Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 11614
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Zwrotki nuda, refren nuda, tempo średnie. Solo klasa, ale to trochę za mało.
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Stranger zawsze mi się kojarzy z lukrowanymi latami 80-tymi i typowymi numerami Smitha -Flight Of Icarus czy Reach Out ,Sea Of Madness - nie mówię ,że są złe ,życzyłbym sobie ,żeby teraz komponowali na tym poziomie..ale...
Najlepszy kawałek na płycie to Caught Somewhere ..
Najlepsze kompozycje napisał Harris.
Najlepszy kawałek na płycie to Caught Somewhere ..
Najlepsze kompozycje napisał Harris.
Clan Of Xymox 7.02 ; E.Clapton 29.04 ; Metallica 19.05 ; Garbage 30.05(?) ;Savatage + 11.08
- wojakwojak
- -#Ancient mariner

- Posty: 621
- Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:15 pm
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Nie samymi długasami człowiek żyje. Stare utwory Harrissa są super, a te nowe już nie. Utwory Adriana zawsze były krótkie i na temat i bardzo je lubię. Siłą tego zespołu jest różnorodność. Dla mnie SIT to de facto płyta Adriana i jest jedną z lepszych w ich dorobku. W samym SIASL nie widzę nic nudnego. Nudne to są utwory z BOS.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Jak najbardziej sie zgadzam ,bo lubie utwory Harrisa także te krótsze,choćby De ja vu z Somewhere.. a TBOS uważam za jedną z najgorszych płyt i kompozycje Steva tego nie zmienią natomiast Smith pisał(jak dla mnie) w czasie od POM do swojego odejścia (jedynie Moonchild i Evila uwielbiam) według mnie nieco cukierkowate piosenki skrojone pod publikę zza oceanu ,co nie znaczy ,że pisał badziewie ,po prostu Harris wtedy był lepszy i bardziej do mnie trafiał.wojakwojak pisze: ↑pt paź 19, 2018 2:21 pm Nie samymi długasami człowiek żyje. Stare utwory Harrissa są super, a te nowe już nie.
Oczywiście w latach 90-tych czekałem na powrót Adriana i Bruce'a ,którzy odświeżyli brzmienie Maiden patząc od BNW ,który jest świetny.
Zresztą jak mam oceniać Adriana to po reunion on pisze najlepszą muzykę w bądź co bądź średnich albumach IM.
Clan Of Xymox 7.02 ; E.Clapton 29.04 ; Metallica 19.05 ; Garbage 30.05(?) ;Savatage + 11.08
-
Deleted User 2259
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Moim zdaniem obaj to najlepsi kompozytorzy w zespole. A co do porównań to SiT>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> TBoS
- Metalophil
- -#Moonchild

- Posty: 1910
- Rejestracja: pn cze 30, 2003 10:21 am
- Skąd: Lublin
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Mój ulubiony album Zespołu. Jednocześnie jest to najbardziej niedoceniona z ich płyt - w rożnego rodzaju zestawieniach rzadko jest w topie, no i niezrozumiałym jest fakt grania live tylko dwóch kawałków z niej. Dla mnie to „dzieło skończone”: wszystkie kawałki super, zwartość brzmieniowa i koncepcyjna, jednolity klimat, ejtisowe syntezatory, najlepsze w historii Maiden solówki gitarowe i wspaniała poligrafia. No i chyba najtrudniejszy do zaśpiewania na żywo otwieracz
Przyznam się tutaj, że na początku przygody z Maiden dwa kawałki mi nie wchodziły, tj. Sea of Madness i SiaSL. Teraz uważam je za mistrzostwo świata, zwłaszcza to zwolnienie i basik w SoM i solówkę gitarową Adriana w Strangerze (plus to co w tle gra Steve). Mogliby jednak jeszcze jakoś docenić ten album, może gdzieś w czasie...
Przyznam się tutaj, że na początku przygody z Maiden dwa kawałki mi nie wchodziły, tj. Sea of Madness i SiaSL. Teraz uważam je za mistrzostwo świata, zwłaszcza to zwolnienie i basik w SoM i solówkę gitarową Adriana w Strangerze (plus to co w tle gra Steve). Mogliby jednak jeszcze jakoś docenić ten album, może gdzieś w czasie...
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Stranger nudny? łooo matko....
Jakbym miał na siłę wskazać jeden tylko numer Maidenów, który uważam za najlepszy, to Stranger miałby bardzo duże szanse. Ten kawałek buja jak cholera. Solo najlepsze w historii Maidenów, co za melodie... Bas wspaniale działa, nie jest tylko podkładem, ale składnikiem równie ważnym co gitary. I dla mnie wcale nie jest cukierkowy, takie to jest Wasted Years.
Wspaniały utwór, szkoda, że Adrian nie jest już w stanie napisać nic, choćby w połowie tak dobrego i chwytliwego.
