Elevatorman pisze:tyle że w wypadku Slayera nie brzmi to komicznie, w stylu na siłe wracania do korzeni , bo Slayer do korzeni wracać nie musi... a po DM czuć że jest wymuszona przez masy które chcą powrotu do korzeni
ależ Slayer wrócił do korzeni po eksperymentach, to że cały czas pozostali w konwencji metalowej nie znaczy, że cały czas był to worek z napisem "thrash", a teraz znowu jest.
U Metalliki też nie brzmi to komicznie, tym bardziej że IMO zdecydowanie w tej ich płycie więcej świeżości, życia.
a masy raczej by chciały żeby Metallica grała tak jak w latach 90.
Elevatorman pisze:ale nie aż tak innym jak Load w porównaniu do MoP ... i napewno nie tak beznadziejnym
Metallica nie nagrała beznadziejnej płyty. Nigdy. A "Load" ? bardzo dobra hardrockowa płyta.
slayer pisze:Chodzilo mi o to, ze Slayer nie musi sie martwic nagrywajac album, zeby zadowolic wszystkich. Oni sukcesywnie robia swoje , gdzie wspomniana Metallica troche sie miota. Uwazam to za sukces zespolu, oczywiscie nie sukces komercyjny - czy zwiazany ze sprzedaza plyty.
Może i tak, ale równie dobrze o Metallice też można to powiedzieć, a w zasadzie jeszcze bardziej. Bo ten zespół, w stopniu nieporównywalnie większym niż Slayer, ma różnorodne spektrum fanów i NIGDY nie nagra płyty którą zadowoli wszystkich. Metallica zdecydowanie robi swoje. Naprawde tego nie widzisz ?
slayer pisze:to w takim wypadku Motorhead czy AC/DC to zespoly 'bezpieczne'?
OCZYWIŚCIE

zaprzeczysz temu ? czy te zespoły w jakikolwiek sposób wystawiają swoich fanów na próbę ? Nie. Grają cały czas swoje i w zasadzie jedyne pytanie jakie może dotyczyć nowego albumu to to czy będzie dobry czy nie, a nie jaką muzykę będzie zawierał.
Ale ja takiej postawy nie krytykuje absolutnie, bo są zespoły od których rewolt stylistycznych sie nie wymaga i nie będzie wymagać i to też ma swój niezaprzeczalny urok. Tak jak nie krytykuje Slayera za nagranie "Christ Illusion", bo stwierdzam jedynie że nagrali album zdecydowanie w duchu klasycznych dokonań i na dziś dzień być może zaprzestali jakichś artystycznych poszukiwań, choć to okaże sie przy następnej płycie.
slayer pisze:Przy okazji wrócę do tej oczywistosci. Slayer nagral album, ktory miesci sie w konwencji, w ich bardzo charakterystycznym stylu. Jest on oczywisty, nie jest tak dobry jak cd z najlepszych czasow, ale jest dobry.
Z tą oczywistością to się właśnie nie zgodze do końca, patrząc na 2 poprzednie albumy, możnaby było mieć przypuszczenia, że może dalej mają chęć eksperymentowania, co prawda powrót Lombardo od początku mógł sugerować co innego, ale patrząc na ich ścieżkę artystyczną niekoniecznie należało sie spodziewać albumu pokroju "Christ Illusion".
No ale sam widzisz, mówisz że nagrał album w swojej konwencji, to ja nie kumam czemu krytykować Metallike że nagrała w swojej karierze albumy, którymi wyszli poza wcześniej obraną konwencję, bo to jest właśnie zajebiste w tej kapeli i to uświadamia że grają co chcą.
slayer pisze:No i dodatkowy atut, w tym momencie NIKT INNY nie porusza sie w takiej estetyce.
Owszem i tu sie zgodze. I dlatego też nie krytykuje "Christ Illusion" w gruncie rzeczy bo słychać kto to gra i jest pewnośc, że żaden inny zespół takiej muzyki nie da. To są na pewno atuty Slayera i za to im chwała.
