Johanny, ale mój Boże, co to był za koncert!!! W sumie to wszystko o nim napisali moi przedmówcy, więc powtórzę jeszcze raz - Desert Stage na prezydenta

O Danziga się obawiałem mając w pamięci jego ostatnie wyczyny - ale koniec końców było spoko. Nie zamulał niczym z najnowszych płyt, postawił na sprawdzony repertuar z całym debiutem na czele (kilka numerów zagranych po raz pierwszy od ok. 30 lat). Z biegiem koncertu coraz bardziej się męczył i wokal był coraz słabszy, ale co by nie mówić był to najdłuższy koncert festiwalu ;) Pytanie tylko czy był to materiał na headlinera. Patrząc czysto na frekwencję, raczej tak, chociaż wykonawczo i markowo tak średnio bym powiedział. No i mnóstwo ludu pomyślało "zagrał Mother, można spierdalać" jak na Ssajbatonie na MF2019 po 40:1 :lol:

Chwilka Birds in Row (obowiązkowo złapać w klubie!!!) i na Watain do Parku. Nie podzielam aż takich zachwytów kolegów (być może była to kwestia naprawdę chujowego nagłośnienia), aczkolwiek rzeczywiście jest to wierzchołek całej sceny blackowej i nie wiem czy są inne zespoły potrafiące wygenerować aż taki klimat na koncercie. Finał w postaci numerów z Lawless Darkness genialny i idealnie koronujący dzień numer dwa.

Dzień 3

Dzień stojący Francją. Gojira pokazała co to znaczy być headlinerem. Szczerze, to się zaskoczyłem, że aż tak mi siadł ten koncert, bo nie nazwałbym się ogromnym fanem ich twórczości, ale chyba ten koncert to zmieni. Grali jak gwiazda i wyglądali jak gwiazda. Mario Duplantier to jeden z najlepszych pałkarzy młodego pokolenia. Po tym show został tylko kurz i pył niosący się za wychodzącymi ludźmi aż do głównej bramy. Bardzo mnie cieszy, że zarówno oni jak i Ghost urośli do takiej rangi, bo wychodzi na to, że jednak są godni następcy tych legend, które już za parę lat będą na emeryturach.

Parkowa scena o 19 dla Alcest być może nie jest najbardziej wymarzonym anturażem dla tego zespołu, ale dali radę. Wiadomo, że najlepiej ogląda się ich w klubie (albo w plenerze w nocy), jednak tylko Francuzi potrafią zrobić ten specyficzny piękny nastrój samą muzyką. Super, że trochę zmodyfikowali seta w stosunku do tego co słyszałem jesienią zeszłego roku w Krakowie.

Dark Angel jednak spory zawód, bardziej to brzmiało jak banda starych kolegów, która skrzyknęła się po latach żeby pograć w garażu stare kawałki, a nie materiał na przedostatni slot na głównej scenie festu. No ale Hoglan zawsze na plus ;)

Antimatter prawie że opuściłem, ale dobrze że jednak się tam znalazłem, Mick Moss i ekipa są genialni i żałuję, że opuściłem ich zeszłoroczny gig w Zaścianku :(

Djevel, Bombus, Unleashed bardzo solidne występy, ale nie jestem wielkim koneserem ich twórczości więc nie będę plótł tu jakichś bzdur, po prostu mi się podobali na żywo :D

Perturbator z wielką pizdą zakończył festiwal i tanecznym krokiem odmaszerowaliśmy prosto do miejsca zakwaterowania.


Przede wszystkim ogromne podziękowania dla SPECJALa i Jagermeistera, bez Was ten festiwal nie byłby tak udany.

Stała ekipa - Was też pozdrawiam i całuję rączki, dobrze było z Wami spędzać ten czas.

Słowem końca - jebać tych którzy hejtują ten festiwal. Jest on idealnym wypośrodkowaniem dużych europejskich festiwali i bardziej offowych imprez typu Roadburn. Nie ma lansiarstwa, nie ma kiełbasiarni, nie ma spędziarstwa - jest kilkudniowa celebracja muzyki, wspaniali ludzie, genialne venue i SPECJAL. Czyli wszystko czego potrzebuję w życiu. Do zobaczenia za rok ;)
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Awatar użytkownika
kam
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2627
Rejestracja: pt gru 02, 2011 5:27 pm
Skąd: Stolica

Re: 07-10/06/2023 - Mystic Festival - Gdańsk

Post autor: kam »

Byłem tylko w piątek. Nie doświadczyłem zatem tego bałaganu z organizacją, które miało miejsce podobno pierwszego dnia festiwalu. W zasadzie to dowiedziałem się z mediów, że coś się takie działo w czwartek. W mojej ocenie fest dobrze w piątek wyglądał, kolejek do żarcia niewiele, browar dostępny, organizacyjnie OK. Szybkie wejście, sprawne wyjście i dobicie się do SKM, która w nocy zawiozła mnie do hotelu.

Pojechałem przede wszystkim na Electric Wizard. Widziałem ich w 2019 na Off Festival w Kato i marzyłem, żeby zobaczyć ich ponownie. Ależ to jest koncertowa petarda. Genialny gig, 1:15h rżnięcia bez litości. Naprawdę mam do tego zespołu bardzo duży szacunek. Minus tylko taki, że nie mieli ze sobą żadnego Merchu. Pierwszy koncert na trasie i nic nie przywieźli? Trochę bieda.

Oprócz tego zaliczyłem Soen (ale gówno), Lost Society (trochę mnie, ale też gówno), Dismember, kawałek The Hellacopters oraz fragment Lucifer - to akurat zajebiście mi podeszło, ale musiałem uciekać na Danziga i Glen.

Danzig... No cóz, jeśli wierzyć internetom - drugi koncert w PL. Ostatni raz grali w Warszawie 20 lat temu. Glen trochę nie wyrabiał momentami, ale sam fakt, że Danzig zagrał w Danzig w całości płytę "Danzig" to fajna rzecz. Będę miło wspominał.
Ostatnio zmieniony ndz cze 11, 2023 10:55 pm przez kam, łącznie zmieniany 2 razy.
https://www.last.fm/user/kamooo
ODPOWIEDZ