Ale nie słyszysz tego, czy nie przeszkadza to Tobie, że zespół zżera swój ogon?
Hell On Earth - opinie
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Hell On Earth - opinie
www.MetalSide.pl
Re: Hell On Earth - opinie
przeszkadza, ale w tym utworzę tego nie słyszę a więc nie przeszkadza
Re: Hell On Earth - opinie
podpowiem: intro/outro, zwolnienie w środku...
Ja mam sporo luzu i dystansu do muzyki
www.MetalSide.pl
Re: Hell On Earth - opinie
Wczoraj nie do końca mi to siadło, ale to może dlatego, że półśpiący słuchałem o 5 rano (przed spaniem). Po przesłuchaniu ze świeżą głową utwór zdecydowanie urósł i chyba jest w moim top 3 na płycie. Intro przypomina środkową sekcję z The Nomad.
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: Hell On Earth - opinie
-
Deleted User 5490
Re: Hell On Earth - opinie
On nikogo nie próbuje przekonywać. On wyraża swoje zdanie. To inni przekonują go, żeby przestał. Ty na przykład.
Re: Hell On Earth - opinie
Ale już nie mówmy, że "intro/outro i zwolnienie w środku" to zżeranie własnego ogona, bo zaraz się okaże, że galopu też być nie może, bo już był... Zżeranie własnego ogona jest w takich utworach jak Death of the Celts czy momentami w Time Machine, ale tutaj jest to mniej odczuwalne (a w zasadzie wcale).
-
Deleted User 5490
Re: Hell On Earth - opinie
Przez te banalne intro/outro ma się wrażenie, że większość albumów z ostatnich lat to jeden i ten sam album o ciągle tej samej wielkiej miłości, która przeminęła. Jedno wielkie banalne Love Story dla egzaltowanych.
Re: Hell On Earth - opinie
Owszem, można mieć takie wrażenie, też uważam, że na tej płycie jest to trochę przesadzone, ale nie nazwałbym tego zjadaniem własnego ogona.
Re: Hell On Earth - opinie
Smyku... wyrażam swoje zdanie/opinię. A, że Tobie się ono nie podoba, to Twój problemdostoevsky pisze: ↑czw wrz 02, 2021 12:56 amGumbyy, siedzisz cały wieczór na forum i próbujesz każdego fana nowej płyty przekonać, że myli się w swojej pozytywnej ocenie. Zaraz znajdę Tobie lepsze hobby.![]()
www.MetalSide.pl
Re: Hell On Earth - opinie
Ten kawałek ratuje tę płytę. Jedyną jego wadą jest to, że jest za krótki.. Nie mam pojęcia kiedy mija to 11 minut.
-
CzytojestNoweIM?
- -#Prisoner

- Posty: 143
- Rejestracja: wt sie 24, 2021 2:39 pm
Re: Hell On Earth - opinie
Fenomenu tego utworu nie rozumiem tak jak nie rozumiałem fenomentu When the Wild Wind Blows. To jest mniej więcej taki sam poziom. Jest rozwlekle, grzecznie, miło dla niedzielnego słuchacza. Gdyby to był rok 2015 i czas kuców ten utwór byłby ich hymnem. Jest tak strasznie przystępnie. Jedna zwrotka z takiego dajmy na to Total Eclipse ma więcej agresji niż cały ten utwór. Intro słabiutkie, takie plumkanie. Potem przyspieszenie takie coś ala Fear of the Dark. Zestaw patentów rodem z czasów Blaza wymieszane z WTWWB. Dużo niepotrzebnych fragmentów, sola takie sobie, a harmonie mógłby nagrać początkujący zespół heavy-metalowy. Druga część utworu ślamazarna. Utwór zamykający strasznie smutną i słabą płytę Iron Maiden.
Re: Hell On Earth - opinie
Dobry jest, kawałek bardzo na plus
While you sleep in earthly delight,
Someone's flesh is rotting tonight
-
CzytojestNoweIM?
- -#Prisoner

