Honoranle Mentions. Płyty zespołów, których nie było w top 50 w latach 90.
Bathory – Hammerheart (1990)
Entombed - Clandestine (1991)
L.A. Guns - Hollywood Vampires (1991)
Faith No More – Angel Dust (1992)
Tankard - The Tankard (1995)
Bathory oczywiście może być też Twilight of the Gods, to jedyne dwie płyty Quorthona, które lubię. Niesamowity klimat mroźnej północy. Oba albumy kojarzę z taką serią komiksów Thorgal. Początek lat 90. Kolejny zespół ze Szwecji, tym razem death metalowy. Osobiście wolę amerykański death metal, ale i w Szwecji działo się naprawdę sporo dobrego w tym gatunku. Ten album Entombed to oczywiście klasyka gatunku i najlepsze co nagrali. Pierwszy usłyszałem utwór Crawl i dalej już poszło. Fajna jest sekcja rytmiczna na płycie. Taka jakby rock and rollowa. We wkładce mamy kolesi wyglądających raczej jak zespół glam metalowy

Jeśli chodzi o glam, chociaż nie za bardzo lubię ten termin, L.A. Guns wydali w 1991 roku album inny niż dwa pierwsze krążki, po prostu więcej tutaj nawiązań do klasyki rock and rolla, Rolling Stones i takich rzeczy, niż do hair metalu z lat 80. Na pewno lepiej mi się tego słucha po latach niż Cocked and Loaded. Faith No More w 1992 roku postanowili zrobić mroczniejszy album od poprzednika i też mniej melodyjny. Są na nim fillery, ale większość to mocna, naprawdę oryginalna muza z doskonałą produkcją. RV to hołd dla Toma Waitsa. Na koniec Niemcy z Frankfurtu nad Menem, z płytą, która niesamowicie pozytywnie mnie zaskoczyła. Pamiętam, że Metal Mind zapowiadał jej wydanie w 1995 roku, ale jakoś nie mogłem zdobyć kasety i po dziś dzień nie wiem, czy się w ogóle u nas ukazała. Miałem teledysk do Minds on the Moon na video, ale cały album usłyszałem dopiero pod koniec lat 90 i wbił mnie w glebę. Nie ma dla mnie takiej wartości sentymentalnej jak The Meaning of Life czy Stone Cold Sober z początku dekady, choć jest lepszy, bo nie ma tu w ogóle fillerów, a są same killery. Może nie do końca jest to thrash jaki grali w latach 80, bo więcej tu melodii, ale dla mnie to coś jak Hanging in the Balance Metal Church. Nie , że taka sama muzyka, ale feeling tej płyty jest dość charakterystyczny, thrashowy zespół gra melodyjnie, momentami w poetyce heavy metalu.