Myslalem, że już tylko ja nie uważam Mimdcrime za jakieś wybitne dziełoZdan pisze: ↑śr wrz 18, 2019 10:56 pmQueensryche za nagranie takich arcy-szrotów jak wspomniany "American Soldier" czy "Dedicated To Chaos" ma niestety dyskwalifikację. Drugą część Mindcrime też nie była niczym powalającym.krusejder pisze: ↑śr wrz 18, 2019 10:53 pm Iced Earth nagrywał najlepsze płyty w metalu przez kilka mrocznych lat 90-tych, ale innowacyjność czy różnorodność skłaniają ku QUEENSRYCHE. To powinna być oczywista oczywistość, nawet jeśli ich twórczość od 1997 do 2012 można tylko wziąć w nawias. I to kwadratowy!
Iced Earth vs. Queensryche
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12450
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Iced Earth vs. Queensryche
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12450
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Iced Earth vs. Queensryche
Nie odpowiedziałeś na ile znasz ich twórczość
Re: Iced Earth vs. Queensryche
Pierwszy Mindcrime to ZNAKOMITY album. Druga część to prawie-szrot.Dzosef pisze: ↑śr wrz 18, 2019 11:45 pmMyslalem, że już tylko ja nie uważam Mimdcrime za jakieś wybitne dziełoZdan pisze: ↑śr wrz 18, 2019 10:56 pmQueensryche za nagranie takich arcy-szrotów jak wspomniany "American Soldier" czy "Dedicated To Chaos" ma niestety dyskwalifikację. Drugą część Mindcrime też nie była niczym powalającym.krusejder pisze: ↑śr wrz 18, 2019 10:53 pm Iced Earth nagrywał najlepsze płyty w metalu przez kilka mrocznych lat 90-tych, ale innowacyjność czy różnorodność skłaniają ku QUEENSRYCHE. To powinna być oczywista oczywistość, nawet jeśli ich twórczość od 1997 do 2012 można tylko wziąć w nawias. I to kwadratowy!
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12450
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Iced Earth vs. Queensryche
A ok
To dalej jestem sam, nie grzeje mnie zupelnie ten Mindcrime, gdzie mu do Queen of Masquarade
To dalej jestem sam, nie grzeje mnie zupelnie ten Mindcrime, gdzie mu do Queen of Masquarade
Re: Iced Earth vs. Queensryche
Nie no - ja rozumiem, że kogoś nie grzeje. Ba! Mnie zwykle takie granie nic nie robi i nadal w starciu ze "Stormriderem" to wybieram tego drugiego ale dostrzegam tam po prostu znakomite piosenki.
Re: Iced Earth vs. Queensryche
Pominąłem wszystkie wydawnictwa, które uważam za średnie lub mniej. Coś mogłem przeoczyć.
Ale fakt, utwory z jedynki wolę z Barlowem w wersjach na Purgatory.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Iced Earth vs. Queensryche
Dla mnie porównywanie tych zespołów to nieporozumienie. Queensryche są bardziej progresywni, wielowątkowi, ciekawsi z przekazem. Iced Earth to jest piąta woda po kisielu, robienie najbardziej sztampowego metalu po tych wszystkich gigantach z lat 80. Jedno Mindcrime miażdży całe Iced Earth siłą przekazu, tłustym riffem, wokalem Geoffa, produkcją Petera Collinsa. Mógłbym wymieniać długo zalety Queensryche, Iced Earth od samego początku uważałem za nudne. Przerost formy nad treścią i próba zrobienia kariery na dawno wyeksploatowanych pomysłach.
Re: Iced Earth vs. Queensryche
Jedno riff Iced Earth ze "Stormridera" miażdży całe Queensryche energią, mocą, siłą, agresywnością, potężnym wokalem Johna
Queensryche to piąta woda po kisielu po Iron Maiden oraz zespołach progresywnych. Mógłbym długo wymieniać zalety Iced Earth, Queensryche od zawsze uważałem za nudne. Przerost formy nad treścią i próba zrobienia kariery na pseudo-ambitnym metalu.
Też umiem
Też umiem
Re: Iced Earth vs. Queensryche
Queensryche wydali swój debiut 7 lat wcześniej niż Iced Earth. Te zespoły dzieli epoka w metalu. Queensryche stworzyli coś swojego (inspiracje miał każdy), Iced Earth nie. Za późno zaczęli.
Re: Iced Earth vs. Queensryche
Chodzi mi o to, że takie opinie i opisy to można o każdym zespole napisać praktycznie 
Re: Iced Earth vs. Queensryche
Można, ale do jednych one pasują bardziej, do drugich mniej. Dziwne, że ten koleś z Iced Earth z takim radiowym głosem nie zrobił kariery jak Hetfield. Zmarnował się chłop wydurniając się w najnudniejszym zespole metalowym świata. A mógł jakieś Nothing Else Matters swoje zrobić 
Re: Iced Earth vs. Queensryche
Znam milion nudniejszych zespołów od Iced Earth. Poza tym jak opinię odpowiednio umotywować to będzie pasować i nawet do najbardziej wybujałych porównań
Dla mnie najlepszym wokalistą Iced Earth i tak był Greely - to on w końcu śpiewał na "Stormriderze" 
Re: Iced Earth vs. Queensryche
No i ważne jest jednak to co Queensryche nagrało po "latach dobrobytu" - a były to nieziemskie kloce 
Re: Iced Earth vs. Queensryche
Wuj mi do tego co ci się bardziej podoba, ale mówiąc, że Q miażdży IE "tłustym riffem" pokazujesz, że chuja słuchałeś. Odpal se Stormrider albo Dark Saga i porównaj riffy z tymi z OM.
IE to jeden z najbardziej riffowych zespołów w heavy metalu.
Re: Iced Earth vs. Queensryche
Riffami z takiego "Travel In Stygian" to można kilka numerów obdzielić.
Re: Iced Earth vs. Queensryche
Wiesz co to jest tłusty riff? To nie power chord (nie mówiąc już o nawalance na jednej strunie). Iced Earth to nudny, przewidywalny metal.
Teraz chwila prawdy tłustego riffu
Queensryche https://www.songsterr.com/a/wsa/queensr ... b-s51174t1
https://www.songsterr.com/a/wsa/queensr ... b-s16483t1
Epickie ponoć dzieło Iced Earth
https://www.songsterr.com/a/wsa/iced-ea ... b-s38114t0
Chłopie, z czym do ludzi? Jak trochę bardziej ogarniesz gitarę daj znać, porozmawiamy o tłustych riffach
Re: Iced Earth vs. Queensryche
Wolę słuchać muzykę niż ją czytać.
Znam dobrze OM i znam dobrze płyty IE. IE to był zawsze zespół oparty na riffach Schaffera, a nie harmoniach, melodiach czy nawet wokalu. Queensryche wręcz przeciwnie.
Znam dobrze OM i znam dobrze płyty IE. IE to był zawsze zespół oparty na riffach Schaffera, a nie harmoniach, melodiach czy nawet wokalu. Queensryche wręcz przeciwnie.
Re: Iced Earth vs. Queensryche
Rozumiem, że tylko grający na instrumencie mogą się wypowiadać co jest tłustym riffem a co nie? Przewidywalny do bólu argument - przerabiałem to już milion razy. "Travel In Stygian" to dziewięć minut riffowego zabójstwa. Queensryche z kolei jak przypominam nagrywało arcykloce ale rozumiem, że to pomijamy bo niewygodne? A o Queensryche można powiedzieć wiele ale nie, że mieli tłuste riffy. No litości.