slayer pisze:oj bardzo, Metallica nie potrafi odnalezc sie w jednej konwencji , w ktorej moglaby wywalczyc naprawde wiele. A z drugiej strony nie jest to Ulver, ktory moze przenosic sie z jednej skrajnosci , w drugą
Heh, ale po co mają się ograniczać do jednej ? Poza tym, konwencje w których sie przez lata poruszali nie są przecież tak odległe, nie przesadzajmy. Nagrali zajebiste thrashowe płyty, nagrali jeden z najlepszych heavymetalowych albumów, dali kawał dobrego hard rocka, jak na mój gust to i odnaleźli sie też w takim powiedzmy brudnym, garażowym graniu. Jedyne co mnie nie przekonuje to te ich symfonie, no ale co kto lubi. Oczywiście zdarzyły im sie i pojedyncze wycieczki np. w strone country ;]]] ale to też jest w nich zajebiste. Nie rozumiem po co mieliby się ograniczać do jednej konwencji, skoro ewidentnie widać że nie po drodze im z tym.
slayer pisze:Inna kwestia jest tez to, ze Metallica ma znacznie bardziej zroznicowane srodowisko fanowskie. Slayer to wciaz metal. Metallica to juz praktycznie muzyka rozrywkowa:))
no ok, ja nie widze w tym nic złego. A wg mnie to tylko potwierdza, że Metallica jest takim troche zespołem od przełamywania pewnych barier i to też czyni ich tak wielkim zespołem. Stąd też wynika to, że każda ich płyta jest i będzie kontrowersyjna bardziej chyba niż jakiejkolwiek innej kapeli. I oni dobrze o tym wiedzą, ale zapewne się tym nie przejmują, bo i po co w gruncie rzeczy.
slayer pisze:Słyszę tę gwarancję
to tak jak ja mam z "DM" - słysze gwarancje, że zespół zrobił to co chciał, a że wyszło coś co powinno zadowolić starych fanów (ale już teraz widać że nie wszystkich) to bardziej kwestia przypadku.
panzerschreck pisze:CI nie potwierdza klasy Slayera, ale jednocześnie jej nie psuje, bo siłą rzeczy nie stanowi ona kamienia milowego we własnej twórczości, ale zgrabnie korzysta z pewnego, oczywistego stylu
Owszem i dokładnie to samo mogę ja powiedzieć o "Death Magnetic" - tam nie ma próby stworzenia wiekopomnego dzieła, udowodnienia czegoś, jest za to energia jakiej ten zespół dawno nie miał, świeżość i radość z grania. Ja to słysze, Ty nie - i taka między nami róznica.
panzerschreck pisze:Haha, no błagam Cię- Meta fanów zdobyła właśnie dzięki takiemu graniu jak Death MAgnetic- karierę oszałamiającą zrobiła inną muza niż thrashem, ale tamtych wielkich sukcesów komercyjnych nie wiązałbym z naglym przyrostem fanów, a raczej odpowiedniej promocji skierowanej ku, jak to nazwałeś sezonowcem. Meta jest legendą dzięki temu co robiła w latach 80, nie dzięki temu, że Black Album poszedł w 20 milionach

Fanów zdobyła owszem, albumami z lat 80. ale później przyszli kolejni, w znacznie większej ilości i za to nie był odpowiedzialny już żaden album z tamtych lat ale choćby właśnie ów Black Album. Pewnie, musiało być w cholere sezonowców, ale też z całą pewnością są ludzie, którzy po prostu polubili Metallike za te lżejsze rzeczy i mieli nadzieje że tak już zostanie a tu zonk, bo przyszedł taki "St. Anger" i było pozamiatane. A żeby jeszcze gorzej, starych fanów też nie zadowolili. "DM" co prawda ma na to całkiem spore szanse, ale wybacz, ja tu nigdzie nie słysze takiej usilnej retrospekcji, chęci przypodobania sie starym fanom. Słysze zespół, który po prostu nagrał to co chce, tak jak to robił praktycznie zawsze.
panzerschreck pisze:Nie słyszę kompletnie żeby DM wycodziła jakoś z St.A- jest dokładnie odwrotnie w moim mniemaniu. Ani grama St.A tutaj nie słyszę, to jest jej wielkie zaprzeczenie- ale rozwiń myśl, bo ciekaw jestem
jak dla mnie to rzeczy oczywiste. Przede wszystkim na "St. Anger" wrócili właśnie do owej konwencji - metalu, teraz też sie tego trzymają. Tak jak na poprzedniej jest szybko, dośc agresywnie, czasem chaotycznie (choć nieporównywalnie mniej niż na SA), znowu wydali płytę z dość kontrowersyjnym, nazwijmy to, brzmieniem (mam nadzieje że z premedytacją, ale kto wie). Przecież już na poprzedniej płycie ewidentnie zasygnalizowali chęć grania znowuż takiej muzyki jak kiedyś, a że wyszło troszke co innego to już inna sprawa. Może dosyć ogólne to, ale jak dla mnie ewidentnie wystarcza żeby dostrzec jakiś związek między tymi płytami.
