Re: 25-26/06/2019 - Mystic Festival 2019 - Kraków
: wt cze 25, 2019 8:30 pm
Intro dla Amon Amarth: "Run to the Hills". 
Polski Fan Klub Iron Maiden
https://sanktuariumfc.org/forum/
No, ja byłem na całym AA i nie wyobrażam sobie, że mógłbym inaczej - szykowałem się na tę sztukę od dawna i w 110% spełniła moje oczekiwania.Schizoid pisze: ↑śr cze 26, 2019 12:04 pmDla mnie ten zespół okazał się być niesamowicie denny i wtórny do porzygu. Pyro tylko raz na mnie zrobiło wrażenie, podczas tego numeru Death In Fire czy jakoś tak. Do tego, co wyczynia z ogniem Behemoth (o Slayerze nie mówiąc), to im baaardzo daleko. Podziwiam ludzi, którzy dotrwali do końca.
Jeszcze żeby jej koledzy umieli grać...
Nie chodzi o wirtuozerie. Ich partie sa nudne, zdarzają się spoko riffy jak w ITMON czy Faster, ale w secie jest też masa sraki, gdzie gitary to szum tła, a perka brzmi jak programowana do jakiejś dyskoteki. To właśnie materiału zrodlowego się czepiamthorgal_30 pisze: ↑czw cze 27, 2019 9:17 am Marudzisz.. nie są to wirtuozi na miarę Gilmoura, ale swoją robotę wykonują solidnie czy wręcz dobrze, materiału nie mają jakoś kosmicznie wybitnego więc robią swoje. Zarówno Stefan jak i Ruud swoje partie na gitarach graja ok. Sekcja Mike+Jeroen działa bez zarzutu... no i może to taki koncept jest aby się muzycy jakoś specjalnie nie wybijali ponad SharonANyway gig bardzo na plus, i zostawili ANgels w secie "na moją prośbę heh", bo sie obawialem, że ta perełka to tylko na Grasspop
![]()
Rozumiem, że olałeś Kinga Diamonda i czekałeś na Sabaton?Mikson pisze: ↑czw cze 27, 2019 1:40 pm Spodziewałem się że jak wbije do areny jakieś pół godziny przed występem WT, to już pozostanie stać gdzieś w dalekiej orbicie od sceny, bo przebijać się na siłę bliżej nie mam ciśnienia. A tym bardziej po informacjach, że wyprzedano 70 czy tam 80% biletów. Wbijam a tu zdziwienie - prawie pusto, więc stanąłem sobie jakieś parę metrów od barierek i mogłem pooglądać później Sharon z bliskaI chociaż jakimś fanem WT nie jestem (lubię i rozpoznaje popularniejsze utwory) to koncertowo wypadli bardzo fajnie, chyba nawet lepiej się prezentują na żywo niż na płytach. Potem trzymanie miejsca i oczekiwanie na Sabaton, obserwując powstawanie pola boju... znaczy sceny - stanowisko perkusisty na makiecie czołgu genialnie wymyślone
Było mocno, skocznie, na początku blisko mnie zrobił się młyn, a pod koniec non stop latający ludzie. Do tego sporo piro w postaci ognia i petard - parę razy można było wręcz oślepnąć. Jeśli chodzi o setliste to ja akurat Szwedów bardziej cenię za początkowe płyty, tu głównie setlista składała się z utworów z 2-3 ostatnich wydań (gdzie jest jednak więcej takiej mało wyrafinowanej napier*alanki) - więc sporo fajnych starszych nagrań mi zabrakło, no ale i tak było koncertowo bardzo dobrze. Ogólnie jestem bardzo zadowolony z występów, bo tak blisko głównej sceny jeszcze nigdy nie stałem, więc wrażenia jak najbardziej pozytywne.