Tramtamtam!!! (Fanfary)
Niedawno stuknął rok, odkąd słucham Iced Earth

Rok temu, gdzieś około 8 marca (szkoda, że NP jest czyszczony, tyle wspomnień by tam siedziało....

) wrzuciłem po raz pierwszy do discmana Burnt Offerings... no dobra, po raz drugi

Pierwszy był gdzieś w grudniu, ale wtedy się nie znałem i po 1 przesłuchaniu, nie wróciłem do niej przez 3 miesiące...

Ale w marcu już coś takiego nie mogło się wydarzyć. Już po pierwszym kawałku mnie lekko przytkało i zastanawiałem się, jak mogłem tego nie docenić wcześniej. No i Artur mnie motywował do słuchania Iced, walnął mi rozpiskę na pół ekranu, jakich płyt mam słuchać, w jakiej kolejności i zasypał mnóstwem innych informacji. Bardzo mi to pomogło wciągnąć się w ten zespół i za to będę Arturowi dozgonnie wdzięczny :beer
Po BO poszła Dark Saga (która, prawdę mówiąc, nie zachwycała mnie wtedy), troszkę słuchałem NOTS (jeszcze mniej mnie zachwycał) i trafiłem na Alive In Athens. Stwierdziwszy, że to coś naprawdę wielkiego, odłożyłem na bok, czekając na czas, gdy będę znał te kawałki z płyt studyjnych. Dobrze zrobiłem. AiA przypieczętowało później moją miłość do IE. Kluczową rolę odegrała też SWTWC- gdyby IE nagrało tylko BO i SWTWC chyba równie mocno bym ich uwielbiał.
Jak sobie teraz tak wspominam, to poznawanie kolejnych płyt IE i odkrywanie, że pozostałe 3 z Mattem są niemal równie świetne jak BO, było zajebistym przeżyciem. Przez marzec i kwiecień wstawało się rano z łóżka po to, by posłuchać Iced

...no może trochę koloryzuję, ale tylko troszeczkę

Najlepsze było (i jest) to, że mania na tych dwóch miesiącach się nie skończyła. W maju i przez połowę czerwca również królowało Iced. Potem przyszło lekkie zmęczenie materiału, nadeszła inna mania i IE naturalną koleją rzeczy, zeszło na dalszy plan. Gdzieś od lipca był chyba największy jak dotąd kryzys słuchania IE. Ale od września Iced powróciło, mania odżyła. Iced do tej pory mnie fascynuje, co jakiś czas powraca mania z większą lub mniejszą siłą. Od stycznia w sumie mało słuchałem Iced, ale i tak raz na 2-3 tygodnie puszczałem sobie jakąś płytkę. Teraz, z okazji rocznicy, znów słucham sporo i bawi mnie to jak rok temu. Wspaniały zespół.
Te 4 płyty z Mattem są dla mnie stworzone.
Wierzę, że poznam jeszcze sporo zespołów, które uznam za równe, lub lepsze od IE, ale bardzo wątpię, czy zdarzy się jeszcze taka mania jak rok temu, czy jakiemuś zespołowi uda się mnie tak pochłonąć, jak zrobiła to muzyka Iced Earth....
Wiem, że rok słuchania, to jeszcze niezbyt dużo czasu, ale to już jest dość duży sprawdzian dla muzyki, który Iced zdało śpiewająco.
Iced Earth jest na najlepszej drodze, do zostania moim ulubionym zespołem...ale Maiden i Bruca solo nie tak łatwo przeskoczyć, o ile w ogóle to możliwe

Maiden obecnie najbardziej trzyma się u mnie dzięki RiR w sumie... takiego Powerslava, czy S(h)iT słuchałem przed premierą AMOLAD. Po premierze przyszedł jakiś ogólny maidenowstręt lekki i właściwie nie słucham wcale Maiden. O ile kiedyś maiden było zawsze w tle, gdy poznawałem jakiś inny zespół, teraz takie tło, coś co zarzucam, by odpocząć od nowości stanowi właśnie Iced Earth. Ale Maiden to ogromny sentyment jednak....choć jest go coraz mniej z czasem... Ostatnio Maiden obchodzi mnie mniej więcej tak jak mikiego. Nie wiem co się ze mną dzieje

Mimo że podczas minionego roku IE zdecydowanie wyprzedza IM, ciężko mi jednak skreślić IM z 1 miejsca....choć to 1 miejsce teraz to tak raczej z urzędu jest... nie czuję tego za bardzo... Dlatego właśnie ostatnio traktuje te dwa zespoły na równi.. plus Bruce solo oczywiście

Prędzej maiden spadnie z 1, niż bruce ze swym tCW i AoB...