Sama płyta też kapitalna, najsłabszy jest WY, ale to dlatego, że imo jest to numer pokroju Reach Out, czyli bardziej na stronę B, niż na płytę Maidenów, za dużo tu popu.
Jakbym miał na siłę wskazać jeden tylko numer Maidenów, który uważam za najlepszy, to Stranger miałby bardzo duże szanse. Ten kawałek buja jak cholera. Solo najlepsze w historii Maidenów, co za melodie... Bas wspaniale działa, nie jest tylko podkładem, ale składnikiem równie ważnym co gitary. I dla mnie wcale nie jest cukierkowy, takie to jest Wasted Years.
Wspaniały utwór, szkoda, że Adrian nie jest już w stanie napisać nic, choćby w połowie tak dobrego i chwytliwego.
Sama płyta też kapitalna, najsłabszy jest WY, ale to dlatego, że imo jest to numer pokroju Reach Out, czyli bardziej na stronę B, niż na płytę Maidenów, za dużo tu popu.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Kilka lat temu też uważałem Stranger'a za nudy, ale teraz jest to dla mnie jeden z najlepszych kawałków na płycie i w ogóle z lat 80. Chociaż do mojego ulubionego Deja Vu dużo mu brakuje 
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Ja właśnie ostatnio mam robotę, którą dobrze mi się robi z IM na słuchawkach i tak od kilku dni lecę z dyskografią od początku i muszę powiedzieć, że największe emocje miałem przy SiT oraz o dziwo Powerslave. Siódmego przed chwilą skończyłem słuchać, ale jakoś tak nóżka mniej latała.
I rzeczywiście jak przedmówca, kiedyś Strangera uważałem za najgorszy kawałek z tej płyty i jakoś mnie strasznie nudził, a teraz chyba odkryłem go na nowo czy coś, bo genialnie mi się go słuchało. Nie wiem jak będzie dalej, ale chyba jednak SiT umocnił się w moim personalnym rankingu na pozycji lidera.
I rzeczywiście jak przedmówca, kiedyś Strangera uważałem za najgorszy kawałek z tej płyty i jakoś mnie strasznie nudził, a teraz chyba odkryłem go na nowo czy coś, bo genialnie mi się go słuchało. Nie wiem jak będzie dalej, ale chyba jednak SiT umocnił się w moim personalnym rankingu na pozycji lidera.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
100%
100%Metalophil pisze:Jednocześnie jest to najbardziej niedoceniona z ich płyt - w rożnego rodzaju zestawieniach rzadko jest w topie, no i niezrozumiałym jest fakt grania live tylko dwóch kawałków z niej.
100%Metalophil pisze:Dla mnie to „dzieło skończone”: wszystkie kawałki super, zwartość brzmieniowa i koncepcyjna, jednolity klimat,
100%Metalophil pisze:ejtisowe syntezatory,
100%Metalophil pisze:najlepsze w historii Maiden solówki gitarowe
100%.Metalophil pisze:i wspaniała poligrafia
100%Metalophil pisze:uważam je za mistrzostwo świata, zwłaszcza to zwolnienie i basik w SoM
100%Metalophil pisze:i solówkę gitarową Adriana w Strangerze (plus to co w tle gra Steve)
Napisałeś wszystko za mnie. Mam identyczne spostrzeżenia, ogólnie i w detalach. No i to niepowtarzalne brzmienie.
U mnie to na pewno pewne wypaczenie, bo SIT jest pierwszym albumem, od którego poznałem i pokochałem Maiden... 33 lata temu. Przez 2 lata słuchałem SIT, potem doszedł SSOAS, którego również "zmęczyłem" we wszystkie strony, choć ten już aż tak mojego serca nie podbił. Brzmienie SiT bardziej do mnie przemawiało - i przemawia do dzisiaj.
Gdy nie wiem już czego posłuchać po raz setny, sięgam po SIT - w jego przypadku, po raz tysięczny. I zawsze się sprawdza.
M.
