LukaSieka pisze:voivod' pisze:Ja kompletnie nie rozumiem wrzucania SOAD do jednego worka z tak gó****mi kapelami... Słuchałeś ich albumów kiedyś w ogóle?
Słuchałem. Mogę posłuchać jeszcze tych ostatnich Bad Acid Trip, ale te o wiele bardziej przystępne popłuczyny (bo zwykłą kalką to akurat już tego nazwać nie można) to już kompletnie nie dla mnie. Nic mi się tam nie podoba, mówiąc konkretniej - większość mnie wręcz wkur**a. I nie obchodzi mnie to czym oni się tam poza Bad Acid Trip inspirują, jakich zespołów koszulki noszą.....
Niech sobie tego słuchają dzieciaki od Metallicy, Nirvany, Linkin Park i Green Day, bo głównie z takimi sympatycznymi kinderkami w glanikach i kostką mi się ten zespół kojarzy.
W zasadzie mógłbym machnąć coś w podobie. Bo generalnie takiej muzyki w ogóle nie lubie i nie słucham, ale kiedyś kumpel przyniósł mi oryginały Mezmerize i Toxicity. Powiedziałem, że nie lubię, bo widziałem dwa teledyski i miałem dość

Mimo to, uparty był strasznie. Zareklamował dobrze, podniecał się przy tym bardzo. Włączyłem, przesłuchałem. Miały być taaakie cudowne, jednak ja tam dla siebie nic nie znalazłem

Po prostu nie trawie takiej muzyki. Ale w zasadzie i tak jakiś wielkich nadziei z tym zespołem nigdy nie wiązałem więc nic straconego.
LukaSieka pisze:voivod' pisze:Tak, Sepultura do Arise była kalka Slayera, natomiast Chaos AD i Roots bardziej przyczyniły się do powstania nu-metalu niż jakikolwiek album Slayer. W zasadzie obok debiutów RATM i Korn to one w głównym stopniu podłożyły podwaliny pod ten nurt. Nie rozumiem dlaczego zupełnie to pomijasz.
Pomijam, bo temat dotyczył Slayer. Ja doskonale wiem co to "Roots" i wiem co ta płyta z sobą niosła. Jednak co do tej kalki Slayera to ni **uja się nie zgodzę. Gdzie "Morbid Visions", a gdzie"Reign In Blood".... To jakby porównać Suffocation do Sceptic
I nie pisz zaraz o podobieństwie niektórych motywów, riffów, bo tych slayerowskich w kapelach metalowych jest od **uja. Każdy się czymś inspirował, tak jak w Slayerze słychać Judas Priest, Verbal Abuse, Minor Threat....
Odświeżyłem sobie trochę pierwszą płytę Sepultury i w zasadzie trudno się nie zgodzić z tobą LukaSieka, że to inna bajka. Faktycznie cięższa muza. Przeleciałem też Schizophrenia, którą nie ukrywam lubię bardziej i w zasadzie mogę powiedzieć, że porównania do Slayera są znikome. Gra Igora mnie rozwala. Z resztą jak zawsze. Na prawdę świetny perkusista. Szkoda, ze Sepultura wygląda dzisiaj, jak wyglada. Kiedyś również bardzo ceniłem. Wiązałem jakieś większe nadzieje z Cavalera Conspiracy. Jednak po 3-4 przesłuchaniach, płyta troche m isię znudziła.
W kwestii samego Slayer napisze tak - Lubie także każdą płytę do Divine Intervention, rozwala mnie Decade Of Aggression - moim zdaniem jedna z najlepszych koncertówek! Ale te kolejną po Divine z coverami już np. nie za bardzo. Głownie to przez to, ze nie trawie ani HC ani Punka. Są dwa, trzyutwory, któe lubie, ale generalnie nic ciekawego.
Diabolus In Musica tez już mnie nie kręci. Często wydaje mi się jakaś taka niedopracowana, jakby robili ją na szybko. Rzadko wracam do tej płyty. Taki np. utwór Staind Of Mind bardziej przypomina mi jakąś skoczną amerykańską kapelke z poopuszczanymi spodniami i czerwonymi czapeczkami niz Slayer. Drażnią mnie bardzo Desire i In The Name Of God i ten groove o którym pisał LukaSieka. Nudzi Point i Screaming From The Sky. To co jeszcze zwraca ogromną uwage, niestety w negatywny sposób jak dla mnie, to właśnie ten głos Toma. Według mnie za często krzyczany i niepotrzebny ten przester (Screaming From The Sky, Scrum, In The Name Of God, Wicked). Ogólnie płyta brzmi dużo nowocześniej niż Divine i jak na moje ucho trudno doszukać się tutaj czegoś fajnego. Głównie całość psuje wokal.
God Hates Us All, ma dosłownie kilka dobrych pomysłów jak np. God Send Death, Exile oraz partie perkusji, reszta jednak do śmieci. Ten groove - jest tu tego znacznie wiecej niż na Diabolus. Wokal momentami nawet nawet i ma przebłyski, ale słuchając tego częściej mam wrażenie, ze wszystko co chwila się psuje, tak jak na poprzedniej płycie

Pół-krzyczany, pół-zniekształcony głos wyszedł w niektórych momentach na prawdę wieśniacko. Threshold, Deviance, Seven Faces to dla mnie jakaś masakra. War Zone też kiepski.
Swego czasu pamiętam z vivy teledysk do Bloodline promujący ten album, który nie przypadł mi za bardzo do gustu, szczerze mówiąc.
Christ Illusion był dla mnie albumem, który pozwolił mi na przypomnienie o tym Slayerze, którego lubiłem najbardziej. Nie jest to ósmy cud świata, ale granie o wiele lepsze i przypominajace bardziej Slayer z lat osmiedziesiatych niż dwie poprzednie płyty. Świetny Catalyst, szybki i konkretny, niemal jak z Divine Intervention - Consfearacy, no i Lombardo ponownie za zestawem

Dużo dobrego grania i stylu sprzed lat. Ostatnią World Painted Blood jakoś zajarany nie jestem, ale niekiedy sięgam. Może Beauty Through Order i Playing With Dolls troszeczkę mniej mi się podobają, ale ogolnie jest OK.