Miałem nie być, żartowałem...

Wyjazd na sporym spontanie na ostatni dzień festiwalu. Siedząc tydzień temu przy piwku, stwierdziliśmy z kumplem, że może jednak się przejedziemy. I tak wyszło. Jechałem ze sporymi obawami, dużo się o tych kolejach mówiło, że będą problemy, że tyle aut będzie itd... Wyjechaliśmy z samego rana, w Kostrzynie byliśmy po 10tej... Na drogach pusto, sporo miejsc parkingowych w osiedlu. Cisza i spokój. Jak się później okazało, spora część publiczności dopiero miała dojechać...
Sam teren festiwalu niewiele się nie zmienił. Mimo czwartej tam wizyty nadal nie rozumiem hasła "najpiękniejszy festiwal świata". Syf, brud, mocz... Spodziewałem się tego, więc może dlatego łatwiej było to zaakceptować... Albo mimo wszystko jakoś tak lepiej było niż w poprzednich moich wizytach. Co ciekawe, wszędobylski zapach moczu został zastąpiony przez zapach... marihuany

Im bliżej koncertów tym więcej zapachu marychy... No oczywiście co kto lubi, ale w pewnym momencie już mnie to naprawdę drażniło.
Podczas naszych poprzednich wizyt strasznie uciążliwy był upał, w tym roku trafiliśmy na trochę deszczu, momentami intensywnego - przez to nie dotarliśmy na chyba najbardziej wyczekiwany przez wiele osób koncert - Majki Jeżowskiej. Ponoć zagrała naprawdę super. Trudno się mówi, oglądanie kabaretów z telefonu w samochodzie (w oczekiwaniu aż przestanie padać) też miało swój urok
Z koncertów na których byłem:
-
Łydka Grubasa - zdobyli Złotego Bączka i trzeba przyznać, że zebrali sporą publikę. Fajny set, dobrze nagłośnieni... To zdecydowanie zespół które pasuje na tą imprezę.
-
Agnieszka Chylińska - zagrała naprawdę z rockowym pazurem, mniej disco

Widziałem ją na żywo drugi raz i drugi raz jestem zachwycony
-
Moskwa - nie byłem na całym koncercie bo nakładał się z Kultem, ale to co widziałem mi się podobało. Nie mieli dużych tłumów pod sceną, nie mniej nie przeszkadzało im to zagrać z konkretnym pier***nięciem
-
Kult - Kazik w bardzo dobrej formie. Set praktycznie best off. Wg onetu zebrali od 800 tysięcy do miliona osób publiczności. Czy rzeczywiście było więcej niż w zeszłym roku na Nocnym nie wiem, bo staliśmy w zupełnie innym miejscu. Na pewno było bardzo dużo osób. Wyszliśmy niestety przed końcem bo było już zimno

Tak wiem, stary już jestem
Podsumowując - wizyta w Kostrzynie na jeden dzień to dla mnie nadal maximum czasu które tam mogę spędzić. Zbyt wkurzają mnie Ci naćpani ludzie, ten syf, smród itd. Nadal zachodzę w głowę nad stwierdzeniem, że "na woodstock się wraca a nie jeździ". K**wa, po stokroć nie

Mimo iż z całego festiwalu najbardziej mnie interesujące zespoły zagrały w piątek, a podróż (z pominięciem tej złodziejskiej autostrady) zajęła nam 5 godzin w jedną stronę, to jednak nie żałuję wyjazdu

Wyszedł fajny spontan w dobrym składzie