Nazywanie "DM" kompletnym zaprzeczeniem "SA" to jakieś nieporozumienie i nie widze żadnych podstaw by tak mówić. To że płyty się różnią dosyć znacząca nie znaczy że nie mają jakichś wspólnych podstaw, mianowników.
panzerschreck pisze:Wskaż mi fragment gdzie jest groove, bo albo mamy inną definicję groove, albo jestem głuchy

teraz Ci nie wskaże, bo jakiś czas nie słuchałem ale jak tylko posłucham to może wyszczególnie. w każdym razie dla mnie w niektórch fragmentach to jest doskonale słyszalne.
panzerschreck pisze:Tylko, że u Slayera to odwołanie wygląda dość naturalnie, a Metalliki po 20 latach ten wielki zwrot wygląda wręcz karykaturalnie porównując DM z tym do czego się odnosi
nie stwierdzono. Tym bardziej, że patrząc na "Death Magnetic" to na pewno nie jest żaden wielki zwrot, wielkim zwrotem może być nazwany właśnie "St. Anger", na którym zespół w ogóle wrócił do grania metalu. "DM" nie jest żadnym szokiem, ani wielkim zaskoczeniem, a tak możnaby wnioskować po Waszych wypowiedziach.
panzerschreck pisze:Mi tego ryzyka właśnie brakuje- i dlatego tak mnie odrzuca ta płyta.
właśnie w Twoich wypowiedziach widać, że wydając tę płytę podjęli ryzyko

Bo postanowili jeszcze bardziej niż na poprzedniej zbliżyć sie do starych płyt i spróbować zagrać tak jak kiedyś, narażając się na zarzuty o chęć przypodobania się fanom, ten Twój karykaturalizm. Przecież z całą pewnością nie mieli pewności co do tego jak płyta zostanie odebrana, bo fani Mety nie łykają ich kolejnych płyt tak jak fani Slayera, i powiedzmy to sobie otwarcie. Slayer przez to co robi jest zdecydowanie mniej narażony na krytyke i to jest niezaprzeczalny fakt. Dlatego nie wierze w to, że Metallica nowym albumem chciała się przypodobać starym fanom, bo zespół na przestrzeni lat pokazał że gra to co sam chce. Dlatego o wiele bardziej skłonny jestem uwierzyć w to, że zwyczajnie chcieli taki album nagrać. i tyle. A że udało im sie w moim mniemaniu świetnie to tylko przyklasne.
Inna sprawa, że mam wrażenie, że wiele wyjaśni następny album, bo cały czas pozostajemy jednak w sferze jakichśtam dywagacji, choć każdy stara sie to logicznie uargumentować.
panzerschreck pisze:Ja w CI w ogóle nie widzę copy/paiste, bo jest dosyć spójna i to jestem w stanie tam usłyszeć. Meta z setkami riffów nie trzymających się kupy nie I wierz mi, że słuchałem jej intensywnie
Owszem, "CI" jest spójniejszy ale ten lekko czasem chaotyczny charakter nowej Metalliki (inna sprawa że IMO z całą pewnością nie tak duży jakbyś chciał to przedstawić) tylko pokazuje, że ten album nie jest wykalkulowany, nie był na siłę dopracowywany w najdrobniejszym szczególe, czego o starych płytach nie do końca da sie powiedzieć, w końcu to tam mieliśmy do czynienia z tym takim ich schematem albumu (vide: szybkie otwarcie, drugi tytułowy, 4 ballada + instrumental). I choćby to odróznia ten materiał od starych płyt i sprawia, że to "CI" bliżej do klasyków Slayera niż "DM" do ich metallikowych odpowiedników. I to sprawia, że nazywanie "DM" krokiem wstecz jest IMO troche śmieszne.
a co do copy/paiste - w żadnym momencie "DM" nie miałem uczucia deja-vu, dosłownie w żadnym. Może jedynie jak spojrzałem na tytuł jednej z piosenek
tomtomala pisze:I porównywanie jej do nawet najgorszej płyty Slayera jest totalną herezją, bluźnierstwem i kiedyś za takie kwestie przyjeżdżało Święte Oficjum i paliło ludzi na stosach
No właśnie, fani Slayera
