Judas Priest

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Max323
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 4682
Rejestracja: sob maja 26, 2018 8:58 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Max323 »

Before The Dawn bym z chęcią przytulił.
A
B
C
D
E
Żelazny
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2396
Rejestracja: śr paź 19, 2022 9:04 am
Skąd: Kato

Re: Judas Priest

Post autor: Żelazny »

Osłuchałem się już trochę z nową płytą, doskonała rzecz.
Forum internetowe to poważna sprawa.
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16718
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: Judas Priest

Post autor: gumbyy »

Żelazny pisze: pn mar 18, 2024 11:09 am Osłuchałem się już trochę z nową płytą, doskonała rzecz.
Bez dwóch zdań. Nie pamiętam w ostatnich latach, żeby jakiś inny materiał zrobił mi tak dobrze :)
www.MetalSide.pl
Awatar użytkownika
Emilio
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4071
Rejestracja: sob cze 12, 2010 12:47 am
Skąd: Oborniki, k Poznania

Re: Judas Priest

Post autor: Emilio »

Płyta bardzo dobra, mocne 8/10. Gorzej z formą Roba na żywo (tak wnioskuję po przesłuchaniu obszernych fragmentów z Glasgow gdzie strasznie fałszował)
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Piotr Lange
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1535
Rejestracja: czw paź 27, 2022 5:06 pm
Skąd: Łódź

Re: Judas Priest

Post autor: Piotr Lange »

Emilio pisze: pn mar 18, 2024 1:58 pm Płyta bardzo dobra, mocne 8/10. Gorzej z formą Roba na żywo (tak wnioskuję po przesłuchaniu obszernych fragmentów z Glasgow gdzie strasznie fałszował)
Ano, sztuczek ze studia nie da się powtórzyć "live" (jeśli nie lecisz z playbacku).
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12617
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: Judas Priest

Post autor: blackcocker »

Emilio pisze: pn mar 18, 2024 1:58 pm Płyta bardzo dobra, mocne 8/10. Gorzej z formą Roba na żywo (tak wnioskuję po przesłuchaniu obszernych fragmentów z Glasgow gdzie strasznie fałszował)
Najgorszy moment to był chyba Trial, wszystko mi się tam nie zgadzało. Za to w Dublinie było przyzwoicie, choć nie ukrywam, że bardziej zwracałem uwagę na RF niż Roba XD wiadomo też, że odsłuch na żywo sporo wybacza, potem słuchając nagrań jest czasem srogi zonk
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13235
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Schizoid »

W Dublinie było dobrze. Kilka górek ominął (np. w jednym miejscu w Sinner), ale ogólnie wyszedłem z areny bardziej zadowolony, niż po ostatnim koncercie w Gdańsku. Największe zastrzeżenie mam do Crown of Horns, bo mam wrażenie, że za bardzo nie wiedział, jak to zaśpiewać i trochę nisko jechał. Szkoda, że ten bardzo painkillerowy fragment w Panic Attack zaśpiewał oszczędnie, bo w Glasgow właśnie naprawdę fajnie mu to wyszło, ale to jest bardzo ciężki temat i nie mam pretensji. Na ten moment wszystko idzie zgodnie ze schematem i z koncertu na koncert jest lepiej.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Max323
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 4682
Rejestracja: sob maja 26, 2018 8:58 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Max323 »

Mnie martwi tylko to, że pomiędzy Krakowem a Pragą nie ma dnia przerwy. Oby to tylko się nie przełożyło na wyjątkowo kiepską formę lub skrócenie repertuaru.
A
B
C
D
E
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13235
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Schizoid »

Też na to zwróciłem ostatnio uwagę. Ale w 2018 była dokładnie taka sama sytuacja, a ostatecznie wszystko poszło dobrze.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Deleted User 8263

Re: Judas Priest

Post autor: Deleted User 8263 »

Nie rozumiem osób, które robią 1-2 koncerty i jarają się takim chaosem w secie.

Pierwszy gig na trasie niezły, drugi jakaś katastrofa kotletoza, trzeci kotlety i jakieś dziwne live debuty.

Mi to się odechciewa jechać do KrK jak mam np nie usłyszeć Victima i Beyonda, za to dostac kotlety ktore słyszałem na wiekszosci koncertów JP (a widziałem ich duzo razy)
Awatar użytkownika
Sardi
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 7656
Rejestracja: sob sty 23, 2016 11:06 pm
Skąd: Born in the BZ Land

Re: Judas Priest

Post autor: Sardi »

Przecież Victim i Beyond to też kotlety.