- hipcio_stg
- -#Moonchild

- Posty: 1682
- Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Dla mnie najlepszy kompozycyjnie po reunion jest Janick! Może i zbyt ekspresyjnie zachowuje się na koncertach co odbija się na jakości muzycznej, ale kompozycyjnie w studio to właśnie on ma najciekawsze propozycje.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
https://www.youtube.com/watch?v=Z03yN6RS4YI
Wasted Years w całości z Adrianem na wokalu. Tekst jest lekko inny, czyżby to była pierwsza wersja WY przedstawiona Harrisowi podczas nagrywania SiT? No i jakość nie jest najlepsza, wrzucam jako ciekawostka
Wasted Years w całości z Adrianem na wokalu. Tekst jest lekko inny, czyżby to była pierwsza wersja WY przedstawiona Harrisowi podczas nagrywania SiT? No i jakość nie jest najlepsza, wrzucam jako ciekawostka
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Tak to oryginalna wersja, trochę wolniejsza z rozbudowanym intrem i outrem. Zespół postanowił ją przyspieszyć 
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Panowie mam mocną nocną myśl, jest dużo głosów narzekania na wokal Bruca na tej płycie, ale tak naprawdę to w latach 80 właśnie SIT jest najbliżej koncertów i wykonania live z tamtego okresu (przynajmniej nagrań koncertów!). Bruce niedomaga leciutko, nie ma syreny alarmowej jak w TNOTB albo Powerslave... bo ta syrena jest ale nir jest na kazdym koncercie tak wyrazista i tak mocna, ta płyta nie ma wypiłowanych krzyków jak tytułowy z TNOTB gdzie Martin siedział z nim 2 godziny nad tym jednym krzykiem po intrze, to mi sie też bardzo podoba w tej płycie, poza genialną warstwą muzyczną którą kocham 3000 to została zostawiona troche surowizna i autentyczność głosu Bruca, o strefie muzycznej sie nie wypowiadam bo powiedziane zostało już wszystko.
The X Factor jest niedocenianym dziełem, change my mind
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Co? Kto niby narzeka na wokale Dickinsona na Samłerce? Przecież są potężne. Caught Somewhere In Time leży zakurzone w szafie najpewniej właśnie dlatego, że starszy Bruce nie jest już w stanie zaśpiewać tego tak, jak na płycie. To nie jest częsta sytuacja jeśli chodzi o ten zespół.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12329
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Marcioch, w co ty grasz?
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
01: Alter Bridge
02: Vltimas, Turbo, Faetooth, Turbo
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
01: Alter Bridge
02: Vltimas, Turbo, Faetooth, Turbo
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9379
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
29 września 1986 ukazał się "Somewhere in Time". Możemy dzisiaj więc świętować 
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
A jest co świętować. Po latach utwierdziłem się w przekonaniu, że jest to największe dzieło tego zespołu. Jedynym jego minusem jest osłuchanie się z Wasted Years czy Heaven Can Wait, poprzez ich największą popularność live wśród kawałków z tego albumuFaithNoMore pisze: ↑wt wrz 29, 2020 12:40 pm 29 września 1986 ukazał się "Somewhere in Time". Możemy dzisiaj więc świętować![]()
Tak poważnie, to nie ma tu słabego nagrania, wspomniane w poprzednim zdaniu, plus Sea of Madness i Deja Vu, idą w klasie porządnych utworów, pozostałe chodzą w pierwszej lidze at all. Solóweczki Adriana ale również Dave'a w każdym numerze są od ciekawych po genialne. Bas chyba jest najlepiej wkomponowany w porównaniu do każdej, innej płyty. Do tego dochodzą syntezatory dodające ten futurystyczny klimat lat osiemdziesiątych, który kocham całym serduszkiem. Bruce, jak sam twierdził w swojej autobiografii, nie wkładał tutaj całego swojego serca i sił, przez co może nie ma genialnych partii wokalnych, ale chyba jest to pierwsza płyta od czasu jego przystąpienia do zespołu, kiedy jego głos nie gra pierwszych skrzypiec i w sumie dobrze się przez to dzieje. Nico gra swoje, tak było, jest i będzie
-
Deleted User 5490
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Doskonale ujęte. Święta prawda.Siwy pisze: ↑wt wrz 29, 2020 11:04 pmA jest co świętować. Po latach utwierdziłem się w przekonaniu, że jest to największe dzieło tego zespołu. Jedynym jego minusem jest osłuchanie się z Wasted Years czy Heaven Can Wait, poprzez ich największą popularność live wśród kawałków z tego albumuFaithNoMore pisze: ↑wt wrz 29, 2020 12:40 pm 29 września 1986 ukazał się "Somewhere in Time". Możemy dzisiaj więc świętować![]()
![]()
Tak poważnie, to nie ma tu słabego nagrania, wspomniane w poprzednim zdaniu, plus Sea of Madness i Deja Vu, idą w klasie porządnych utworów, pozostałe chodzą w pierwszej lidze at all. Solóweczki Adriana ale również Dave'a w każdym numerze są od ciekawych po genialne. Bas chyba jest najlepiej wkomponowany w porównaniu do każdej, innej płyty. Do tego dochodzą syntezatory dodające ten futurystyczny klimat lat osiemdziesiątych, który kocham całym serduszkiem. Bruce, jak sam twierdził w swojej autobiografii, nie wkładał tutaj całego swojego serca i sił, przez co może nie ma genialnych partii wokalnych, ale chyba jest to pierwsza płyta od czasu jego przystąpienia do zespołu, kiedy jego głos nie gra pierwszych skrzypiec i w sumie dobrze się przez to dzieje. Nico gra swoje, tak było, jest i będzie![]()
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
Ja tam uważam, że akurat wokalnie to największy popis Dickinsona.