- Posty: 143
- Rejestracja: wt sie 24, 2021 2:39 pm
Re: Hell On Earth - opinie
No dobra słucham i mam w sumie ten utwór jako tako obcykany. Intro jest niepotrzebne, jednym słowem wywalić. Przyspieszenie jest nawet fajne tylko, że za bardzo to wszystko mi przypomina WTWWB, ale ok, nie czepiajmy się idźmy dalej. Wokal Dickinsona jest dość dobry, nie ma piania, nie ma powtarzania fraz, dobrze się dość tego słucha. Okrzyki całkiem fajnie wychodzą, dobry patent. Melodyjny środek jest całkiem w porządku tylko, że uważam, że jest minimalnie zbyt długi. Potem solówki, w sumie jak na główny epik płyty to powinno to wszystko brzmieć lepiej. Zwolnienie też niezłe, ale nie wnosi jakoś specjalnie dużo. X Factor czuć na 10 kilometrów. Wchodzi Dickinson i już zaczynają się schody. Ten moment wokalny jest niepotrzebny, jakiś taki pseudopatetyczny i już do końca ten utwór nie ma nic do zaoferowania. Czyli krótko mówiąc dokładnie to samo co mamy np. na epikach na A Matter of Life and Death, co jeden moment zrobi dobrego, drugi to zepsuje.
Re: Hell On Earth - opinie
W dobrej jakości super słychać Brucea 
Re: Hell On Earth - opinie
Widzisz, tu już wchodzą osobiste preferencje, dla mnie Matter to jest ostatni wybitny album Maiden w którym nie zmieniłbym nicCzytojestNoweIM? pisze: ↑czw wrz 02, 2021 11:02 pm No dobra słucham i mam w sumie ten utwór jako tako obcykany. Intro jest niepotrzebne, jednym słowem wywalić. Przyspieszenie jest nawet fajne tylko, że za bardzo to wszystko mi przypomina WTWWB, ale ok, nie czepiajmy się idźmy dalej. Wokal Dickinsona jest dość dobry, nie ma piania, nie ma powtarzania fraz, dobrze się dość tego słucha. Okrzyki całkiem fajnie wychodzą, dobry patent. Melodyjny środek jest całkiem w porządku tylko, że uważam, że jest minimalnie zbyt długi. Potem solówki, w sumie jak na główny epik płyty to powinno to wszystko brzmieć lepiej. Zwolnienie też niezłe, ale nie wnosi jakoś specjalnie dużo. X Factor czuć na 10 kilometrów. Wchodzi Dickinson i już zaczynają się schody. Ten moment wokalny jest niepotrzebny, jakiś taki pseudopatetyczny i już do końca ten utwór nie ma nic do zaoferowania. Czyli krótko mówiąc dokładnie to samo co mamy np. na epikach na A Matter of Life and Death, co jeden moment zrobi dobrego, drugi to zepsuje.
While you sleep in earthly delight,
Someone's flesh is rotting tonight
-
CzytojestNoweIM?
- -#Prisoner

- Posty: 143
- Rejestracja: wt sie 24, 2021 2:39 pm
Re: Hell On Earth - opinie
Utwór powinien się zacząć zaraz po intrze i skończyć w okolicach 7 minuty. Byłby fajny ok. 5 minutowy Maidenowski patataj nadający się dobrze na koncerty. Tak mamy kloca Harrisa, który absolutnie nic nie wnosi, intro jest fatalne, a moment z okolic 7 minuty skrajnie wymęczony, dalej w utworze nie dzieje się nic. Szkoda bo ten akurat utwór jakiś tam potencjał ma.
Re: Hell On Earth - opinie
Najlepszy na albumie - 9/10.
Re: Hell On Earth - opinie
W tym utworze „najgorsze” jest to, że poza jednym wyjątkiem każdy super motyw jest tylko raz. Ileż to razy Steve męczył nas jakimś refrenem a tutaj refren aż się prosi jeszcze raz. Oczywiście motyw z powolnieniem i wołające Love in Anger Live in Danger robi swoje na koniec utworu ale naprawdę utwór pozostawia niedosyt.
Nie wiem po co tak długie intro, chyba byś uśpić przed jebnięciem
Nie wiem po co tak długie intro, chyba byś uśpić przed jebnięciem