Dziwne? Jeden to numer z ostatniej płyty więc całkiem normalny, a drugi mocno pozytywnie zaskakujący, bo to fajny numer, a nieograny.

Chaos w secie jest fajny, bo oznacza, że zespół chce coś pokombinować i popróbować różne możliwości. Na tej samej zasadzie mógłbym napisać, że nie rozumiem osób, które robią 20 koncertów na trasie, a nie przeszkadza im ciągle ten sam identyczny set :D

I z ciekawości sobie porównałem ostatnio ile różnych numerów JP słyszałem, a ile ty IM i różnica między nami na Twoja korzyść nie jest specjalnie duża biorąc pod uwagę różnice w ilości sztuk :D
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13235
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Schizoid »

>trzeci kotlety i jakieś dziwne live debiuty

- Panic Attack
- Crown of Horns
- Invincible Shield
- Love Bites
- Sword of Damocles
- You Don't Have to Be Old to Be Wise
- Sinner
- Saints in Hell
- Rapid Fire

9 na 17 utworów, no rzeczywiście same kotlety. Jak Sard już zaznaczył, VoC i BtRoD były grane na większości tras od lat 70., więc to nie są żadne rarytasy. Przypierdalanie się o nic.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: Judas Priest

Post autor: pz »

Każdy pretekst jest dobry, żeby napisać "Maiden zajebiste, Priest cienizna" :)

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11507
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: Judas Priest

Post autor: nugz »

beka :)
Awatar użytkownika
Cold
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 7359
Rejestracja: śr wrz 14, 2005 6:27 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Cold »

Kurczę, nigdy nie zrozumiem tych lamentów świętokrzyskich. Zarówno tegoroczny live Judasów, jaki i zeszłoroczny The Future Past Tour Maidenów toż to czysta radocha, cud, miód i orzeszki!

Biadolenia, kwęki i żale zostawmy sobie na później, za parę lat - gdy ich już nie będzie.

Teraz to carpe diem, Rodacy! :mryellow:
Awatar użytkownika
johnny_o
Ten, Który Czyta Wszystko
Posty: 9576
Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
Skąd: Prawie Warszawa

Re: Judas Priest

Post autor: johnny_o »

Pełna zgoda! Car-pay Dee-um, jak to śpiewa Biff :)
Deleted User 8449

Re: Judas Priest

Post autor: Deleted User 8449 »

Przede wszystkim to zawsze uważa, że wbijanie kija w mrowisko jest lepsze niż klaka. Piszę na forach od prawie 20 lat i zawsze lubiłem przedstawiać zdanie odrębne. Iron Maiden vs Judas Priest to jest dość ciekawy i wręcz bym powiedział klasyczny spór. Dwie największe grupy heavy wszechczasów i porównania nasuwają się same. Uważam, że takie wbijanie kija w mrowisko może sprawić, że ludzie zaczną myśleć obiektywnie.

Iron Maiden i Judas Priest to są zespoły o porównywalnym poziomie mocy, oba zrobiły bardzo wiele dla tego gatunku i uważam, że oba zasługują na obiektywne spojrzenie. Pogląd, że jeden z tych zespołów deklasuje drugi jest mi zupełnie obcy. Obu JEDNOCZEŚNIE można wiele zarzucić.

Dla mnie tak z grubsza genialne Iron Maiden kończy się w roku 1988, a genialne Judas Priest w 1990 roku. Potem historia tych zespołów to lepsze lub gorsze powroty do dawnych lat świetności. Dodajmy w trudnych dla gatunku heavy-metal latach. Frontmani obu tych kapel otarli się o sporą hipokryzje, bo gdyby ich wolty stylistyczne (Dickinson-Skunkworks, Halford-Fight, Two) okazały się udane....Właśnie gdyby. Być może nie byłoby powrotów synów marnotrawnych (Ressurection, Accident of Birht i w konsekwencji Angel of Retribution, Brave New World). To jest jednak hipokryzja bo momenty opuszczania swoich macierzystych kapel, przez Dickinsona i Halforda były burzliwe. Wczoraj heavy metal się skończył, jutro heavy metal to potęga. Czy zdecywowała tylko kasa? Pewnie nie, ale jednak na tym tle taki Biff Byford, Udo Dirkshneider, Chris Boltendahl czy Kai Hansen mogą powiedzieć Halfordowi i Dickinsonowi- my byliśmy szczersi.

Jeszcze co do Invicible Shield. Jak słuchałem starych nagrać Judas Priest to np. pierwsze przykłady z brzegu, gdy pierwszy raz wjechał Steeler czy All Guns Blazing (że weźmiemy flagowe albumy), od razu były ciary, melodie po pierwszym odsłuchu nie wychodziły z głowy. Na nowym albumie JP mi tego troszkę brakuje. Przesłuchałem album tak gdzieś 10 razy i niektórych utworów do dziś nie pamiętam. Nie ma czadu Rezurekcji, nie ma nawet ciężaru Jugulator. Płyta nie jest jakaś taka charakterystyczna. Dużo ładnych, efektownych solówek ale pierwsze primo, solówki to nie wszystko, drugie primo, to jednak nie jest poziom Defenders of the Faith. Album jest dobry, ale jakoś inaczej sobie wyobrażałem go, po pierwszym singlu. To tylko moja opinia.
Awatar użytkownika
sajki
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2929
Rejestracja: pt sie 14, 2015 9:01 am

Re: Judas Priest

Post autor: sajki »

Ktoś oczekiwał poziomu Defenders? Bez jaj, pomniki już dawno zostały zbudowane. A nowa płyta jest bardzo dobra.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13235
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Judas Priest

Post autor: Schizoid »

Nasłuchałeś się kilku starych płyt mając te -naście lat. Wiadomo, że one będą działały inaczej. To jest kwestia związania się z muzyką, ta umiejętność po pewnym czasie robi się coraz trudniejsza, albo zanika w ogóle. Vorgel to był właśnie taki smutny przypadek człowieka, który niczym nie potrafił się cieszyć, bo jego gust był stuprocentowo związany ze wspomnieniami z młodości.
25Saxonwyzwanie pisze:
Dla mnie tak z grubsza genialne Iron Maiden kończy się w roku 1988, a genialne Judas Priest w 1990 roku. Potem historia tych zespołów to lepsze lub gorsze powroty do dawnych lat świetności. Dodajmy w trudnych dla gatunku heavy-metal latach. Frontmani obu tych kapel otarli się o sporą hipokryzje, bo gdyby ich wolty stylistyczne (Dickinson-Skunkworks, Halford-Fight, Two) okazały się udane....Właśnie gdyby. Być może nie byłoby powrotów synów marnotrawnych (Ressurection, Accident of Birht i w konsekwencji Angel of Retribution, Brave New World). To jest jednak hipokryzja bo momenty opuszczania swoich macierzystych kapel, przez Dickinsona i Halforda były burzliwe. Wczoraj heavy metal się skończył, jutro heavy metal to potęga. Czy zdecywowała tylko kasa? Pewnie nie, ale jednak na tym tle taki Biff Byford, Udo Dirkshneider, Chris Boltendahl czy Kai Hansen mogą powiedzieć Halfordowi i Dickinsonowi- my byliśmy szczersi.
To nie Dickinson i Halford potrzebowali Maiden i Priest, tylko na odwrót. Rzeczywistość dość brutalnie zweryfikowała poczynania tych zespołów na przełomie lat 90. i 00.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Deleted User 8449

Re: Judas Priest

Post autor: Deleted User 8449 »

No powiedzmy, że pierwszy singiel bardzo rozbudził moje oczekiwania. Dokładnie odwrotnie jak z Angel of Retribution gdzie po Revolution spodziewałem się katastrory, a było znacznie lepiej. Poza tym mi chodziło o coś troszkę innego. Mi chodziło, że solówki mogą stanowić o sile utworu jak to są TAKIE solówki jak w Rock Hard Ride Free czy Some Heads Are Gonna Roll. Przy takich bardzo dobrych nawet sola Ritchiego na IS wszystiego nie załatwią. Zresztą uważam paradoksalnie, że najlepszym gitarowym momentem IS jest intro do Crown of Horns. Utworu, który całościowo mi się nie podoba.

Schizoid, akurat u mnie w czasie gdy miałem naście lat miłość do heavy kiełkowała. Moje pierwsze fascynacje to Black Sabbath, Deep Purple i AC/DC. Byłem myślę, w miarę świadomym słuchaczem. Umiem się cieszyć nową muzyką, nie jestem gościem, że im gorzej tym lepiej.

Vorgel też często miał racje w dyskusjach z Wami. Przesadzał z jak to mówicie boomerstwem, ale to nie jest tak, że jakieś jego argumenty były idiotyczne. Poznałem człowieka i jak to częste u ludzi zakorzenionych w PRL dużo przesady ale też dużo wiedzy.

Swoją drogą, Dublin drogi jak skurwesyn, dziś miałem relacje telefoniczną z pierwszej ręki i "niezłe" tam ceny są.
ODPOWIEDZ